Rzucić kamień
Kwi03

Rzucić kamień

Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: "Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?". A ona odrzekła: "Nikt, Panie!". Rzekł do niej Jezus: "I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz" (J 8,1-11). Banalne stwierdzenie „nikt nie jest idealny” znajduje odzwierciedlenie w przytoczonym powyżej fragmencie Pisma Świętego. W naturze człowieka leży osądzanie innych ludzi, porównywanie się i stawianie się ponad nimi. A dlaczego to robimy? Bo czujemy się wtedy lepsi, ważniejsi, warci uwagi innych. Wypowiadając złośliwe komentarze i osądzając, podnosimy własny prestiż i samoocenę, a tak naprawdę zazdrościmy i mścimy się na innych ludziach rzucając kamienie – słowa. Jedynym człowiekiem na ziemi, który nie oceniał ludzi, był Jezus. On wiedział, że nikt nie jest idealny i dawał do zrozumienia człowiekowi, że konieczne jest otwarcie oczu na prawdę. W dzisiejszym dniu spójrzmy inaczej na osobę, z którą żyjemy na co dzień, widzimy na ulicy, pracujemy. Nie zazdrośćmy jej umiejętności i zdolności. Postarajmy się dostrzec w niej to, co robi najlepiej i podziękujmy za to Bogu. Gdyby wszyscy ludzie byli jednakowi, świat nie byłby tak fascynującym miejscem. Każdy człowiek ma swoje tajemnice i historię, którą można poznać, a to sprawia, że stajemy się sobie bliżsi, a równocześnie zaczynamy szanować innych, zamazując granice i różnice pomiędzy...

Read More
Uwierz
Mar27

Uwierz

A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei. (J 4,43-54) Rodzic, którego dziecko jest chore zrobi wszystko, by je uratować. Pójdzie do każdego lekarza, którego kompetencje wcześniej podważał. Podobnie urzędnik z Kafarnaum pod wpływem aktu desperacji wyruszył do Jezusa, prosić Go, aby uleczył jego syna, który był umierający. Nie wierzył w Jezusa, nie wierzył w Jego moc, ale gdy Chrystus zapewnił go o uzdrowieniu syna jego serce otworzyło się na wiarę. Podobnie my, w codziennym życiu poszukujemy znaków danych od Boga. Gdy jest nam źle, pragniemy naprawy sytuacji i ukojenia naszego żalu i bólu. Potrzebujemy dowodów, aby uwierzyć w istnienie Chrystusa. Zaufanie w Jego opiekę przychodzi z czasem, kiedy po raz pierwszy zawierzamy mu swoje życie. Podobnie jest z pasami bezpieczeństwa. Zapinamy je odruchowo, nie zwracamy na nie uwagi, nawet ich nie czujemy, a one nas chronią. Tak samo jest z opieką Boga. Czuwa przy nas, a my, którzy oddajemy mu nasze nadzieje staje cię kimś, kto stoi na straży naszej duszy w każdej chwili, pomimo tego, że już Go nie zauważamy i nie czujemy. Zawsze zwracaj się do Boga w chwilach słabości. Być może nie zauważysz znaków danych od Niego, ale nie wątp w jego obecność. Nie wystawiaj Boga na próbę, niech Jego orędownictwo stanie się twoimi pasami bezpieczeństwa, które zapinasz odruchowo. To, że Bóg nie ukoi twojego bólu natychmiast, nie znaczy, że nie towarzyszy ci w Twojej niedoli. Nie wątp,...

Read More
Mieć odwagę
Mar20

Mieć odwagę

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański (Mt 1,16.18-21.24a). Lęk paraliżuje działania człowieka. Wielu ludzi nie potrafi mu się sprzeciwić i odkryć, że walka o Chrystusa w codziennym życiu jest cenna i budująca. Józef również się bał. Chciał uciec, porzucić Maryję, ale Bóg mu na to nie pozwolił. Dał mu siłę aby stał się ojcem Zbawiciela i opiekunem świętej rodziny. Podobnie i Ty, być może w codziennym życiu, zmagasz się z paraliżujących strachem. W twojej pracy są ludzie, którzy krzywdzą cię swoimi poglądami, zachowaniem, złym traktowaniem. Niestety nie ma miejsca na ziemi, gdzie panowałoby pełne zrozumienie i dobro. Nie powiem ci, że to, że cenisz sobie nauki Chrystusa, obroni cię przed złością i zawiścią ludzi. Tak się nie stanie, a wręcz przeciwnie. Ucieczka nie jest jednak sposobem na bezproblemowe życie, a ty jesteś powołany DO ODWAGI. Twoja wiara, twoje czyny, to czasem więcej niż argumenty, które możesz poruszyć w sporze. W chwili, gdy strach obezwładnia twoją duszą, a chęć ucieczki osiągnie punkt kulminacyjny, pomyśl o Józefie. Pomódl się o jego wstawiennictwo i pomoc, a z pewnością nie zostawi cię...

Read More
Przebaczaj
Mar13

Przebaczaj

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie. (Łk 6,36-38) Ból, który człowiek potrafi zadać drugiemu, może być niewyobrażalny. Latami roztrząsamy wydarzenia i czyny, które zostały nam zadane. Szczególnie zranienia doznane w dzieciństwie pozostawiają trwałe piętno w sercu człowieka. Dziewczynki rosną z przeświadczeniem, że nie są warte uwagi mężczyzny, a chłopcy wciąż poszukują swojego mężnego serca. Błędy wychowawcze przekazywane są z pokolenia na pokolenie, ale jest na to recepta: refleksja nad swoim życiem oraz codzienna modlitwa o uzdrowienie duszy i przebaczenie. Serce mężczyzny staje się mężne, kobiety – delikatne i łagodne, a co za tym idzie, zanika chęć zemsty na tych, którzy nas zranili. Aby umieć przebaczać, trzeba zacząć od przebaczeniu samemu sobie. Potępienie drugiego człowieka i osąd jego czynów przychodzą nam bardzo łatwo, gorzej, jeśli to my stajemy się obiektem złorzeczeń. Odpuszczenie win nigdy nie jest łatwe. Bez modlitwy i wsparcia Boga staje się to trudne. Bóg w swoim miłosierdziu zsyła łaskę, która przychodzi stopniowo. Przebaczenie powoli nasącza zatrute serce, kropla po kropli, oczyszczając je i nadając nową...

Read More
Teraz
Mar06

Teraz

Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia. (2 Kor 6,2b) Zatrzymaj się na chwilę i zerknij na swoje życie z boku. Jak przeżyłeś, przeżyłaś dzisiejszy dzień? Jak zamierzasz go przeżyć? Człowiek ma tendencję do odkładania wszystkiego na później, do czekania na właściwy moment, by zacząć żyć pełnią życia. A Bóg mówi, że TERAZ jest najważniejsze. Właśnie TERAZ każdego dnia, podczas eucharystii, dokonuje się zbawienie. Żadna sytuacja się nie powtórzy, nie wróci. Weź oddech i zacznij żyć, nie wtedy, kiedy skończysz studia, nie wtedy, kiedy założysz rodzinę, nie wtedy, kiedy zrealizujesz się zawodowo lub dostaniesz awans, ale właśnie TERAZ. Bóg powołuje Cię do aktywnego życia u Jego boku. Wstań ze swojej wygodnej kanapy, swoich przyzwyczajeń, lenistwa, żalu. Uświadom sobie, że TERAZ dzieje się właśnie w tej chwili i już nigdy nie będziesz miał szansy przeżyć jej równie wspaniale. Nie traktuj siebie jak zwykłego przechodnia, którego mijasz na ulicy. Zwróć na siebie swoją uwagę i pomyśl nad tym, co możesz zrobić, aby naprawdę poczuć, że czas nie ucieka Ci przez...

Read More
Jak wychować dziecko?
Lut24

Jak wychować dziecko?

