Leczniczy wpływ książek
Sty12

Leczniczy wpływ książek

„Gdy się ktoś zaczyta, zawsze się czegoś nauczy, albo zapomni o tym, co mu dolega, albo zaśnie – w każdym razie wygra…” (Henryk Sienkiewicz). Czytanie książek to jeden ze sposobów na zabicie nudy. Zamiast włączać kolejny odcinek serialu, czy przejść jeszcze jeden poziom w ulubionej grze, lepiej jest sięgnąć po książki. Każdy ma inny gust literacki. Jedni lubią fantastykę, drudzy – kryminały, a inni poradniki i pozycje o tematyce psychologicznej. Często kupując przypadkową książkę, trafia się na coś, co zmienia sposób myślenia. Czytelnik nie zastanawia się wtedy, jak do tego doszło. Nie analizuje procesu, który zaszedł w chwili przeczytania danego fragmentu powieści, ale czuje, że coś do niego dotarło. Problem, który miał, nagle się rozwiązał, a przede wszystkim sam człowiek spostrzegł, że nie jest sam ze swoim zmartwieniem. Ktoś już o nim pisał i dał radę go rozwiązać. Jak za dotknięciem magicznej różdżki przygnębienie i nuda zniknęły, a na ich miejsce pojawiła się ciekawość i chęć do życia. Terapia wielu ludziom kojarzy się z trudną – zarówno fizyczną, jak i psychiczną – pracą nad sobą. Z dużą ilością łez wzbudzających przykre wspomnienia, od których trzeba się uwolnić, by iść dalej. Istnieje jednak wiele form terapeutycznych, które znajdują zastosowanie w niezliczonej ilości przypadków i traktowane są jako niezwykle łagodne i przyjemne. Jedną z nich jest biblioterapia, która według E. Tomasik „jest zamierzonym działaniem przy wykorzystaniu książek lub materiałów niedrukowanych (obrazów, filmów itp.) prowadzącym do realizacji celów rewalidacyjnych, resocjalizacyjnych, profilaktycznych i ogólnorozwojowych. Takim celem może być: akceptacja własnej niesprawności – akceptacja siebie, podjęcie akcji kompensacyjnej, akceptacja przez rodziców czy kolegów dziecka upośledzonego”. Pewnie niejeden z czytelników zadałby sobie w tym momencie pytanie: co takiego mają w sobie te książki i dlaczego są takie ważne? Czytanie dobrze dobranych do wieku książek już od najmłodszych lat kształtuje psychikę dziecka. Mały człowiek jest zainteresowany zarówno obrazkami, jak i magicznym światem, który przedstawia mu opiekun. Dzięki opowiadaniom i bajkom rozwija się jego wyobraźnia i zwiększa się zasób słownictwa. Tak samo i w dorosłym życiu – książki nie tylko uczą nowych słów, pokazują odległy świat, ale również potrafią przenieść człowieka w zupełnie inne miejsce, z dala od problemów, w których tkwi. Właśnie na tym polega biblioterapia. Można ją stosować w wielu przypadkach depresji, dziecięcych lęków, trudnej sytuacji, a nawet kalectwa. Terapeuta wybiera odpowiedni tekst, który czyta pacjentowi, lub zachęca go do samodzielnego przeczytania. Jednym z przykładów zastosowania biblioterapii jest przypadek dziecka, które boi się ciemności i czających się w niej potworów. Rozmowy z dorosłą osobą nie pomagają. Nic w tym dziwnego. Dorosły nigdy nie utożsami się z lękiem małego dziecka. Nie zrozumie go tak jak rówieśnik. Właśnie w takiej sytuacji można wykorzystać opowiadanie o równolatku, który...

