Śladem świętych krakowskich: szlak śladem kobiet
Paź17

Śladem świętych krakowskich: szlak śladem kobiet

Odkryjemy dziś więcej tajemnic Collegium Maius, zastanowimy się, czy królowa Jadwiga została pochowana sama i czy zapewniono jej należyty spokój. Wejdziemy też na Kopiec Kościuszki, a do pewnego celu poprowadzi nas rój pszczół. Pora na szlak śladem kobiet. Było już sporo o świętych mężach i ich ogromnej mądrości, najwyższa pora poświęcić czas szlakowi śladem świętych kobiet, które swoje życie związały z Krakowem. Historie i legendy z nimi związane są niezwykle ciekawe. KRÓLEWSKI ŚLAD O tym, kim była św. Jadwiga Królowa (a właściwie król), pisać raczej nie trzeba. Każdy z lekcji historii zna podstawowe fakty biograficzne tej postaci. Chciałabym bardziej skupić się na tym, gdzie można odnaleźć pamiątki związane z jej życiem. Jak ogólnie wiadomo, św. Jadwiga chętnie wspierała najuboższych poddanych. Jedna z najbardziej znanych legend opowiada o tym, jak królowa wspomogła jednego z budowniczych kościoła karmelitów. Kiedy poznała trudną sytuację jednego z nich, odpięła złotą sprzączkę od swojego buta i wręczyła mężczyźnie. Do tej pory można zobaczyć odciśniętą w kamieniu stopę królowej. Ślad ten widoczny jest na rogu Karmelickiej i Garbarskiej. Kolejnym przystankiem na tropie świętej jest oczywiście Collegium Maius. Warto zwrócić uwagę na berła, które umieszczone są w herbie uczelni. Jedno z nich należy do królowej Jadwigi, a drugie do Zygmunta Oleśnickiego. Królowa podarowała swoje insygnium władzy królewskiej Akademii Krakowskiej, w celu jej odnowienia. Od tego czasu krakowska uczelnia znana jest jako Uniwersytet Jagielloński. Berła można zobaczyć w muzeum, które mieści się aktualnie w najstarszym budynku uniwersyteckim. Królową można też zobaczyć co dwie godziny między 11.00 a 17.00 podczas prezentacji zegara na dziedzińcu (o tym zegarze pisałam przy innym spacerze). Przy ulicy Sławkowskiej warto zwrócić uwagę na niepozorny budynek z numerem 24. Aktualnie mieści się tutaj dom macierzysty Zgromadzenia Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego (Jadwiżanek Wawelskich). Zajmują się one przede wszystkim katechumenami oraz pomagają tym, którzy przeżywają kryzys wiary. U wylotu ul. Sławkowskiej, na Plantach znajduje się pomnik przedstawiający królewską parę. Trudno go nie zauważyć, ponieważ ustawiony jest na wzniesieniu. Wyobraża Jadwigę i Jagiełłę, co można wywnioskować z podpisu na postumencie „Na pamiątkę 500-letniej rocznicy unii Polski z Litwą”. Jednak jeśli przyjrzeć się bliżej postaciom, w ogóle nie przypominają one tych wielkich władców. Nie ma się co dziwić. Pomnik w rzeczywistości został wykonany z przeznaczeniem dla Ogrodów Watykańskich i miał przedstawiać pierwszych chrześcijańskich władców Polski, czyli Mieszka i Dobrawę. Jednak w Watykanie nie został doceniony i przekazano go do Muzeum Narodowego w Krakowie. Późniejszą decyzją przeniesiono go na Planty w rocznicę Unii w Krewie i odsłoniono jako Jagiełłę i Jadwigę. W kościele pw. Św. Krzyża nad prezbiterium wisi obraz przedstawiający św. Jadwigę. Problem polega jedynie na tym, że nie wiadomo którą. Ludzie na przestrzeni wieków nie...

