Jak zwiększyć efektywność umysłową i wydajność pracy?
Lut06

Jak zwiększyć efektywność umysłową i wydajność pracy?

Praca dyplomowa, sesja, raporty do oddania, artykuły do napisania a terminy gonią… W takiej sytuacji chcemy skutecznie pozbyć się znużenia i mądrze wykorzystać czas. Warto więc poznać strategie które sprawdzają się w najcięższych bojach. Te dobre nawyki pomagają m.in. dziennikarzom, studentom i biznesmenom w szybkim i sprawnym osiąganiu celów. Ciężko się zabrać do roboty?  Spokojnie, damy radę! Przed rozpoczęciem nauki, studiowania czy jakiejkolwiek pracy umysłowej możesz skutecznie zwiększyć swoją wydajność. Najważniejsze to dobrze wystartować! A ponieważ w zdrowym ciele – zdrowy duch, zacznij od małej gimnastyki  – wymachów ramionami czy delikatnego rozciągania karku.  W ten sposób nie tylko się rozruszasz i pobudzisz, ale jednocześnie rozluźnisz i "naenergetyzujesz" mózg.   Następny krok? Wypij szklankę wody mineralnej. Według badań uczonych z Uniwersytetu East London, wypicie 250 ml wody pół godziny przed podjęciem pracy, poprawia  wydajność poznawczą w testach pamięci, skupienia uwagi i spostrzegawczości (wzrokowego wyszukiwania informacji). Można zwiększyć efektywność umysłową aż o 34% przez zwykłe wypicie szklanki wody. Dlaczego tak się dzieje?  Jak pisze ekspertka w dziedzinie szybkiej nauki, Katarzyna Szafranowska: "82% Twojego mózgu to woda i to od niej zależy przewodzenie impulsów nerwowych, czyli szybkość i jakość Twojego myślenia. Pij niegazowaną wodę codziennie małymi porcjami i to najlepiej ciepłą. Ciepła działa oczyszczająco na jelita, łatwiej ją wypić i nie wychładza organizmu". Po krótkiej gimnastyce i wypiciu szklanki wody,  zapewnij sobie dobre warunki do pracy. Posprzątaj biurko i usuń wszystkie dystraktory czyli "przeszkadzacze". Wyłącz telefon komórkowy i przenieś go do drugiego pokoju, wyloguj się z Facebooka, a najlepiej w ogóle odłącz Internet. Następnie wyznacz sobie określony czas który poświęcisz w całości na zaplanowane zadanie. ZARZĄDZAJ CZASEM Tak jak rolnik stosuje technikę płodozmianu, aby uniknąć wyjaławiania się ziemi, tak Ty stosuj technikę "czasozmianu". Przeplataj czynności wymagające wysiłku umysłowego z tymi które wymagają ruchu fizycznego. W ten sposób dłużej zachowasz świeżość myśli i będziesz odpoczywać nie tracąc czasu. Przykładowy plan dnia z zastosowaniem tej techniki może wyglądać tak: śniadanie – godzina nauki – sprzątanie mieszkania – wypicie szklanki wody i godzina nauki – wyjście na targ by kupić orzechy włoskie, pestki z dyni i ziarna słonecznika – godzina nauki – drzemka energetyczna (10-15 minut) – wypicie szklanki wody i  godzina nauki – obiad – spacer – wypicie szklanki wody i godzina nauki – spotkanie z przyjaciółmi. O ile to możliwe zaplanuj swoje sprawy do załatwienia wieczorem, dnia poprzedniego. Jeśli nie uda się zaplanować dokładnie z podaniem konkretnej godziny, zapisz sobie "zadania do wykonania" aby zaznaczać to co już udało się zrobić. W ten sposób pobudzisz swoją motywację. Można też ustalać rzeczy których postanawiasz nie robić. Np. ustal sobie że od rana do południa, nie wejdziesz na Facebooka. Może to znacznie przyspieszyć realizację planów. SZYBKA REGENERACJA Warto poznać niezwykły...

Read More
Dobry patent na miłość
Sty19

Dobry patent na miłość

Relacje damsko-męskie to temat rzeka a seks to jeden z ważniejszych elementów związku. Od jakiegoś czasu trwa spór między Kościołem a światem o to, jak najlepiej pokierować sprawami miłości i małżeństwa. Czy mieszkać razem przed ślubem, czy dopiero po? Czy współżycie seksualne warto rozpocząć dopiero z małżonkiem, czy też wcześniej należałoby wypróbować jak najwięcej partnerów? Najwyższy czas rozstrzygnąć kwestię. "Znajduj radość w żonie" – zachęca Pismo Święte – "jej piersią upajaj się zawsze, w miłości jej stale czuj rozkosz!" (Prz 5,18-19). Seks jest pięknym darem i potężną siłą. Ale czy jest sens żyć w dziewictwie aż do ślubu? Super glue Podczas stosunku seksualnego w mózgu wytwarzana jest oksytocyna, nazywana przez biochemików i psychologów "super glue". Wytwarza ona bardzo silne uczucia zaufania i przywiązania, "sklejając" emocjonalnie dwie osoby. To ciekawe, ale poznając ludzki organizm pod względem fizjologicznym, można odnieść wrażenie, że ludzka seksualność została zaprojektowana do miłości w związku monogamicznym na całe życie. Badania wykazały, że gdy mąż i żona są sobie wierni, z roku na rok poziom oksytocyny w ich organizmach stopniowo wzrasta! Co ciekawe, małżonkowie z długim stażem wywierają bardzo pozytywny wpływ na siebie na wzajem, np. dotyk męża lub żony zmniejsza napięcie i  łagodzi reakcję na ból. Niesamowite! Jednak częsta zmienia partnerów seksualnych niszczy ten cudowny potencjał i osłabia zdolność do trwałego zaangażowania. Człowiek może też być wewnętrznie rozdarty, gdy jest "sklejony" emocjonalnie z osobą niezdolną do trwałego związku. To jest zbyt cenne Wybitny seksuolog, prof. Zbigniew Lew-Starowicz, potwierdza, że pierwszy seks ma duże znaczenie dla naszego życia: "Prawo pierwszych połączeń polega na tym, że styl, forma, sposób przebiegu pierwszego kontaktu seksualnego ma skłonność do utrwalania się". Warto więc zacząć współżycie w małżeństwie, z jedyną, ukochaną osobą.  "Prawo generalizacji" – pisze profesor – "polega na tym, że zwykle aktowi płciowemu towarzyszy odpowiedni klimat psychiczny, odpowiednie nastawienie, które rzutuje na późniejszy stosunek do płci odmiennej i do sfery seksu w ogóle. (…) Świadomość, że druga strona nie miała najlepszych intencji, że kierowała się ciekawością, pożądaniem, pragnieniem zaspokojenia napięcia, rodzi stan frustracji". Dlatego randki i narzeczeństwo to dobry czas, żeby spokojnie się poznać i obgadać wiele spraw, zanim powiemy uroczyste: TAK.  Seks powinien być domeną tylko małżeństwa, tak jak ogień powinien płonąć tylko w kominku, a nie na stole czy dywanie. To, co jest ozdobą, źródłem ciepła i światła, może stać się niszczącym żywiołem. Chodzi nie tylko o choroby weneryczne czy nieplanowaną ciążę, ale zranione serce oraz utrwalone niewłaściwe wzorce myślenia i zachowania. Po przebadaniu 3793 kobiet dr Antony Paik wykazał, że kobiety, które rozpoczęły współżycie seksualne jako nastolatki, rozwodzą się znacznie częściej niż te, które odłożyły inicjację seksualną na później. Czy mieszkać razem przed ślubem? Specjaliści twierdzą, że pary,...

Read More
Jak budować owocne relacje z ludźmi?
Kwi29

Jak budować owocne relacje z ludźmi?

Jak zjednać sobie ludzi, zdobyć prawdziwych przyjaciół, mieć szczęśliwe małżeństwo i budować więź z dziećmi? Ludzkość od wieków szuka odpowiedzi na te pytania. Warto odkryć niezwykle trafne, ale niestety wciąż mało znane wskazówki, które pozwalają relacjom międzyludzkim rozkwitać przez całe życie. Przez tysiące lat, ludzie gromadzili wiedzę i mądrość. Po co? Żeby przetrwać w niekorzystnych warunkach. Jeden człowiek żyje tylko kilkadziesiąt lat podczas których obserwuje świat i społeczność w której żyje. Zapamiętuje różne sytuacje i wyciąga wnioski. Dzięki wynalezieniu pisma, doświadczenia i obserwacje wielu pokoleń były zapisywane, zbierane i wciąż na nowo rozważane dla szczęścia przyszłych pokoleń. Mądrość która sprawdza się w realnym świecie Dziś nie słyszymy już o potężnych niegdyś Kartagińczykach, Asyryjczykach, Madianitach czy Aramejczykach. Starożytne narody odeszły w zapomnienie… Z wyjątkiem jednego! Żydzi nie tylko przetrwali do naszych czasów, ale przyznać trzeba, przodują w wielu dziedzinach współczesnego świata. Co czwarty laureat nagrody Nobla w naukach przyrodniczych (fizyka, chemia, fizjologia i medycyna) to Żyd. Wyprzedzają inne nacje  także w biznesie i zarządzaniu a często również twórczości humanistycznej. Warto więc poznać mądrość tego nielicznego narodu który nie tylko przetrwał tysiąclecia w niesprzyjających warunkach, w otoczeniu silniejszych sąsiadów, ale do dziś kształtuje losy świata! Życie które działa Biblia jako źródło mądrości interesuje mnie przede wszystkim dlatego, że jest objawieniem Boga, Stwórcy nieba i ziemi, który ostatecznie dał się nam poznać przez Jezusa Chrystusa. Możemy więc wziąć do ręki instrukcję udanego życia na tej ziemi. Jak mówił prorok Baruch: "Naucz się, gdzie jest mądrość, gdzie jest siła i rozum, a poznasz równocześnie, gdzie jest długie i szczęśliwe życie, gdzie jest światłość dla oczu i pokój" (Bar 3,14). Aby budować dobre i trwałe relacje przyjaźni i miłości, najpierw wskażemy jak zrewidować swoją postawę a później rozeznać kogo wybrać na przyjaciela. W dalszej części niniejszego artykułu, omówimy siedem złotych rad, które rozjaśniają życie. Zobacz w sobie dobro i piękno Musisz kochać siebie aby móc kochać innych. "Kto jest zły dla siebie, czyż będzie dobry dla innych? (Syr 14,5). "Miłosierny dobrze czyni sobie, a okrutnik dręczy samego siebie" (Prz 11,17).  Trudno zobaczyć w kimś dobro i piękno, jeśli nie widzi się ich w sobie. Jeśli ktoś nie troszczy się o siebie, to mogę wątpić czy zechce zatroszczyć się o mnie. Chodzi o zrozumienie że drugi człowiek jest również kimś takim jak ja, a więc godnym szacunku i przebaczenia: "Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan! (…) Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Ja jestem Pan, Bóg wasz! (Kpł 19,18.34). Wszyscy ludzie są...

Read More
To jest szalona impreza!
Wrz17

To jest szalona impreza!

Regularnie się bawią, podróżują, pływają i ciągle poznają nowych ludzi. Wspólnymi siłami sięgają tam, gdzie sami nigdy by nie dotarli. Każdy na swój sposób przełamuje bariery. Zdobywają swoje własne szczyty, aby odkrywać to, co w życiu najpiękniejsze. O wielkiej przygodzie z "Kliką" – Katolickim Stowarzyszeniem Osób Niepełnosprawnych i ich Przyjaciół, opowiada Ania Jaskółka. źródło: www.facebook.com/Klika.krakow Krzysztof Reszka: Czym jest “Klika” i jak do niej trafiłaś? Anna Jaskółka: Prawda jest taka, że byłam kiedyś w pewnym duszpasterstwie i czytałam sobie Pismo Święte. Natrafiłam na taki fragment: "wiara bez uczynków jest martwa". Bardzo mnie dotknęło, że nie robię nic dobrego. Pomyślałam sobie że to, że jestem w duszpasterstwie jest tylko i wyłącznie z korzyścią dla mnie – spotykam się z ludźmi, których lubię, robię rzeczy, które lubię, a więc przede wszystkim biorę, a nie daję niczego od siebie komuś, kto mógłby tego potrzebować. Wtedy zaczęłam szukać jakiejś organizacji, która by pomagała osobom niepełnosprawnym. Usłyszałam o wspólnocie "Burych Misiów", która zajmuje się osobami niepełnosprawnymi psychicznie, ale stwierdziłam że to jednak nie jest dla mnie. Później pojechałam z moim duszpasterstwem na imprezę sylwestrową i tam poznałam takiego Krzyśka Reszkę (śmiech). Pomyślałam, że skoro on zna różne środowiska katolickie w Krakowie, to może słyszał o jakiejś organizacji charytatywnej zajmującej się osobami niepełnosprawnymi. A on powiedział, że jest “Klika” u dominikanów i zna Roberta Bednarza, który jest na wózku i bardzo chętnie pozna więcej osób, które mogłyby czasem gdzieś z nim wyjść na spacer, do kościoła czy na imprezę. A ja pomyślałam: "Może to jest właśnie to!". Co ciekawe okazało się, że Robert mieszka bardzo blisko mnie. I tak zaprzyjaźniłam się z nim, nie będąc jeszcze w “Klice”. A on mnie namawiał żebym przyszła, mówił, że jest fajnie, świetne imprezy, ciekawe spotkania i w ogóle czego oni tam nie robią! Ale ja początkowo się obawiałam… Niepokoiło mnie słowo "Klika", wyobrażałam sobie, że to zamknięte środowisko. “Klika” to jest dziwna nazwa, wydawało mi się, że strasznie trudno będzie się wkręcić w to towarzystwo… A jak to wygląda naprawdę? A.J.: Gdy minęło pół roku, odkąd zaczęłam kumplować się z Robertem, on zaprosił mnie na swoje urodziny. A na tej imprezie było mnóstwo ludzi z "Kliki". Robert mnie przedstawił: "to moja nowa koleżanka, Ania" – "O fajnie! A jedziesz z nami na obóz? Bo teraz jedziemy w lipcu na obóz" – "Robert namawiał mnie… ale wiecie, ja nie jestem w Klice więc… tak głupio, nie?" – "no ale spotykasz się z Robertem, pomagasz mu?". Więc odpowiedziałam, że tak: "spotykamy się raz czy dwa razy w tygodniu, chodzimy na spacery, na zakupy, do kościoła… wszędzie". Wtedy usłyszałam, że na tym właśnie polega "Klika" i że w takim razie ja już...

