Wybacz tym, którzy Cię skrzywdzili
Gru22

Wybacz tym, którzy Cię skrzywdzili

Każdy z nas popełnia błędy, niekiedy powie lub zrobi coś, czego potem żałuję. Jesteśmy tylko ludźmi i nikt z nas nie jest idealny. Czasem nasze uczucia sprawiają, że nie potrafimy wybaczyć komuś tego, że nas skrzywdził. Wybaczenie bywa zbyt trudne. W naszą pamięć wpada przykre wydarzenie, które dusimy w sobie. Przychodzi taki moment, że powinieneś odpuścić. Jeśli czas leczy rany, to powinien również wyleczyć naszą duszę z krzywd, które nam wyrządzono. Trudno jest wybaczać i czasem ciężko jest powiedzieć „przepraszam”. Jednak życie mamy jedno. Pojawia się pytanie, czy chcemy je zmarnować na wzajemną nienawiść. Nie jesteśmy nieśmiertelni, każdy z nas kiedyś odejdzie na drugą stronę, ale czy chcielibyśmy mieć świadomość, że kogoś już nie ma, a my nadal jesteśmy w konflikcie? Może to bardzo podły przykład, ale powinniśmy pamiętać, że życie jest jedno i jest niesamowicie kruche, a my nigdy nie wiemy, jakie będzie jutro. Spójrzmy na Jezusa. Ludzie oczerniali go, wyzywali i ukrzyżowali. Został obrzucony okropną nienawiścią, zniewagą, a mimo tego zła, które go dotknęło nadal darzył miłością tych, którzy go skrzywdzili. Umarł za nasze grzechy, nawet te najgorsze. Każdego dnia grzeszymy, a później idziemy do spowiedzi, a on za każdy razem nam wybacza, bo Jego wybaczenie jest wpisane w miłość jaką nas darzy. Nie ważne ile błędów popełniliśmy, jak bardzo go zignorowaliśmy w naszym życiu, Jezus czeka na nas i wybacza. Skoro jesteśmy dziećmi Bożymi, to dlaczego, tak jak Chrystus nie możemy wybaczać? Tego nas uczył od zawsze i to właśnie to, głosi Pismo Święte. Jesteśmy braćmi i siostrami i w każdym z nas mieszka Jezus. Jeśli nie darzymy zrozumieniem drugiej osoby, to Jego tym bardziej. Nie wybaczając komuś, nie wybaczamy jemu. Boże Narodzenie to nie tylko radosny czas, ale także czas pojednania, zgody, gdzie powinno królować wybaczenie. To idealny moment by zakopać topór wojenny, by przebaczyć i zapomnieć. Żeby usiąść z kimś przy stole, połamać się z nim opłatkiem i powiedzieć: „Wybaczam Ci wszystko”. Zostaw za sobą to, co było, zacznij żyć dalej. Zrozum błędy innych i pamiętaj, że Ty również je popełniasz. Spędź narodziny Jezusa w ciepłej, prawdziwej, rodzinnej atmosferze, niech Syn Boży zasiądzie przy twoim...

Read More
Idź na adorację
Gru21

Idź na adorację

Nie można się doczekać na ukochaną osobę. To dość powszechny problem z czasoprzestrzenią, że godziny samotne zdają się wiekami, a te razem – sekundami. Niesamowite, że działa to także w życiu wiary. A spotkaniem z Bogiem jest Adoracja. Oblubienica z pierwszego czytania słyszy już głos swojego umiłowanego, który gna na złamanie karku, by wreszcie zajrzeć przez kraty okien i ogłosić, że nadszedł czas spotkania. On sam też szuka Oblubienicy, zaprasza ją do wyjścia z kryjówki. Pamiętajmy, że Pieśń nad Pieśniami jest pieśnią weselną, chwilami erotykiem, gdzie słowo „Pan” pada tylko raz, a jednak i żydzi* i chrześcijanie uważają ją za natchnioną. Słusznie uznali, że ta relacja, która wiąże ludzi, którzy za niedługo zawrą związek małżeński, a już teraz są połączeni silnym wzajemnym pragnieniem oddaje relację Boga i Narodu Wybranego. Człowiek pragnie bliskości Boga i Bóg pragnie być przy człowieku. Ewangeliści przypisują Jezusowi imię zapowiedziane przez Izajasza: Immanuel, czyli „Bóg z nami”, a Jan mówi, że Słowo rozbiło swój namiot wśród nas. Mamy okazję dać wyraz temu pragnieniu za każdym razem, gdy przystępujemy do Komunii. Chrystus nie odszedł całkowicie, lecz daje nam się za każdym razem, gdy sprawowany jest sakrament Eucharystii. I to nie na chwilkę, ani nie symbolicznie. Prosty niekwaszony chleb staje się Ciałem Chrystusa i takim pozostaje. Gdy wystawiana jest monstrancja z niewielkim białym opłatkiem mamy okazję spojrzeć na Zbawiciela i choć na chwilę zapomnieć o tym, że na pełne spotkanie z Nim twarzą w twarz w wieczności będziemy musieli jeszcze poczekać. Adoracja osładza nam czas oczekiwania na niebo, sprowadzając je na ziemię. Stąd nasze wyzwanie na dziś. Przyjąć zaproszenie Oblubieńca i wyjść mu naprzeciw.   * W Jawne, w czasie ustalania kanonu żydowskiego, jedno ze stronnictw chciało usunąć Szir Haszszirim, Pieśń Pieśni, jednak rabbi Akiba orzekł, że cała wieczność nie jest tyle warta ile dzień, gdy Pieśń nad Pieśniami została dana Izraelowi, a ci, którzy używają jej do świeckich celów i umilają nią sobie czas w tawernach nie mają udziału w przyszłym...

Read More
Pociesz kogoś, kto jest smutny
Gru18

Pociesz kogoś, kto jest smutny

„Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który niesie pocieszenie w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga” (2. List do Koryntian, 1,3-5). Człowiek potrafi kryć swoje uczucia, wchodzi w role zawodowe jak kameleon, tłamsząc swoje cierpienie do chwili, kiedy będzie sam. Wtedy puszczają wszelkie zawory, pojawia się nieopanowany żal i smutek. Czuwanie przy osobach pogrążonych w smutku wymaga nie tylko obecności fizycznej, ale również psychicznej. Życzliwy gest tłumaczy czasem więcej niż ciepłe słowa. Milczenie potrafi być większym wsparciem niż rozmowa. Bywają momenty, kiedy ludzie cierpiący nie potrzebują słów, lecz właśnie milczenia i obecności, pocieszenie może mieć różne formy. Trzeba mieć świadomość, że przeżywanie smutku jest sprawą bardzo indywidualną. Niektóre osoby radzą sobie z nim szybciej, u innych proces ten trwa dłużej. Smutek potrafi iść w parze z samotnością, wtedy wystarczy zapewnienie osoby cierpiącej, że jest ktoś, kto ją wspiera. Pocieszenie przynosi ulgę dla cierpiącej duszy. Jeśli masz możliwość, wyjdź ze swojej skorupy lenistwa i osobiście pociesz kogoś, kogo trawi smutek. Bądź taki, jaki chciałbyś, by ktoś kiedyś był dla ciebie. A gdy już wali się świat, bądź dla kogoś osobą, która zbiera jego najlepsze odłamki, by znowu go poskładać, gdy przyjdzie na to...

Read More
Idź na spacer
Gru17

Idź na spacer

Kiedyś na uboczu, na pustkowiu pewien syn kapłana zaczął głosić chrzest nawrócenia i zapowiadać przyjście Mesjasza. Nie było to wcale daleko od Jerozolimy, jednak nie wszyscy wiedzieli, co się dzieje. Wielu nie miało powodu, by opuszczać miasto, inni w sprawach handlowych czy urzędowych wędrowali w innym kierunku. Udanie się do Jana wymagało czasu, który zawsze można było inaczej spożytkować. Bardzo często słabo znamy naszą okolicę. Praca, studia, zajęcia domowe i po prostu nie ma czasu, by sprawdzić, co jest jedną uliczkę dalej od utartych ścieżek z pracy do domu i z domu do osiedlowego sklepiku. Tymczasem świat żyje także poza zasięgiem naszego wzroku. Bardzo często na uboczu zachodzą zmiany, które raz są drobne, innym razem ważne. Może powstała nowa piekarnia, może wyremontowano wreszcie fontannę? Nieraz umyka nam to, gdyż zawsze idziemy z jakąś intencją. Spacer bez celu to coś odległego, na co nie mamy czasu. To drobne zmiany, ale niekiedy można trafić na zupełnie nową jakość, która pozwoli spojrzeć na świat inaczej. Warto wyjść z domu po nic, po prostu na spacer, w jakieś konkretne miejsce albo na chybił-trafił wybierając ścieżki, a nawet lekko się zgubić. Choć pogoda za oknem nie zawsze do tego zachęca warto spędzić trochę czasu poza domem. Wśród nieznanego otoczenia właśnie po to, by po pierwsze zobaczyć coś nowego i być może poznać nowych ludzi, a po drugie – by się zachwycić światem. Czasem ciężko w to uwierzyć, gdy trasa naszego spaceru wypadnie przez zaniedbany zagajnik czy przez uboższą, zrujnowaną dzielnicę. Zawsze jednak napotka się choćby najmniejszy ślad...

Read More
Nie czekaj na głos z nieba
Gru15

Nie czekaj na głos z nieba

Nie wszyscy mają tyle szczęścia co Józef albo Mojżesz. Głos Boga dociera do nas z kart Pisma Świętego – niekoniecznie prosto z nieboskłonu. Józef we śnie usłyszał, że ma uciekać z Maryją do Egiptu. Kiedy rano się ocknął, od razu zamienił te słowa w czyn. Wiedział, od kogo pochodzą i że lepiej posłuchać. Mojżesz wdrapał się na górę, gdzie spotkał się z Panem Bogiem. Trochę musiał się wysilić, potem został oślepiony, a następnie zszedł i wrócił do rozczarowanego ludu, który miał już dość długiej i bezcelowej według nich wędrówki. Obaj wiedzieli, co mają robić – bo Bóg dał im konkretne wytyczne. Do nas nie przemawia z niebios jak podczas chrztu Jezusa. Skąd więc wiedzieć, czego chce? Święty Franciszek się nie patyczkował i zapytał wprost. Później się pomodlił i otwarł Ewangelię. Bingo! Może tak zacznijmy. Na początek dzisiejsze czytania. Słyszałeś już na roratach? Nie szkodzi. Za każdym razem, kiedy czyta się słowo Boże, odkrywa się w nim coś nowego. Trzeba tylko dać sobie chwilę na jego rozważenie. W pośpiechu i szumie informacji nie usłyszysz, jakie wytyczne ma dla ciebie Bóg. Józefowi ani Mojżeszowi nie przeszkadzał Facebook, dzwoniący telefon czy też kolejna-polityczna-dyskusja-do-której-muszę-dołączyć-bo-przecież-wiem-najlepiej. Owszem, mieli swoje rodzinne zmartwienia, ale ich rozwiązania szukali właśnie w Bogu. Wydaje nam się, że wielokrotnie słyszane czytania Pisma Świętego nie wnoszą nic poza tym, co już wiemy. Rada: podziel się tym. Inne osoby odczytają dany fragment z perspektywy swoich doświadczeń i nagle się okaże, że te słowa mogą zyskać nowe...

Read More
Znajdź czas na rozmowę z bliską osobą
Gru14

Znajdź czas na rozmowę z bliską osobą

W obecnych czasach mamy możliwość komunikacji poprzez SMS, różne media społecznościowe oraz wiele innych kanałów. Zaczynamy zapominać, jak wygląda rozmowa face to face, gdyż wymaga ona poświęcenia większej ilości czasu i uwagi niż zwykłe napisanie wiadomości. Jednak musimy pamiętać, że nic nie zastąpi nam prawdziwej rozmowy. Człowiek to prosta istota, uwielbiamy łatwe i gotowe rozwiązania, jeśli mamy możliwość, idziemy na skróty. Tak samo jest w przypadku komunikacji. Otrzymując tak wiele nowinek technologicznych związanych z przesyłaniem komunikatów, zaprzestajemy dążyć do kontaktu sprzed tej ery. Niedługo dojdzie do tego, że nie będziemy umieli ze sobą rozmawiać na żywo. My, młodzi, sprawnie posługujemy się smartfonami, telefonami i innymi gadżetami, ale nie możemy powiedzieć tego samego o naszych matkach, ojcach czy dziadkach. Oni wychowali się w czasach, kiedy był jeden telefon na całą okolicę, więc większość czasu poświęcali na normalną rozmowę. Oni nie znają dzisiejszych designerskich aplikacji. Rozmowy bezpośrednie są bardzo ważne, gdyż możemy dostrzec reakcje innych ludzi, zrozumieć ich uczucia. Wysyłanie krótkich wiadomości tekstowych, zapełnionych masą emotikonek czy zdjęciem, zdecydowanie tego nie zastąpi. Postaraj się znaleźć w swoim napiętym grafiku trochę czasu na odwiedziny u rodziców, dziadków, krewnych czy bliskich przyjaciół. Pojedź do nich nawet z niezapowiedzianą wizytą, zrób im niespodziankę. Podaruj im chociaż odrobinę swojego cennego czasu i porozmawiaj z nimi, nawet na błahe tematy. Utrzymywanie więzi z osobami, które są dla nas ważne, jest bardzo istotne. Często relacje między członkami rodziny psują się z powodu braku chwili na jakikolwiek dialog. Nie pozwól, żeby codzienne obowiązki odebrały ci to, co powinno być dla ciebie najważniejsze. Już teraz zaplanuj najbliższe odwiedziny i zaskocz swoich...

Read More
Rozliczeni będziemy z miłości
Gru13

Rozliczeni będziemy z miłości

Rachunek sumienia można ogarnąć na dwa sposoby: odbębnić serię pytań z pierwszej lepszej książeczki do nabożeństw, albo przysiąść i trochę z tym swoim sumieniem pogadać. Zawsze z tyłu głowy mam, że rozliczeni będziemy przede wszystkim z miłości. I ma to w sumie spory sens. Tam gdzie nie ma miłości, jest zło. Tam, gdzie w naszym życiu brakuje miłości, pojawia się grzech. Bo z jakiej strony by na to nie spojrzeć, to każdy grzech się z tego właśnie bierze. Z braku dobroci, z braku współczucia, z braku pewnej cnoty. Wbrew pozorom – jeśli ktoś się oczywiście chce do tego przyłożyć – rachunek sumienia, to trudna rzecz. Zwłaszcza jeśli odprawiamy go od święta, albo jeśli zwykle zajmuje nam 5 minut, tuż przed spowiedzią. Bo, nie oszukujmy się, większość z nas tak właśnie do tego podchodzi. Na ostatnią chwilę, wciskamy ten nieszczęsny rachunek sumienia gdzieś w resztki wolnego czasu, usprawiedliwiając się różnymi innymi obowiązkami. Może warto nieco inaczej do tego podejść? Zamiast klepać pytanie po pytaniu i przelatywać w myślach poszczególne przykazania, tym razem wejrzeć w głąb siebie i odpowiedzieć na tylko jedno, zasadnicze pytanie: ile było miłości w tym, co ostatnio zrobiłem? Ile było miłości w moich codziennych obowiązkach i w moim podejściu do drugiego człowieka? I w końcu – ile było miłości w mojej relacji z Bogiem? Powinno w tym wszystkim wyjść czarno na białym z czego musimy się z „rozmówić” i co nam na tym sumieniu zalega. Jednak wiadomo, w rezultacie nie zawsze jest tak kolorowo, bo na to potrzeba czasu, potrzeba chwili zastanowienia i odcięcia się od wszelkich rozproszeń, które mamy wokół siebie. Zamknąć się w szafie ze swoimi własnymi myślami i wyciszyć. Oczywiście nie każdy z nas jest wielkim myślicielem i takie podejście do tematu wcale nie będzie dla niego najlepszym rozwiązaniem. Warto więc szukać tego, co się może sprawdzić właśnie dla mnie. Rozwiązania, które będzie czymś więcej, niż tylko testem jednokrotnego wyboru i które faktycznie pomoże nam zrobić rozliczenie ze zła w naszym życiu. Tym bardziej przed świętami dobrze jest się do tego przyłożyć. Skoro w tym okresie sprzątamy każdy kąt swojego domu, myjemy każde okno i polerujemy każdą rzecz, to może warto zrobić też gruntowny porządek ze swoim...

Read More
Wyślij kartki świąteczne
Gru12

Wyślij kartki świąteczne

Wysyłanie kartek świątecznych to zwyczaj, który już od jakiegoś czasu uchodzi za archaiczny. Pamiętam czasy dzieciństwa, kiedy mama zawsze kupowała cały plik kartek świątecznych i rozsyłała je do wszystkich cioć i wujków mieszkających w Polsce i za granicą. Oni sami również nie byli dłużni i przed Bożym Narodzeniem cała ściana była pokryta kartkami. Kawałek kartonu i obrazek, który pomimo swej prostoty ma bardzo dużą wartość, ponieważ „mówi”: pamiętam o Was, nie będzie mnie z Wami w święta, ale jesteście w moich myślach. Szczególnie osoby starsze cenią sobie ten zwyczaj, a nawet kolekcjonują kartki, które otrzymały. W erze SMS-ów i komunikatorów internetowych zwyczaj wysyłania kartek świątecznych jest coraz rzadszy. Wymówki są przeróżne: kartki długo idą, nie ma się czasu, przed Wigilią jest za dużo przygotowań, by znaleźć chwilę na wizytę na poczcie. I tak jest. Czasy się zmieniły, ale czy wszystkie zmiany, które następują, są dobre? Czy własnoręcznie napisane życzenia mogą równać się z tymi wysłanymi drogą elektroniczną? Może przygotowując się do Świąt Bożego Narodzenia, dajmy odczuć naszym bliskim radość odnalezienia w skrzynce pocztowej nie ulotki reklamującej promocje w supermarketach, ale wiadomość, że o nich pamiętamy. To uczucie jest dużo więcej warte niż kolejny SMS, który zostanie skasowany, gdy pamięć telefonu się...

Read More
Sztuka codziennego warczenia
Gru10

Sztuka codziennego warczenia

Żyjemy w niezwykle nerwowych czasach. Codzienność gwarantuje nam sporo powodów, żeby na siebie nawzajem warczeć. Jak rozwścieczone pitbule. Mówi się, że cierpliwość jest cnotą. A współcześnie ta cnota ma jeszcze większą wagę. Osiągnąć pewien stopień cierpliwości, zrezygnować z wybuchu agresji, czy okraszenia każdego wypowiadanego zdania złośliwością, graniczy z cudem. Bo warczymy na siebie nazwajem każdego dnia, o każdej porze, w każdej sytuacji. W autobusie, w pracy, w sklepie czy w zaciszu domowego ogniska. To ostatnie jest najbardziej ironiczne w tym wszystkim, bo przecież dom powinien być miejscem, gdzie wszelkie złe emocje ulatują, a człowiek uspokaja nadszargane nerwy. Bardzo łatwo jest wybuchnąć złością. O wiele trudniej jest ten wybuch powstrzymać. Zwłaszcza kiedy człowiek jest przemęczony, bezradny czy przechodzi jakiś trudny okres w życiu. Zawsze znajdzie się jakieś usprawiedliwienie do wyładowania swoich frustracji na innych. A już najłatwiej wyładować się na tych, których powinniśmy kochać. Nie pomaga tępo w jakim żyjemy. Natłok różnego rodzaju złych emocji i bodźców, które pchają nas ku egoizmowi. Bo brak cierpliwości to przede wszystkim egoizm. Liczą się tylko nasze emocje, odczucia, postrzeganie świata, nasza strona barykady, bo przecież nikt inny nie ma prawa być zmęczonym jak ja, nikt inny nie ma prawa do gorszego dnia. Tylko mi się w życiu coś nie udało, tylko mnie szef okrzyczał z rana i tylko dla mnie zabrakło miejsca siedzącego w tramwaju. Warto zmienić nieco perspektywę. Zamiast na siebie, nakierować ją na innych. Zacząć zauważać ludzi wokół siebie i liczyć się bardziej z tym co oni mogą odczuwać. Postarać się zrozumieć. Policzyć w myślach do dziesięciu. Wziąć głęboki oddech. Wykazać się cierpliwością. Zrezygnować z warczenia chociaż przez chwilę, bo może ten, czy tamten, też dzisiaj nie radzi sobie najlepiej z życiem. A kiedy ktoś nawarczy na ciebie, nie ma potrzeby od razu skakać mu do gardła. Cierpliwość jest cnotą. Bardzo trudną, ale do opanowania. Pracujmy więc nad nią każdego...

Read More
Krasnoludzkie maniery, czyli jak być miłym
Gru09

Krasnoludzkie maniery, czyli jak być miłym

Kto by pomyślał, żeby dżentelmeńskich manier – czy po prostu bycia miłym dla innych – uczyć się od Krasnoludów… A jednak. Pamiętacie początek Hobbita (nie istotne, czy książki, czy filmu)? Warto zwrócić uwagę na to, jak nowo poznani Krasnoludowie* się przedstawiają panu Bagginsowi. Otóż, każdy po imieniu dodaje grzecznościowe: „At your service” – „Do usług”. Ta krasnoludzka grzeczność jest o tyle ciekawa, że to właśnie oni sami potrzebowali skorzystać z usług młodego jeszcze Bibla. I choć ten ostatni najmniejszej ochoty nie miał do świadczenia Krasnoludom jakichkolwiek usług – a już włamywaczowskich w szczególności – nawet podjęcie u siebie niespodziewanych przybyszów było mu całkiem nie w smak. Mimo to czuje się w powinności gości ugościć. Tak oto Tolkien wlał w swoich bohaterów nieco dżentelmeńskiego sznytu, czyniąc je bliższymi ówczesnemu odbiorcy. Dżentelmen i w Polsce był swego czasu okazem stosunkowo często występującym. Współcześnie jednak – z różnych przyczyn – dla nas samych archetypem Polaka stał się nosacz Janusz, jak mantrę powtarzający: „płacę–wymagam” na przemian z „mnie się należy”. Plemię kombinatorów, wiecznie szukające okazji, by swoje ugrać cudzym kosztem. Wychodząc poza stylistykę internetowych memów, dojść można do wniosku, że wyłazi z nas mentalność homo sovieticus (po więcej na ten temat odsyłam do Nieszczęsnego daru wolności Tischnera). Pewnym ratunkiem tutaj może być zmiana nastawienia do „ludziów” obok. Konkretnym narzędziem są czyny, gdyż zawsze to co robie będzie się przekładało na to, jak myślę i co czuję – stąd nierzadko warto robić pewne rzeczy „wbrew” sobie i swoim przyzwyczajeniom. Dlatego dzisiejsza propozycja, by (na początek)  bliskiej  osobie okazać troskę przez miły gest. Jaki? A sami zapytajcie, koniecznie dodając: „At your service”! –– * W przypadku uniwersum Tolkiena Krasnoludowie, nie zaś krasnoludy, podobnie jak Elfowie, nie elfy, gdyż obie rasy jako ludy cywilizowane, traktowane są tak, jak nasze narody. I fleksji to dotyczy...

Read More