Prawo kanoniczne

Dlaczego Kościół posiada własny zbiór praw? Czy nie aspiruje on czasem do bycia państwem w państwie, niezależnym od ustawodawstwa krajowego? Czy Kodeks Prawa Kanonicznego to tylko próba ubrania Ewangelii w normy i reguły czy może coś więcej?


OD PIOTRA…

Jak powszechnie wiadomo, Kościół powinien żyć wskazaniami Ewangelii, jednak gdy pojawiają się praktyczne problemy, sam kanon Pisma nie wystarcza. Jezus w swoim nauczaniu nie podał gruntownej wykładni zachowań kolejnych pokoleń, a co dopiero instrukcji, jak postępować w sytuacji, gdy mamy miliard katolików i któryś z nich zechce bronić swoich racji przed najwyższą możliwą instancją. Już w Dziejach Apostolskich czytamy, że pojawiły się problemy dotyczące wcielania Ewangelii w życie (konkretnie: czy trzeba się obrzezywać?), a rozwiązano je za pomocą soboru.

Przez następne wieki to właśnie lokalni biskupi, a gdy tylko było to możliwe, ich zgromadzenia, czyli synody i sobory, wydawały rozporządzenia dotyczące organizacji Kościoła, pokut i sposobu rozwiązywania wewnątrzkościelnych sporów. Po pewnym czasie także cesarze zaczęli tworzyć ustawodawstwo jeśli nie dotyczące bezpośrednio wiary, to ustosunkowujące się do niej. Lokalny urzędnik musiał wiedzieć, co robić, gdy arianie i katolicy sprzeczali się, do kogo należy dany budynek. Przez długi czas ustawy takie – kościelne i cywilne dotyczące Kościoła – nie były nigdzie zbierane i funkcjonowały jako luźne dokumenty.

Nie było to niczym dziwnym w czasach, gdy sami cesarze wydawali mnóstwo drobnych zarządzeń, zwanych konstytucjami, a próby zebrania ich w jeden twór okazywały się trudne lub niemożliwe. Z czasem zaczęto zbierać te luźne świstki w kodeksy, zszywając je z jednej strony. Tak powstał m.in. Kodeks Teodozjański, będący tak naprawdę wykazem ustaw od Konstantyna Wielkiego do Teodozjusza II. Wciąż jednak były to zbiory luźne, wymagające interpretacji i wyjaśnienia, gdyż prawo z jednego roku było sprzeczne np. z prawem z poprzednich lat.

Wraz z nastaniem wieków średnich pojawiły się próby ponownego zebrania w jedno miejsce prawodawstwa soborowego i papieskiego, co uczynił w XI wieku mnich Gracjan. Przez kolejne wieki powstawały kolejne zbiory ustaw, uzupełniane i systematyzowane, choć na Soborze Trydenckim starano się prawo kanoniczne ujednolicić, nadając mu odpowiedni układ.

CODEX IURIS CANONICI

Przełomem był pontyfikat Piusa X, który w roku 1904 roku w motu proprio „Arduum sane munus” nakazał powołać organy mające odnowić dyscyplinę kościelną. Prace Komisji Kodyfikacyjnej nadzorował kard. Piotr Gasparri, a uwzględniały one wnioski i propozycje przesłane przez episkopaty z całego świata (nikt jednak wtedy nie rozpisywał się o „ankiecie Piusa X”). Kodeks przedstawiono dopiero w roku 1916 Benedyktowi XV, który zatwierdził i promulgował jego tekst.

Zastąpił on niemal wszystkie dotychczasowe przepisy, był jednak krytykowany za zbyt zwięzły, a więc podatny na interpretacje tekst. Nie uwzględniał też osobnego charakteru Kościołów Wschodnich, które na osobny Kodeks (choć jego powstanie zarządził Sobór Watykański II) musiały czekać aż do czasów Jana Pawła II.

To właśnie za tego papieża doszło do promulgowania nowej wersji Kodeksu Prawa Kanonicznego, nad którą pracowano od czasów Jana XXIII. Konsultowano się z wieloma specjalistami, a dokumenty publikowano w czasopiśmie „Communicationes”. Prace przeciągały się, a zakończyły 25 stycznia 1983 roku wraz z ogłoszeniem ostatecznego, wielokrotnie rewidowanego tekstu. Kościoły Wschodnie czekały jeszcze dziewięć lat na to, by ich Kodeks wszedł w życie.

