Wielkopostne szaleństwa
Lut12

Wielkopostne szaleństwa

„Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swojej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy” Mt 6, 16-17 Stoimy u progu kolejnego Wielkiego Postu. Być może już masz listę wyrzeczeń, jakie podejmiesz. Być może będzie ich kilka: nie będę tyle plotkować, nie będę jeść słodyczy, ograniczę zerkanie do smartfona… do Wielkanocy. „Przez cały Wielki Post nie będę…” A potem? Co potem? Efekt jo-jo? Wrócisz do słodyczy, do plotek też? A co, gdyby podejść do Wielkiego Postu „na bogato”? Przejść na dietę wysokokaloryczną… duchowo? 40 dni. 40 szans na otwieranie Bogu drzwi. Masz do wyboru tyle opcji. Zaszalej! Jesteś długodystansowcem? Może Nowenna Pompejańska? Jesteś staromodny? Idź na Gorzkie Żale. Wolisz nowoczesne rozwiązania? Masz mnóstwo aplikacji, które odczytają dla Ciebie bieżące czytania z Pisma Świętego. Jesteś z tych, co wolą krótko i na temat? Proponuję Ci zaprzyjaźnić się z Ojcem Dolindo i jego „Jezu, ty się ty zajmij” albo świętą Faustyną i Koronką do Miłosierdzia Bożego. Lubisz czytać? A czytałeś już „Dzienniczek”? Postawmy sprawę jasno – nie podważam tutaj zasadności postu jako takiego, w sensie „umartwiania ciała”. Setki lat tradycji Kościoła dysponuje niepodważalnymi argumentami na niezbędność tego elementu w rozwoju duchowości, ale może warto spojrzeć na Post jako post od siebie – w sensie wygospodarowania ze swojego czasu wolnego chwil na kontakt z Bogiem. Taki „Post na tak.” Może na miarę szaleństwa zakrawać będzie fakt, że nastawisz budzik 10 minut wcześniej (!), powstrzymasz się od włączenia opcji „drzemka” i poświęcisz czas na wybraną dłuższą modlitwę? Już masz wyrobiony zwyczaj modlitwy, nie masz kłopotu z regularnością i udaje Ci się nie przysnąć na „drugiej dziesiątce” Różańca? Brawo! Wejdź na kolejny poziom! Śmiało! Może Lectio Divina? Spróbuj! Z modlitwą, która choć z pozoru jest cichutka, odprawiona w swojej izdebce, jest jak z dobrą dietą. Nikt nie musi widzieć jak zajadasz sałatki i wszystkie fit-wynalazki. Ale efektów nie da się ukryć – w przypadku diety – smukła linia, zdrowa cera, błysk w oku. A dzięki modlitwie – najpierw skorzystasz Ty, w drugiej kolejności Twoje otoczenie. Zrośniesz się z niebiańską rzeczywistością poprzez totalne zanurzenie i ani się obejrzysz, jak każda Twoja myśl – prośba czy dziękczynienie będą same płynąć do Ojca. Wtedy już tylko krok do Świadczenia przez duże „Ś”. Choć łatwo nie będzie. Jezusowi w drodze na Golgotę też nie było łatwo, upadał, ale się nie poddał bo miał swój cel. On tylko czeka na Twoje próby. Jeśli tylko powierzysz mu się w najprostszej modlitwie, On Cię poprowadzi, pomoże pokonać zniechęcenie, zmęczenie. Obiecał wyraźnie, a słowa zawsze dotrzymuje: „A Ojciec twój,...

Read More