Read More
Pociesz kogoś, kto jest smutny
Gru18

Pociesz kogoś, kto jest smutny

„Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga” (2. List do Koryntian, 1,3-5). Człowiek potrafi kryć swoje uczucia, wchodzi w role zawodowe jak kameleon, tłamsząc swoje cierpienie do chwili, kiedy będzie sam. Wtedy puszczają wszelkie zawory, pojawia się nieopanowany żal i smutek. Czuwanie przy osobach pogrążonych w smutku wymaga nie tylko obecności fizycznej, ale również psychicznej. Życzliwy gest tłumaczy czasem więcej niż ciepłe słowa. Milczenie potrafi być większym wsparciem niż rozmowa. Bywają momenty, kiedy ludzie cierpiący nie potrzebują słów, lecz właśnie milczenia i obecności. Trzeba mieć świadomość, że przeżywanie smutku jest sprawą bardzo indywidualną. Niektóre osoby radzą sobie z nim szybciej, u innych proces ten trwa dłużej. Smutek potrafi iść w parze z samotnością, wtedy wystarczy zapewnienie osoby cierpiącej, że jest ktoś, kto ją wspiera. Pocieszenie przynosi ulgę dla cierpiącej duszy. Jeśli masz możliwość, wyjdź ze swojej skorupy lenistwa i osobiście pociesz kogoś, kogo trawi smutek. Bądź taki, jaki chciałbyś, by ktoś kiedyś był dla ciebie. A gdy już wali się świat, bądź dla kogoś osobą, która zbiera jego najlepsze odłamki, by znowu go poskładać, gdy przyjdzie na to...

Read More
Wyślij kartki świąteczne
Gru12

Wyślij kartki świąteczne

Wysyłanie kartek świątecznych to zwyczaj, który już od jakiegoś czasu uchodzi za archaiczny. Pamiętam czasy dzieciństwa, kiedy mama zawsze kupowała cały plik kartek świątecznych i rozsyłała je do wszystkich cioć i wujków mieszkających w Polsce i za granicą. Oni sami również nie byli dłużni i przed Bożym Narodzeniem cała ściana była pokryta kartkami. Kawałek kartonu i obrazek, który pomimo swej prostoty ma bardzo dużą wartość, ponieważ „mówi”: pamiętam o Was, nie będzie mnie z Wami w święta, ale jesteście w moich myślach. Szczególnie osoby starsze cenią sobie ten zwyczaj, a nawet kolekcjonują kartki, które otrzymały. W erze SMS-ów i komunikatorów internetowych zwyczaj wysyłania kartek świątecznych jest coraz rzadszy. Wymówki są przeróżne: kartki długo idą, nie ma się czasu, przed Wigilią jest za dużo przygotowań, by znaleźć chwilę na wizytę na poczcie. I tak jest. Czasy się zmieniły, ale czy wszystkie zmiany, które następują, są dobre? Czy własnoręcznie napisane życzenia mogą równać się z tymi wysłanymi drogą elektroniczną? Może przygotowując się do Świąt Bożego Narodzenia, dajmy odczuć naszym bliskim radość odnalezienia w skrzynce pocztowej nie ulotki reklamującej promocje w supermarketach, ale wiadomość, że o nich pamiętamy. To uczucie jest dużo więcej warte niż kolejny SMS, który zostanie skasowany, gdy pamięć telefonu się...

Read More
Modlitwa jest aktem wybaczenia
Gru03

Modlitwa jest aktem wybaczenia

Modlitwa za innych to akt, który świadczy o miłości człowieka do swego bliźniego. Modlić się za osoby, które się kocha, lubi, dla których chce się dobrze, nie stanowi żadnego wyzwania, najtrudniejsze jest modlić się za tych, których się nie lubi, za tych, którzy nas zranili. Jezus mówi: „(…) Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (…) Mt 5, 38- 48.” Jezus potrafił przebaczać tym, którzy go skrzywdzili, potrafił kochać tych, których nie lubił. Emocje, które czuje człowiek w stosunku do swojego bliźniego nie zawsze są dobre. Taka jest ludzka natura – nie każdego się lubi. Zadaniem chrześcijanina jest jednak kochać każdego, bez względu na odczuwane do niego emocje. Chrześcijaństwo nie zmusza człowieka do tego, aby lubić wszystkich ludzi, zwraca jednak uwagę na to, że należy ich kochać. Modlitwa za tych, których nie lubimy jest aktem wybaczenia, aktem miłości, który może się dokonać w zaciszu domu, kościoła. Daje ona wolność od nienawiści, uczy współczucia dla każdego niezależnie od tego, co w danej chwili czujemy. Gdy modlimy się za swych wrogów, oddajemy całą złość Bogu, który zamienia ją na łaskę...

