Spotkanie z Timem Guénard „Silniejszy od nienawiści”
Mar16

Spotkanie z Timem Guénard „Silniejszy od nienawiści”

Trzy marzenia trzymały go przy życiu: że wyrzucą go z poprawczaka, że zostanie szefem bandy i że zabije ojca. Ostatnie — największe — jako jedyne się nie spełniło. 20 marca Tim Guénard odwiedzi Kraków Tim Guénard jest francuskim pisarzem, autorem książki pt. „Silniejszy od nienawiści”, która we Francji należy do kanonu lektur obowiązkowych. Jan Paweł II zalecił jej przetłumaczenie i wydanie w Polsce. Jest to autobiografia opisująca pokiereszowane, traumatyczne dzieciństwo i drogę przemiany w człowieka wolnego od zła i nienawiści. Tim w wieku trzech lat był porzucony przez matkę, która przywiązała go do słupa i odeszła. Potem katowany przez ojca, 3 lata spędził unieruchomiony w szpitalu po pobiciu przez ojca (w swoje czwarte urodziny). Od 13r.ż. był bezdomnym dzieckiem na ulicach Paryża. Został mistrzem Francji i wicemistrzem świata w boksie – w tej dyscyplinie znalazł ujście dla swych destrukcyjnych uczuć. Sukcesy w sportach walki podniosły jego pozycję w grupach przestępczych – Tim był szefem gangu. Swój największy sukces odniósł jednak poza ringiem, zwyciężył długoletnią walkę z samym sobą oraz bolesną przeszłością. Obecnie historia i charyzma Tima Guénard wspiera działania psychoprofilaktyczne, adaptacyjne, resocjalizacyjne itp. Tim od wielu lat jeździ po świecie i głosi świadectwo swojego życia. Spotyka się z młodzieżą, więźniami, osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym itp. We Francji prowadzi domy dla młodzieży i osób, które pogubiły się w życiu. Już wkrótce odbędzie się spotkanie z Timem Guénardem organizowane przez Oazę Franciszkanów i Akademię Ignatianum w Krakowie. Patronem spotkanie jest między innymi redakcja „Może coś Więcej”. Serdecznie zapraszamy! 20 marca, godz. 18.00, Aula Wielka im. ks. Grzegorza Piramowicza SJ, Akademia Ignatianum w Krakowie, ul. Kopernika 26, Kraków. Na miejscu będzie można zakupić autobiografię Tima pt.: „Silniejszy od...

Read More
Umiłowani w Chrystusie
Mar04

Umiłowani w Chrystusie

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. (J 15, 9-17) Jezus nakazuje nam byśmy się wzajemnie miłowali tak, jak on nas umiłował. Chodzi tu o to, abyśmy potrafili się kochać, żywić do siebie dobroć i sobie pomagać. Syn Boży przekazuje nam swoją miłość i oczekuję, że tak jak on będziemy się nią dzielić z innymi. Oddał życie za nasze grzechy i tym samym nazwał nas swoimi przyjaciółmi. My również powinniśmy stawiać się za drugim człowiekiem, otaczać go taką samą troską. Nie my jego wybraliśmy, ale to on wybrał nas abyśmy głosili słowo boże i przekazywali miłość pańską. Jeśli będziemy podążać za nim, wytrwamy w jego miłości,  jeśli zachowamy jego przykazania, otrzymamy życie wieczne. Jezus chce żebyśmy radowali się jego bliskością i dzielili nią z innymi. Zostaliśmy przez niego wybrani by owoc przynosić, to owoc dobra, umiłowania i miłosierdzia. Przetrwa on wówczas, gdy spełnimy przykazania...

Read More
Przemiana zamiast smutku
Mar03

Przemiana zamiast smutku

"Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Ty tego nie uznałeś?" Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich swoich robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród niegodziwego walenia pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie – czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej postem, który Ja wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!”» (Iz 58, 1-9a) Zdaje się, że Kościół dyktuje nam stan emocjonalny w jakim mamy egzystować. I nie piszę tego z wyrzutem, czy w jakiejś negatywnej konotacji. Po prostu: okresy w roku liturgicznym są tak poukładane, że wiemy kiedy mamy się radować, kiedy smucić; kiedy oczekiwać w radości, a kiedy umartwiać wyrzeczeniami. Wielki Post z reguły kojarzony jest ze smutkiem. Fakt – wspominamy w tym czasie Mękę Pańską i wszystko co wycierpiał Jezus za nasze grzechy. Raczej nie jest to powód do wesołkowania. Warto jednak spojrzeć na Wielki Post nieco inaczej. Problem często leży w samym fundamencie przeżywania tego czasu. Posmucimy się przez te 40 dni, jakieś wyrzeczenia sobie ustalimy, zrezygnujemy ze słodyczy na ten czas czy z kawy albo z alkoholu. A potem powrót do radości, do codziennych przyzwyczajeń. Uff, post się skończył, mogę zeżreć czekoladę albo wypić piwo. Nareszcie! Trzeba więc nam na to spojrzeć nieco inaczej. Przede wszystkim skupić się na tym, że Post to nie tylko czas smutku i ciągłego umartwiania się, ale przede wszystkim przemiany – diametralnej, trwałej, bezwzględnej. Rezygnacja z czegoś na wielkopostny czas powinna być pierwszym krokiem do zmian w życiu, w postępowaniu, powinna stanowić odwrócenie się od tego, co złe i grzeszne. I w końcu trzeba nam pamiętać, że Wielki Post składa się z trzech elementów: postu, modlitwy i jałmużny. Bez nich, odpowiednio dozowanych, cały ten okres nie ma tak naprawdę sensu. W ramach postu decydujemy się na jakieś wyrzeczenia, a w ramach modlitwy uczestniczymy w nabożeństwach wielkopostnych. W ramach jałmużny okazujemy miłosierdzie innym i wypełniamy dobre uczynki. Całość ma stać się początkiem naszego nawrócenia, aby po kolejnym Wielkim Poście w naszym życiu odczuć realne zmiany na...

Read More
Duńska Partia Ludowa: Muzułmanie mają świętować narodziny Chrystusa
Lut20

Duńska Partia Ludowa: Muzułmanie mają świętować narodziny Chrystusa

Chodzenie do kościoła, może sprawić, że ci ludzie znajdą się na właściwej ścieżce – tak tłumaczy pomysł Martin Henriksen, ekspert Dansk Folkeparti do spraw imigracji. Pomysł zakłada, że imigranci powinni obchodzić tradycyjne święta, takie jak Boże Narodzenie i Wielkanoc, by zintegrować się z duńskim społeczeństwem i jego kulturą. – Aby ją zrozumieć, trzeba zrozumieć chrześcijaństwo i jego znaczenie dla Duńczyków. Imigrant musi uczestniczyć w tej części naszego życia, by doświadczyć tego, co łączy Duńczyków – wyjaśniał Henriksen, wywołując ostre reakcje centrum i lewicy. DWIE WIZJE Plany Henriksena i antyimigranckiej partii opierają się na założeniu, że imigranci, zmuszeni w ten czy inny sposób do uczestnictwa we mszy, nasiąkną kulturą duńską, lepiej ją zrozumieją i w ten sposób staną się bardziej „duńscy”. Muzułmanie powinni odwiedzać chrześcijańskie świątynie w ramach celebracji najważniejszych uroczystości. Ma to pozwolić uniknąć powstania subkultury zupełnie sprzecznej z wartościami, jakie wyznają Duńczycy. Na reakcje polityków proimigranckich i po prostu sceptycznych nie trzeba było długo czekać. Główny problem dostrzegają oni w łączeniu „duńskości” z religią. Taki zarzut postawili Laura Lindahl z Sojuszu Liberalnego i socjaldemokrata Dan Jorgensen, który dodał, że elementem „duńskości” jest raczej niemieszanie się w poglądy innych. Dania, choć posiadająca własny protestancki Kościół narodowy od XVI w., obecnie należy do najbardziej zsekularyzowanych społeczeństw Zachodu, jednak w parlamencie stałe miejsce od lat 90. ma Duńska Partia Ludowa, postulująca zaostrzenie przepisów imigracyjnych, polepszenie warunków życiowych starszych i niepełnosprawnych oraz zaostrzenie kar za przestępstwa seksualne i przemoc wobec zwierząt. NALEWAĆ Z PUSTEGO Rozwiązanie proponowane przez Henriksen balansuje na granicy absurdu i herezji. Rację ma duńska lewica, że w obecnej sytuacji trwałe wiązanie duńskich wartości z chrześcijaństwem mija się z celem. Przy procencie uczęszczających na niedzielne nabożeństwa na poziomie 5%, w społeczeństwie, gdzie tylko 18% badanych w 2010 r. uznało Jezusa za Zbawiciela, a 25% za Syna Bożego, naprawdę trudno zrozumieć aspiracje DF do utożsamiania Kościoła z Danią. Oznaczałoby to uznanie, że trzy piąte obywateli są oderwane od narodowej tożsamości. Jakby nie dość było problemów z czysto świeckim rozumieniem Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy jako czasów prezentów i rodzinnych spotkań, teraz może to jeszcze być czas podbijania indeksów i testu z wiedzy o narodowych świętych. Jeśli pomysł zostanie wprowadzony w życie, oprócz ateistów uczęszczających na śluby i pogrzeby frekwencję będą sztucznie zawyżać imigranci nie chcący utracić profitów.  Ponadto pachnie to zupełną kompromitacją chrześcijaństwa, które tyle mówiąc o wolnej woli, potrzebuje ustawy, by zagonić ludzi do kościoła, zamiast ich tam skutecznie zaprosić i dowieść wyższości nauki Jezusa nad Koranem. Zamiast zastanowić się, dlaczego Kościół Danii ledwo zipie, konserwatyści chcą zrzucić mu na głowę nowy ciężar i nowe wyzwanie. Jak wspólnota, do której wypada należeć, ale niekoniecznie już trzeba wierzyć w jej przesłanie ma...