Wychowywanie dzieci – sprawa sporna, spędzająca sen z wielu powiek przyszłych i obecnych rodziców. Mały człowiek niczym glina formuje się i przyswaja wszystko, czego nauczą go opiekunowie, oczywiście do pewnego momentu, zanim stanie się świadomą jednostką decydującą o sobie. Jednak i w tym przypadku pewne zachowania i wartości (wyniesione z okresu dzieciństwa) są decydujące i trwałe. Według Wincenta Okonia wychowanie to: „świadomie organizowana działalność społeczna, oparta na stosunku wychowawczym między wychowankiem a wychowawcą, której celem jest wywołanie zamierzonych zmian w osobowości wychowanka. Zmiany te obejmują zarówno stronę poznawczo-instrumentalną, związaną z poznawaniem rzeczywistości i umiejętnością oddziaływania na nią, jak i stronę emocjonalno-motywacyjną, która polega na kształtowaniu stosunku człowieka do świata i ludzi, jego przekonań i postaw, układu wartości i celu życia. Proces wychowania uwarunkowany jest wieloma czynnikami. Wiąże się on przede wszystkim ze zrozumieniem przez jednostkę określonych norm społeczno-moralnych oraz nadaniem tym normom – w zależności od jej uprzednich doświadczeń i gry motywów – znaczenia osobistego” (W. Okoń, „Nowy słownik pedagogiczny”, s.319). W niniejszym artykule skupię się na relacji rodzic − dziecko. Mówiąc o bezstresowym wychowaniu (które nie opiera się na żadnych formach dyscyplinujących dziecko) ciężko jest wspomnieć o jakichkolwiek działaniach na rzecz tego, by rosnąca istota wiedziała, jak należy zachować się w danej sytuacji. Rodzice chcą ograniczyć wszelkie niemiłe dla dziecka bodźce − szczególnie z ich strony. Pozwalają małemu człowiekowi dosłownie na wszystko. Jest wiele anegdotek, które przytaczają naganne zachowania maluchów np. w tramwaju. Oto jedna z nich: Pewien pan zwrócił uwagę mamie z około 3-letnim dzieckiem, że chłopiec go kopie. Matka uśmiechnęła się tylko i powiedziała, że wychowuje syna bezstresowo i dalej pozwoliła mu na jego „zabawę”. Po chwili namysłu mężczyzna uszczypnął kobietę. Ta w odpowiedzi podniosła krzyk, że przecież to się nie godzi! Mężczyzna w odpowiedzi uśmiechnął się niewinnie i stwierdził, że również był w ten sposób wychowany. Pracując na placu zabaw, widzę ogrom problemu, którym są niewłaściwe zachowania dzieci i ich odpowiedzi, że mogą bić innych, psuć zabawki ponieważ ja − opiekunka −  nie mogę im nic zakazać. Rodzice na informację, że ich pociecha była niegrzeczna tylko wzdychają. Stawiam więc pytanie, na ile można pozwolić dziecku? Pozwala się im bić, krzyczeć, szarpać innych i dostają wszystko to, czego zechcą, aby tylko nie poleciała ani jedna łza. Nie mówię tutaj o konieczności bestialskiego znęcania się nad dzieckiem i bicia za każdym razem, gdy odważy się powiedzieć „nie”. Ale o rozważnym traktowaniu go jako istotę, która dopiero dorasta i jeśli rodzic nie zareaguje, to maluch zagubi się w późniejszym życiu, co będzie skutkowało: odrzuceniem i „pożarciem” przez świat, ponieważ on nie przystosuje się do jednostki, która przyzwyczajona jest do spełniania jej zachcianek; dominacją nad innymi; osiąganiem wszystkiego kosztem innych...

Read More
A może ty jesteś słownym ekshibicjonistą?
Lut20

A może ty jesteś słownym ekshibicjonistą?

Bóg dał człowiekowi drugiego człowieka, aby ten z nim żył. Aby tworzyli pewną wspólnotę. Społeczeństwo jest konieczne do prawidłowego rozwoju psychicznego danej jednostki. Język to pierwsza forma budująca więź z innymi. Mówimy na różne sposoby. Czasem więcej, czasem mniej w zależności od charakteru. Zastanówmy się więc, kiedy można zachodzi ekshibicjonizm słowny? Czy istnieje coś takiego? Moim zdaniem – owszem. Byłam świadkiem wielu sytuacji, kiedy ludzie mówili o swoich problemach lub przeżyciach ludziom, którzy czasem tylko przypadkowo znaleźli się w danym miejscu i w danym czasie, a później z pewnością zadawali sobie pytanie “dlaczego ja”? Oto kilka wyodrębnionych przeze mnie typów “słownych ekshibicjonistów”: ZROBIĘ WRAŻENIE! „Tak… pochwalę się koleżankom moją wiedzą na temat korzystania z środków higienicznych dla kobiet. O! A jeszcze lepiej, że jedzie z nami pewien kolega, który z pewnością będzie chciał się dowiedzieć, jak to wszystko działa” – czyli ekshibicjonizm w wersji trudnej do zniesienia. Niestety ta sytuacja zdarzyła się naprawdę i miała miejsce w tramwaju. Dziewczyna (ok 15-17 lat) opowiadała swoim znajomym (dwóm koleżankom i jednemu koledze), jak się korzysta z tamponów, a cały tramwaj musiał tego słuchać. Nie mówiąc już o anegdotkach, które przytaczała nastolatka. O dziwo jej kolega podtrzymywał dialog i był bardzo zainteresowany tematem, co budziło niesmak wśród pasażerów. Nie wiem, skąd u młodych ludzi świadomość, że można mówić w miejscach publicznych dosłownie o wszystkim. Nie istnieje już u dziewcząt coś takiego jak powściągliwość. Widać, że lekcje WDŻ w szkołach przynoszą rezultaty, ale dziewczyny! Takie “tramwajowe opowieści” nie dodają wam uroku, a wręcz przeciwnie! Ekshibicjonizm tego typu jest nie do przyjęcia! ROZMOWY PRZEZ TELEFON TO MOJA SPRAWA! Każdemu to się czasem zdarza. Porozmawiać przez telefon w trakcie podróży. Wiadomo, droga długa, trzeba odebrać. Nie ma w tym nic złego, ale sposób w jaki rozmawiamy można zmienić. W Krakowie ruszyła ostatnio akcja "Weźże gadaj ciszej". Moim zdaniem bardzo trafna. Dlaczego? Między przejazdem z jednej szkoły do drugiej słyszę rozmowę (tak jak pół autobusu)  jednego chłopaka:„w ogóle się do mnie nie odzywasz. Nie zależy ci na mnie. Przestań mówić, że do mnie piszesz, jak tego nie robisz. Dlaczego do mnie nie piszesz? Dlaczego nie wysyłasz mi SMS-ów? Weź, nie ściemniaj. Jakoś do innych piszesz, a do mnie nie. Denerwujesz mnie, jesteśmy razem, a ty w ogóle do mnie nie piszesz (…)”. Na to pada odpowiedź jednego z pasażerów, który już nie wytrzymał: „Panie, dej pan spokój! Ja już do pana napisze tego SMS-a!”. Podróżujący mieli wielką uciechę, za to chłopak tak był przejęty rozmową, że w ogóle nie usłyszał tej szlachetnej propozycji. Stąd mój apel – ludzie! Jeśli będę chciała się dowiedzieć, czy pokłóciłeś się z sympatią, lub co chcesz ugotować na obiad – to o...

Read More
Kto to jest student?
Lut06

Kto to jest student?

  „Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć”. Albert Einstein Słuchając wypowiedzi kolegów, którzy wspominają swoje studenckie czasy, pierwszą rzeczą o jakiej mówią jest rodzinny dom, z którego wiozło się plecak po brzegi wypełniony słoikami na cały tydzień. Żadna mama przecież nie wypuściłaby swojego ukochanego dziecka bez dodatkowej porcji bigosu czy pierogów, które można zamrozić. Mimo stereotypów, zupki chińskie spożywane są przez uczniów wyższych uczelni bardzo rzadko, natomiast częstym zjawiskiem jest tak zwane „skąpstwo”. Aby przeżyć, cały miesiąc trzeba żyć oszczędnie. Od czasu do czasu, w przerwie między jedną sesją a drugą, można pozwolić sobie na chwile szaleństwa. Niektórzy myślą, że te zabawy trwają cały studencki czas, co nie zawsze idzie w parze z prawdą. Wszystkie stereotypy, również te o studentach, często są krzywdzące i przekazywane młodszym pokoleniom, więc jako ekspertów wybrałam dzieci, które w prosty sposób potrafią opowiedzieć dosłownie o wszystkim. A co odpowiedziały maluchy, którym zadano pytanie – kto to jest student? Jako materiału do swoich badań użyłam nagrania zamieszczonego na jednej ze stron internetowych. Dodatkowo wykorzystałam możliwość samodzielnego przepytania maluchów o tajemniczą postać, jaką jest „student”. Odpowiedzi zarówno przedszkolaków, jak i uczniów szkół podstawowych, były niezwykle zaskakujące. Oddaje głos dzieciakom. Na nagraniu jedna z dziewczynek udzieliła takiej odpowiedzi – Student jest to taki człowiek, który regularnie wykręca żarówki nie ze swoich pięter. Dzieci często przejmują wiedzę swoich opiekunów. Powtarzają to, co podsłuchały, a co najważniejsze – traktują zdanie rodziców jako jedyną prawdę. Pewien chłopiec stwierdził, że student to człowiek, któremu nie chce się pracować, ponieważ udaje, że się uczy. Zapytany, dlaczego tak myśli, odpowiedział, że jego tata jest wykładowcą. Kolejnym pytaniem zadanym przez dziennikarkę było – czym student różni się od innych ludzi? Jako pierwszy do odpowiedzi wyrwał się jeden z chłopców – Studenci od innych ludzi różnią zachowaniem, ubiorem (…). Ubierają się bardziej młodzieżowo niż tacy ludzie z teatru, a po drugie jak się zachowują to studenci są bardziej naturalni niż jacyś tam teatrolodzy czy kine…matografii. Dzieci okres studiów kojarzą też z ogromną ilością wolnego czasu, który młodzi ludzie wykorzystują na chodzenie na wszelakiego typu „imprezy”. Najczęściej można ich znaleźć w dyskotekach. Według nich spotkania odbywające się w wynajmowanych mieszkaniach często wymykają się spod kontroli, czego objawem są wyrzucane przez studentów przez okno wszelkiego rodzaju przedmioty, takie jak: szklanki, pomidory, a nawet jajka. Po czym poznać takiego studenta? Jedna z dziewczynek odpowiedziała – Po tym, że jest taki bardziej rozerwany, młodzieżowy bardziej. Mimo wszystko nie jest tak źle! Dzieci zauważają też pewną dobrą cechę studentów, jaką jest...

Read More
Samotność w wielkim mieście
Sty19

Samotność w wielkim mieście

Życie potrafi płatać figle. Niektórzy gonią za miłością jak za jedynym sensem życia. A co z samotnością? Jak w wielkim mieście odnaleźć się mogą ludzie samotni? Wszyscy przyzwyczaili się do tego, że inni narzucają im swoje zdanie. Przy wigilijnym stole słychać pojękiwania babci: „A kawalera ty już jakiegoś masz?”, co tylko zwiększa presję, aby szybko kogoś znaleźć. Niestety nie zawsze jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Współcześnie społeczeństwo (jeśli chodzi o sprawy sercowe) dzieli się na kilka typów. Niektóre z nich to: szczęśliwe pary, nieszczęśliwie zakochani, karierowicze, poszukujący i samotni z wyboru. Szczęśliwe pary Tym tylko pozazdrościć. Nie muszą znać się od lat, ale każdy, kto na nich spojrzy, powie – tak, oni zostaną ze sobą na zawsze. Cała rodzina już zaciera ręce, snując weselne plany. Niektórzy widząc prawdziwą miłość, będą złorzeczyć i zazdrościć. Mówić, że wcześniej czy później ich relacja się odmieni, ponieważ każdy z czasem się zmienia. Nie mówię, że jest to niemożliwe, ale znam wiele par, które po ślubie jeszcze bardziej rozkwitły, wspólnie pokonywały przeszkody i teraz mają wspaniałe rodziny. Ale o nich w innym artykule. Nieszczęśliwe zakochani/poszukujący Być z kimś, to znaczy troszczyć się o niego i poświęcać się dla drugiej strony, nie zatracając przy tym siebie i swoich potrzeb. Jeśli sam/sama nie jesteś w stanie się pokochać i zaakceptować, to nawet jeśli spotkasz inną osobę, która odda ci bardzo wiele, nie będzie ona w stanie zapełnić tej pustki. Wielu młodych ludzi uważa, że drugi człowiek jest w stanie uleczyć każdą ranę. Spotykam się nawet ze stwierdzeniem kolegów: „Znajdę żonę i wszystko się ułoży”. Ale jak można znaleźć żonę i zgodnie z nią żyć, skoro jest ona jedynym celem w życiu? Żaden człowiek nie jest w stanie znieść tak wielkiej odpowiedzialności. Każdy powinien odpowiadać sam za siebie, a łączyć się we wspólnym działaniu. Jeśli ludzie nie są gotowi do związku oraz mają pewne wewnętrzne rany, wynikające z sytuacji rodzinnej, samooceny itd., to dopóki sami się z nimi nie uporają, będą tworzyli toksyczne więzi. Jak mówił o. Tomasz Franc OP na jednym z czwartkowych wykładów, ludzie szukają w innych wypełnienia siebie, swoich zawiedzionych ambicji i podziwu. Wszystko gra dopóki para zapatrzona jest w siebie nawzajem, jednak po czasie coś zaczyna się psuć. Radość ze wspólnego przebywania zmienia się w frustrację, lekka zazdrość – w chorobliwe więzienie. Dopóki człowiek wiąże się z drugą osobą po to, by go uleczyła, nigdy nie będzie to szczęśliwa relacja. Karierowicze Karierowicze to kolejna grupa ukształtowana przez współczesne trendy. Dominuje tu zasada – Fast Car, Fast Sex i Fast Food. Wszystko ma być szybko i na teraz. Związki mają być najlepiej chwilowe i bez zobowiązań, bo najpierw kariera, później rodzina. Wszystko...

