Nie wszystkie koty są czarne
Gru06

Nie wszystkie koty są czarne

Wrocław to niesamowite miasto, pełne niesamowitych ludzi. Wolontariuszki z wrocławskiego osiedla Kuźniki są jednymi z nich.  Charyzmatyczne, niezłomne, uparte i ambitne, postanowiły swoje życie zadedykować tym, którzy nie są nawet w stanie poprosić o pomoc, wypowiadając wojnę obojętności, okrucieństwu i niezrozumieniu. Działając za pośrednictwem Facebooka i grupy “KOTY Z KUŹNIK”, prowadzą aktywne adopcje wolno bytujących, naznaczonych przez los, kotów. Marta, opowiedz mi czym się zajmujecie? – Na tą chwilę jesteśmy grupą inicjatywną, która od 2014 roku działa na Wrocławskim osiedlu domków jednorodzinnych, Kuźniki. Żyje tam bardzo dużo kotów wolnobytujących. My je dokarmiamy, wyłapujemy na leczenie, na sterylizację i na kastrację. Jeśli koty z jakiegoś względu nie mogą wrócić na miejsce swojego bytowania, szukamy dla nich schronienia w domach tymczasowych. Tam po zakończeniu leczenia, oczekują na adopcję. W latach 2014-2016 udało nam się znaleźć domy dla  74 kotów. Nie ma jeszcze końca roku, więc myślę, że do tego czasu ta liczba na pewno się powiększy. Poza tym, od 2015 roku prowadzimy również grupę “KOTY do Adopcji WROCŁAW”, w której udostępniane  są  ogłoszenia adopcyjne z całego województwa dolnośląskiego. Trzecia grupa to “OPIEKA DLA ZWIERZĄT WROCŁAW”, której główną ideą jest znajdowanie opieki dla pupili na na czas nieobecności właściciela w domu . Są to oferty płatne  lub bezpłatne, u kogoś w domu, u siebie w domu. Ta grupa jest jeszcze niewielka, liczy 300 osób, ale również się rozrasta. Skąd pozyskujecie środki? – Ponieważ nie jesteśmy fundacją, organizujemy na Facebooku bazarki i wystawiamy różne przedmioty na aukcję. Cały dochód przekazujemy na utrzymanie i leczenie kotów. Bazarki zaczęły się w 2015 roku, aw tej chwili stworzyliśmy grupę prawie 500 osób,  które aktywnie dla nas licytują. Organizujemy kilka edycji w ciągu roku i ciągle zbieramy nowych sympatyków.  Ostatnio też, udało nam się nawiązać współpracę z biblioteką jednej ze szkół wyższych, gdzie studenci w ramach kary za nieoddane w terminie książki, wpłacają pieniądze na koty oraz zbierają dla nich dary. Dla nas jest to ogromna pomoc. Powiedz mi skąd wziął się ten pomysł i ta inicjatywa pomagania właśnie kotom? Jak to się wszystko zaczęło? – Moja historia, z wolontariuszkami działającymi na Kuźnikach, zaczęła się w zeszłym roku, Ich działalność rozpoczęła się rok wcześniej niż moja. Znajdowało się tam stado prawie 70 kotów, które były albo rozjeżdżane przez samochody, albo umierały w krzakach, albo ktoś do nich strzelał lub je truł. Ze względu na to, że na tamtą chwilę, żadna fundacja nie podjęła się ogarnięcia tego stada, dziewczyny zebrały się same. No i tak to się zaczęło. Ile osób jest w to mniej więcej zaangażowanych? Mówiłaś, że prowadzisz aż 3 grupy na facebooku? Na ile osób możesz faktycznie liczyć? – Od 2015 współpracuję z Basią, która karmi...

Read More