Read More
O Zenku Martyniuku i zacofanych Polaczkach
Sty03

O Zenku Martyniuku i zacofanych Polaczkach

Podobno Sylwester z Dwójką miał dwa razy większą oglądalność niż Sylwester z TVN. Ból nie do opisania przeżywają z tego powodu wszelkiej maści nowocześni, oświeceni i wykształceni dziennikarze z wielkich ośrodków. Publicyści sympatyzujący z okołoopozycyjną sferą polityczną doszukują się miliona powodów, dla których oglądalność prezentuje się tak, a nie inaczej. Wina oczywiście jest po stronie Polaczków-Cebulaczków, którzy wolą dysko-polo, a nie jakieś bardziej wysublimowane muzyczne klimaty. Winę próbuje się zwalić na PiS, Kurskiego i cały świat. Winy natomiast nie widzi się u siebie samych. Krzysztof Majak dla naTemat.pl spłodził nawet na ten temat tekst pt.: „Polska Chylińskiej kontra Polska Zenka Martyniuka. Ta pierwsza już w zasadzie nie istnieje”, w którym przedstawia swoje odkrywcze tezy. Zastanawia się on w swoim felietonie, dlaczego TVP2 znokautowała TVN, skoro wystawiła (zdaniem Majaka) swoje największe gwiazdy, gdy telewizja polska zdecydowała się na jakieś badziewie pokroju Zenka Martyniuka. Oczytany i wykształcony dziennikarz dochodzi do wniosku, że to przez Polaków spod znaku 500+ – tych niewykształconych, zacofanych, ciemnych, zamieszkujących wiejskie tereny, którzy są tak niewymagający, że sprzedadzą się za „Twe oczy zielone”. Tych Polaków, którzy zadowolą się byle czym, bo już dawno przestali wymagać czegoś więcej. Problem polega na tym, że ów tekst świetnie dostarcza zupełnie innych powodów, dla których ludzie wybrali Martyniuka, a nie Chylińską. Owym powodem jest wybujałe ego autora (jak i całej tej medialnej, uważającej się za lepszą intelektualnej masy pokroju portalu naTemat.pl i TVN-u) oraz poczucie, że inni są gorsi. Ci, których uważa się za głupszych, wcale tacy głupi nie są i doskonale mają świadomość tego, kiedy pluje się im w twarz. A narcyzm Majaka i poczucie wyższości to jeden z wielu powodów, dla których ludzie mają tego po prostu dosyć. Wołając nieustannie o podziałach, jakie aktualna władza powoduje między ludźmi, niektórzy nie zauważają, że sami te podziały tworzą. Ileż to powstało po ostatnich wyborach tekstów o tym, że PiS wygrał, bo głosowali na niego sami głupi, niewykształceni i w ogóle największa ciemnota! W końcu jak zauważa Majak: „Żyjemy w Polsce PiS-u, 500+ i Zenka Martyniuka. Efekt? Większość jest zadowolona, bo ludzie dostają to, czego chcą i co lubią”. Co można z tego wyczytać? Żyjemy w Polsce, gdzie większość ludzi to durnie, nie mający o niczym pojęcia. Samozwańczym „elitom” wydaje się, że mogą innych poniżać. Problem w tym, że takie elity długo się nie utrzymają i w końcu sięgną dna. Zaczyna być coraz bardziej widoczne, że tam się zbliżają, skoro Wyborcza traci czytelników, a TVN ma coraz niższą oglądalność. To nie wynika z tego, że ludzie są głupi. To wynika z tego, że ludzie nie chcą być traktowani jak nic niewarte śmieci. Póki niektóre środowiska nie nauczą się szacunku do drugiego człowieka,...