Read More
Astrologia – partyzantka irracjonalności
Maj14

Astrologia – partyzantka irracjonalności

Jak to się dzieje że w XXI wieku inteligentni – wydawało by się – wykształceni ludzie czytają horoskopy? Niektórzy mówią że im się sprawdzają lub że czytają dla zabawy. Inni że to głupota, zabobon, irracjonalna bzdura. Jeszcze inni powiedzą, że to zagrożenie duchowe. Przeciwko astrologii występuje ciekawy sojusz psychologów, naukowców, chrześcijan, Żydów, muzułmanów i racjonalistycznych ateistów. Czy rozum może zweryfikować poglądy zwolenników astrologii? "Cudowna jest głupota tego świata! Kiedy nasz los niedomaga – często zresztą skutkiem naszych własnych nadużyć – winimy za niepowodzenia słońce, księżyc, gwiazdy: tak jakby człowiek był nędznikiem z konieczności, głupcem z wyroku niebios, łotrem, złodziejem i zdrajcą za sprawą obrotów sfer, pijakiem, kłamcą i rozpustnikiem z racji niezwalczonego wpływu planet; jakby całe nasze zło brało się z boskiego dopustu. Godny podziwu wykręt łajdaczącego się człowieka – obarczać gwiazdy odpowiedzialnością za własną koźlą naturę!" – takie słowa wypowiada Edmund, jeden z bohaterów dramatu Williama Szekspira pt. "Król Lear". Czy rzeczywiście zwolennicy "przeznaczenia" i "zdeterminowania" obawiają się daru wolności i związanej z nią odpowiedzialności za swoje czyny? Całkiem prawdopodobne, że jest to jeden z psychologicznych mechanizmów obronnych. Człowiek nieraz gotów jest stanąć na głowie, żeby tylko nie kiwnąć palcem, to znaczy gotów jest mnożyć argumenty i wymysły, żeby tylko nie zabrać się do świadomej pracy nad sobą. GDY ROZUM ŚPI, BUDZĄ SIĘ UPIORY Skąd się biorą horoskopy w gazetach? W wielu redakcjach jest taki zwyczaj, że ten kto coś zawali lub napisze kiepski artykuł – za karę musi pisać horoskopy. Gdy o tym wiemy, jeszcze bardziej tragiczny zdaje się widok osoby szukającej wsparcia i kierownictwa w takich wymuszonych na szybko wypocinach. Niestety sam widziałem kiedyś młodą dziewczynę która nerwowo, bez pytania, wyrwała koledze gazetę obsesyjnie szukając horoskopu. Najpierw byłem zdumiony bo myślałem że jako ateistka nie wierzy w żaden rodzaj nadprzyrodzoności. Później zapragnąłem abyśmy my katolicy garneli się do czytania Ewangelii z takim gorącym zapałem jak ona do czytania tych astrologicznych porad i wskazówek w jakimś brukowcu czy gazecie bezpłatnej… "Irracjonalizm wkrada się w struktury codziennego życia. A my bezmyślnie pobłażamy tym nienaukowym urojeniom" – mówi prof. Richard Dawkins, biolog ewolucyjny i walczący ateista. – "Astrologia jest tak powszechna, że niemal każdy z nas został przekonany o rzekomym związku ze swoim znakiem Zodiaku". Dawkins ubolewa że jedna czwarta brytyjskiego społeczeństwa wierzy w astrologię.  – "Dzień za dniem astrologiczne horoskopy okupują zdecydowanie więcej miejsca w prasie niż nauka… Zabawne jak sprzeczne to jest z nowoczesnym tabu przeciwko stereotypom. Jak zareagowalibyśmy, gdyby gazeta codzienna publikowała takie informacje jak ta: Niemcy! W waszej naturze jest ciężka praca i systematyczność, które przydadzą się wam w pracy dzisiaj. W waszym życiu osobistym, zwłaszcza dziś wieczorem, musicie temperować waszą naturalną tendencję do podporządkowania się...

Read More
Mam naturę fightera!
Maj12

Mam naturę fightera!

O Bałkanach, przezwyciężaniu własnych ograniczeń i smakowaniu życia, z Martą Marek – pasjonatką literatury, modelką i niepełnosprawną aktywistką – rozmawia Krzysztof Reszka Jak to dokładnie jest z Twoim zdrowiem i sprawnością? M.M.: Chyba nie jest tak najgorzej, poruszam się wprawdzie o lasce, ale potrafię też jeździć samochodem. Jestem osobą dość zdrową. Nie czuję się niepełnosprawna. Wszystko zaczęło się gdy miałam dwa latka. Nagle pewnego pięknego dnia przesłałam chodzić. Byłam jak warzywo. Od razu rodzice wzięli mnie do Centrum Zdrowia Dziecka. Spędziliśmy tam trzy miesiące. Po tym czasie moi rodzice zdecydowali, że najwyższy czas żyć pełnią życia, a nie w szpitalu. Później była 18-letnia rehabilitacja, przedszkole integracyjne…  To między innymi dzięki moim rodzicom mamy w Bielsku podstawówkę integracyjną (nr 6). Później pięłam się przez dalsze szczeble edukacji. W liceum spotkałam Kamę Guzik, dzięki której poznałam wspólnotę "Klika". Co się stało że zamiast zacząć chodzić, nagle przestałaś? M.M.: Lekarze po trzech miesiącach nie odkryli przyczyny choroby. Ja już chodziłam, nawet biegałam. Nagle przestałam. A moi rodzice chcieli abym żyła normalnym życiem. Kiedy zaczęłaś chodzić z powrotem? M.M.:: Nie pamiętam. Byłam rehabilitowana od dziecka. Tata uczył mnie upadać, pewnie dlatego gdy spadam ze schodów to nic poważnego sobie nie robię  (śmiech). I jak należy prawidłowo upadać? M.M.: Intuicyjnie należy chronić głowę,  ale tu trzeba 25 lat ćwiczeń  (śmiech). Nie wszystkie moje upadki kończyły się jedynie siniakami. Raz upadłam na kaloryfer i rozbiłam sobie głowę (4 szwy), innym razem kolega rodziców wziął mnie na rower (12 szwów),  kiedy indziej parapet mnie zaatakował (1 szew). Z jakimi trudnościami spotykałaś się w szkole, na studiach? Czy ludzie wokół pomagali czy musiałaś po prostu starać się bardziej niż inni? M.M.: Może zacznijmy od tego że studiowałam kroatystykę. Jednym z ułatwień z jakimi się spotkałam ze strony wykładowców było to, że gdy mieliśmy 5 minut na przejście między budynkami, mogłam się parę minut spóźnić. Niekiedy koledzy z roku nosili mi torbę, ale rzadko, bo nigdy nie prosiłam o pomoc. Dlaczego akurat taki kierunek studiów? M.M.: Wiedziałam, że padnie to pytanie. Cóż…  powód jest prozaiczny: Chorwacja jest pięknym krajem, byłam tam na wakacjach na rok przed wyborem studiów. I stanęło na chorwackim. Mogę powiedzieć językołamacz: na vrh brda vrba mrda. Dzięki temu zdaniu nauczyliśmy się "r" sonantycznego, czyli głoski "r" zachowującej się jak samogłoska. KR: A co znaczy to zdanie? M.M.: Na szczycie wzgórza wierzba szeleści – To coś jak nasze "w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie" lub "stół z powyłamywanymi nogami". O czym pisałaś prace dyplomowe? M.M.: Prace licencjacką pisałam na temat twórczości Dubravki Ugrešić, o jej cyklu esejów i felietonów w książce pt. "Nikogo nie ma w domu". Polecam przeczytać książkę. Dubravka Ugrešić jest Jugosłowianką która...

