Bóg nie chroni przed konsekwencjami grzechów

Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów.
Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów.
(Dn 3, 37)


Każdego kiedyś przerazi odkrycie, w jak tragicznym położeniu się znalazł. Nie każdy dostrzeże to od razu, wielu będzie przez dłuższy czas żyło w przeświadczeniu, że przecież jest dobrze. Układa się, jakoś leci, nawet odnosi się czasem jakieś sukcesy. Ale wcześniej czy później zostaniemy przygnieceni trudnościami. Staniemy twarzą w twarz z brutalną prawdą: jesteśmy słabi, nasze życie jest pełne trudności. Zrządzenia losu, nasze błędy, grzechy doprowadziły nas na dno. A może doprowadzili do tego inni ludzie, którym nie mogliśmy się przeciwstawić?

Będziemy się czuli totalnie bezsilni i poniżeni. Będzie się nam wydawało, że jesteśmy najmniejsi, najgorsi ze wszystkich. Nie będziemy mieli pomysłów na wyjście z tego zaklętego koła przykrości i niepowodzeń. To samo odczuwali Izraelici w czasach Daniela. Wówczas Naród Wybrany został zniewolony przez Babilończyków i deportowany na ziemie pomiędzy Tygrysem i Eufratem. Najeźdźcy nie dość, że ich pokonali (a przecież Jahwe obiecał, że będzie ich wspomagał!), to jeszcze zamienili w niewolników i wypędzili z ziemi, którą dał im w posiadanie Stwórca. Nie tego spodziewali się potomkowie Abrahama, Izaaka i Jakuba. Jednak jeden z Izraelitów, Azariasz, nie obarcza winą za zaistniałą sytuację Boga. Pełen pokory uznaje, że jego naród sprowadził na siebie tą karę z powodu grzechów, które popełnił. Jest świadomy, że ich położenie nie jest wynikiem celowego działania Boga, ale grzechu, który jest owocem ludzkich myśli i działań.

Mamy skłonność do obarczania Boga winą za wszystkie nieprzyjemności, których doświadczamy. „Przecież mógł coś zrobić”, „przecież jest wszechmogący i wszechwiedzący, mógł mnie uprzedzić, że tak się to skończy”, „gdyby naprawdę Mu na mnie zależało, uchroniłby mnie przed tym”. On jednak dał nam wolną wolę i pozwolił, by dotknęły nas konsekwencje grzechów, błędów. Tak naszych, jak i innych ludzi.

Oczywiście – mógł tak wszystko poprowadzić, byśmy zawsze unikali problemów, nigdy się nie mylili, zawsze czuli się spełnieni i szczęśliwy, by nikt nas nie ranił. Jednak w swojej mądrości wybrał inną drogę, bardziej wychowawczą. Wszak najlepiej uczy się na własnych błędach. Z kolei zranienia, wyrządzone przez innych, jednym mogą pomóc stanąć na równe nogi, zaś dla innych będą przestrogą. Stwórca chce także, byśmy pragnęli Jego bliskości i pomocy. Gdybyśmy byli idealni i zawsze odnosili sukcesy, wówczas Bóg byłby nam niepotrzebny. Taką pychę Bóg zawsze potępia, ceni za to pokorę. Jej objawem jest właśnie stanięcie w prawdzie: tak – zgrzeszyłem, tak – postąpiłem źle, tak – te problemy to efekt ludzkiej niedoskonałości. Ale mam odwagę to przyznać i teraz pokornie proszę Ciebie, Panie, byś pomógł mi z tego wyjść i jakoś się w życiu urządzić.

Author: Kajetan Garbela

Rodem z Lublińca, absolwent historii na UJ, członek Stowarzyszenia Młodzieżowego NINIWA

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *