Jak zepsuć świąteczną atmosferę?

Gdy nadchodzi chwila, kiedy na niebie pojawia się pierwsza gwiazdka, to znak, że czas rozpocząć Wigilię i zasiąść wspólnie do kolacji z ludźmi, których się kocha. To czas, do którego przygotowywaliśmy się w okresie adwentu, kiedy składa się życzenia, a troski odchodzą, choć na chwilę, w dal. Oto bowiem dzisiejszej nocy narodzi się Bóg. Współczesność nastawiona jest na kulturę „instant” (szybką, natychmiastową). Wszystko robi się szybko, na już. Nie ma czasu na chwilę wytchnienia i odpoczynek. Czas przelewa nam się przez palce, a to, na co człowiek czekał cały rok, mija w mgnieniu oka. Właśnie taki styl życia niszczy przyjemność z przeżywania świąt. Ludzie zmuszani są do pracy w wigilijny dzień. Nie mogą na spokojnie przygotować się do rodzinnej kolacji, a gdy wracają do domu, są poddenerwowani, że z niczym nie zdążą. A przecież radość z doświadczania świątecznego okresu zależy w głównej mierze od nastawienia. Stres odreagowuje się poprzez kąśliwe uwagi, niezadowolenie, kłótnie i przez to człowiek nie zauważa, że dzieje się coś niesamowitego. W ten szczególny dzień, w tę noc, schodzi do nas z nieba Król pokoju. Kolejnym czynnikiem, który może zepsuć świąteczny nastrój jest odejście od tradycji. Post zastępowany jest obżarstwem, a zamiast 12 tradycyjnych dań na wigilijnym stole odnaleźć można kurczaka, kotlety, przelewający się alkohol. Zdarza się, że rodziny rezygnują z czytania fragmentu Pisma Świętego, śpiewania kolęd, składania życzeń. Wszyscy zasiadają przed telewizorem, by obejrzeć „wigilię gwiazd” lub mecz tenisa.   Zdarza się również, że coraz częściej całe rodziny pakują walizki i na ten świąteczny czas wyjeżdżają do ciepłych krajów. Okres Bożego Narodzenia traktowany jest jak urlop, który można wykorzystać po to, by zaznać trochę słońca. Biura podróży poczuły, że ruch turystyczny jest wtedy wzmożony i proponują szereg promocji. Rodacy oderwani od ojczyzny spędzają wigilijną noc, możliwe, że nawet jej nie zauważając. Zamiast karpia jedzą owoce morza, które popijają drinkiem z palemką zamiast kompotem z suszonych owoców. Inną kwestią jest to, że święta Bożego Narodzenia „przychodzą do nas” już w listopadzie. Jak to się dzieje? Otóż sklepy aż kipią od ilości ozdób, światełek i promocji. Gdy wchodzi się do krakowskich galerii, człowiek czuje się, jakby nagle został teleportowany na biegun północny do domu świętego mikołaja. W tym okresie powtarza się człowiekowi jak mantrę, że święta się zbliżają, że trzeba kupić prezenty itd. W głośnikach huczą świąteczne piosenki, a nawet nie spadł jeszcze ani jeden płatek śniegu. Właściciele sieci handlowych nastawieni są na konsumpcjonizm. Wchodząc do takiego miejsca pełnego pokus, trudno się oprzeć, aby nie wpaść w gorączkę świątecznych zakupów. Nie mówiąc o tym, że w różnych miejscach Krakowa stoją choinki obwieszone firmowymi bombkami… Mimo tego młodzi ludzie, których zapytałam, czym dla nich są święta odpowiadają, że...

Read More
Na grudniowy wieczór
Gru25

Na grudniowy wieczór

W końcu chwila kiedy można odsapnąć. wieczór, kiedy nie trzeba nic robić. Dobrym pomysłem na spędzenie wolnego czasu i nie wpadnięcie w nudę jest pójście do kina. Ale jaki film wybrać? Za chwilę święta, wiec może coś w podobnej tematyce? Wiele pomniejszych i większych krakowskich kin  ma w tym czasie bogatą ofertę. A może by tak… komedia romantyczna? Tym razem poszłam na „Listy do M. 2.” Pełna nadziei po pierwszej części tej serii, która ukazała się w 2011 roku pozwoliłam sobie na rozpłynięcie się w fotelu i oddanie tej trwającej 2 godziny przyjemności. Aby móc zrozumieć wydarzenia z tego filmu trzeba najpierw prześledzić historie z jej pierwszej części. „Listy do M.” bardzo mi się spodobały. Co prawda wydarzenia, które obserwowałam na ekranie nigdy nie zdarzyły się pewnie żadnemu człowiekowi, ale chyba od tego są filmy – żeby pokazywać nie tylko to, co realne, ale również to, co wyimaginowane. Dzięki temu mogę oderwać się od przyziemności i codzienności i chociaż na chwile przeżyć coś, czego nigdy nie doświadczę (aczkolwiek tak zaskakująca miłość jest z pewnością bardziej prawdopodobna niż spotkanie mistrza Yody z „Gwiezdnych Wojen”). Podczas przygód przeżywanych przez bohaterów nie można się oprzeć wrażeniu, że jeden zbieg okoliczności goni kolejny. Radiowiec (Maciej Stuhr) przypadkiem wpada na swoją rozmówczynię (Romę Gąsiorowską), która dodzwoniła się do niego na antenę wygłaszając mowę, że miłość jest przereklamowana i nie istnieje. A tu nagle BACH. Prosto w twarz trafia ją nie strzała amora, ale twarda kula śniegu rzucona przypadkowo przez jej przyszłego (jak dowiadujemy się z 2 części) narzeczonego.   Kolejnym bohaterem, którego dotyka cud Świąt Bożego Narodzenia jest Szczepan (Piotr Adamczyk), który uchodzi cało z próby samobójczej spadając na przyczepę wypełnioną choinkami i dzięki temu postanawia odbudować swoją więź z rodziną, co idzie bardzo opornie. Jednak w drugiej części, gdy wszystko wydaje się stracone miłość trafia również do niego. Szczepan (już rozwiedziony) schodzi się ze swoją byłą żoną (Agnieszką Dygant) dzięki dość nowoczesnej formie jaką jest przypadkowe anonimowe “zgadanie się” na forach dla samotnych. W pierwszej części „Listów do M.” możemy również obserwować poczynania Tomasza Karolaka (Melchiora), którego przypadkowe romanse wpędzą w nie lada tarapaty. Musi uciekać przez okno oraz odszukać chłopca, który kradnie mu telefon komórkowy. Jest to sprawa życia lub śmierci ponieważ ma tam zapisany numer do swojej kochanki, na której bardzo mu zależy. Śledząc perypetie bohaterów często można było ulec silnym wzruszeniom. Jednym z nich była historia Tosi (Julii Wróblewskiej), która ucieka z domu dziecka. Jednak wszystkiemu sprzyja duch Świąt Bożego narodzenia i w końcu odnajduje ludzi, którzy gotowi są ją pokochać i zaadoptować. W drugiej części „Listów” można zobaczyć kolejne opowieści o tych samych bohaterach, których skład został poszerzony o...

Read More
Jak Cię widzą, tak Cię… mówią?
Lis01

Jak Cię widzą, tak Cię… mówią?

Jak przed każdymi świętami, przed świętem Wszystkich Świętych w Polskich domach trwa gorączka i szał porządkowania wszystkiego na ostatnią chwilę. Dawno niewidziani krewniacy przyjeżdżają z różnych stron, aby odwiedzić groby najbliższych. Powiedzenie brzmi: „Jak Cię widzą, tak Cię piszą”, a raczej mówią i niestety musze przyznać mu rację. Podczas mszy świętej na lokalnym cmentarzu, co chwilę słyszę szepty krytykujące stroje sąsiadów. Ta kobieta odziana w futro, tamta w puchową kurteczkę, a tamta to ledwo co, jak można się tak ubrać? Tak… „moda nagrobna”. Człowiek nie może być anonimowy, każde uchybienie w ubiorze spotka się z ostrą, ale cichą krytyką. Taka ludzka natura… Groby natomiast wyglądają przepięknie. Znicze palą się również na tych, których już dawno nikt nie odwiedzał. Cały cmentarz rozświetlony tysiącem świateł, robi wrażenie i wprowadza atmosferę ciszy i tajemnicy. Święto Wszystkich Świętych jest potrzebne, aby uzmysłowić ludziom, że życie doczesne przemija, a dusze po śmierci potrzebują modlitwy. Nawet jeśli, niektórzy odwiedzają cmentarz raz do roku, to niech ubiorą się w kozaczki, najlepsze futro, w co tylko chcą, niech będą na językach (bo tego się nie uniknie), ale BĘDĄ obecni przy swoich zmarłych bliskich i wesprą ich modlitwą ocalając od mąk czyśćcowych i niosąc...

Read More
Daj się ocalić
Paź24

Daj się ocalić

„Kiedy wszedłem na to spotkanie wiedziałem jedną rzecz – ci ludzie mają coś innego i pomyślałem sobie – ja tego chcę. Wiedziałem jednak jedno, że przychodzi taki moment, kiedy muszę na maksa pójść za Bogiem. Nie mogę żyć po staremu – trochę Boga, trochę rock’n’rolla (…)” Arkadiusz Krzywodajć („Jestem Drugi”). „Jestem Drugi” („I Am Second”) to cykl nagrań z ludźmi, którzy przed kamerą opisują swoje życie pełne bolesnych doświadczeń i bólu. Wśród nich znaleźli się również polscy celebryci tacy jak: Arkadiusz Krzywodajć, Robert Litza Friedrich, Maja Frykowska. Bogactwo, pycha, narkotyki to była ich codzienność. Jednak pomimo tego, że mieli oni prawie wszystko, odczuwali pewną pustkę, której nic nie mogło zapełnić. Powoli ich dotychczasowe życie traciło smak, a oni sami czuli się nieszczęśliwi. Wtedy stało się coś, co odmieniło ich życie. Pomimo ich grzeszności pochylił się nad nimi Chrystus, który ich oczyścił i wypełnił. Przyszedł do nich w innych ludziach i okazał swoje miłosierdzie. Gdy osoby mówiące świadectwo „dotknęły Jego płaszcza” ich życie, pomimo trudności, które wciąż istniały, wypełniło się miłością i siłą. Wcześniejsze doświadczenia stały się lekcją dla nich samych i świadectwem dla innych, które mówi, że nie ważne jak nisko upadłeś, nie ważne, że trudno Ci pokochać samego siebie – Bóg zawsze Cię kochał, co ważne on nigdy nie przestał i nie przestanie Cię kochać, a ponad to w imię swojego umiłowanego syna pomoże Ci pokonać wszelkie przeciwności losu. Stań się drugi, pozwól Mu kierować Twoim życiem, pozwól Mu walczyć za Ciebie. Bóg wyciąga do Ciebie rękę, każdego dnia – Czy ją chwycisz i dasz się ocalić? Nagrania można obejrzeć pod poniższym...

Read More
Elementarz duchowy
Paź18

Elementarz duchowy

Nie ma osoby, która obracając się w dominikańskim kręgu, nie słyszała o postaci ojca Joachima Badeniego. Przyjął on świecenia kapłańskie w 1950 roku i był współtwórcą krakowskiego duszpasterstwa akademickiego "Beczka". źródło: www.wiara.pl Wygłosił wiele konferencji i rekolekcji, w których namawiał nie tylko młodych, ale wszystkich ludzi do nawrócenia i uczulał na działanie Ducha Świętego w ich życiu. Podkreślał znaczenie młodzieży w Kościele, którzy buntują się, nie rozumieją i mają rację! Mają prawo zadawać pytania, rozwijać się, kwestia tylko tego, czy trafią na osoby, które będą potrafiły ich poprowadzić. Jedną z książek zawierających naukę ojca Joachima Badeniego OP jest zapis jego konferencji − "Czego dusza pragnie − Elementarz duchowy". Zapis ten został specjalnie opracowany, aby Ci, którzy nie uczestniczyli w ruchu Odnowy w Duchu Świętym mogli wydobyć z nich rzeczy uniwersalne. Do książki dołączona jest również płyta, na której nagrane są konferencje w całości. Elementarz podzielony jest na 8 rozdziałów: Miłość to jest to; Boże światło; Spowiedź i uzdrowienie wewnętrzne; Przebudzenie; Strach przed konfesjonałem; Pragnienie; Tajemnicza obecność; Rozwój – droga przez pustynię. Ojciec Badeni wspomina, że człowiek choćby bardzo chciał się zbliżyć do drugiego człowieka, to nie jest w stanie oddać mu swojego ducha. Ludzie są ograniczeni. Bóg w swej dobroci dzieli się z nim czymś, co ma najcenniejsze − sobą samym, swoim Duchem. "Chrystus daje to, co jest dla Niego najbardziej intymne, najbardziej własne. Daje swego ducha. Jest to Duch Jego i Duch Ojca − Duch Święty. Dlatego Duch Święty staje się darem najbardziej osobistym. Człowiek nie jest w stanie przekazać komuś swojego ducha, może się zwierzać, może kochać, ale żaden człowiek nie jest w stanie dać tchnienia życia, nawet najświętszy. Jednak u Boga jest to możliwe, nawet w Jego pojęciu boskim. On koniecznie pragnie nam dać swego Ducha − Ducha Świętego". Ojciec Joachim mówi, że nienawiść przybrała nową maskę. Nie jest już tak bardzo widoczna, nie robi wielkich czynów. Podchodzi do człowieka, wyśmiewa się z niego, być może nawet i chwali, uśmiechając się pogardliwie. Jest delikatna, ale pełna pychy. Ciemność postępuje, jednak nie może wygrać, bo są jeszcze ludzie, którzy idą, niosąc pochodnię światła, która jest w ich sercach. "Ci którzy idą w ciemności, stawiają opór światłu. Ci, którzy idą w świetle, stawiają opór ciemności. Ciemność nie postępuje, bo są ludzie oświeceni światłem synostwa Bożego, którzy rozświetlają ciemność, nawet jeśli o tym nie wiedzą". Ciemność krzyża i śmierci Jezusa jest źródłem światła. Szatan został pokonany, gdy wydawało mu się, że tryumfuje. Bóg zwyciężył. Wszystkim tym, którzy udają, że krzyż ich nie obchodzi − oszukują się. Nie chcą wieszać go na ścianie, bo czują, że płynie z niego moc i światło, którego nie są w stanie zrozumieć. "Prawdziwy ateista...

Read More
Gimby nie znajo!
Paź15

Gimby nie znajo!