Nowy KPK dzieli się na osiem ksiąg, dotyczących kolejno norm ogólnych (zasady stosowania poszczególnych kanonów), Ludu Bożego, nauczycielskiego zadania Kościoła, zadania uświęcającego, dóbr doczesnych, sankcji w Kościele, prawa małżeńskiego i procesów. Nie opiera się na kazuistyce, jednak wciąż czerpie z życia i opisuje głównie przypadki, które zdarzają się na tyle często, by sprawiać powszechny problem. Stąd w KPK czytamy, że nie może zawrzeć małżeństwa porywacz z porwaną, chyba, że kobieta po uwolnieniu wyrazi taką wolę. Nie ma jednak  postanowienia, co robić, gdy ślub chcą wziąć porwany i porywaczka.

DWA ŹRÓDŁA I JEDEN CEL

Prawo kanoniczne różni się zasadniczo od prawa świeckiego tym, że musi brać pod uwagę wyższe źródła moralności niż umowa społeczna czy nawet prawo naturalne. Już samo to, że jest zbiorem praw, jakimi rządzi się Kościół sprawia, że musi brać pod uwagę cel istnienia tej wspólnoty. Jak podaje kan. 1752, najwyższym prawem Kościoła jest zbawienie dusz.

Stąd prawo kanoniczne ma dwa źródła: prawo Boże i prawo pozytywne, czyli kolejne uchwały ogłaszane na przestrzeni dziejów. Wynika z tego odmienna niż w prawie państwowym pozycja prawodawcy ludzkiego: istnieją przepisy, których nie można zmienić nawet przy dwustuprocentowym poparciu ludności. Nawet papież nie może udzielić dyspensy w przypadku kazirodztwa czy popierać morderstwa.

Nie może tego ujmować żadne prawo świeckie, zwłaszcza w dobie szalejącego laicyzmu. Jednak dla prawa kanonicznego to podstawa podstaw. Każdy kanon ma za zadanie ułatwić spotkanie z Bogiem i ocalić człowieka od grzechu. Nawet kary nie służą temu, by grzesznika dobić i wdeptać w ziemię, a mają wymiar resocjalizacyjny i zabezpieczający. Z jednej strony służą wynagrodzeniu szkód, z drugiej, stanowią ochronę przed popadaniem w jeszcze cięższy grzech.

Tak jest w wypadku ekskomuniki, która powoduje między innymi, że przed pojednaniem się z Bogiem osoba, na której taka kara zaciążyła, nie może przyjmować Komunii, a zatem nie może popełniać ciężkiego grzechu niegodnego przyjmowania sakramentu. Niekiedy kara ma też charakter izolacyjny, służy wyraźnemu wskazaniu błędu popełnianego w danym momencie. Kanon 1398 wskazuje aborcję jako surowiej karaną (ekskomuniką) niż zwykłe morderstwo („stosownie do ciężkości przestępstwa”) właśnie po to, by pokazać zło tkwiące w tym czynie, traktowanym obecnie nieraz jak obojętny moralnie czy nawet dobry.

Dobro dusz jest brane także pod uwagę w innych kanonach. Masa pozornie zbędnej biurokracji ma uchronić wiernych i duszpasterzy przed sytuacjami niepewnymi. Weźmy na przykład sytuację, gdy do parafii zgłasza się osoba ubrana w sutannę i chce asystować przy ślubie pary spoza parafii. W świetle prawa kanonicznego jest to możliwe tylko wtedy, gdy młodzi przed swoim proboszczem odbyli nauki, spisali protokół przedmałżeński i przekazali odpowiednią dokumentację proboszczowi miejsca, gdzie chcą zawrzeć związek małżeński, a osoba, która ma asystować, musi przedstawić dowody na to, że jest prezbiterem i otrzymać pozwolenie od księdza-gospodarza. Dzięki temu mamy pewność, że para dowcipnisiów nie poprosiła aktora z planu serialu o symulację sakramentu.