Read More
Śladem świętych krakowskich: Felicis Saeculi Cracoviae, cz. 2
Wrz16

Śladem świętych krakowskich: Felicis Saeculi Cracoviae, cz. 2

Felicis Saeculi Cracoviae – to grupa sześciu świątobliwych mężów Krakowa żyjących w XV wieku. Dzisiaj odkrywamy, który z nich otworzył pierwszą w Krakowie katolicką bibliotekę. Dowiecie się też o pewnym muzeum, które kryje niezwykłe skarby, a o którym niewielu rodowitych krakowian słyszało… Jest taka legenda o koszyku jabłek, która dotyczy mężów świątobliwych z grupy Felicis Saeculi Cracoviae. Głosi ona, że Jan Kanty otrzymał koszyk wypełniony po brzegi jabłkami. Nie chcąc zatrzymywać podarku tylko dla siebie, przekazał go swojemu przyjacielowi – Szymonowi z Lipnicy. Szymon natomiast oddał go Izajaszowi, ten z kolei Stanisławowi Kazimierczykowi, następnie koszyk trafił do Świętosława, a później do Giedrojcia. Ostatni z nich oddał koszyk pełen jabłek Janowi. Co do dzisiejszego zwiedzania – znowu zaczniemy od Kazimierza. Następnie czeka nas krótka wycieczka w obrębie murów Starego Miasta. Czekają na nas dwa średniowieczne kościoły. IZAJASZ BONER Urodził się ok. 1400 roku przy ulicy Grodzkiej w Krakowie. Jego imię mogłoby wskazywać na pochodzenie żydowskie… nic bardziej mylnego. Najprawdopodobniej na chrzcie otrzymał imię Ambroży. Jednak należy podkreślić, że z Kazimierzem był związany, w szczególności z kościołem św. Katarzyny. W 1419 roku wstąpił do zakonu eremitów, którzy opiekowali się tym miejscem. Przyjął wtedy imię Izajasz pochodzące od biblijnego proroka. Po ukończonych studiach w Padwie i w Krakowie kierował katedrą teologiczną na UJ. Niedługo później w stolicy Polski miało miejsce trzęsienie ziemi, podczas którego ucierpiał również Kazimierz i kościół św. Katarzyny. Izajasz bardzo zaangażował się w renowację, a wyjątkowo bardzo zadbał o fresk Matki Bożej Pocieszenia. Odnowione dzieło można oglądać do dziś, a wiąże się z nim kolejna legenda. Izajasz Boner modlił się bowiem gorliwie słowami Monstra te esse Matrem (okaż, że jesteś Matką) i dzięki temu wyprosił wskrzeszenie dziecka. Grób Bonera znajduje się, oczywiście, w kościele św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu. Jest to mauzoleum umiejscowione na krużgankach w pobliżu kaplicy z freskiem MB Pocieszenia. Jest kolejnym świątobliwym mężem z grupy Felicis Saeculi Cracoviae. U ŚW. KATARZYNY Kościół św. Katarzyny to nie tylko Izajasz Boner, o którego beatyfikację wciąż zabiegają augustiańscy duchowni. Tutaj w sposób szczególny czci się św. Ritę – augustiańską zakonnicę z Cascii (Włochy), patronkę od spraw beznadziejnych. Warto też wspomnieć o tym, skąd ten kościół wziął się w Krakowie. Jest to jedna ze świątyń ekspiacyjnych ufundowanych przez króla Kazimierza Wielkiego. Chodzi o to, że największe grzechy można było odpokutować np. przez ufundowanie kościoła. Król zawinił tak bardzo, że takich kościołów po południowej Polsce rozsianych jest całkiem sporo i są to aktualnie obiekty wysokiej rangi (choćby katedra w Sandomierzu). Z tym związana jest postać ks. Marcina Baryczki, który zwracał (zapewne niejednokrotnie) swojemu królowi uwagę, jakoby źle się prowadził. Król, niezadowolony z takiego postępowania księdza, kazał go uwięzić, a później utopić....

Read More
Śladem świętych krakowskich: Felicis Saeculi Cracoviae
Wrz09

Śladem świętych krakowskich: Felicis Saeculi Cracoviae

Felicis Saeculi Cracoviae – to grupa sześciu świątobliwych mężów Krakowa żyjących w XV wieku. Czy wiecie, który z nich jest patronem studentów, a który został oskarżony o nadmierne używanie imienia Jezusa podczas kazań i co do tego wszystkiego ma kościół Bożego Ciała? Do napisania kolejnego odcinka zainspirował mnie obraz Łukasza Porębskiego pt. Felix saeculum Cracoviae. Świątobliwych mężczyzn było sześciu (choć na obrazie brakuje jednego): św. Stanisław Kazimierczyk, św. Szymon z Lipnicy, św. Jan Kanty, Izajasz Boner, Michał Giedrojć, Świętosław Milczący. Nie sposób przedstawić ich wszystkich na raz. Dzisiaj zapraszam więc na wycieczkę, którą zaczniemy na Starym Mieście, później przejdziemy przez Stradom, gdzie zatrzymamy się na chwilę, a wreszcie dojdziemy do kościoła Bożego Ciała. WIECZNY STUDENT Przypadek tego świętego jest co najmniej oryginalny. Równocześnie był studentem jak i profesorem w jednym z kolegiów Akademii Krakowskiej. O kim mowa? O św. Janie z Kęt, patronie m.in. profesorów i studentów, czy archidiecezji Krakowskiej. Po ukończeniu szkoły w Kętach, przeniósł się do Krakowa, gdzie studiował, a później wykładał. Na prośbę bożogrobców z Miechowa w 1421 roku objął kierownictwo w tamtejszej szkole przyklasztornej i nauczał kleryków. Wolny czas wypełniało mu przepisywanie ksiąg Ojców Kościoła czy Arystotelesa. Wśród jego zainteresowań znalazła się także muzyka, o czym świadczą zachowane zapisy nutowe pieśni liturgicznych. Po ośmiu latach wrócił do Krakowa i tutaj objął prowadzenie wykładów na wydziale filozofii, a równocześnie podjął studia na kierunku teologicznym. Był nie tylko wykładowcą, ale i dziekanem oraz rektorem Kolegium Większego. Nic więc dziwnego, że swoje studia teologiczne ukończył dopiero po 13 latach! Poza pracą uczelnianą bardzo angażował się w działalność duszpasterską, promował przyjmowanie Komunii Świętej i dużo czasu spędzał w konfesjonale. Ze swojej pensji wspierał także najuboższych studentów, a jedzenie, pozostałe z obfitego stołu profesorskiego, codziennie oddawał biednym. Jak łatwo się domyślić, zmarł w opinii świętości. Pochowano go pod amboną w kolegiacie św. Anny w Krakowie. Chociaż tu trzeba zaznaczyć, że chowanie księży przy ołtarzach nie było czymś nadzwyczajnym w tamtych czasach. Już w 1475 roku (czyli 2 lata po śmierci Jana Kantego) proboszcz kościoła św. Anny zaczął spisywać cuda dokonane za wstawiennictwem tego świętego. W ciągu 8 lat zarejestrował ich aż 92! IKONOGRAFIA Św. Jana z Kęt można rozpoznać po tym, że jest ubrany w togę profesorską. Najczęściej wokół niego stoją studenci bądź ubodzy, a do atrybutów należą: krzyż, scalony dzbanek czy obuwie przekazywane ubogiemu. Jak już wspomniałam, w Krakowie ze św. Janem Kantym wiąże się przede wszystkim kościół św. Anny, gdzie aktualnie w bocznej kaplicy znajduje się konfesja tego świętego wg koncepcji Baltazara Fontany. Warto bliżej się jej przyjrzeć. W centralnym punkcie jest trumna, którą podtrzymuje czterech mężczyzn, symbolizują oni cztery wydziały uczelniane: teologiczny, filozoficzny, prawny i medyczny. Natomiast...

Read More
Śladem świętych krakowskich: Sandomierz
Cze13

Śladem świętych krakowskich: Sandomierz

Jeśli moim celem jest kroczenie śladem krakowskich świętych i błogosławionych, nie mogę się ograniczać jedynie do murów mojego miasta. Więc tym razem będzie bardzo wyjątkowo, bo nie dość, że odcinek „wyjazdowy” – z bazą wypadową w Sandomierzu, to jeszcze szlakiem błogosławionych – świętych lokalnych. Zatrzymamy się w kościele św. Jakuba, zastanowimy się, co wspólnego miał bł. Wincenty Kadłubek z Sandomierzem i dlaczego biskup został uznany za patrona miasta. Będzie też coś o błogosławionym współczesnym, którego czci Sandomierz. BŁOGOSŁAWIONY KRONIKARZ Wincenty Kadłubek urodził się w Karwowie, czyli we wsi w pobliżu Opatowa. Kto zna Sandomierz, ten wie, że te dwa miasta dzieli niewielka odległość. Do Krakowa przyszły biskup przyjechał dopiero w celu pobierania nauk w szkole katedralnej. Prawdopodobnie dzięki wsparciu finansowemu ze strony Kazimierza Sprawiedliwego wyjechał na zagraniczne studia, a po powrocie do kraju i otrzymaniu święceń, udał się do Sandomierza. Pełnił tutaj funkcję prepozyta przez blisko 22 lata, a także zasiadał w sandomierskiej kapitule. Ponadto Kadłubek założył w mieście szkołę parafialną. Mówi się też, że to w tym mieście powstała większa część Kroniki Polskiej. W 1207 roku w Krakowie wybrano go na biskupa. Po raz pierwszy według nowych zasad – na mocy prawa kanonicznego. Dzięki temu wyborowi mógł on wziąć udział w synodach i soborze Laterańskim IV. Szczególnie upodobał sobie jednak zakon cystersów i w czasach, gdy urzędował w Sandomierzu, przekazał na rzecz tego właśnie zakonu kilka wsi: dla opactwa w Sulejowie dwie, dla Pokrzywnicy (dzisiejszej Koprzywnicy) jedną, a opactwu w Brodnicy (Jędrzejowie) dał przywilej pobierania dziesięciny z trzech. Po kilku latach posługi jako biskup zrezygnował ze swojej funkcji za zgodą papieża Honoriusza III i przeniósł się do ówczesnej Brodnicy (czyli dzisiejszego Jędrzejowa) do zakonu cystersów. W tym miejscu spędził ostatnie pięć lat życia. W 1633 roku, gdy otworzono grób kronikarza, okazało się, że jego szczątki są prawie nienaruszone. To przyczyniło się do rozprzestrzenienia się kultu i starań o uczynienie go błogosławionym. Obecnie szczątki w posrebrzanej trumience są wystawione na ołtarzu jednej z kaplic w Jędrzejowie. MIEJSCA, PAMIĄTKI, SKARBY Trzeba obeznać się z tem co nie znane, niż wyśmiewać się z rzeczy niewiadomych. Słowo jest chyba najcenniejszym ze skarbów pozostawionych przez Kadłubka. Mimo że Kronika zawiera więcej legend i „faktów nieautentycznych” – faktów zmienionych czy zinterpretowanych przez pisarza w celu wysnucia nauk moralnych, to jednak czegoś uczy, daje wskazówki, jak postępować uczciwie i jakim należy być człowiekiem. Wśród tych zmienionych danych można też znaleźć nieco prawdy historycznej. Gdyby ktoś się zastanawiał, w którym muzeum przechowuje się oryginalny rękopis kroniki kadłubkowej od razu uprzedzam – nigdzie. Można za to znaleźć 29 odpisów tego wielkiego dzieła w bibliotekach, m.in. w Krakowie, Warszawie czy Wiedniu. W krakowskiej Katedrze można też zobaczyć relikwiarz...

Read More
Śladem świętych krakowskich: św. Jacek i św. Józef
Maj20

Śladem świętych krakowskich: św. Jacek i św. Józef

Pisząc o Krakowie i najważniejszych świętych dla tego miasta, nie można nie wspomnieć o św. Jacku i św. Józefie. Pierwszy tutaj żył, mieszkał, pracował, drugi jest znany dzięki licznym cudom, które dokonały się za jego wstawiennictwem. Jednak nie tylko dla Krakowa ci dwaj święci są niezwykle ważni. Zapraszam na wycieczkę po stolicy Małopolski oraz do Sandomierza i Kalisza! DOMINIKANIE Dla polskich Dominikanów jedną z najważniejszych postaci jest święty Jacek, wywodzący się ze śląskiej linii Odrowążów. Jego wujem był Iwo Odrowąż – krakowski biskup, a wśród krewnych wymienić można także bł. Czesława (którego szczególną czcią otacza się we Wrocławiu) i bł. Bronisławę. Św. Jacek, zanim jeszcze wstąpił do zakonu kaznodziejskiego, pracował w Krakowie jako kanonik katedralny. Święcenia zakonne przyjął w Rzymie w 1221 roku. Już dwa lata później wrócił do Krakowa, gdzie pomagał w zakładaniu pierwszego w Polsce konwentu dominikanów. IKONOGRAFIA W ikonografii przedstawia się św. Jacka jako człowieka w średnim wieku, ubranego w habit dominikański i czarną kapę. Najczęściej w jednej ręce trzyma monstrancję, a w drugiej Matkę Bożą, czasem jest też przedstawiany w pozie adorującej Matkę Bożą. Odgrywała Ona w życiu św. Jacka szczególną rolę. Wiąże się z tym legenda, zgodnie z którą w czasie najazdu Tatarów na Kijów św. Jacek zmuszony był do ucieczki. Postanowił zabrać ze sobą monstrancję z Najświętszym Sakramentem, ale nawet nie zdążył wybiec z kościoła, kiedy usłyszał głos: „Jacku, zabierasz Syna, a zostawiasz Matkę?”. W kościele pozostała bowiem duża figura Matki Bożej. Jacek przestraszony spytał: „Jakże mogę Cię zabrać, skoro figura taka ciężka?”, jednak wrócił do kościoła i kiedy chciał podnieść rzeźbę, okazała się niezwykle lekka. Do dziś u krakowskich dominikanów można podziwiać tzw. Matkę Bożą Jackową – figurę z kamienia. KSIĘGA CUDÓW Tuż po śmierci św. Jacka (w latach 1257-1290), przy jego grobie wystawiono księgę cudów, w której zapisano w sumie 35 cudownych sytuacji, które wydarzyły się za jego wstawiennictwem i miały posłużyć w procesie kanonizacyjnym. Już za życia św. Jacek znany był z cudownej pomocy: leczył, wskrzeszał (w razie potrzeb również krowy!), a nawet chodził po wodzie. Św. Jacek był w sumie prostym człowiekiem: kiedy spotkał kogoś przypadkiem, lub ktoś do niego przyszedł z prośbą o pomoc, on po prostu się modlił i uzdrawiał. Według legendy karmił również biednych po najazdach tatarskich własnoręcznie lepionymi pierogami. Na pamiątkę tego wydarzenia podczas Festiwalu Pierogów w Krakowie można zdobyć nagrodę główną w kształcie figury św. Jacka z pierogami. Postać św. Jacka wiąże się też z Sandomierzem i kościołem św. Jakuba. Zgodnie z legendą święty posadził wokół świątyni lipy, ale… korzeniami do góry. Stało się tak dlatego, że teren należący dziś do dominikanów był własnością skąpca i niedowiarka o imieniu Konrad. Po długich i trudnych...