Read More
Próba ogniowa
Sty17

Próba ogniowa

Każde małżeństwo wcześniej czy później dosięga kryzys. Umiejętność komunikacji i zrozumienia drugiej strony pomaga przetrwać ten trudny czas. Aby go przezwyciężyć, być może na nowo trzeba nauczyć się kochać – miłością, która jest dana od Boga. Do czego zmierzają relacje, gdy opierają się na własnych egoistycznych pobudkach? W domu zamiast harmonii i szczęścia królują wzajemna wrogość i wymaganie nadmiernego szacunku. Te problemy to codzienność w małżeństwie Caleba i Catherine Holtów, o których opowiada film Alexa Kendricka „Fireproof”(„Próba ogniowa”). Caleb to młody strażak, który codziennie ryzykuje swoje życie po to, by ratować innych. Uważa się za dobrego człowieka, ponieważ niewiele osób odnalazłoby w sobie odwagę, by wejść do płonącego budynku i uratować wielu ludzi. Nie widzi, że gasząc jedne pożary, zapomina o tym najważniejszym, który spopiela miłość jego i Catherine. Ich małżeństwo stoi na granicy rozpadu. Catherine ma dość samotnego życia w czterech ścianach domu, nadmiernych obowiązków i braku wsparcia ze strony męża. Ponadto sama opiekuje się swoimi rodzicami, a sen z powiek spędza jej fakt, że matka, potrzebuje specjalistycznego sprzętu, który ułatwi jej codzienny wypoczynek i poruszanie się. Jej mąż, zamiast ją wesprzeć, odkłada pieniądze na łódź, z której nie zgadza się zrezygnować. Między małżonkami coraz częściej dochodzi do poważnych, gwałtownych konfliktów. W końcu podczas jednego z nich, czara goryczy się przelewa, Catherine nie wytrzymuje i postanawia zostawić męża. Zdenerwowany i sfrustrowany Caleb szuka wsparcia u swego ojca, który zadaje mu kluczowe pytanie: „Czy chcesz, aby to małżeństwo przetrwało?”. Strażak postanawia walczyć. Otrzymuje od ojca pamiętnik ze zbiorem „wyzwań miłośnych”, których realizacja ma potrwać 40 dni. Nie wierzy w to, że ta metoda pomoże mu uratować jego małżeństwo, pomimo to postanawia zaryzykować. Młody mężczyzna w końcu orientuje się, że musi na nowo nauczyć się kochać, poznać miłość daną od Boga po to, by tym bezwarunkowym uczuciem obdarzyć swoją żonę. Ma wsparcie nie tylko ze strony rodziny, ale również swojego przyjaciela – Michaela. To on pomaga mu odnaleźć się w wierze w Chrystusa. Sam niedawno się nawrócił, więc wie, jak trudno jest uwierzyć. Przeprowadza z mężczyzną szereg poważnych rozmów, w których stara się uświadomić mu, jak ważne jest dbanie o swojego współmałżonka. W jednej ze scen skleja ze sobą pieprzniczkę i solniczkę tłumacząc, że mimo iż są odmienne, to zawsze występują wspólnie. Na protest Caleba, że małżeństwo nie jest ognioodporne i można się sparzyć, odpowiada: „Rzeczy ognioodpornych też dosięga ogień, ale potrafią mu się oprzeć”. Początkowo Catherine nie potrafi odnaleźć się w nowej, nieznanej dla niej sytuacji. Nie wierzy w przemianę męża. On sam momentami załamuje się i przechodzi chwile kryzysu. Jego ojciec (który być może symbolizuje Boga) stara się go wesprzeć i zawsze jest gotów go wysłuchać. Podczas jednego...

Read More