Internetowi Polecacze Książek
Sty12

Internetowi Polecacze Książek

Pradawny konflikt między nowymi mediami a starymi, dobrymi książkami nie jest wojną na śmierć i życie. Obie metody przekazywania sobie wiedzy za pomocą liter nawzajem się wspierają i uzupełniają. Być może odbywa się to nawet z większą korzyścią dla książek. Dawno, dawno temu najczęstszym sposobem zyskiwania popularności przez książkę było to, że się podobała czytelnikom i oni przekazywali swoją opinię znajomym. Najbardziej ekstrawaganckim rodzajem polecenia był list, a większość opinii odbywała się twarzą w twarz, czasem w gronie towarzyskim. Wtedy recenzentem był najczęściej ktoś znany, nie tylko z nazwiska czy przezwiska, ale także z codziennego życia. Swoistym poleceniem „kościelnym” był brak danej pozycji na Indeksie, a potem imprimatur („niech się drukuje”) i bardziej stonowane nihil obstat („nie ma przeszkód”). Potem nastały recenzje w prasie, telewizji. Tam autorytetami byli krytycy, z którymi można się było zgodzić, albo wyzwać ich od niespełnionych literatów, którzy teraz chcą pouczać innych. Nowi „polecacze” są znani głównie z tego, że są znani z mediów, rzadko kto może zweryfikować ich gust. Widzimy ich na tle wielkich bibliotek, ale czy możemy sprawdzić, które z tomów za nimi są najbardziej zczytane, a które jedynie odkurzane co tydzień? INTERNETOWE KLUBY CZYTELNICZE Ci mniej lub bardziej znani „polecacze” byli niezbędni każdemu, kto cokolwiek czytał. Raz – że szkoda czasu na ewidentną szmirę. Dwa – że budżet też nie zawsze pozwala na rozrzutność. Do tego dochodzą problemy rodziców: „Czy można tę książkę kupić dziecku pod choinkę? Czy nie padają tam wulgarne słowa? Czy nie przestawia przemocy?”. Podobnie z wyborem książki na prezent. Wszak bestseller nie zawsze oznacza książkę dobrą stylistycznie, a już na pewno nigdy nie oznacza pozycji, która zadowoli każdego. Wreszcie przyszedł Internet i wszystko wyrównał. Recenzje mogą przybierać różne formy. Pod nickiem może się kryć zarówno bibliofil, który książkę przeczytał od deski do deski dwa razy, jak i ktoś, kto ledwo liznął pierwszy rozdział i wydał wyrok na podstawie braku ilustracji. Anonimowy krytyk nie musi być wcale obiektywny, może być pracownikiem wydawnictwa, które wypuściło na rynek mało znany tytuł i teraz chce go wypromować. Co jak co, ale mało kto podejrzewa swoich znajomych zachęcających do lektury o znajdowanie się na liście płac przemysłu wydawniczego. A jak jest w sieci? XIĘGARNIA, GDZIE LUBIMYCZYTAC Kto szuka podpowiedzi, czy dana pozycja spełni jego oczekiwania, może liczyć na wsparcie ze strony kilku portali. Jak jednak ocenić ich przydatność dla czytelnika poszukującego porady? Niemal każdy z nich korzysta z możliwości, jakie daje Internet: pojawiają się nie tylko recenzje pisane, ale także filmiki o książkach, (których sporo możemy znaleźć zwłaszcza na xięgarni.pl), taka strona ma swój facebookowy czy twitterowy profil, organizuje wydarzenia, informuje o cudzych inicjatywach, a także publikuje informacje zaledwie orbitujące wokół tematów książkowych,...

Read More
Co z tą poezją?
Sty12

Co z tą poezją?

Bardzo trudno jest oprzeć się przekonaniu, że współczesne czasy są trudne dla poezji i samych poetów. Coraz mniejsze zdaje się grono czytelników i miłośników wierszy. Jednak czy tak jest naprawdę? Czy poezja będzie dalej istnieć? Wiele osób nie czyta poezji wcale. Wydaje się, że przyczyn takiego stanu rzeczy może być co najmniej kilka. Przede wszystkim, poezja nie jest kompatybilna z dzisiejszymi czasami. Chodzi o to, że otaczająca nas rzeczywistość przyzwyczaja nas (i chyba już w znacznym stopniu przyzwyczaiła) do zapoznawania się z gotową informacją. W zabieganym i niemającym na nic czasu świecie ludzie dość niechętnie są skłonni znaleźć nawet chwilkę swojego cennego czasu i poświęcić ją na czytanie poezji. Wolą raczej oddać się błogiemu lenistwu przed telewizorem czy w kinie. Tam bowiem uzyskają obrobioną specjalnie dla nich treść, która nie będzie wymagała już szczegółowej i czasochłonnej analizy ani dogłębnego zastanawiania się. Poza tym trzeba zgodzić się z twierdzeniem, że poezja nie zawsze jest zrozumiała dla odbiorcy. Owe trudności percepcyjno-interpretacyjne mogą przyczyniać się do powstawania pewnej frustracji u czytelników, która w konsekwencji będzie skutkować odejściem od czytania wierszy. Bo niewielu jest chętnych, aby w epoce wszechobecnego wizualizmu odkrywać tajemnice słowa i domyślać się intencji czy zamysłów autora. Poza tym skoro ktoś pisze coś, czego nie jestem w stanie pojąć w momencie czytania, to nie warto tracić sił na taką aktywność. Choć utwory poetyckie pełne są nieraz głębi i przesiąknięte ukrytymi znaczeniami, to jednak bywają też marginalizowane i niedoceniane, a ich twórcy pozostawiani w cieniu. Niebagatelne znaczenie dla kształtowania podejścia do poezji ma z całą pewnością również otoczenie, w którym się wychowujemy, a także sposób przekazywania wiedzy i obchodzenia się z wierszami podczas zajęć z języka polskiego. Dla większości uczniów jawiące się jako niemiłosierne męczarnie jest dokonywanie interpretacji wiersza i dociekanie, co podmiot liryczny chce przekazać odbiorcy. Takie podejście powoduje pokusę omijania szerokim łukiem utworów dawnych, wybitnych twórców i zastępowanie ich innymi dziełami, zwłaszcza z gatunku fantasy lub science-fiction. Niechęć do poezji pozostaje i zakorzenia się w młodym człowieku. Skutkuje to wykreowaniem stereotypu, który ukazuje poezję jako niedającą się zrozumieć i w istocie rzeczy niepotrzebną. W efekcie dochodzi do ukształtowania postawy zamknięcia się na poezję. Dlatego wielu Polaków, którzy zostali zapytani o ostatni kontakt z utworem poetyckim odpowiada, że miał on miejsce w liceum bądź podczas egzaminu maturalnego. Do wierszy powraca się (znowuż bez większej pasji i motywacji) wtedy, gdy nasze pociechy wkraczają w okres swojej edukacji. Warto też zwrócić uwagę, że poezja nie jest w praktycznie żaden sposób promowana. Przemysł medialny koncentruje się na rozwoju kinematografii i innych sztuk, zwłaszcza wizualnych, wpompowując w nie niemałe środki finansowe. Sporo pieniędzy przeznacza się zarówno na promowanie wytworzonych filmów, jak również na ich...

Read More
Leczniczy wpływ książek
Sty12

Leczniczy wpływ książek

„Gdy się ktoś zaczyta, zawsze się czegoś nauczy, albo zapomni o tym, co mu dolega, albo zaśnie – w każdym razie wygra…” (Henryk Sienkiewicz). Czytanie książek to jeden ze sposobów na zabicie nudy. Zamiast włączać kolejny odcinek serialu, czy przejść jeszcze jeden poziom w ulubionej grze, lepiej jest sięgnąć po książki. Każdy ma inny gust literacki. Jedni lubią fantastykę, drudzy – kryminały, a inni poradniki i pozycje o tematyce psychologicznej. Często kupując przypadkową książkę, trafia się na coś, co zmienia sposób myślenia. Czytelnik nie zastanawia się wtedy, jak do tego doszło. Nie analizuje procesu, który zaszedł w chwili przeczytania danego fragmentu powieści, ale czuje, że coś do niego dotarło. Problem, który miał, nagle się rozwiązał, a przede wszystkim sam człowiek spostrzegł, że nie jest sam ze swoim zmartwieniem. Ktoś już o nim pisał i dał radę go rozwiązać. Jak za dotknięciem magicznej różdżki przygnębienie i nuda zniknęły, a na ich miejsce pojawiła się ciekawość i chęć do życia. Terapia wielu ludziom kojarzy się z trudną – zarówno fizyczną, jak i psychiczną – pracą nad sobą. Z dużą ilością łez wzbudzających przykre wspomnienia, od których trzeba się uwolnić, by iść dalej. Istnieje jednak wiele form terapeutycznych, które znajdują zastosowanie w niezliczonej ilości przypadków i traktowane są jako niezwykle łagodne i przyjemne. Jedną z nich jest biblioterapia, która według E. Tomasik „jest zamierzonym działaniem przy wykorzystaniu książek lub materiałów niedrukowanych (obrazów, filmów itp.) prowadzącym do realizacji celów rewalidacyjnych, resocjalizacyjnych, profilaktycznych i ogólnorozwojowych. Takim celem może być: akceptacja własnej niesprawności – akceptacja siebie, podjęcie akcji kompensacyjnej, akceptacja przez rodziców czy kolegów dziecka upośledzonego”. Pewnie niejeden z czytelników zadałby sobie w tym momencie pytanie: co takiego mają w sobie te książki i dlaczego są takie ważne? Czytanie dobrze dobranych do wieku książek już od najmłodszych lat kształtuje psychikę dziecka. Mały człowiek jest zainteresowany zarówno obrazkami, jak i magicznym światem, który przedstawia mu opiekun. Dzięki opowiadaniom i bajkom rozwija się jego wyobraźnia i zwiększa się zasób słownictwa. Tak samo i w dorosłym życiu – książki nie tylko uczą nowych słów, pokazują odległy świat, ale również potrafią przenieść człowieka w zupełnie inne miejsce, z dala od problemów, w których tkwi. Właśnie na tym polega biblioterapia. Można ją stosować w wielu przypadkach depresji, dziecięcych lęków, trudnej sytuacji, a nawet kalectwa. Terapeuta wybiera odpowiedni tekst, który czyta pacjentowi, lub zachęca go do samodzielnego przeczytania. Jednym z przykładów zastosowania biblioterapii jest przypadek dziecka, które boi się ciemności i czających się w niej potworów. Rozmowy z dorosłą osobą nie pomagają. Nic w tym dziwnego. Dorosły nigdy nie utożsami się z lękiem małego dziecka. Nie zrozumie go tak jak rówieśnik. Właśnie w takiej sytuacji można wykorzystać opowiadanie o równolatku, który...

Read More