Read More
Kopce Krakowa – czyli jak jednego dnia złapać sporą zadyszkę
Lip14

Kopce Krakowa – czyli jak jednego dnia złapać sporą zadyszkę

Drogi czytelniku, czy mieszkając w Krakowie lub odwiedzając to piękne miasto zwróciłeś uwagę na kilka charakterystycznych stożków pojawiających się na horyzoncie?  Są dokładnie 4. Jeden z nich znajduje się na Podgórzu, drugi w Nowej Hucie, a dwa pozostałe w dzielnicy Zwierzyniec. Nie są to ogromne kretowiska, ani przerośnięte wypieki kopca kreta znane nam z reklam Dr. Oetkera. Są to słynne krakowskie kopce. Kopiec Kościuszki, Piłsudskiego, Kraka i Wandy. Ale to już zapewne wiesz, tylko czy wiesz o nich coś więcej oprócz tego jak się nazywają? Zapraszam do przeczytania artykułu, być może zachęci cię on do małej podróży jeśli nie jesteś z Krakowa,  albo do nadrobienia zaległości jeśli mieszkasz tu od zawsze. Kopiec Kraka Istnieje wiele teorii na jego powstanie, dokładny czas i twórcy nie są znani. Znajduje się na wzgórzu Lasoty (należało ono do Adwańców – polskiej szlachty pochodzenia skandynawskiego). Dlaczego Kopiec Kraka? Jan Długosz uważa, że może on mieć coś wspólnego właśnie z osobą legendarnego założyciela miasta Krakowa. Opisuje, że pochowano go zgodnie ze zwyczajem na szczycie wzgórza, a jego synowie, wykonując jego wolę wznieśli kopiec na pamiątkę. Z tym właśnie kopcem związane są obchody Rękawki (obchodzony w Krakowie zwyczaj rzucania i toczenia jaj, które są symbolem zmartwychwstania, odbywa się we wtorek po świętach wielkanocnych). W latach 40-tych XX wieku archeologowie zbadali ok 4 procent powierzchni podstawy odkrywając ślady osadnictwa z kultury łużyckiej (epoka brązu i wczesna epoka żelaza), a w latach 70-tych ślady kultury przeworskiej (epoka żelaza). Dostały się tam prawdopodobnie podczas budowy kopca. Odkryto również, że wewnętrzna konstrukcja była bardzo przemyślna, a mianowicie oparta na wysokim słupie, do którego przymocowane były promieniście ułożone, wyplecione z wikliny przegrody wypełnione kamieniami u ubitą ziemią. Przeczy to teorii, że kopiec został usypany spontanicznie po śmierci Kraka. Znaleziona w kopcu skuwka od pasa wykonana z brązu typu awatarskiego, datowana na ok. VIII wieku, oraz resztki korzeni dębu, których wiek w chwili ścięcia botanik określił na 300 lat, pozwoliły na ustalenie daty powstania kopca na okres VI-VIII wiek.  Profesor Janusz Kotlarczyk uważa, że kopiec jest monumentalnym grobowcem pochodzenia celtyckiego (nawiązuje to również do kopca Wandy). Bez wątpienia jest to najstarszy kopiec w Krakowie i największy prehistoryczny kopiec w Polsce. Znajduje się on na wysokości 271 m.n.p.m, jego wysokość względna wynosi 16 metrów, średnica podstawy ok. 60 metrów. W roku 1849 wokół Kopca rozpoczęto budowę fortu o charakterze cytadelowym, jednego z elementów umocnień Twierdzy Kraków. Fort rozebrano w 1954 roku. Do czasów dzisiejszych dotrwała serpentyna dojazdowa – niezwykle piękne widokowo i bardzo dobrze zachowane dzieło inżynierii wojskowej. Wokół Kopca nadal zachowane są ślady umocnień. Kopiec Wandy Kopiec znajduje się na terenie Nowej Huty, zbudowany został prawdopodobnie ok. VII – VIII w.n.e. Jeśli wierzyć...

Read More