Read More

Polska oburzonych

Nie da się ukryć, że wielkimi krokami zbliżają się jedne z piękniejszych dni w roku. Święta Bożego Narodzenia są czasem przebaczenia, przepełnionym miłością i chęcią zwrócenia się do drugiego człowieka. Niestety, do przedświątecznej, sympatycznej aury nijak się ma atmosfera obserwowana na polskiej scenie politycznej. Ostatnie zachowania polityków, prawników, dziennikarzy, ale i rzeszy Polaków związane z opowiedzeniem się po jednej bądź drugiej stronie sporu o kształt i funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego, nie napawają optymizmem. Konflikt obserwowany od kilku tygodni wciąż zaognia się. Z przykrością trzeba zauważyć, że żadna z sił politycznych nie stara się doprowadzić do rozwiązania zaistniałej sytuacji. Taka swoista stagnacja staje się okazją do zbicia politycznego kapitału. Szkoda tylko, że dobro Narodu schodzi na dalszy plan. Opozycja – zwłaszcza głosami swoich przywódców – przekonuje, że działania Prawa i Sprawiedliwości należy traktować jako początek zamachu stanu. Ich zdaniem rządzący dążą do osiągnięcia władzy absolutnej i kontroli nad TK, która pozwoli na uniemożliwienie jego funkcjonowania lub kontrolowanie poczynań składów sędziowskich. PiS z kolei tłumaczy przedsiębrane środki koniecznością uporządkowania wszystkich spraw, które da szansę na późniejszą realizację obietnic wyborczych. Spór wokół Trybunału można byłoby podzielić na co najmniej kilka odsłon i rozpatrywać z różnych punktów odniesienia. Oczywistym faktem jest, że każdy trzeźwo myślący i mający aspiracje polityczne człowiek stara się wykorzystać sytuację do swoich potrzeb. Dlatego, wśród tytułujących się mianem obrońców polskiej demokracji można odnaleźć czołowych polityków partii opozycyjnych, którzy np. przeszli ulicami Warszawy w marszu zorganizowanym przez Komitet Obrony Demokracji. Parlamentarzyści podkreślali, że do ich zjednoczenia doprowadziło postępowanie Prezesa PiS. W demonstracji brał również udział m.in. mecenas Roman Giertych, były szef resortu oświaty. To właśnie jego zachowanie i wystąpienie podczas przemarszu wzbudziło niemałe zainteresowanie i kontrowersje. Szerokim echem odbiły się słowa: „Precz z Kaczorem! Dyktatorem!”, które zdaniem Daniela Milewskiego, posła PiS powinno się traktować jako mową nienawiści. Uznał on także, że nielicujące z powagą zawodu adwokata i naruszające zasady etyki jest skakanie po sejmowym murku i podnoszenie okrzyków: „Kto nie skacze, ten za PiS-em!”. Dlatego poseł złożył doniesienie do Okręgowej Rady Adwokackiej z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Stosowne pismo zostało przekazane także do Naczelnej Rady Adwokackiej. Z całą pewnością zachowanie osób piastujących zawody obdarzone wyższym stopniem społecznego zaufania należy oceniać surowiej, stawiając wyższe standardy dla dozwolonych zachowań. Niezaprzeczalnie zachowanie mecenasa Giertycha trzeba uznać za odbiegające od pożądanego i sprzeczne z zasadami kultury i dobrego wychowania. Skandowane okrzyki można uznać za poniżające konkretną osobę. Wszakże bez trudu można się domyślić, kto kryje się pod obraźliwym pseudonimem: „Kaczor”. Takie zachowanie jest realizacją klasycznej definicji mowy nienawiści, która polega na używaniu języka w celu znieważenia, pomówienia lub rozbudzenia nienawiści do określonej osoby. Na takie postępowanie nie może być więc społecznego przyzwolenia, niezależnie od prezentowanych poglądów...