Dzieciństwo w latach osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych. Mała liczba komputerów – duża ilość czasu, który trzeba zapełnić. Współcześnie trudno sobie wyobrazić, co można by robić z takim ogromem nudy. Chęć spotkania się z kimś jest zaspokajana przez komunikatory albo przez SMS-y. „Chciałbym cię zobaczyć” – mówi chłopak do dziewczyny. „OK! Już wysyłam ci zdjęcie”. Ale zaraz, zaraz! Cofnijmy się trochę w przeszłość. Dzieciństwo kiedyś a dziś. Czy współczesne dzieciaki mają nam – „staruszkom” – czego zazdrościć? Jak to się mówi: gimby nie znają… ale to nie znaczy, że nie mogą poznać! Spędzanie wolnego czasu Podchody – rysowanie map, strzałek. Dzieciństwo w pełnej krasie! Miejsce zbiórki – schody przed domem któregoś z kolegów. Podział na drużyny. Przygotowanie zajmowało czasem pół dnia. Trzeba było doszlifować szczegóły trasy i utrudnić przeciwnikowi życie. Zaletą było to, że wszystko było całkowicie darmowe, nie licząc paczki chrupek (1 zł) jako nagrody. Do tej pory jest to świetna zabawa. Dodatkowo można wymyślić motyw przewodni typu: piraci, amazonka itd. Zabawa dla małych i dużych dzieci. Skakanie w gumę – sposób na spędzania wolnego czasu głównie przez dziewczynki w wieku szkolnym i wczesnoszkolnym. Gry takie jak „trójki”, „skoczki” sprawiały, że dzieci pozbawione były nadmiernych kilogramów i zacieśniały więzi z kolegami z podwórka. Czasem na pomoc biegła mama, która zauważyła, że jej córka podarła nowe, białe, niedzielne podkolanówki, chcąc skoczyć wyżej, niż pozwalały jej na to możliwości. Rysowanie po ulicy kredą albo każdym kamieniem, który się do tego nadawał. Najprościej – gry w klasy, ślimaka, chłopa i wiele innych. Picasso nie powstydziłby się niektórych „nachodnikowych” i ulicznych malowideł stworzonych przez tych najmniejszych. Trzepak, czyli „a zrobisz tak?”. Akrobacje prawdziwych cyrkowców. Parówki, zwisanie głową w dół, przeskakiwanie z jednego trzepaka na drugi. Anioł stróż miał co robić. Czasem sama się zastanawiam, jakim cudem uszłam z życiem. Rower, hulajnoga, wrotki. Kto pierwszy, ten lepszy. Siniaki, odrapane kolana i blizny, z których każda ma swoją historię i dodaje charakteru. Dzieci pozbawione są wszelkiego lęku o swoje życie, a wiara we własne możliwości jest zaskakująca. „Coo? Ja nie dam rady?” Niewidzialny przyjaciel. Najlepszy! Nie ma to jak pogadać z kimś, kto nigdy się nie czepia, rozumie dziecięce rozterki i jest najlepszym kompanem do zabawy, bo potrafi dosłownie wszystko. Czasami ma rude włosy z zielonymi pasmami i kolor oczu, jaki tylko sobie dziecko wyobrazi. Dziecięce wynalazki Papucie z pokrywki od puszki kakao Nesquik – szczególnie, gdy ktoś miał płytki w domu. Dla dziewczynek prawdziwy rarytas imitujący łyżwy, a czasem nawet i baletki. Trochę niewygodne ze względu na kształt, ale czego się nie zrobi dla urody. Lakier do paznokci jako cień do powiek – nie polecam. Piecze, a zmyć później trudno. Nie używajcie do tego zmywacza… Wiem,...

Read More
Jak młodzi ludzie spędzają wolny czas?
Wrz14

Jak młodzi ludzie spędzają wolny czas?

Wakacje to okres, kiedy studenci po prostu nie mają pojęcia co zrobić i wymyślają różne sposoby na wolny czas. Ci, co zdali egzaminy wybiegają wieczorami z domów, aby wypełnić wolne chwile zabawą, tak żeby starczyło na przyszły rok akademicki. W klubach istne szaleństwo, nie ma miejsc, a portfel coraz zgrabniejszy i szczuplejszy. Pewnego ranka budzą się ze świadomością – czas poprawić CV i posłać w świat. Ale życie to nie tylko praca i nauka. To też odpoczynek i umiejętne korzystanie z wolnego czasu. Jak studenci spędzają te chwile wytchnienia? Moja krótka sonda wśród znajomych pozwoliła wyłonić kilka typów czynności. Oto sposoby na wolny czas! JAZDA NA ROWERZE Czas aby z piwnicy wyciągnąć stary wysłużony rower. Odrobina smaru, nowe lampki, odmalowanie i śmiga. Jeszcze tylko konieczne jest sprawdzenie hamulców i przerzutek. Przypominam o obowiązku posiadania takiego sprzętu jak: kask, lampki i odblaski. Drogie Panie, koszyk przyczepiony do kierownicy to uroczy dodatek. Idąc za modą filmów amerykańskich z lat osiemdziesiątych, można również doczepić wstążki. Jazda w sukienkach i spódnicach stała się ostatnio bardzo modna! Styl miejski, również w sporcie, zawitał na dobre. Tego typu aktywności to świetne sposoby na wolny czas. JAZDA NA ROLKACH W sklepach dostępne są rolki i wrotki wszelkich kolorów i bajerów. Przypominam o zakładaniu ochraniaczy. Sama w tym roku doświadczyłam spotkania trzeciego stopnia z twardą powierzchnią chodnika. Na całe szczęście na twarzy śladów już nie widać, a dziury na kolanach w spodniach potraktowałam jako modny dodatek. SPACERY, BIEGANIE By zdrowo żyć, trzeba się ruszać. Sama do aktywnych nie należę, ale kilku godzinnym spacerem i wyprawami nie pogardzę.Dla leniuszków, którzy nie lubią się pocić polecam basen. W upalne dni, jest w stanie zaspokoić wszelkie potrzeby ochłody i ruchu w jednym. SERIALE Te najukochańsze, kilka, ewentualnie wszystkie. Czy to marnowanie czasu, czy lekcja języka angielskiego (bo oglądam po angielsku!), to kwestia bardzo subiektywna. W sieci można odnaleźć wszystkie gatunki serialów począwszy od fantastyki, a skończywszy na łzawych telenowelach brazylijskich. Uprzywilejowani ci, którzy w wyposażeniu swoich mieszkań posiedli sprzęt nazwany telewizorem. CZYTANIE KSIĄŻEK Jeśli ktoś, tak jak ja, posiada chorobę psychiczną zwaną- muszę mieć, przeczytam później, najlepiej wszystkie, to znak, że trzeba iść do pracy. Na książki nie ma dotacji. Półki pękają w szwach, a każda zagięta strona jest gorliwie opłakiwana, Mol książkowy nie musi wychodzić z domu, bo otwiera się na świat poprzez kolejne strony ulubionej książki. W swej kolekcji znajdzie pozycje począwszy od bajek i magazynów z czasów dzieciństwa, jak i poważne księgi dotyczące historii czy psychologii. Wielbiciele książek mają świetne sposoby na wolny czas. SPOTKANIA ZE ZNAJOMYMI Ulubiona część dnia. Nowe plotki, wydarzenia. Przecież nie widziałyśmy się 24 godziny, a ostatni SMS został wysłany godzinę temu. Wspólne...

Read More
Historie bez happy endu
Wrz13

Historie bez happy endu

“Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.  Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę,  nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi.  Oczy Twoje widziały me czyny i wszystkie są spisane w Twej księdze; dni określone zostały, chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał” (Ps 139). Bóg powołuje do życia człowieka. Niestety bardzo często w dzisiejszych czasach godność człowieka jest deptana, a życie traci wartość. W kręgach naukowych toczy się spór – kiedy można nazwać człowieka żywą istotą? Czy jest to chwila poczęcia, czy może pierwsze uderzenie serca? Czy można zabić dziecko i nie dać mu szansy na przeżycie być może kilku godzin na ziemi? Decyzja należy do matki. Czasem jej strach przed przyszłością i trudna sytuacja materialna sprawia, że podejmuje ona decyzję, której będzie żałowała do końca życia. Jednak są na świecie jeszcze bohaterki, które powiedziały “NIE” aborcji. Odważyły się urodzić dziecko i je wychować, albo oddać, by mogło mieć lepszy dom. Dały mu szansę, aby przeżywało kiedyś rozczarowania i radości. Właśnie o tych cichych bohaterkach pisze w swojej książce pt. “Wybrałam życie” Brygida Grysiak – dziennikarka TVN24. Książka Grysiak ta to zbiór 11 reportaży opisujących walkę matek o życie swoich dzieci. Niektóre z nich są wygrane, inne niestety zakończyły się bardziej tragicznie. Jedna z mam – pani Zofia, która oddała zaraz po porodzie córeczkę do adopcji, mówi o aborcji tak: – Jak mogłabym ją zabić? – pyta. – Nie wiem – odpowiadam. – Nie wiem Zosiu. Niektóre zabijają i mówią, że mają do tego prawo. Że chodzi o ich godność (…). – Przecież to już jest mały człowiek – mówi. – Zabójstwo to zabójstwo. Mówię ci, że ja bym nie umiałabym żyć z myślą, że zabiłam. Myślisz,  że ktoś może z tym żyć? Czy się oszukuje, że może? Pani Zosia mimo swojej choroby urodziła córkę, a następnie oddała ją do adopcji. Kobieta nie miała wsparcia ze strony ojca dziewczynki, a stan jej zdrowia nie pozwoliłby na samotne wychowanie dziecka. Wszystkie bohaterki mówią Brygidzie Grysiak jednogłośnie, że ich życie nie byłoby takie samo, gdyby zdecydowały się “usunąć” swoje dziecko. Jeśli miałyby ponownie stanąć przed wyborem, wybrałyby tę sama drogę. Być może czasami pełną cierpienia i poczucia straty, ale dającą największe możliwe szczęście. Pani Jola opowiada historię swojej córeczki – Sylwii, która zmarła kilka miesięcy po porodzie. Dziewczynka cierpiała na rzadką chorobę genetyczną, jednak jej mama zdecydowała się ją urodzić i dać jej szczęście przez kilka tych chwil na ziemi, mimo bólu, który odczuwało dziecko. Jedni by powiedzieli, że to samolubne, ale ona wie, że dziecko żyło tak długo...

Read More
O matczynej miłości
Wrz06

O matczynej miłości

„Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona?” (Iz 49, 15a). Matczyna miłość to jedna z największych tajemnic świata. Oczekiwanie na pojawienie się dziecka, przygotowania, pierwsze zdjęcia płodu, usłyszenie bicia jego serca – zostawia wspomnienia, których nie sposób opisać. Już za chwilę na świat przyjdzie istota, która jest wcieleniem samego Boga. Niewinna dusza, której los zależy od tego, kto ją weźmie w ramiona, otoczy opieką i wychowa, dając miłość i poczucie bezpieczeństwa. Kto, jak nie matka, najlepiej zna potrzeby dziecka? Jak mówi jedna z bohaterek książki Brygidy Grysiak “Wybrałam życie” – pani Krystyna: “Kiedy rodzisz dziecko, ono jest z ciebie – tłumaczy. – To tak, jakby ktoś wyjął kawałek twojego serca i powiedział: «Zaopiekuj się nim»”. Kobieta obdarzona jest specjalną wrażliwością, która potrafi odpowiedzieć na podstawowe potrzeby dziecka. Po rodzaju płaczu rozpoznaje, czego ono potrzebuje; przytulając je, łagodzi ból i usypia. Dziecko, słysząc bicie jej serca, momentalnie się uspokaja. To dźwięk, który zna, który był muzyką dla jego uszu przez 9 miesięcy – w końcu coś znanego w tym wielkim obcym świecie: serce mamy. Bez wątpienia każda matka kocha swoje dziecko. Czasem miłość ta przyjmuje różne oblicza. Potrafi być zawzięta i uparta, często paraliżująca w dalszym życiu funkcjonowanie dorastającej już istoty. A co w przypadku, gdy na świecie pojawia się dziecko z dysfunkcją? Rodzice często przechodzą przez szereg etapów adaptacji do zaistniałej sytuacji, począwszy od żałoby i szoku, a skończywszy na konstruktywnym przystosowaniu się (nie każdy rodzic osiąga ten stan). A jak jest w tym przypadku z miłością? Małgorzata Kościelska w książce “Oblicza upośledzenia” wymienia jej następujące odmiany: Miłość symbiotyczna Pojawia się w najwcześniejszych etapach życia dziecka. Jest niezbędna i prawidłowo wpływa na rozwój dziecka. “(…) Natomiast w okresie późniejszym ten rodzaj relacji oznacza zagrożenie dla rozwoju odrębnego Ja dziecięcego, a na swój sposób upośledza także matkę”. Taka miłość przeciągająca się na kolejne etapy życia dziecka sprawia, że postrzega się je jako młodsze niż w rzeczywistości jest, jako osobę wymagającą ciągłej uwagi i opieki. Miłość poświęcająca się i rekompensująca Ma sprawić, że matka czuje się spełniona w opiece nad dzieckiem; poświęciła wszystko i wyrzekła się wszystkiego, aby dziecku żyło się lepiej. Chce wynagrodzić dziecku “krzywdę”, z jaką przyszło mu żyć, co wiąże się niekiedy z wielkimi wydatkami. Poczucie zagrożenia wzbudza u niej przejaw autonomii dziecka. Miłość wstydliwa Czyli “kocham cię, ale się ciebie wstydzę”. Matka, która odczuwa ten rodzaj miłości, często ubiera dziecko w infantylne stroje, aby wyglądało na młodsze, chowa dziecko przed gośćmi, a nawet wozi samochodem, aby nie pokazywać się z nim na ulicy. Zdarza się również, że uczy dziecko testów, aby lepiej wypadało w badaniach psychologicznych. Miłość przebojowa To pokazanie na...

Read More
Słów kilka o optymizmie
Lip25

Słów kilka o optymizmie

Optymizm zdaje się nie być naturalną postawą w życiu, bo człowiek ma tendencje do wyolbrzymiania swoich problemów. Często jestem świadkiem kiedy dwóch rozmówców przekrzykuje się – kto ma gorzej. Owszem czasami zdarza się jakaś sytuacja, w której człowiek się gubi i jest mu źle, ale jeśli ten stan trwa całe życie? Po co zsyłać na siebie taki los? Optymizm stanowczo uproszcza życie (jeśli jest oczywiście racjonalny, a nie wyolbrzymiony). Każdy ma prawo do chwili słabości. Ale czy się jej poddasz i będziesz żył w swoim więzieniu nieszczęścia, to już twój wybór. Ale wiedz, że masz alternatywę. PO PIERWSZE – DZIAŁAJ! Przede wszystkim nie można mylić optymizmu z zawsze uśmiechniętą twarzą i okrzykiem “nie martw się, wszystko będzie dobrze, to nic, że nie zdałeś roku, bo świat jest taki piękny!”. Optymizm to szukanie dodatkowych, rozsądnych rozwiązań problemów, a nie poddawanie się rozpaczy. Optymizm sprwia, że człowiek zauważa dobro, a przede wszystkim je czyni. Nie sprawia mu kłopotu bezinteresowna pomoc. Osoby takie posiadają wielki napęd do działania. Nie boją się przeciwności losu i dostrzegają szansę w miejscach, gdzie z pozoru nic już nie można zrobić. Jak mówi Pawlikowska w książce “W dżungli miłości”: “nie można zbudować niczego dobrego na złych podstawach nawet jeśli się uda wznieść na nich jakąś konstrukcję, prędzej czy później będzie musiała się rozpaść. Dlatego podstawowym założeniem musi być działanie uczciwe i pozytywne, niewykorzystujące nikogo, nieszkodzące i niewynikające ze złych pobudek.” PO DRUGIE – UWAGA NA DESTRUKCYJNEGO POTWORA!! Optymizm można wypracować, a swoje nastawienie do świata można zmienić. Więc jeśli negatywnie patrzysz na wszystko w około – jest dla ciebie szansa! To będzie wymagało ciężkiej pracy, ale warto się postarać, by w końcu odzyskać panowanie nad swoim życiem. Czasem każdy ma w sobie destrukcyjnego potwora. Jak go poznać? przeważnie nie lubi siebie, nie wierzy we własne siły  (więc nie próbuje nic nowego), widzi negatywne cechy każdej osoby i zdarzeń, łatwo się załamuje i użala nad sobą, robi rzeczy, których obiecał sobie już nigdy nie robić, doprowadza się do łez i depresji. Jednym z przykładów osób, które pokonały tego stwora jest Beata Pawlikowska, która daje szereg wskazówek, by uporać się z tym niechcianym gościem: Powiedz potworowi “NIE”. Nie pozwól mu zagarnąć twoich myśli. Jeśli podpowiada ci, że coś jest brzydkie i bez sensu,  znajdź argumenty dlaczego tak nie jest. Zaplanuj jakieś dobre rzeczy, które mają wydarzyć się w twoim życiu już następnego dnia. Gdy ogarnia cię złość i smutek zapytaj siebie, jaki jest sens marnowania energii na te uczucia? Potwór strasznie nie lubi pozytywnego myślenia, więc zrób mu na złość. Znajdź dobrą stronę każdej sytuacji. Broń się i nie poddawaj! Potwór panoszy się w twoim sercu dlatego, że mu na to pozwalasz, a...

Read More