Przygotuj się na Jego przyjście
Lis30

Przygotuj się na Jego przyjście

Powiedzmy sobie szczerze – dla wielu z nas adwent jest jednym z bardziej niechcianych okresów w ciągu roku. Od końca listopada w mediach i sklepach, głównie supermarketach i galeriach handlowych atakują nas ustrojone choinki, bombki, święci Mikołaje, renifery…. Jakby okres świąteczny zaczynał się na dobry miesiąc przed wigilią. Bo przecież „magia świąt” jest tak cudowna, że taka nagła eksplozja świątecznych klimatów jest jak najbardziej wskazana (abstrahując od tego, że nie znajdziemy w nich prawie żadnych nawiązań do religii). Bez żadnych przygotowań. Chyba, że mówimy o porządkach w domach i zakupie prezentów. Pomijamy cały specyficzny nastrój oczekiwania na te najpiękniejsze dni w roku. Jak często dajemy się wciągnąć w tę ckliwą kampanię marketingową… Kościół od zawsze mówi: nie tędy droga! Wielkim sukcesem szatana jest wmówienie nam, że w tym jakże ważnym czasie, gdy powinniśmy zaglądać w swoje wnętrze i skupiać się na rzeczach boskich, dbamy raczej o nasze otoczenie i zajmujemy się czysto ziemskimi, materialnymi sprawami. Na przyjście Zbawiciela powinniśmy się odpowiednio przygotować. I mówimy tutaj o przygotowaniach dwojakich. Po pierwsze, należy dobrze przeżyć okres poprzedzający coroczne święta Bożego Narodzenia. Upieczone pierniki, czyste mieszkanie i prezenty dla każdego członka rodziny to nie wszystko. Powinniśmy także zrobić porządek w swoim wnętrzu. Od razu pomyślicie: tak, do spowiedzi też trzeba by się wybrać. Oczywiście, dobry pomysł. Równie dobrym będzie uświadomienie sobie, że Przedwieczny i Wszechmocny Bóg postanowił przyjść na nasz świat, przyjmując postać człowieka. Uniżył się z miłości do nas, by pokazać, jak bardzo kocha każdego z ludzi, i by zapłacić najwyższą cenę za nasze grzechy. A Jego ziemska droga rozpoczęła się w lichej stajni, zapewne brudnej i zimnej. Tak bardzo różnej od naszych domów, przytulnych i ciepłych w czasie świąt. Okres adwentu jest nam dany po to, aby przyjąć te fakty i żyć we wdzięczności Bogu za to, co dla nas przeżył. Ile razy słyszeliśmy, że musimy przygotować swoje serca na przyjście Jezusa? Może brzmi to jak truizm, ale jest tak bardzo prawdziwe. Ale nasze serca powinny być gotowe także na inne przyjście Jezusa – na Paruzję. Adwent ma nas przygotować również na przyjście Chrystusa na końcu czasów. W tym okresie Kościół szczególnie przypomina nam o tym, że nasza ziemska egzystencja jest tylko drogą do innego życia. Do życia wiecznego, do którego jesteśmy powołani, i które nastąpi po triumfalnym powrocie Zbawiciela. Nie powinniśmy więc przyzwyczajać się do tego, co tutaj przeżywamy i posiadamy. On kiedyś przyjdzie i osądzi to, jak zachowywaliśmy się na tym świecie. Całe nasze życie powinniśmy traktować jako adwent – oczekiwanie na kochającego Stwórcę, przed którym kiedyś będziemy musieli stanąć i  opowiedzieć o sobie i swoich czynach. Czy żyłem tak, jak zaleca Kościół? Czy kochałem Boga, siebie i...

Read More
Po co nam Post?
Lut28

Po co nam Post?

Po wyjątkowo długim karnawale przyszedł czas Wielkiego Postu. Dla wielu z nas któryś z kolei, może już nawet tak oswojony i oczywisty, że przestał robić większe wrażenie. Post jest przecież przewidywalny: zaczyna się zawsze Popielcem, trwa 40 dni, skupia się wokół sześciu niedziel. Ile razy już to słyszeliśmy? A Kościół z uporem maniaka rok w rok sypie na nasze głowy popiół, zachęcając do kolejnego nawrócenia. Duszpasterze prześcigają się w zapraszaniu najlepszych rekolekcjonistów, dzieci zbierają naklejki za uczestnictwo w nabożeństwach pasyjnych, a Gorzkie Żale gromadzą amatorów barokowej polszczyzny, rozważających mękę Chrystusa. Po co to wszystko? Wielki Post jest szansą, żeby dostrzec, czego brakuje naszemu chrześcijaństwu. Rezygnacja z rozrywki, używek i części pokarmów nie jest w zamyśle Kościoła ani torturą, ani czymś co robi się dla sportu, by sobie i światu coś udowodnić. Post ma pomagać nam w oczyszczeniu naszego życia z nadmiernych oczekiwań, przywrócić odpowiednią hierarchię potrzeb oraz ich zaspokajania. W ten sposób powstaje przestrzeń, którą może wypełnić Bóg. Dobrze przeżyta asceza owocuje dlatego równowagą ducha i pokojem serca, które zwracają oczy wierzącego człowieka na Tego, od którego pochodzi wszelkie dobro. Trzy tradycyjne aspekty Wielkiego Postu: modlitwa, post i jałmużna pokazują, że w każdej sytuacji mogę się czymś podzielić z moim bliźnim. Ta świadomość uwalnia serce od przymusu posiadania i pozwala wznieść się ponad przyziemność oraz troski codzienności. Nie jest to łatwa droga, ale pokonanie jej pozostawia w człowieku trwały ślad, który przeciera szlaki stopniowemu nawróceniu.     Jezus powiedział do swoich uczniów: «Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi...

Read More
Pierwsza pascha Jezusa
Lut02

Pierwsza pascha Jezusa

Dlaczego Jezus został ofiarowany? Na pamiątkę dziesiątej plagi egipskiej. Gdyby Jezus po jakimś czasie spytałby się, dlaczego zostałby ofiarowany, św. Józef zgodnie z Torą odrzekłby, że to Pan powiedział: „Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego – zarówno człowiek, jak i zwierzę” (Wj 13, 2), a potem „Pan ręką mocną wywiódł nas z Egiptu, z domu niewoli. Gdy faraon wzbraniał się nas uwolnić, Pan wybił wszystko, co pierworodne w ziemi egipskiej, zarówno pierworodne z ludzi, jak i z bydła, dlatego ofiaruję dla Pana męskie pierwociny łona matki i wykupuję pierworodnego mego syna” (Wj 13, 14-15). To „przejście”, po hebrajsku „pesach”, to uwolnienie się, ale też ocalenie od kary i śmierci za sprawą krwi baranka paschalnego. Najpierw Anioła Śmierci przeszedł obok domów Izraelitów nie czyniąc im krzywdy, potem oni sami przeszli przez Morze Czerwone. Wspomnienie nocy paschalnej, gdy w obliczu wielkiej rzezi pierworodnych ludzi i zwierząt w całym Egipcie faraon zezwolił Izraelitom na wyjście z niewoli jest dość trudnym dla katechetów wątkiem. Jednak dla wiary żydowskiej wszystkich czasów jest punktem kluczowym. Z niej, zgodnie z Ewangelią, zaczerpnęło chrześcijaństwo. Egipt to kraj grzechu, śmierci, gdzie wierni Bogu cierpią i są poniżani, a także skazani za zagładę. O ile dokonane w ósmym dniu życia obrzezanie można przypisać do przymierza Boga z Abrahamem, o tyle teraz symbolicznie uczestniczył w kolejnym etapie wędrówki Narodu Wybranego – ocaleniu dzięki mocy Boga. To była pierwsza Pascha Jezusa jako człowieka. Przeżył ich jeszcze mniej więcej trzydzieści, a ostatnia stała się dopełnieniem całego Starego Przymierza. Na Golgocie ofiarował się w pełni i stał się Barankiem, który dał ludziom wolność od już nie od kajdan faraona, a niewoli grzechu. Tak na marginesie: czy Jezus został wykupiony? Niektórzy twierdzą, że nie, gdyż za pierworodnego należało ofiarować pięć szekli srebra, zaś parę synogarlic i dwa młode gołębie, co było ofiarą ubogich (Lb 12, 8) składano jako przebłaganie dla matki, jako ofiarę oczyszczającą po porodzie. Łukasz w wersecie 2, 24 jednak wstawia między wątki wykupu i synogarlic słowo „kai” – „również”, „i”. Przybyli więc złożyć dwie ofiary – za Jezusa i...

Read More
Matka Przedziwna
Paź16

Matka Przedziwna

Już od ponad trzech wieków w Rychwałdzie czczony jest łaskami słynący wizerunek Madonny z Dzieciątkiem. Matka Boża Rychwałdzka okrzyknięta została Panią Ziemi Żywieckiej. Rychwałd jest niewielką beskidzką wsią, położoną nieopodal Żywca. Ten urokliwy zakątek przyciąga coraz to większe rzesze pielgrzymów. Nic jednak w tym dziwnego, ponieważ to maryjne wzgórze jest miejscem szczególnym. I to co najmniej z kilku powodów. Jeśli chodzi o historię parafii, to jej początki najprawdopodobniej sięgają XIV wieku. Jednakże jej istnienie historycznie udokumentowane zostało dopiero w XV wieku. Pierwsze spisane wzmianki o parafii pochodzą z dzieła Jana Długosza pt. „Liber Beneficiorum”. RYS HISTORYCZNY Przełomową datą był rok 1644, kiedy to Katarzyna z Komorowskich Grudzińska – właścicielska sąsiedniego Państwa Ślemieńskiego, przekazała rychwałdzkiej parafii wizerunek Maryi z Dzieciątkiem. Obraz pierwotnie należał do możnego rodu Grudzińskich z Wielkopolski. Po ślubie Katarzyny z Piotrem Samuelem Grudzińskim, został przez nią przywieziony i ulokowany w prywatnej kaplicy rodzinnej na zamku w Ślemieniu. Ze względu na rozliczne łaski wyproszone przed wizerunkiem, właścicielka postanowiła przekazać dzieło do rychwałdzkiego kościoła. W ten sposób szersze grono osób zyskało możliwość wypraszania łask i dobrodziejstw za sprawą Maryi. Od samego początku ludzie żywili przekonanie, że Najświętsza Panna obrała sobie to miejsce, by przychodzić im z pomocą. Pierwszy odnotowany cud miał miejsce 8 września 1647 roku, w liturgiczne święto Narodzenia NMP. Wówczas Elżbieta Karska – dzierżawczyni dworu w Rychwałdzie, została uleczona z rany szpecącej twarz. Od tej daty w opiekę Maryi oddawały się całe rodziny. Sława Pani Rychwałdzkiej rozchodziła się po sąsiednich wsiach i wkrótce objęła całą Żywiecczyznę oraz Ziemię Suską. Zwłaszcza w okresie Potopu szwedzkiego upraszano szczególnego orędownictwa Maryi. Drewniany kościół, który nie wystarczał już aby pomieścić rzesze wiernych, postanowiono zastąpić nową konstrukcją. Budowa świątyni trwała kilkanaście lat i wymagała niemałych nakładów finansowych. W 1756 roku uroczystej konsekracji nowopowstałego kościoła dokonał biskup krakowski Franciszek Potkański. W tym dniu przeniesiono także ikonę i Matka Boża Rychwałdzka została umieszczona w ołtarzu głównym konsekrowanym pod wezwaniem Królowej Aniołów. Warto dodać, że dawny drewniany kościół rychwałdzki został rozebrany. Materiał uzyskany z rozbiórki posłużył do odtworzenia dawnego kościoła i wzniesienia go w pobliskich Gilowicach, gdzie stoi po dzień dzisiejszy. KORONACJA I ZŁOTY JUBILEUSZ Matka Boża Rychwałdzka od wieków otaczana jest czcią wiernych. Od 1946 roku pieczę nad sanktuarium sprawują Franciszkanie z krakowskiej prowincji imienia św. Antoniego z Padwy i bł. Jakuba Strzemię. Prowadzone przez wiele lat starania o koronację wizerunku papieskimi koronami zostały zwieńczone w 1965 roku. 18 lipca ówczesny Prymas Polski – kardynał Stefan Wyszyński wraz z arcybiskupem krakowskim – Karolem Wojtyłą nałożyli na obraz papieskie korony Ojca Świętego Pawła VI. Uroczystość zgromadziła rzeszę 80 tysięcy osób, którzy nie zważając na ulewny deszcz uczestniczyli w tym historycznym wydarzeniu. Odnosząc się do tego...

Read More

Ile nas kosztowały ŚDM? – Wciąż nie wiadomo…

Sprawa jest o tyle dziwna, że przecież pielgrzymi musieli kupić specjalne pakiety obejmujące m. in. zakwaterowanie. Spora część pielgrzymów została zakwaterowana u krakowskich rodzin – a więc kuria nie poniosła żadnych kosztów w związku z przygotowaniem dla nich noclegów – pozostali nocowali w szkołach, za co archidiecezja krakowska zapłacić nie chce. Rodzi się więc pytanie, za co tak naprawdę płacili pielgrzymi? Temat finansowania ŚDM jest kłopotliwy. W okresie przygotowań wydarzenia wzbudzał wiele wątpliwości. Teraz, gdy impreza jest podsumowywana i rozliczana, wątpliwości wciąż się pojawiają, lecz niewielu chce o nich mówić, a większość woli chyba o nich nie słyszeć. Kłopot pojawił się już w sierpniu. ZAiKS  od organizatorów ŚDM domagał się opłat za publiczne odtwarzanie spektakli i utworów muzycznych, jakie były wykonywane w trakcie imprezy. Rzecznik ZAiKS-u, Anna Biernacka, twierdziła wówczas, że umowy ze stroną kościelną były podpisane jeszcze przed rozpoczęciem Dni Młodych. Z kolei pełnomocnik organizatorów, mec. Krzysztof Mazur stwierdził, że ZAiKS nie był w stanie przygotować odpowiednich umów licencyjnych. Sprawa trafiła do ministerstwa kultury i temat ucichł. Fakty W piątek TVN w wieczornym wydaniu „Faktów” wyemitował materiał poruszający problem opłat za noclegi w szkołach. W krakowskich szkołach w trakcie ŚDM-u nocowało kilkanaście tysięcy pielgrzymów. Umowa archidiecezji z miastem zakładała, że do 15 grudnia miasto zapłaci za eksploatację 180 budynków 1,2 mln złotych. Rzecznik prezydenta Krakowa, Monika Chylaszek, twierdzi, że do pokrycia tych kosztów jest zobowiązana archidiecezja. Kuria zapłacić obiecuje, ale niekoniecznie ze swojego budżetu. Art. 39 specustawy przygotowującej ŚDM przewiduje możliwość dofinansowania zwiększonych kosztów funkcjonowania placówek oświaty ze środków rządowych. Konkretnie chodzi o środki rezerwy oświatowej subwencji ogólnej. O środki te mogą ubiegać się poszczególne samorządy w celu np. przeprowadzenia remontów czy finansowania zajęć dla niepełnosprawnych uczniów. Ks. Piotr Studnicki z biura prasowego krakowskiej kurii mówi, że archidiecezja jest gotowa zapłacić za użytkowanie szkół w trakcie ŚDM, ale skoro ma prawną możliwość rekompensaty tych środków, to próbuje z tej możliwości skorzystać. Tłumaczy również, że Światowe Dni Młodzieży były „lekcją kultury”, samo wydarzenie miało również na celu edukację, stąd część środków może pochodzić z wydatków na oświatę. Opinie Nie zgadza się z tym jednak Sławomir Broniarz ze Związku Nauczycielstwa Polskiego. Twierdzi, że pieniędzy w rezerwie oświatowej jest za mało, aby przeznaczać je na inne cele. Sprawa jest o tyle dziwna, że przecież pielgrzymi wykupywali specjalne pakiety, które obejmowały również zakwaterowanie. Nie wszystkie co prawda, lecz np. pakiet A3 różnił się od A4 tym, że zapewniał także i nocleg, był jednak droższy o 300 zł. Spora część pielgrzymów została zakwaterowana u krakowskich rodzin – a więc kuria nie poniosła żadnych kosztów w związku z przygotowaniem noclegów – pozostali nocowali w szkołach, za co archidiecezja krakowska również zapłacić nie chce. Rodzi się więc pytanie, za co tak naprawdę...

Read More
Przygotuj się do Transitusu
Paź03

Przygotuj się do Transitusu

4 października obchodzimy wspomnienie św. Franciszka z Asyżu. W wieczór poprzedzający to święto w parafiach franciszkańskich odbywa się nabożeństwo, podczas którego wspominana jest śmierć Biedaczyny. Transitus – bo o nim mowa – oznacza „przejście”. Nawet nie „odejście”, więc nie „śmierć”, ale „przejście”. Brat Eliasz pisze w liście do zakonu, w którym zawiadamia o śmierci Franciszka, że on „przeszedł ze śmierci do życia”. Rozpoczyna się bardzo uroczyście. W kościele panuje mrok, wierni i franciszkanie trzymają w dłoniach świece. Zakonnicy śpiewają jedną ze swoich pieśni – „Witaj, Ojcze ukochany, co Serafów zdobisz chór!”. Po pewnym czasie następuje komentarz, który przekazuje informację: św. Franciszek zmarł 3 października 1226 roku w nocy, miał wtedy 45 lat; od dwudziestu lat był nawrócony, a od dwóch – nosił stygmaty. Franciszkanie wspominają, jak pomimo fizycznej boleści (był już niewidomy) ich założyciel z radością oczekiwał na śmierć. Siostrę śmierć. Podczas nabożeństwa będą prosić jego o błogosławieństwo. W kolejnej części śpiewany jest hymn nieszporny oraz czytany list św. Franciszka do wszystkich wiernych. Namawia w nim do modlitwy i wychwalania Boga, bo On chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni. Tylko nie wszyscy ludzie to widzą. Mówi też m.in.: „I kochajmy bliźnich jak siebie samych. A jeśli ktoś nie chce lub nie może ich tak kochać jak siebie, niech im przynajmniej nie wyrządzą złego, lecz niech czyni im dobrze”. Zakończenie listu może przypominać znaną z liturgii mszy św. formułkę kończącą czytania – słyszymy: „oto słowa świętego Ojca Franciszka”. W śpiewie przed następną częścią Transitusu padają słowa modlitwy „Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju” ułożonej przez asyskiego zakonnika. Dopiero potem słyszymy kolejny już przekaz Franciszka – jedno z jego napomnień. Teraz właściwie usłyszeliśmy już trzy (trudno powiedzieć, czy najważniejsze) z pięciu rodzajów pism św. Franciszka – list, modlitwę i napomnienie. Ponadto zaliczamy do nich jeszcze regułę zakonu i testament. Psalm 142, który jest śpiewany w następnej kolejności, nie znajduje się w celebracji przypadkowo. To właśnie jego słowa powtarzał św. Franciszek na łożu śmierci, o czym traktuje spisany przez brata Tomasza z Celano opis jego śmierci. Rozgrzesza wszystkich braci i błogosławi im, każe sobie czytać Ewangelię, a następnie przykryć całunem i posypać popiołem. Po wysłuchaniu tego fragmentu śpiewa się krótką antyfonę i odmawia „Ojcze nasz” oraz modlitwę, w której bracia proszą o powołania zakonne. Pod koniec Transitusu franciszkanie wykonują piękny gest – wyciągają ręce w kierunku zebranych w kościele wiernych i dają im specjalne błogosławieństwo. Nabożeństwo kończy ucałowanie relikwii św. Franciszka i podobnie jak na wejściu – pieśń franciszkańska. Jak jest opisana śmierć św. Franciszka w źródłach? Brat Tomasz z Celano „Życiorys pierwszy św. Franciszka z Asyżu” „Tak więc w roku od Wcielenia Pańskiego 1226 quatra decima indictione, quatro nonas Octobris,...

Read More
Znak zbawienia
Wrz14

Znak zbawienia

Bóg zaplanował krzyż od samego początku jako znak zbawienia sprawiedliwych. Nie wierzycie? Posłuchajcie choćby Ezechiela, któremu Bóg wskazuje sposób na ocalenie sprawiedliwych w obliczu klęski grzesznego Izraela. „Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi” (Ez 9,4). Dosłownie Ezechiel pisze: „uczyń znak”, z tym, że hebrajskie słowo „taw” może oznaczać i „znak, symbol”, ale też ostatnią literę alfabetu hebrajskiego. Żydzi twardo twierdzą, że chodzi po prostu o bliżej nieznany znak. Dlaczego? Gdyż alfabet hebrajski ulegał wielu zmianom. Dziś taw wygląda tak: ת. A jak wyglądał w czasach Ezechiela? Badania inskrypcji i manuskryptów z epoki jasno wskazują, że taw zapisywano od początku jako dwie skrzyżowane kreski. I tak było aż do czasów wygnania babilońskiego, gdy pismo się nieco zarameizowało. Ocaleniem dla sprawiedliwych jerozolimczyków był krzyż i tylko przez niego jest możliwe zbawienie! Bóg Ojciec od dawna zaplanował, jaką śmiercią umrze Jego Syn, by ocalić ludzkość. Krzyż jest sercem Bożego planu zbawienia, ołtarzem, na którym dokonała się jedyna doskonała Ofiara, gdzie żertwą nie było już zwierzę, ale sam Syn Boży, który został posłany, by ocalić świat. Dzisiejsza Ewangelia mówi o tym, że celem Jezusa nie jest posłanie grzesznych do piekła, ale ich nawrócenie i ofiarowanie im życia wiecznego, ich zbawienie. Odwieczny plan, zapowiedziany już na początku ludzkiej tułaczki (Rdz 3,15), realizowany konsekwentnie i twardo, krok po kroku, przy oporze tych, którym na jego wypełnieniu powinno najbardziej zależeć swój szczyt osiągnął na Golgocie, w porze, gdy w Świątyni Jerozolimskiej zabijano baranki paschalne, dokonało się zbawienie i usprawiedliwienie ludzkości. Krzyż, ołtarz i tabernakulum powinny być zespołem, które tworzy serce każdego kościoła, gdyż są znakami tego, jak Chrystus umarł, jaki charakter miała Jego Męka oraz faktu, że wciąż jest On z nami tak, jak obiecał – „po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Święto Podwyższenia Krzyża, choć odnosi się do odkrycia św. Heleny, powinno nam pomóc odkrywać sens i wartość Krzyża coraz szerzej i głębiej, gdyż to on jest znakiem przez który przychodzi...

Read More

„O Maryjo, czemu biegniesz w niebo?”

15 sierpnia w Kościele obchodzimy Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, która przypomina o wyróżnieniu Matki Bożej i przyznaniu Jej zaszczytnego miejsca w niebie. Święto to stanowi również okazję do podjęcia refleksji i dostrzeżenia, że Królestwo Boże jest miejscem, do którego powinien zdążać każdy z nas. Prawda o Wniebowzięciu NMP wywodzi się z przekonania żywionego już w pierwszych wiekach Średniowiecza, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uczynił podobnym do swojego ciała po zmartwychwstaniu i w takiej postaci zabrał do nieba. W VI w. cesarz Maurycy polecił obchodzić na Wschodzie w dniu 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tejże tajemnicy. W Rzymie papież św. Sergiusz I ustanowił w VII w. na tę uroczystość procesję. Z kolei za sprawą papieża Leona IV, święto zyskało wigilię oraz oktawę. Co ciekawe, można spotkać różne nazwy odnoszące się do obchodzonej uroczystości. Wzięcie Maryi do nieba to chyba najbardziej typowe określenie używane obecnie w sposób niemalże powszechny. Niemniej jednak, wciąż występują także inne określenia, takie jak choćby: Zaśnięcie, Odpocznienie czy Przejście Matki Bożej. Nie sposób nie dostrzec, że żadne z przytoczonych określeń nie wskazuje wprost na fizyczną śmierć Maryi. Niektórzy teolodzy wskazują bowiem, że konsekwencją Niepokalanego Poczęcia Maryi jest to, że nie podlegała Ona ziemskiej śmierci, która stanowi skutek grzechu pierworodnego. Kult Maryi Wniebowziętej jest bardzo żywy w Kościele. Powstało wiele świątyń pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP. Warto też wskazać, że założono osiem zakonów (w tym jeden męski), które obrały sobie Maryję Wniebowziętą za główną patronkę. Mimo powszechnego oddawania czci Maryi Wniebowziętej, dogmat o tej tajemnicy został ogłoszony stosunkowo niedawno, bo dopiero 1 listopada 1950 r., w konstytucji apostolskiej papieża Piusa XII. Uroczystość Wzięcia Maryi do nieba w sposób szczególny jest obchodzona w Polsce. W tradycji święto zwane jest również Uroczystością Matki Bożej Zielnej. Zwyczaj święcenia bukietów złożonych z ziół i kwiatów ma nawiązywać do podania głoszącego, że apostołowie znaleźli kwiaty, zamiast ciała Maryi. Ludzie ufają też, że pobłogosławione w tym czasie zioła otrzymują moc leczniczą, a także stanowią ochronę od chorób, zarazy i...

Read More
Lekcja franciszkańskiej pokory i radości
Sie12

Lekcja franciszkańskiej pokory i radości

O tym, jak Młodzież Franciszkańska z krańców świata sprawiła, że cieszę się z tego, co mam i gdzie jestem. fot: Andrea Marx Emocje po Światowych Dniach Młodzieży powoli opadają. Teraz czas na oglądanie zdjęć, filmów, korespondencję z nowo poznanymi ludźmi, podziękowania i podsumowania. Polacy jako gospodarze trochę z innej perspektywy patrzą pewnie na to wydarzenie. Jeszcze chyba nigdy nie przemieszali się tak z ludźmi innych narodowości. Te spotkania pokazały, że tak naprawdę można wsadzić między bajki wszelkie stereotypy, które przylgnęły do różnych narodowości. Za to wiele można było się nauczyć. Podobnie było podczas Międzynarodowego Spotkania Młodzieży Franciszkańskiej – YouFra International Gathering, którego zapowiedź publikowaliśmy w jednym z poprzednich numerów „Może coś Więcej”. Nie będę się tutaj rozpisywać na temat tego, co się działo – bo wyglądało to bardzo podobnie jak podczas Dni w Diecezjach czy już samych ŚDM, tyle że w duchu tylko i wyłącznie franciszkańskim. Była to okazja do poznania całej rodziny franciszkańskiej – osób konsekrowanych i świeckich na różnych stopniach formacji, z różnych zakonów, prowadzące różne działania w swoich krajach. Co nam uświadomili? Czego nauczyli? Chorwatka – pomoc bliźniemu Co to są i jak działają social markety? To miejsca, w których potrzebujący za darmo zaopatrują się w produkty, które wcześniej kupili w sklepie dobrzy ludzie. Coś jak Szlachetna Paczka, ale… na półce w darmowym sklepie. W taką działalność angażuje się Młodzież Franciszkańska np. w Chorwacji i Hiszpanii. To oni organizują obrót darów między „normalnym” sklepem a social marketem i przekazują produkty potrzebującym. Pakistanka – pokora Wiecie, jak wygląda flaga Pakistanu? Większą jej część zajmuje półksiężyc i gwiazda na ciemnozielonym tle – to oznacza dominację muzułmanów. Po lewej stronie flagi jest biały pasek – to inne religie, między innymi buddyści i chrześcijanie, znikomy procent. Dziewczyna z Pakistanu opowiadała na jednym ze spotkań o prześladowaniach chrześcijan w jej kraju. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że tam Młodzież Franciszkańska istnieje w środku społeczeństwa zdominowanego przez muzułmanów, zaczynasz doceniać to, że żyjesz w swoim miasteczku, w swoim kraju, który ma różne wady, ale na pewno nie takie jak możliwość utraty zdrowia albo życia tylko dlatego, że jesteś wierzący. Koreańczyk – radość Chłopak z Korei Południowej zapytał mnie, jakie mamy zabawy. Użył do tego słowa „plays”, więc na początku nie zrozumiałam, o co mu chodzi, bo myślałam, że mówi o jakimś miejscu – „place” – więc poprosiłam o rozwinięcie. – Wiesz – mówi – bo u nas nie ma podwórek, nie mamy gdzie się bawić, więc wszyscy siedzą w komórkach i w komputerach. Wszędzie stoją bloki. Kiedy jechałem tu pociągiem z Warszawy, patrzyłem przez okno i dziwiłem się, jak dużo macie zieleni, drzew. No więc wytłumaczyłam mu, że mamy różne rodzaje gier, między...

Read More

Orędownik Niepokalanej

Życie św. Maksymiliana z pewnością nie może być uznane za łatwe i przyjemne. Mimo wszelkich, nierzadko trudnych i wymagających wyzwań stawianych na drodze ziemskiego pielgrzymowania, o. Kolbe nie ustał w wierze w Boga i ufności wobec Niepokalanej. Rajmund Kolbe, bo tak brzmi imię świętego, które otrzymał podczas chrztu, urodził się 8 stycznia 1894 r. i pochodził z ubogiej rodziny mieszczańskiej trudniącej się tkactwem chałupniczym. Dorastał i wychowywał się w Zduńskiej Woli. W domu rodzinnym, złożonym z jednej izby, centralne miejsce zajmowała figura Najświętszej Maryi Panny, w którą młody Rajmund wpatrywał się podczas wspólnej modlitwy. Rodzice zadbali bowiem o staranne katolickie i patriotyczne wychowanie chłopca. Każdy dzień rozpoczynała i kończyła rodzinna modlitwa. Przekazy historyczne podają, że pewnego dnia podczas nabożeństwa w kościele parafialnym w Pabianicach, 12-letni Rajmund poprosił Matkę Bożą, aby wskazała kim zostanie on w przyszłości. Maryja odpowiadając na pytanie chłopca, ukazała mu się w towarzystwie dwóch koron. Pierwsza z nich była biała i symbolizowała czystość. Druga, miała kolor czerwony i oznaczała męczeństwo. Zważając na objawienie Maryi oraz mając w pamięci usłyszaną podczas parafialnych rekolekcji zachętę do podjęcia życia w zakonie, Rajmund postanowił wstąpić do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. To właśnie w trakcie obłóczyn otrzymał zakonne imię Maksymilian. Podczas edukacji młody Maksymilian Kolbe wykazywał duże zdolności do nauki. Troska o jak najlepszy rozwój intelektualny spowodowała wysłanie franciszkanina na studia do Rzymu, gdzie zamieszkał w Międzynarodowym Kolegium Serafickim. Studia wyższe ukończył z dwoma dyplomami doktorskimi – z filozofii i teologii. Dowiedziawszy się o wybuchu I wojny światowej, wahał się czy nie wstąpić do legionów polskich. Maksymilian Kolbe doszedł jednak do wniosku, że jest w stanie uczynić więcej dla ojczyzny jako kapłan, dlatego 1 listopada 1914 r. złożył profesję uroczystą, czyli śluby wieczyste, przybierając imię Maria. Jeszcze we Włoszech, Maksymilian Kolbe postanowił założyć Rycerstwo Niepokalanej, którego celem miało być dążenie do nawrócenia heretyków i schizmatyków. Funkcjonowanie stowarzyszenia oparte zostało na całkowitym zawierzeniu się Maryi oraz codziennym powierzaniu Jej losów grzeszników. 28 kwietnia 1918 r. Maksymilian Kolbe otrzymał święcenia kapłańskie, zaś w kolejnym roku powrócił do Polski, gdzie rozpoczął poszukiwania kandydatów do Milicji Niepokalanej. Ze względu na problemy zdrowotne (uporczywie powracająca gruźlica) parokrotnie opuszczał Kraków w celach zdrowotnych. 2 stycznia 1922 r. Rycerstwo Niepokalanej uzyskało aprobatę Stolicy Apostolskiej. W tym samym miesiącu rozpoczęto także wydawanie czasopisma „Rycerz Niepokalanej”, który zyskał sobie pokaźną rzeszę czytelników. Skala i zakres działalności o. Kolbego nie była do końca aprobowana przez jego zwierzchników. Przełożeni postanowili przenieść zakonnika do Grodna. Mimo zmiany miejsca pobytu, o. Maksymilian nie stracił zapału i w dalszym ciągu szerzył swoje dzieła. Stale wzrastał nakład „Rycerza Niepokalanej”, a szeregi stowarzyszenia zasilały coraz to nowe osoby. 6 sierpnia 1927 r. na otrzymanym w darowiźnie od...

Read More