Read More
Mogę być przy nim po prostu sobą
Mar14

Mogę być przy nim po prostu sobą

Sylwia Gajewska choruje na artrogrypozę. Mimo licznych przeszkód  spełnia marzenia i jest szczęśliwa. Studiuje pedagogikę na drugim roku. W przyszłości pragnie zostać logopedą. Od 6 lat jest fotomodelką. Ma za sobą kilkanaście profesjonalnych projektów. Jest zapraszana na prestiżowe gale i pokazy mody. Od 3 lat bloguje dzieląc się swoją historią i optymizmem z innymi. W 2014 roku założyła pierwszą w Polsce agencję dla niepełnosprawnych modelek i modeli – Equal Models Agency. A niedawno… znalazła miłość! Szczęśliwiec u jej boku to Krzysztof Chodkowski. ONA Krzysztof Reszka: Jak się poznaliście z Krzysztofem i czy to była miłość od pierwszego wejrzenia czy na początku przyjaźń? Sylwia Gajewska: Poznaliśmy się na jednym z portali społecznościowych. Krzyśkowi zaimponował mój uśmiech i to, że mimo niepełnosprawności – której nie ukrywałam – tak wiele osiągnęłam. Napisał do mnie wiadomość i tak zaczęła się nasza znajomość. Po bardzo krótkim czasie nie było dnia, w którym byśmy ze sobą nie pisali czy wieczoru bez długich rozmów. Zaledwie po 2 tygodniach Krzyś zaprosił mnie do pizzerii. Z jego późniejszych opowiadań wiem, że bardzo się denerwował, a ja? Już wtedy wiedziałam, że mogę być przy nim po prostu sobą i tak było. Rozmawialiśmy na tysiące tematów śmiejąc się przy tym jak najlepsi przyjaciele. Już wtedy widziałam jak on na mnie patrzył…  (uśmiech). KR: Jak otoczenie reaguje na Wasz związek? Czy wspiera, czy jest sceptyczne? SG: Nigdy nie spotkaliśmy się z negatywnym odbiorem naszego związku. Wszyscy nas wspierają i cieszą się, że jesteśmy szczęśliwi. KR: Czy była taka obawa, że choroba uniemożliwi marzenia o miłości, czy zawsze wiedziałaś że nie będzie to problemem? SG: Odkąd pamiętam nigdy nie miałam problemów w relacjach damsko-męskich i cieszyłam się powodzeniem.  Nie widziałam nigdy w sobie niepełnosprawności i nie wystawiałam jej przed szereg. Zawsze na pierwszym planie był mój uśmiech i myślę, że to on przyciągał do mnie wyjątkowych ludzi i przyciąga po dziś dzień. Od zawsze chciałam mieć w przyszłości bliską osobę, nie kolegę, nie przyjaciela, a męża, dla którego moja niepełnosprawność będzie czymś normalnym, jak poranna kawa. Chciałabym być żoną – nie idealną wobec bliskich i innych ludzi, a idealną dla niego. I jeśli będzie mi dane, chciałabym usłyszeć kiedyś ''mamo''. ON KR: Czym się zajmujesz na co dzień? Czy tak jak Sylwia masz jakieś pasje? Krzysztof Chodkowski: Na co dzień pracuję, a moją największą pasją są motocykle. Od zawsze miałem do nich słabość i marzę o swoim własnym motorze.  Jazda jest czymś co mnie uspokaja i pozwala oderwać się od rzeczywistości. Fajne jest to, że oboje z Sylwią wspieramy się w swoich pasjach. KR: Miałeś kiedyś styczność z osobą niepełnosprawną fizycznie? KCh: Nie miałem nigdy styczności z osobą niepełnosprawną fizycznie,  Sylwia jest pierwsza, ale tak na...

Read More
Mądrość, wino i seks
Mar14

Mądrość, wino i seks

Każdy z nas chciałby prowadzić szczęśliwe życie, pełne sukcesów i twórczej pasji. A już z pewnością każdy chciałby mieć wspaniałych przyjaciół i znaleźć prawdziwą miłość. Pieniądze, zarządzanie czasem i rozwijanie zainteresowań są dla nas ważne. Ale umiejętność  budowania dobrych i trwałych związków między ludźmi jest najbardziej pożądaną mądrością świata. Warto przyjrzeć się pewnym tajemniczym społecznościom, które zadziwiają świat w powyższych dziedzinach życia! Żydzi stanowią 0,2% populacji całego świata, co oznacza że w grupie 500 mieszkańców Ziemi, znajdzie się statystycznie jeden rodak Jezusa Chrystusa. Mimo że są mniejszością, niczym rodzynek w cieście, zaskakują swą niezwykle ogromną reprezentacją wśród laureatów Nagrody Nobla. Odsetek Żydów wśród nagrodzonych za osiągnięcia z różnych dziedzin, przedstawia się następująco: Chemia  – 36 laureatów, a więc 21% ze wszystkich Ekonomia – 29 laureatów, a więc 39% ze wszystkich Literatura – 14 laureatów, a więc 13% spośród wszystkich Pokój – 9 laureatów, a więc 9% spośród wszystkich Fizyka – 51 laureatów, a więc 26% spośród wszystkich Fizjologia i Medycyna – 55 laureatów, a więc 27% spośród wszystkich Zastanawiające, skąd się bierze taka niezwykła wydajność jednego nielicznego narodu… Zanim postaramy się odpowiedzieć na to pytanie trzeba jeszcze dodać że Żydzi stanowią 25% laureatów Nagrody Kyoto, która przyznawana jest w Japonii  za osiągnięcia w dziedzinach takich jak filozofia, sztuka, nauka i technologia. Jakby tego było mało, Żydzi stanowią aż 50% odznaczonych Wielkim Medalem Francuskiej Akademii Nauk. Niewiarygodne! Co więcej, Żydzi (2% populacji USA), stanowią aż 38% zdobywców Narodowego Medalu Nauki – wyróżnienia przyznawanego naukowcom przez prezydenta Stanów Zjednoczonych "za znaczący wkład w rozwój nauk społecznych, biologicznych, chemicznych, technicznych, matematycznych i fizycznych". To nie może być zwykły przypadek. Postanowiłem zbadać sprawę. Czy o niezwykłej sprawności Żydów decydują uwarunkowania genetyczne czy kulturowe? Zastanówmy się… Po pierwsze teorie wedle których Żydzi mieliby mieć znacząco odmienny kształt czaszki czy wyjątkowo dziwaczny kod genetyczny są już chyba ostatecznie skompromitowane. Po drugie gdyby np. Fryderyk Chopin miał genetyczne predyspozycje na geniusza, nigdy nie rozwinąłby talentu gdyby nie wychowanie i edukacja, a więc czynniki kulturowe. Po trzecie wreszcie, gdyby w grę wchodziły geny, należało by oczekiwać, że Arabowie, a więc najbliżsi krewni i sąsiedzi Żydów, również wykażą się niezwykłymi osiągnięciami. A jednak tak się nie dzieje. Nie ma wątpliwości – tu chodzi o mentalność. Czynniki kulturowe są w tej kwestii jednoznacznie rozstrzygające. To chyba jasne że trzeba odkryć sekret tego narodu i samemu skorzystać z jego dobrodziejstw. Przypadkowo wpadłem na ciekawy trop. Na YouTube odnalazłem filmik pt. "Biznesowy fenomen narodu żydowskiego". Jest to fragment audiobooka "Pociąg Wniebowzięty", w którym Fabian Błaszkiewicz, znany ksiądz a zarazem trener i coach, odnosi się do książki "Żydowska mądrość w biznesie".  Wynika z niej,  że na liście 400 najbogatszych ludzi na świecie magazynu Forbes, Żydzi stanowią ponad 10%. Natomiast na...