KODEKS PRAWA LĄDOWEGO

Nie oznacza to, że wszystkie problemy są rozwiązane. Prawo kanoniczne dotyczy jedynie terenu podległego danemu hierarsze, a jako teren rozumie jedynie ląd. Tak, prawo kanoniczne nie obowiązuje na morzu, rzekach czy jeziorach. Oznacza to, że obejmuje ono jedynie około 1/3 powierzchni ziemi. O ile na okręcie nie ma kapelana ludzi morza, trudno o zawarcie małżeństwa. Podobny problem rodzi się w przypadku samolotu, który musiałby kołować nad kościołem parafialnym, by stale być nad terenem podległym jednemu proboszczowi.

Prawo kanoniczne nie jest jednak niezależne od prawa państwowego. Wynika to między innymi z tego, że katolicy podlegają i prawu kościelnemu, i prawu świeckiemu. Zachodzi potrzeba rozwiązywania trudności i sprzeczności między tymi dwoma systemami. Na przykład: przynależność do Kościoła katolickiego. W myśl kanonu 11 katolikami są wszyscy ochrzczeni w nim oraz ci, którzy zostali potem przyjęci (np. byli protestanci). Nie ma więc (od czasów Benedykta XVI) wzmianki o tych, którzy wystąpili z Kościoła formalnym aktem. Tymczasem prawo polskie przewiduje możliwość apostazji. W tej sytuacji, podobnie jak i np. w sprawie wieku dopuszczenia do małżeństwa (wg. KPK 1083 to 14 lat dla kobiety i 16 dla mężczyzny), decydują lokalne ustalenia biskupów.

Podobnie jest przy rozumieniu małżeństwa. Dla prawa rodzinnego jest to tylko instytucja społeczna, umowa, która można zerwać pod pewnymi warunkami. Dla prawa kanonicznego małżeństwo cieszy się trzema przymiotami: jednością, nierozerwalnością i wiernością. Oznacza to, że poza przypadkami małżeństw objętych przywilejami Pawłowym i Piotrowym, nie ma możliwości orzeczenia rozwodu. Można co najwyżej stwierdzić, że ze względu na pewne poważne okoliczności, które istniały już w momencie składania przysięgi małżeństwo nie było ważne, czyli go nigdy nie było. Podobnie jest z tajemnicą spowiedzi – sąd nie może z niej zwolnić tak, jak zwalnia z tajemnicy lekarskiej.

NIEPOROZUMIENIA I PROTESTY

Prawo kanoniczne traktowane jest nieraz jak tajny kodeks, zapewniający kontrolę hierarchii nad tłumem wiernych i poszczególnymi księżmi. Kanony mają kryć pedofilów, łamać prawo państwowe i konstytucję, a nawet prawa Boże. Bardzo często takie twierdzenie wynika z roszczeniowej i życzeniowej postawy. Niejeden apostata chciałby usunąć z ksiąg kościelnych wszelkie wzmianki o nim, zupełnie jakby chciał zmienić przeszłość.

Tymczasem Kościół ma pełne prawo posługiwać się swoim wewnętrznym zbiorem przepisów. Tym bardziej, że prawo państwowe nie reguluje (i nie powinno regulować) wielu spraw związanych z wiarą. KPK, zwłaszcza w dobie rozwoju technicznego i globalizacji, wymaga stałej aktualizacji, wykraczającej nieraz poza zwykłą interpretację.

Ta stała aktualizacja wymagana jest, by prawo kanoniczne spełniało swój nadrzędny cel: doprowadzenie do zbawienia dusz. Oznacza to także zaangażowanie lokalnych biskupów, znających teren, na którym pracują. Przypomina się sprawa z Florydy bodajże, gdy ordynariusz miejsca uznał mięso krokodyla za danie rybne, a więc postne, podczas gdy jest to dość drogi rarytas. W ten sposób zatarł znaczenie postu, wprowadzając zamęt.

Także lokalni duszpasterze powinni znać swoich wiernych i stosownie do ich potrzeb stosować zapisy KPK – wszak prawo kanoniczne jest sługą Ewangelii. Jeśli nie będzie wierne w rzeczach małych, trudno mu zaufać w sprawach wielkich.

 

Author: Rafał Growiec

Podziel się artykułem na

1 Comment

  1. KomentarzWitam,
    z kolei nt. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa (prawo kanoniczne) zapraszam również na mój blog.
    Pozdrawiam
    dr Arletta Bolesta adwokat kościelny

    Post a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *