„Misjonarz na post” – modlitewna akcja wielkopostna
Lut13

„Misjonarz na post” – modlitewna akcja wielkopostna

Projekt „Misjonarz na post” jest to akcja zorganizowana na czas Wielkiego Postu przez portal misyjne.pl. Projekt ma na celu wsparcie misjonarzy, którzy poświęcają swoje życie, na pomaganie najbardziej potrzebującym, poza granicami kraju. W ubiegłym roku w akcji wzięło udział ponad 12 tys. osób. Organizatorzy „Misjonarz na post” już po raz piąty zapraszają do wzięcia udziału w akcji i zaangażowania się w modlitwę. Czas Wielkiego Postu to niezwykle ważny okres dla nas wszystkich. To czas przygotowania się do Wielkanocy i Zmartwychwstania Pańskiego. Większość z nas w tym okresie robi pewne wyrzeczenia, niektórzy poświęcają czas na modlitwę, a inni mają postanowienia. „Misjonarz na post” to idealny sposób na przeżycie Wielkiego Postu. Robiąc coś dla siebie, również dajemy coś drugiej osobie, która bardzo tego potrzebuję. Co należy zrobić by wziąć udział? Wystarczy odwiedzić stronę: www.misjonarznapost.pl, podać swoje imię, nazwisko i adres mail. Na ekranie ukażą nam się dane naszego misjonarza, otrzymamy także maila z potwierdzeniem. Udział może wziąć każdy, bez względu na wiek i płeć. Akcja nie wymaga żadnych inwestycji ani wysiłku fizycznego. Co dalej? Naszego misjonarza możemy wspierać na dowolny przez nas sposób. Poprzez modlitwę, ofiarowanie cierpienia, dobrowolną formę postu czy dobre postanowienie. Wystarczy poświęcić chwilę w ciągu dnia, by pomyśleć o sobie, którą nam wybrano, pomodlić się za nią i wesprzeć duchowo. To wspaniała akcja, w którą warto się zaangażować. Misjonarze bardzo są wdzięczni, za każdą modlitwę oraz wsparcie, to niezwykła pomoc w ich codziennej pracy. Na całym świecie pracuje aż 2050 polskich misjonarzy, to znacznie więcej niż w ubiegłym roku, dlatego twórcy apelują, o jak największe zaangażowanie w sprawę. Pokażmy, że pamiętamy o nich i tak jak oni, chcemy nieść dobro i pomoc. To tak wiele, a nic nie...

Read More
Kard. Marx: „Nie można zabraniać błogosławienia związków homoseksualnych”
Lut07

Kard. Marx: „Nie można zabraniać błogosławienia związków homoseksualnych”

W rocznicę objęcia arcybiskupstwa w Monachium w odpowiedzi na pytanie dziennikarzy bawarskiego radia kard. Reinhard Marx stwierdził, że księża powinni błogosławić pary związki homoseksualne. Pytanie dotyczyło „suplementów witaminowych”, jakie podsuwają niektórzy katolicy na ożywienie Kościoła. Według tłumaczenia wywiadu zamieszczonego przez Catholic News Agency, Karin Wendlinger wymieniła tu także diakonat kobiet, czy zniesienie celibatu, zaznaczając, że Kościół nie wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom. Co powiedział? Kard. Marx powiedział, że nie wierzy, że to najważniejsza potrzeba Kościoła, jednak „musimy brać pod uwagę sytuację pojedynczej osoby, jego historię życia, jego biografie, trudności, jakie przechodzi,, nadzieje, które się pojawiają, związki, w których on – lub ona żyje. Musimy wziąć to bardziej na poważnie i mocniej towarzyszyć im w w ich okolicznościach życia. To jest prawda także w stosunku do spraw, które wspomniałeś, to odnosi się też do homoseksualistów. Musimy być po pastersku blisko tych, którzy są w potrzebie pastoralnej troski i także chcą jej. I ona musi zachęcać księży i pracowników duszpasterskich, by dawać ludziom w konkretnych sytuacjach poparcie. Zupełnie odrębną kwestią jest jak to ma się odbywać publicznie i liturgicznie. To są sprawy, na które musisz uważać i rozważać je w dobry sposób. KW: „Więc naprawdę możesz wyobrazić sobie sposób na błogosławienie związków homoseksualnych w Kościele”? KRM: „Tak, ale nie ma ogólnych rozwiązań. To nie byłoby dobre, tak sądzę. To kwestia pasterskiej troski o indywidualne przypadki, i ma zastosowanie tak samo na innych obszarach, których nie możemy regulować, gdzie nie ma zestawów zasad. To nie znaczy, że to się nie dzieje. Ale naprawdę muszę zostawić to duszpasterzowi na miejscu i danej osobie pod opieka duszpasterską. Tu możesz debatować nad sprawą, tak obecnie się nad nimi debatuje i stwierdzić: jak pracownik duszpasterstwa ma sobie z tym poradzić? Jednak naprawdę zdecydowanie zostawiłbym to szczególnemu, indywidualnemu przypadkowi, jaki się trafia a nie wymagał znów jakiegokolwiek zestawowi zasad – to są sprawy, które nie mogą być regulowane”. Nietypowy kardynał Kard. Marx jest specyficznym duchownym. Swoje nazwisko wykorzystał, by polemizować z marksizmem w książce „Kapitał. Mowa w obronie człowieka”, w której przestrzegał, że drapieżny kapitalizm może doprowadzić do odnowienia komunizmu. Jest stanowczym przeciwnikiem aborcji. W innych sprawach, jak pokazuje powyższa wypowiedź, jest praktycystą. Akceptacja związków homoseksualnych przez Kościół, mająca się wyrażać w ich błogosławieniu, a więc uznaniu za dobre jest sprzeczne z nauczaniem Katechizmu, przede wszystkim z wizja płciowości człowieka, czy małżeństwa. Ponadto, jak zauważa wielu komentatorów, mocno idzie w stronę subiektywizacji pojęcia grzechu: czy związek homoseksualny jest dobry, czy nie decyduje zespół „okoliczności łagodzących”: osobowość danej osoby, czy trudne przeżycia. Co więcej, te okoliczności zostają posunięte znacznie dalej: do czynników nobilitujących i umożliwiających błogosławienie. Wychodząc od złej praktyki zostawiania homoseksualistów samym sobie, kard. Marx dochodzi do uznania...

Read More
Rotacje w Gościu Niedzielnym, czyli sztuka domysłów
Sty25

Rotacje w Gościu Niedzielnym, czyli sztuka domysłów

Informacja o zmianie na stanowisku redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego” wyciekła najpierw do mediów we wtorek, 25 stycznia, wisiała jako niepotwierdzona, generując teorie w prasie katolickiej, liberalnej, zwykłej i brukowej,  aż wreszcie w środę, 26 stycznia stał się faktem, choć więcej w sprawie spraw do sprostowania niż ogłoszenia. Kto jest kim? Fakty są takie: wieloletni redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego”, ks. Marek Gancarczyk został zwolniony z obowiązku pełnienia tej funkcji przez metropolitę katowickiego, abp. Wiktora Skworca. W ciągu piętnastu lat na tym stanowisku ks. Gancarczyk uczynił z GN liczący się na rynku tygodnik opinii, którego sprzedaż rosła nie tylko dlatego, że kolportowany był w kościołach.  Wcześniej podobna sztuka udała mu się z „Małym Gościem Niedzielnym”, który był na skraju bankructwa. Nowym naczelnym tygodnika został ks. dr. Adam Pawlaszczyk, prawnik, były kanclerz Kurii Metropolitalnej, zaangażowany w Katowicki Sąd Metropolitalny, uczestnik II Synodu Archidiecezji Katowickiej, według notatki na stronie „Gościa” „współpracował z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego i Wydziałem Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Katowicach w ramach formacji duchownych i świeckich w zakresie kościelnego prawa małżeńskiego oraz teorii prawa kościelnego. Szczególnie zainteresowany literaturą i muzyką, autor poezji, tekstów pieśni religijnych, artykułów i felietonów, współpracował z TVP, Radiem Katowice, Radiem eM i «Gościem Niedzielnym»”.   Ks. Pawlaszczyk broni reform papieża Franciszka w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa, wskazując że nie służą one ułatwieniu takiego „rozwodu kościelnego”, ale przyspieszeniu procesu przez zmniejszenie wymogów formalnych przy tych samych wymogach prawnych. Innymi słowy: proces może być krótki, ale może oznaczać szybsze potwierdzenie ważności małżeństwa. Jest to jedna z przyczyn, dla których nowy redaktor naczelny uważany jest za liberała. Nie wiemy, kiedy obaj redaktorzy naczelni, były już i obecny, dowiedzieli się o zmianach i w jakich nastrojach się one odbywały. Możliwe, że właśnie niezadowolenie redakcji ze zmiany przełożonego skutkowało wyciekiem informacji przed czasem, teraz jednak trudno, by pracownicy publicznie prali brudy. Wiemy jednak, ile fermentu wokół tej zmiany się wytworzyło. Zarzuty i insynuacje Swoistym spiritus movens całego zamieszania był Tomasz Terlikowski, naczelny Frondy, który tak w opublikowanym na stronie Małego Dziennika a okraszonym wielką pieczątką „ALERT” zapowiedział zmianę w redakcji GN: „Stało się to w sytuacji, gdy „GN” jest jedynym pismem, które wciąż rośnie w rankingach zdobywając wciąż nowych czytelników. Nie ma więc realnych powodów, by go zmienić. Jedynym może być chęć zarżnięcia pisma albo… radykalnej zmiany jego linii. Nie od dziś wiadomo, że arcybiskup Wiktor Skworc nie przepada za PiS-em, a choć „GN” nie był apologetyczny wobec władzy, to tak go właśnie w kurialnych kręgach czytano. Nie jest też tajemnicą, że z Watykanu płynął jasne sygnały, by zmienić projanopawłową linię w nauczaniu o małżeństwie, a „Gość Niedzielny” zawsze bronił w tej sprawie ortodoksji. Czy to właśnie te powody...

Read More
Orszak Trzech Króli 2018
Sty05

Orszak Trzech Króli 2018

Orszak Trzech Króli 2018 – dziesiąte, jubileuszowe największe uliczne jasełka na świecie! 6 stycznia 2018 roku, pod hasłem „Bóg jest dla wszystkich”, Orszak Trzech Króli przejdzie ulicami 644 miejscowości w Polsce i 16 poza jej granicami. Najbliższy Orszak będzie jedną z największych imprez w roku świętowania 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, dlatego orszakowy śpiewnik będzie wyjątkowy. Będzie zawierał 14 polskich kolęd wraz z ich rysem historycznym autorstwa p. Jacka Kowalskiego, wykładowcy historii sztuki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, lidera zespołu Monogramista JK, a także autora wielu książek i publikacji. Jest to zaproszenie do wędrówki przez dzieje Polski i ukłon w stronę wolności. W śpiewniku nie zabraknie listu Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Pan Prezydent przekazuje w nim wyrazy uznania i sympatii oraz życzenia dla uczestników Orszaku. Motywem przewodnim OTK 2018 będzie przypomnienie jego uczestnikom, że Bóg przyszedł, aby odkupić każdego człowieka i czeka na wszystkich. Scenariusz Orszaku mieści wszystkich: ludzi na najróżniejszym poziomie życia, bogatych i biednych, ludzi o różnych zawodach, władców i poddanych, ludzi wykształconych i prostych, ludzi o różnych charakterach, ludzi na różnym etapie drogi do Boga, młodych, osoby w sile wieku i starców. Pokłon, zwieńczenie Orszaku, będzie pokazywał różnorodność wśród ludzi wędrujących do Boga. Trzej Królowie będą przedstawicielami trzech kontynentów i trzech pokoleń: – młodzieniec, który już na początku swojej drogi w dorosłość poszukuje i znajduje swoje powołanie, – mężczyzna w sile wieku, żonaty, reprezentujący mężów i ojców rodzin, który poszukuje Jezusa i właściwej drogi dla siebie i swojej rodziny, – starzec, który dopiero u schyłku swoich lat, bogaty w wiele doświadczeń, odnajduje drogę do Jezusa. Królowie, podczas swojej wędrówki do Stajenki zobaczą upadek pierwszych ludzi – Pierwszy Grzech, zmagania Dobra ze Złem, miną Dwór Heroda i Gospodę, ujrzą Chóry Anielskie, które będą wychwalać Boga, przejdą przez Bramę Anielską, która zaprowadzi ich do Jezusa. Hasło „Bóg jest dla wszystkich” nawiązuje do jubileuszu Orszaku – już po raz dziesiąty przejdzie ulicami polskich miejscowości. Chcemy przypomnieć, że Bóg przyszedł na świat, aby odkupić każdego człowieka, niezależnie od koloru skóry, wieku, poglądów czy światopoglądu. Święto Objawienia Pańskiego ma przypominać wszystkim, że Bóg na nich czeka, że chce ich zbawić, że nawet jeśli koleiny życia zaprowadziły ich daleko od Niego – zawsze jest czas, aby Go odnaleźć, wejść na drogę do Niego. W haśle zawiera się również dewiza Orszaku, który jest przykładem zgodnego współdziałania ludzi różnych poglądów i wyznań. To oddolna inicjatywa, która łączy i spaja lokalne społeczności. Orszak tworzą rodziny, szkoły, nauczyciele, sąsiedzi, lokalne władze, osoby duchowne i ludzie dobrej woli, którzy poświęcają swoje zdolności, umiejętności, czas i środki. W czasie OTK 2018 odbędzie się publiczna zbiórka pieniędzy „Mędrcy dla Wschodu”, której dochód zostanie przekazany na wsparcie...

Read More
Przygotuj się na Jego przyjście
Lis30

Przygotuj się na Jego przyjście

Powiedzmy sobie szczerze – dla wielu z nas adwent jest jednym z bardziej niechcianych okresów w ciągu roku. Od końca listopada w mediach i sklepach, głównie supermarketach i galeriach handlowych atakują nas ustrojone choinki, bombki, święci Mikołaje, renifery…. Jakby okres świąteczny zaczynał się na dobry miesiąc przed wigilią. Bo przecież „magia świąt” jest tak cudowna, że taka nagła eksplozja świątecznych klimatów jest jak najbardziej wskazana (abstrahując od tego, że nie znajdziemy w nich prawie żadnych nawiązań do religii). Bez żadnych przygotowań. Chyba, że mówimy o porządkach w domach i zakupie prezentów. Pomijamy cały specyficzny nastrój oczekiwania na te najpiękniejsze dni w roku. Jak często dajemy się wciągnąć w tę ckliwą kampanię marketingową… Kościół od zawsze mówi: nie tędy droga! Wielkim sukcesem szatana jest wmówienie nam, że w tym jakże ważnym czasie, gdy powinniśmy zaglądać w swoje wnętrze i skupiać się na rzeczach boskich, dbamy raczej o nasze otoczenie i zajmujemy się czysto ziemskimi, materialnymi sprawami. Na przyjście Zbawiciela powinniśmy się odpowiednio przygotować. I mówimy tutaj o przygotowaniach dwojakich. Po pierwsze, należy dobrze przeżyć okres poprzedzający coroczne święta Bożego Narodzenia. Upieczone pierniki, czyste mieszkanie i prezenty dla każdego członka rodziny to nie wszystko. Powinniśmy także zrobić porządek w swoim wnętrzu. Od razu pomyślicie: tak, do spowiedzi też trzeba by się wybrać. Oczywiście, dobry pomysł. Równie dobrym będzie uświadomienie sobie, że Przedwieczny i Wszechmocny Bóg postanowił przyjść na nasz świat, przyjmując postać człowieka. Uniżył się z miłości do nas, by pokazać, jak bardzo kocha każdego z ludzi, i by zapłacić najwyższą cenę za nasze grzechy. A Jego ziemska droga rozpoczęła się w lichej stajni, zapewne brudnej i zimnej. Tak bardzo różnej od naszych domów, przytulnych i ciepłych w czasie świąt. Okres adwentu jest nam dany po to, aby przyjąć te fakty i żyć we wdzięczności Bogu za to, co dla nas przeżył. Ile razy słyszeliśmy, że musimy przygotować swoje serca na przyjście Jezusa? Może brzmi to jak truizm, ale jest tak bardzo prawdziwe. Ale nasze serca powinny być gotowe także na inne przyjście Jezusa – na Paruzję. Adwent ma nas przygotować również na przyjście Chrystusa na końcu czasów. W tym okresie Kościół szczególnie przypomina nam o tym, że nasza ziemska egzystencja jest tylko drogą do innego życia. Do życia wiecznego, do którego jesteśmy powołani, i które nastąpi po triumfalnym powrocie Zbawiciela. Nie powinniśmy więc przyzwyczajać się do tego, co tutaj przeżywamy i posiadamy. On kiedyś przyjdzie i osądzi to, jak zachowywaliśmy się na tym świecie. Całe nasze życie powinniśmy traktować jako adwent – oczekiwanie na kochającego Stwórcę, przed którym kiedyś będziemy musieli stanąć i  opowiedzieć o sobie i swoich czynach. Czy żyłem tak, jak zaleca Kościół? Czy kochałem Boga, siebie i...

Read More
Po co nam Post?
Lut28

Po co nam Post?

Po karnawale przyszedł czas Wielkiego Postu. Dla wielu z nas któryś z kolei, może już nawet tak oswojony i oczywisty, że przestał robić większe wrażenie. Post jest przecież przewidywalny: zaczyna się zawsze Popielcem, trwa 40 dni, skupia się wokół sześciu niedziel. Ile razy już to słyszeliśmy? A Kościół z uporem maniaka rok w rok sypie na nasze głowy popiół, zachęcając do kolejnego nawrócenia. Duszpasterze prześcigają się w zapraszaniu najlepszych rekolekcjonistów, dzieci zbierają naklejki za uczestnictwo w nabożeństwach pasyjnych, a Gorzkie Żale gromadzą amatorów barokowej polszczyzny, rozważających mękę Chrystusa. Po co to wszystko? Wielki Post jest szansą, żeby dostrzec, czego brakuje naszemu chrześcijaństwu. Rezygnacja z rozrywki, używek i części pokarmów nie jest w zamyśle Kościoła ani torturą, ani czymś co robi się dla sportu, by sobie i światu coś udowodnić. Post ma pomagać nam w oczyszczeniu naszego życia z nadmiernych oczekiwań, przywrócić odpowiednią hierarchię potrzeb oraz ich zaspokajania. W ten sposób powstaje przestrzeń, którą może wypełnić Bóg. Dobrze przeżyta asceza owocuje dlatego równowagą ducha i pokojem serca, które zwracają oczy wierzącego człowieka na Tego, od którego pochodzi wszelkie dobro. Trzy tradycyjne aspekty Wielkiego Postu: modlitwa, post i jałmużna pokazują, że w każdej sytuacji mogę się czymś podzielić z moim bliźnim. Ta świadomość uwalnia serce od przymusu posiadania i pozwala wznieść się ponad przyziemność oraz troski codzienności. Nie jest to łatwa droga, ale pokonanie jej pozostawia w człowieku trwały ślad, który przeciera szlaki stopniowemu nawróceniu.     Jezus powiedział do swoich uczniów: «Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu,...

Read More
Pierwsza pascha Jezusa
Lut02

Pierwsza pascha Jezusa

Dlaczego miało miejsce ofiarowanie Jezusa? Na pamiątkę dziesiątej plagi egipskiej. Gdyby Jezus po jakimś czasie spytałby się, dlaczego zostałby ofiarowany, św. Józef zgodnie z Torą odrzekłby, że to Pan powiedział: „Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego – zarówno człowiek, jak i zwierzę” (Wj 13, 2), a potem „Pan ręką mocną wywiódł nas z Egiptu, z domu niewoli. Gdy faraon wzbraniał się nas uwolnić, Pan wybił wszystko, co pierworodne w ziemi egipskiej, zarówno pierworodne z ludzi, jak i z bydła, dlatego ofiaruję dla Pana męskie pierwociny łona matki i wykupuję pierworodnego mego syna” (Wj 13, 14-15). To „przejście”, po hebrajsku „pesach”, to uwolnienie się, ale też ocalenie od kary i śmierci za sprawą krwi baranka paschalnego. Najpierw Anioła Śmierci przeszedł obok domów Izraelitów nie czyniąc im krzywdy, potem oni sami przeszli przez Morze Czerwone. Wspomnienie nocy paschalnej, gdy w obliczu wielkiej rzezi pierworodnych ludzi i zwierząt w całym Egipcie faraon zezwolił Izraelitom na wyjście z niewoli jest dość trudnym dla katechetów wątkiem. Jednak dla wiary żydowskiej wszystkich czasów jest punktem kluczowym. Z niej, zgodnie z Ewangelią, zaczerpnęło chrześcijaństwo. Egipt to kraj grzechu, śmierci, gdzie wierni Bogu cierpią i są poniżani, a także skazani za zagładę. O ile dokonane w ósmym dniu życia obrzezanie i ofiarowanie można przypisać do przymierza Boga z Abrahamem, o tyle teraz symbolicznie uczestniczył w kolejnym etapie wędrówki Narodu Wybranego – ocaleniu dzięki mocy Boga. To była pierwsza Pascha Jezusa jako człowieka. Przeżył ich jeszcze mniej więcej trzydzieści, a ostatnia stała się dopełnieniem całego Starego Przymierza. Na Golgocie ofiarował się w pełni i stał się Barankiem, który dał ludziom wolność od już nie od kajdan faraona, a niewoli grzechu. Tak na marginesie: czy Jezus został wykupiony? Niektórzy twierdzą, że nie, gdyż za pierworodnego należało ofiarować pięć szekli srebra, zaś parę synogarlic i dwa młode gołębie, co było ofiarą ubogich (Lb 12, 8) składano jako przebłaganie dla matki, jako ofiarę oczyszczającą po porodzie. Łukasz w wersecie 2, 24 jednak wstawia między wątki wykupu i synogarlic słowo „kai” – „również”, „i”. Przybyli więc złożyć dwie ofiary – za Jezusa i...

Read More
Matka Przedziwna
Paź16

Matka Przedziwna

Już od ponad trzech wieków w Rychwałdzie czczony jest łaskami słynący wizerunek Madonny z Dzieciątkiem. Matka Boża Rychwałdzka okrzyknięta została Panią Ziemi Żywieckiej. Rychwałd jest niewielką beskidzką wsią, położoną nieopodal Żywca. Ten urokliwy zakątek przyciąga coraz to większe rzesze pielgrzymów. Nic jednak w tym dziwnego, ponieważ to maryjne wzgórze jest miejscem szczególnym. I to co najmniej z kilku powodów. Jeśli chodzi o historię parafii, to jej początki najprawdopodobniej sięgają XIV wieku. Jednakże jej istnienie historycznie udokumentowane zostało dopiero w XV wieku. Pierwsze spisane wzmianki o parafii pochodzą z dzieła Jana Długosza pt. „Liber Beneficiorum”. RYS HISTORYCZNY Przełomową datą był rok 1644, kiedy to Katarzyna z Komorowskich Grudzińska – właścicielska sąsiedniego Państwa Ślemieńskiego, przekazała rychwałdzkiej parafii wizerunek Maryi z Dzieciątkiem. Obraz pierwotnie należał do możnego rodu Grudzińskich z Wielkopolski. Po ślubie Katarzyny z Piotrem Samuelem Grudzińskim, został przez nią przywieziony i ulokowany w prywatnej kaplicy rodzinnej na zamku w Ślemieniu. Ze względu na rozliczne łaski wyproszone przed wizerunkiem, właścicielka postanowiła przekazać dzieło do rychwałdzkiego kościoła. W ten sposób szersze grono osób zyskało możliwość wypraszania łask i dobrodziejstw za sprawą Maryi. Od samego początku ludzie żywili przekonanie, że Najświętsza Panna obrała sobie to miejsce, by przychodzić im z pomocą. Pierwszy odnotowany cud miał miejsce 8 września 1647 roku, w liturgiczne święto Narodzenia NMP. Wówczas Elżbieta Karska – dzierżawczyni dworu w Rychwałdzie, została uleczona z rany szpecącej twarz. Od tej daty w opiekę Maryi oddawały się całe rodziny. Sława Pani Rychwałdzkiej rozchodziła się po sąsiednich wsiach i wkrótce objęła całą Żywiecczyznę oraz Ziemię Suską. Zwłaszcza w okresie Potopu szwedzkiego upraszano szczególnego orędownictwa Maryi. Drewniany kościół, który nie wystarczał już aby pomieścić rzesze wiernych, postanowiono zastąpić nową konstrukcją. Budowa świątyni trwała kilkanaście lat i wymagała niemałych nakładów finansowych. W 1756 roku uroczystej konsekracji nowopowstałego kościoła dokonał biskup krakowski Franciszek Potkański. W tym dniu przeniesiono także ikonę i Matka Boża Rychwałdzka została umieszczona w ołtarzu głównym konsekrowanym pod wezwaniem Królowej Aniołów. Warto dodać, że dawny drewniany kościół rychwałdzki został rozebrany. Materiał uzyskany z rozbiórki posłużył do odtworzenia dawnego kościoła i wzniesienia go w pobliskich Gilowicach, gdzie stoi po dzień dzisiejszy. KORONACJA I ZŁOTY JUBILEUSZ Matka Boża Rychwałdzka od wieków otaczana jest czcią wiernych. Od 1946 roku pieczę nad sanktuarium sprawują Franciszkanie z krakowskiej prowincji imienia św. Antoniego z Padwy i bł. Jakuba Strzemię. Prowadzone przez wiele lat starania o koronację wizerunku papieskimi koronami zostały zwieńczone w 1965 roku. 18 lipca ówczesny Prymas Polski – kardynał Stefan Wyszyński wraz z arcybiskupem krakowskim – Karolem Wojtyłą nałożyli na obraz papieskie korony Ojca Świętego Pawła VI. Uroczystość zgromadziła rzeszę 80 tysięcy osób, którzy nie zważając na ulewny deszcz uczestniczyli w tym historycznym wydarzeniu. Odnosząc się do tego...

Read More

Ile nas kosztowały ŚDM? – Wciąż nie wiadomo…

Sprawa jest o tyle dziwna, że przecież pielgrzymi musieli kupić specjalne pakiety obejmujące m. in. zakwaterowanie. Spora część pielgrzymów została zakwaterowana u krakowskich rodzin – a więc kuria nie poniosła żadnych kosztów w związku z przygotowaniem dla nich noclegów – pozostali nocowali w szkołach, za co archidiecezja krakowska zapłacić nie chce. Rodzi się więc pytanie, za co tak naprawdę płacili pielgrzymi? Temat finansowania ŚDM jest kłopotliwy. W okresie przygotowań wydarzenia wzbudzał wiele wątpliwości. Teraz, gdy impreza jest podsumowywana i rozliczana, wątpliwości wciąż się pojawiają, lecz niewielu chce o nich mówić, a większość woli chyba o nich nie słyszeć. Kłopot pojawił się już w sierpniu. ZAiKS  od organizatorów ŚDM domagał się opłat za publiczne odtwarzanie spektakli i utworów muzycznych, jakie były wykonywane w trakcie imprezy. Rzecznik ZAiKS-u, Anna Biernacka, twierdziła wówczas, że umowy ze stroną kościelną były podpisane jeszcze przed rozpoczęciem Dni Młodych. Z kolei pełnomocnik organizatorów, mec. Krzysztof Mazur stwierdził, że ZAiKS nie był w stanie przygotować odpowiednich umów licencyjnych. Sprawa trafiła do ministerstwa kultury i temat ucichł. Fakty W piątek TVN w wieczornym wydaniu „Faktów” wyemitował materiał poruszający problem opłat za noclegi w szkołach. W krakowskich szkołach w trakcie ŚDM-u nocowało kilkanaście tysięcy pielgrzymów. Umowa archidiecezji z miastem zakładała, że do 15 grudnia miasto zapłaci za eksploatację 180 budynków 1,2 mln złotych. Rzecznik prezydenta Krakowa, Monika Chylaszek, twierdzi, że do pokrycia tych kosztów jest zobowiązana archidiecezja. Kuria zapłacić obiecuje, ale niekoniecznie ze swojego budżetu. Art. 39 specustawy przygotowującej ŚDM przewiduje możliwość dofinansowania zwiększonych kosztów funkcjonowania placówek oświaty ze środków rządowych. Konkretnie chodzi o środki rezerwy oświatowej subwencji ogólnej. O środki te mogą ubiegać się poszczególne samorządy w celu np. przeprowadzenia remontów czy finansowania zajęć dla niepełnosprawnych uczniów. Ks. Piotr Studnicki z biura prasowego krakowskiej kurii mówi, że archidiecezja jest gotowa zapłacić za użytkowanie szkół w trakcie ŚDM, ale skoro ma prawną możliwość rekompensaty tych środków, to próbuje z tej możliwości skorzystać. Tłumaczy również, że Światowe Dni Młodzieży były „lekcją kultury”, samo wydarzenie miało również na celu edukację, stąd część środków może pochodzić z wydatków na oświatę. Opinie Nie zgadza się z tym jednak Sławomir Broniarz ze Związku Nauczycielstwa Polskiego. Twierdzi, że pieniędzy w rezerwie oświatowej jest za mało, aby przeznaczać je na inne cele. Sprawa jest o tyle dziwna, że przecież pielgrzymi wykupywali specjalne pakiety, które obejmowały również zakwaterowanie. Nie wszystkie co prawda, lecz np. pakiet A3 różnił się od A4 tym, że zapewniał także i nocleg, był jednak droższy o 300 zł. Spora część pielgrzymów została zakwaterowana u krakowskich rodzin – a więc kuria nie poniosła żadnych kosztów w związku z przygotowaniem noclegów – pozostali nocowali w szkołach, za co archidiecezja krakowska również zapłacić nie chce. Rodzi się więc pytanie, za co tak naprawdę...

Read More
Przygotuj się do Transitusu
Paź03

Przygotuj się do Transitusu

4 października obchodzimy wspomnienie św. Franciszka z Asyżu. W wieczór poprzedzający to święto w parafiach franciszkańskich odbywa się nabożeństwo, podczas którego wspominana jest śmierć Biedaczyny. Transitus – bo o nim mowa – oznacza „przejście”. Nawet nie „odejście”, więc nie „śmierć”, ale „przejście”. Brat Eliasz pisze w liście do zakonu, w którym zawiadamia o śmierci Franciszka, że on „przeszedł ze śmierci do życia”. Rozpoczyna się bardzo uroczyście. W kościele panuje mrok, wierni i franciszkanie trzymają w dłoniach świece. Zakonnicy śpiewają jedną ze swoich pieśni – „Witaj, Ojcze ukochany, co Serafów zdobisz chór!”. Po pewnym czasie następuje komentarz, który przekazuje informację: św. Franciszek zmarł 3 października 1226 roku w nocy, miał wtedy 45 lat; od dwudziestu lat był nawrócony, a od dwóch – nosił stygmaty. Franciszkanie wspominają, jak pomimo fizycznej boleści (był już niewidomy) ich założyciel z radością oczekiwał na śmierć. Siostrę śmierć. Podczas nabożeństwa będą prosić jego o błogosławieństwo. W kolejnej części śpiewany jest hymn nieszporny oraz czytany list św. Franciszka do wszystkich wiernych. Namawia w nim do modlitwy i wychwalania Boga, bo On chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni. Tylko nie wszyscy ludzie to widzą. Mówi też m.in.: „I kochajmy bliźnich jak siebie samych. A jeśli ktoś nie chce lub nie może ich tak kochać jak siebie, niech im przynajmniej nie wyrządzą złego, lecz niech czyni im dobrze”. Zakończenie listu może przypominać znaną z liturgii mszy św. formułkę kończącą czytania – słyszymy: „oto słowa świętego Ojca Franciszka”. W śpiewie przed następną częścią Transitusu padają słowa modlitwy „Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju” ułożonej przez asyskiego zakonnika. Dopiero potem słyszymy kolejny już przekaz Franciszka – jedno z jego napomnień. Teraz właściwie usłyszeliśmy już trzy (trudno powiedzieć, czy najważniejsze) z pięciu rodzajów pism św. Franciszka – list, modlitwę i napomnienie. Ponadto zaliczamy do nich jeszcze regułę zakonu i testament. Psalm 142, który jest śpiewany w następnej kolejności, nie znajduje się w celebracji przypadkowo. To właśnie jego słowa powtarzał św. Franciszek na łożu śmierci, o czym traktuje spisany przez brata Tomasza z Celano opis jego śmierci. Rozgrzesza wszystkich braci i błogosławi im, każe sobie czytać Ewangelię, a następnie przykryć całunem i posypać popiołem. Po wysłuchaniu tego fragmentu śpiewa się krótką antyfonę i odmawia „Ojcze nasz” oraz modlitwę, w której bracia proszą o powołania zakonne. Pod koniec Transitusu franciszkanie wykonują piękny gest – wyciągają ręce w kierunku zebranych w kościele wiernych i dają im specjalne błogosławieństwo. Nabożeństwo kończy ucałowanie relikwii św. Franciszka i podobnie jak na wejściu – pieśń franciszkańska. Jak jest opisana śmierć św. Franciszka w źródłach? Brat Tomasz z Celano „Życiorys pierwszy św. Franciszka z Asyżu” „Tak więc w roku od Wcielenia Pańskiego 1226 quatra decima indictione, quatro nonas Octobris,...

Read More