Read More
Więc mówisz, że chrześcijaństwo jest dla frajerów?
Sty27

Więc mówisz, że chrześcijaństwo jest dla frajerów?

Czy chrześcijaństwo jest dla słabych, którzy nie radzą sobie w życiu? A może wręcz przeciwnie, dla herosów którzy przenoszą góry… Odpowiedź na to pytanie jest prosta: Jezus Chrystus przyszedł do wszystkich ludzi, aby ich zbawić, uleczyć i stworzyć na nowo. Niektórzy filozofowie czy politycy twierdzą, że wiara w Chrystusa zabiera nam wolność i radość życia. Rzeczywistość jednak wygląda zupełnie odwrotnie. Wyjątkowo zaciekłą krytykę chrześcijaństwa przedstawił Fryderyk Nietzsche, autor słów "Bóg jest martwy" czy też "idziesz do kobiet – nie zapomnij bicza!". Jedną z głównych idei Nietzschego jest NADCZŁOWIEK. Pisał on, że człowiek jest czymś, „co pokonane być powinno”. Wskazywał na konieczność przezwyciężenia człowieka. Niekiedy zdaje się rozumieć tę ideę w duchu darwinizmu jako dalszy etap ewolucji: Wszystkie istoty stworzyły coś ponad siebie; chcecież być odpływem tej wielkiej fali i raczej do zwierzęcia powrócić, niźli człowieka pokonać? Czemże jest małpa dla człowieka? Pośmiewiskiem i sromem bolesnym. I temże powinien być człowiek dla nadczłowieka: pośmiewiskiem i wstydem bolesnym. Przebyliście drogę od robaka do człowieka, i wiele jest w was jeszcze z robaka. Byliście niegdyś małpami i dziś jest jeszcze człowiek bardziej małpą niźli jakakolwiek małpa. (…) Człowiek jest liną rozpiętą między zwierzęciem i nadczłowiekiem – liną ponad przepaścią. Niebezpieczne to przejście, niebezpieczne podróże, niebezpieczne wstecz poglądanie, niebezpieczne trwożne zachwianie i zatrzymywanie się. Oto co wielkim jest w człowieku, iż jest on mostem, a nie celem… (Tako rzecze Zaratustra, ss. 9-11). Jednakże Nietzsche widzi w nadczłowieku nie tyle nowy gatunek biologiczny, co raczej nowy sposób życia. Określa tak jednostkę niezależną i twórczą, zdobywcę, indywidualistę, który przezwycięża samego siebie i sam dla siebie jest bogiem. Jak w praktyce zrealizować pragnienie o przekraczaniu siebie i byciu bogiem?  Czy mamy tego dokonać panując nad innymi i narzucając swoją wolę? Tworząc kolejny system totalitarny, jak Adolf Hitler który wykorzystywał filozofię Nietzschego dla swoich celów? Próbując być bogiem łamiąc przykazania Dekalogu i zasady współżycia społecznego? Szukając potwierdzenia swojej wartości? Mordowaniem ludzi w imię postępu? Nie czarujmy się – wszystkie te sposoby prowadzą nieuchronnie do jeszcze większego bólu, cierpienia, zniszczenia, rozpaczy i pustki. Jedyna realna droga do przekraczania samego siebie i do przebóstwienia to… Jezus Chrystus. Tak wiem, to co piszę jest niepoprawne politycznie. Ale jest SKUTECZNE i tylko dlatego pozwoliłem sobie na to, by zająć czas czytelnikom. Jezus powiedział: Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. (J 8,31-32). Niektórzy powtarzają głupkowate i naiwne slogany, że chrześcijaństwo jest dla słabych, dla jednostek które niczego nie potrafią osiągnąć więc szukają pocieszenia w urojeniach. Zbadajmy jednak szczególnie niezwykłe postacie takie jak: dwaj najlepsi polscy piłkarze – Robert Lewandowski i Kuba Błaszczykowski; trzej najsłynniejsi polscy skoczkowie narciarscy – Adam Małysz, Kamil Stoch i Piotr Żyła; dwaj odkrywcy w dziedzinie chemii, a zarazem pionierzy badań nad...

Read More
Kradnę, zabijam, wierzę!
Sty27

Kradnę, zabijam, wierzę!

Fundacja Wolność od Religii, zbiera pieniądze na bilbordy z napisem: "nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę". Kampania społeczna ma informować, że ateiści nie są złymi ludźmi. Wydaje się, że w dialogu  ludzi wierzących i niewierzących doszło do wielkiego nieporozumienia. Bycie chrześcijaninem, nie polega na poczuciu wyższości, ani nawet na przestrzeganiu zasad moralnych, ale na relacji z Jezusem. Jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy Zbawiciela.   Zawsze byłem zdziwiony, zaskoczony i zmieszany gdy słyszałem lub czytałem rozważania na temat: "czy ateista może być dobrym człowiekiem".  Zawsze było dla mnie oczywiste, że: TAK! Więc gdy spostrzegłem kiedyś, że z okazji Dni Świeckości odbędzie się debata na taki właśnie temat, odwróciłem wzrok ze znudzeniem. Wiadomo, że są różni ateiści – tacy z PZPR, ale również tacy z Solidarności. Są ateiści którzy żyją egoistycznie, ale przecież jest też wielu ateistów, którzy angażują się w pomoc charytatywną i wolontariat. ATEISTA TEŻ CZŁOWIEK Słowo Boże przyszło na świat, który przez nie zaistniał i oświeca każdego człowieka który na ten świat przychodzi. Dzięki łasce Bożej każdy człowiek może szukać dobra i Prawdy, nawet jeśli jeszcze nie poznał w pełni jej imienia. Każdy człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Z tej racji każdy obdarzony jest wielką godnością, która wykracza poza wszystko co możemy pojąć. Bardzo mnie cieszy, że wielu ateistów i agnostyków popiera prawo do życia od momentu poczęcia. (Gdybyż tylko media zechciały częściej o tym mówić!) Uważają oni – zgodnie z prawdą – że nie potrzeba im katolickich dogmatów ani wiary w Byt Absolutny, by wiedzieć, że ludzkie życie zaczyna się od poczęcia oraz że ludzi nie wolno mordować.  Taką ateistką była np. najsłynniejsza dziennikarka świata Oriana Fallaci. Gdy umierała na raka i próbowano ją przekonać, że być może mogłyby ją wyleczyć komórki macierzyste pobrane z ludzkich embrionów, odpowiedziała: Bardzo kocham żyć i chciałabym żyć, jak długo tylko się da. Jestem zakochana w życiu. Ale leczyć moje nowotwory wstrzykiwaniem sobie komórek pochodzących z nigdy nie-narodzonego dziecka wydaje mi się aktem kanibalizmu. To tak jak Medea, która zabija własne dzieci. Zastanawiałem się, po co ateiści zbierają pieniądze i rozkręcają kampanię społeczną, tylko po to, żeby powiadomić nas, że nie zabijają i nie kradną. Chciało by się dopisać na takim bilbordzie: "Ale oni to wiedzą kocie".  Może to naszemu głoszeniu Ewangelii czegoś brakuje? Czy komunikujemy światu że tylko my ortodoksyjni wierzący, jesteśmy "ci dobrzy" i fajni, a cała reszta to kanalie i łotry? Niezupełnie. Przecież już Biblia chwali sprawiedliwych pogan, a w II wieku św. Justyn Męczennik nauczał że Chrystus, Boże Słowo, Boży Rozum – działał w świecie jeszcze przed Wcieleniem. Dlatego np. Sokrates, który kochał Prawdę, a Jezusa nie poznał (bo żył jakieś 500 lat wcześniej), może zostać...

Read More