Read More
Rzucić kamień
Kwi03

Rzucić kamień

Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: "Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?". A ona odrzekła: "Nikt, Panie!". Rzekł do niej Jezus: "I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz" (J 8,1-11). Banalne stwierdzenie „nikt nie jest idealny” znajduje odzwierciedlenie w przytoczonym powyżej fragmencie Pisma Świętego. W naturze człowieka leży osądzanie innych ludzi, porównywanie się i stawianie się ponad nimi. A dlaczego to robimy? Bo czujemy się wtedy lepsi, ważniejsi, warci uwagi innych. Wypowiadając złośliwe komentarze i osądzając, podnosimy własny prestiż i samoocenę, a tak naprawdę zazdrościmy i mścimy się na innych ludziach rzucając kamień – słowo. Jedynym człowiekiem na ziemi, który nie oceniał ludzi, był Jezus. On wiedział, że nikt nie jest idealny i dawał do zrozumienia człowiekowi, że konieczne jest otwarcie oczu na prawdę. W dzisiejszym dniu spójrzmy inaczej na osobę, z którą żyjemy na co dzień, widzimy na ulicy, pracujemy. Nie zazdrośćmy jej umiejętności i zdolności. Postarajmy się dostrzec w niej to, co robi najlepiej i podziękujmy za to Bogu. Gdyby wszyscy ludzie byli jednakowi, świat nie byłby tak fascynującym miejscem. Każdy człowiek ma swoje tajemnice i historię, którą można poznać, a to sprawia, że stajemy się sobie bliżsi, a równocześnie zaczynamy szanować innych, zamazując granice i różnice pomiędzy nami.   Czytania liturgiczne na 3 kwietnia 2017; Rok A, I – Chrystus ocala cudzołożnicę    Zobacz również: Maria, Apostołka Apostołów [Rafał Growiec]  "Maria z Magdali staje się pośrednikiem woli Bożej, którą przekazuje Jedenastu – jej świadectwo jest dowodem i umocnieniem dla wiary Piotra i Jana. Jak Paweł był posłany do pogan, tak ona – do...

Read More
Uwierz
Mar27

Uwierz

A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei. (J 4,43-54) Rodzic, którego dziecko jest chore zrobi wszystko, by je uratować. Pójdzie do każdego lekarza, którego kompetencje wcześniej podważał. Podobnie urzędnik z Kafarnaum pod wpływem aktu desperacji wyruszył do Jezusa, prosić Go, aby uleczył jego syna, który był umierający. Nie wierzył w Jezusa, nie wierzył w Jego moc, ale gdy Chrystus zapewnił go o uzdrowieniu syna jego serce otworzyło się na wiarę. Podobnie my, w codziennym życiu poszukujemy znaków danych od Boga. Gdy jest nam źle, pragniemy naprawy sytuacji i ukojenia naszego żalu i bólu. Potrzebujemy dowodów, aby uwierzyć w istnienie Chrystusa. Zaufanie w Jego opiekę przychodzi z czasem, kiedy po raz pierwszy zawierzamy mu swoje życie. Podobnie jest z pasami bezpieczeństwa. Zapinamy je odruchowo, nie zwracamy na nie uwagi, nawet ich nie czujemy, a one nas chronią. Tak samo jest z opieką Boga. Czuwa przy nas, a my, którzy oddajemy mu nasze nadzieje staje cię kimś, kto stoi na straży naszej duszy w każdej chwili, pomimo tego, że już Go nie zauważamy i nie czujemy. Zawsze zwracaj się do Boga w chwilach słabości. Być może nie zauważysz znaków danych od Niego, ale nie wątp w jego obecność. Nie wystawiaj Boga na próbę, niech Jego orędownictwo stanie się twoimi pasami bezpieczeństwa, które zapinasz odruchowo. To, że Bóg nie ukoi twojego bólu natychmiast, nie znaczy, że nie towarzyszy ci w Twojej niedoli. Nie wątp,...

Read More
Mieć odwagę
Mar20

Mieć odwagę

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański (Mt 1,16.18-21.24a). Lęk paraliżuje działania człowieka. Wielu ludzi nie potrafi mu się sprzeciwić i odkryć, że walka o Chrystusa w codziennym życiu jest cenna i budująca. Józef również się bał. Chciał uciec, porzucić Maryję, ale Bóg mu na to nie pozwolił. Dał mu siłę aby stał się ojcem Zbawiciela i opiekunem świętej rodziny. Podobnie i Ty, być może w codziennym życiu, zmagasz się z paraliżujących strachem. W twojej pracy są ludzie, którzy krzywdzą cię swoimi poglądami, zachowaniem, złym traktowaniem. Niestety nie ma miejsca na ziemi, gdzie panowałoby pełne zrozumienie i dobro. Nie powiem ci, że to, że cenisz sobie nauki Chrystusa, obroni cię przed złością i zawiścią ludzi. Tak się nie stanie, a wręcz przeciwnie. Ucieczka nie jest jednak sposobem na bezproblemowe życie, a ty jesteś powołany DO ODWAGI. Twoja wiara, twoje czyny, to czasem więcej niż argumenty, które możesz poruszyć w sporze. W chwili, gdy strach obezwładnia twoją duszą, a chęć ucieczki osiągnie punkt kulminacyjny, pomyśl o Józefie. Pomódl się o jego wstawiennictwo i pomoc, a z pewnością nie zostawi cię...

Read More
Przebaczaj
Mar13

Przebaczaj

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie. (Łk 6,36-38) Ból, który człowiek potrafi zadać drugiemu, może być niewyobrażalny. Latami roztrząsamy wydarzenia i czyny, które zostały nam zadane. Szczególnie zranienia doznane w dzieciństwie pozostawiają trwałe piętno w sercu człowieka. Dziewczynki rosną z przeświadczeniem, że nie są warte uwagi mężczyzny, a chłopcy wciąż poszukują swojego mężnego serca. Błędy wychowawcze przekazywane są z pokolenia na pokolenie, ale jest na to recepta: refleksja nad swoim życiem oraz codzienna modlitwa o uzdrowienie duszy i przebaczenie. Serce mężczyzny staje się mężne, kobiety – delikatne i łagodne, a co za tym idzie, zanika chęć zemsty na tych, którzy nas zranili. Aby umieć przebaczać, trzeba zacząć od przebaczeniu samemu sobie. Potępienie drugiego człowieka i osąd jego czynów przychodzą nam bardzo łatwo, gorzej, jeśli to my stajemy się obiektem złorzeczeń. Odpuszczenie win nigdy nie jest łatwe. Bez modlitwy i wsparcia Boga staje się to trudne. Bóg w swoim miłosierdziu zsyła łaskę, która przychodzi stopniowo. Przebaczenie powoli nasącza zatrute serce, kropla po kropli, oczyszczając je i nadając nową...

Read More
Teraz
Mar06

Teraz

Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia. (2 Kor 6,2b) Zatrzymaj się na chwilę i zerknij na swoje życie z boku. Jak przeżyłeś, przeżyłaś dzisiejszy dzień? Jak zamierzasz go przeżyć? Człowiek ma tendencję do odkładania wszystkiego na później, do czekania na właściwy moment, by zacząć żyć pełnią życia. A Bóg mówi, że TERAZ jest najważniejsze. Właśnie TERAZ każdego dnia, podczas eucharystii, dokonuje się zbawienie. Żadna sytuacja się nie powtórzy, nie wróci. Weź oddech i zacznij żyć, nie wtedy, kiedy skończysz studia, nie wtedy, kiedy założysz rodzinę, nie wtedy, kiedy zrealizujesz się zawodowo lub dostaniesz awans, ale właśnie w tym momencie. Bóg powołuje Cię do aktywnego życia u Jego boku. Wstań ze swojej wygodnej kanapy, swoich przyzwyczajeń, lenistwa, żalu. Uświadom sobie, że życie dzieje się właśnie w tej chwili i już nigdy nie będziesz miał szansy przeżyć jej równie wspaniale. Nie traktuj siebie jak zwykłego przechodnia, którego mijasz na ulicy. Zwróć na siebie swoją uwagę i pomyśl nad tym, co możesz zrobić, aby naprawdę poczuć, że czas nie ucieka Ci przez...

Read More
Jak wychować dziecko?
Lut24

Jak wychować dziecko?

Wychowywanie dzieci – sprawa sporna, spędzająca sen z wielu powiek przyszłych i obecnych rodziców. Mały człowiek niczym glina formuje się i przyswaja wszystko, czego nauczą go opiekunowie, oczywiście do pewnego momentu, zanim stanie się świadomą jednostką decydującą o sobie. Jednak i w tym przypadku pewne zachowania i wartości (wyniesione z okresu dzieciństwa) są decydujące i trwałe. Według Wincenta Okonia wychowanie to: „świadomie organizowana działalność społeczna, oparta na stosunku wychowawczym między wychowankiem a wychowawcą, której celem jest wywołanie zamierzonych zmian w osobowości wychowanka. Zmiany te obejmują zarówno stronę poznawczo-instrumentalną, związaną z poznawaniem rzeczywistości i umiejętnością oddziaływania na nią, jak i stronę emocjonalno-motywacyjną, która polega na kształtowaniu stosunku człowieka do świata i ludzi, jego przekonań i postaw, układu wartości i celu życia. Proces wychowania uwarunkowany jest wieloma czynnikami. Wiąże się on przede wszystkim ze zrozumieniem przez jednostkę określonych norm społeczno-moralnych oraz nadaniem tym normom – w zależności od jej uprzednich doświadczeń i gry motywów – znaczenia osobistego” (W. Okoń, „Nowy słownik pedagogiczny”, s.319). W niniejszym artykule skupię się na relacji rodzic − dziecko. Mówiąc o bezstresowym wychowaniu (które nie opiera się na żadnych formach dyscyplinujących dziecko) ciężko jest wspomnieć o jakichkolwiek działaniach na rzecz tego, by rosnąca istota wiedziała, jak należy zachować się w danej sytuacji. Rodzice chcą ograniczyć wszelkie niemiłe dla dziecka bodźce − szczególnie z ich strony. Pozwalają małemu człowiekowi dosłownie na wszystko. Jest wiele anegdotek, które przytaczają naganne zachowania maluchów np. w tramwaju. Oto jedna z nich: Pewien pan zwrócił uwagę mamie z około 3-letnim dzieckiem, że chłopiec go kopie. Matka uśmiechnęła się tylko i powiedziała, że wychowuje syna bezstresowo i dalej pozwoliła mu na jego „zabawę”. Po chwili namysłu mężczyzna uszczypnął kobietę. Ta w odpowiedzi podniosła krzyk, że przecież to się nie godzi! Mężczyzna w odpowiedzi uśmiechnął się niewinnie i stwierdził, że również był w ten sposób wychowany. Pracując na placu zabaw, widzę ogrom problemu, którym są niewłaściwe zachowania dzieci i ich odpowiedzi, że mogą bić innych, psuć zabawki ponieważ ja − opiekunka −  nie mogę im nic zakazać. Rodzice na informację, że ich pociecha była niegrzeczna tylko wzdychają. Stawiam więc pytanie, na ile można pozwolić dziecku? Pozwala się im bić, krzyczeć, szarpać innych i dostają wszystko to, czego zechcą, aby tylko nie poleciała ani jedna łza. Nie mówię tutaj o konieczności bestialskiego znęcania się nad dzieckiem i bicia za każdym razem, gdy odważy się powiedzieć „nie”. Ale o rozważnym traktowaniu go jako istotę, która dopiero dorasta i jeśli rodzic nie zareaguje, to maluch zagubi się w późniejszym życiu, co będzie skutkowało: odrzuceniem i „pożarciem” przez świat, ponieważ on nie przystosuje się do jednostki, która przyzwyczajona jest do spełniania jej zachcianek; dominacją nad innymi; osiąganiem wszystkiego kosztem innych...

Read More