Read More
Klaskaniem mając obrzękłe prawice
Gru07

Klaskaniem mając obrzękłe prawice

Cyprian Kamil Norwid z pewnością nie spodziewał się, że incipit jednego z jego wierszy tak dobrze wpasuje się w koncert drugiej edycji Projektu Gospel. Z tą różnicą, że lud wcale nie był znudzony – wręcz przeciwnie! fot. Andrea Marx Muzyczna petarda wybuchła 4 grudnia we wrocławskim klubie Impart za sprawą wielkiego chóru gospel, do którego mógł dołączyć każdy bez względu na umiejętności wokalne. Te szlifowano w ramach dwudniowych warsztatów organizowanych we Wrocławiu przez chór Gospel Life oraz Biuro Festiwalowe Impart 2016 w ramach Programu mikroGRANTY Europejskiej Stolicy Kultury 2016. – Próby wyglądały tak, że rano mieliśmy rozgrzewkę – mówi Sandra Kwiatkowska, jedna z uczestniczek Projektu. – Jeśli ktoś już dawno nie miał WF-u, to było dla niego niezłe wyzwanie. Po rozgrzewce ruchowej zaczynaliśmy rozgrzewkę śpiewaną. Następnie przychodziliśmy do piosenek. Po krótkim występie Anny Marii mogliśmy sami zdecydować, czy utwór, który nam zaproponowała, chcemy zaśpiewać. Po jednogłośnej zgodzie przechodziliśmy do ćwiczenia. I tak za każdym razem. fot. Andrea Marx Warsztaty odbyły się już po raz drugi i zostały zakończone koncertem finałowym. Obfitował on w energetyczne aranżacje zarówno znanych utworów jak Sekwencja Wielkanocna, „Joyful, joyful” z „Zakonnicy w przebraniu 2”, jak również w autorskie piosenki Gospel Life („Uświęć mnie”). Jednym z ciekawszych utworów była pieśń rodem z… Afryki – „Oa Ntalea Moya”. Techniczne niedociągnięcia nagłośnienia szybko zagłuszył naładowany do granic możliwości pozytywną energią 200-osobowy chór pod kierownictwem charyzmatycznej Anny Marii Mbayo. Pomysłodawczyni Projektu nie pozwoliła również siedzieć w miejscu publiczności, zachęcając do wspólnego śpiewu i klaskania. – Doskonale opisze moje uczucia cytat św. Pawła: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem” – mówi Ola Tusińska, inna uczestniczka warsztatów. –  Swoją drogą to niesamowite, jak ze sceny nie widać publiczności! Być częścią tak wielkiego przedsięwzięcia muzycznego to piękne uczucie. Jestem pod ogromnym wrażeniem talentu pedagogicznego Anny Marii: ogarnąć tak wiele różnych osób to nie lada wyzwanie. Mam świadomość, że już nigdy więcej nie spotkamy się w takim składzie, jak wtedy tam na scenie. Jestem zdania, że pewne wybory w życiu można zmierzyć prostym pytaniem: „Czy gdybym mogła cofnąć czas, to wybrałabym jeszcze raz to  samo?”. W przypadku Projektu Gospel, mówię mocne i zdecydowane: TAK! Solistom Projektu Gospel przygrywali: Tomasz Wendt (instrumenty dęte), Tymek Śnieżek (gitara), Piotr Nosal (bas), Bartłomiej Pająk (perkusjonalia), Jarosław Korzonek (perkusja) i Piotr Dziadkowiec (klawisze). Publiczność bawiła się tak dobrze, że wymusiła dwa bisy. A co o Projekcie mówią sami uczestnicy? fot. Andrea Marx – Zawsze chciałam zobaczyć, jak to jest, gdy się śpiewa dla innych, a to była świetna okazja – mówi Sandra Kwiatkowska. – Na dodatek moi znajomi śpiewają w samym Gospel Life i zachęcali mnie do przyjścia, co bardzo mnie motywowało. Dużo też słyszałam o...

Read More
Jubileuszowa kampania społeczna MediaTorów – „Jestem dziennikarzem”
Lis30

Jubileuszowa kampania społeczna MediaTorów – „Jestem dziennikarzem”

"Jestem dziennikarzem" – MediaTory z jubileuszową kampanią społeczną, w której każdy… zobaczy siebie.  Każdy z nas swoimi codziennymi wyborami decyduje o tym, jakie treści dominują w mediach – to przekaz spotu, jaki z okazji jubileuszu przygotowały MediaTory – Studenckie Nagrody Dziennikarskie. Kampania społeczna opracowana przez MediaTory to odpowiedź na niewielką świadomość społeczeństwa o działaniu mediów. Internauci i odbiorcy tradycyjnych środków przekazu często krytykują jakość dziennikarstwa, twierdząc, że jest ona coraz niższa. Tymczasem Mediatory od dziesięciu lat pokazują, że dobre dziennikarstwo wciąż istnieje. – Postanowiliśmy przedstawić problem nie z punktu dziennikarzy, ale odbiorców. Skoro tak często słyszymy, że za niską jakość treści w mediach odpowiadają dziennikarze, to warto pokazać drugą stronę medalu. W “interaktywnym świecie” odpowiedzialność za to, co w mediach dominuje i jakie materiały realizują dziennikarze – ponoszą również odbiorcy – tłumaczy Wioletta Klytta, prezes Stowarzyszenia MediaTory. – Nawet najlepszy materiał najlepszego dziennikarza, nie spełni swojej funkcji – nie zmieni świata, jeśli nie będzie miał odbiorców – dodaje. Aby uświadomić odbiorcom rolę codziennych wyborów każdego z nas, twórcy postanowili przekazać przesłanie nie tylko na poziomie treści, ale i formy. Internauta, który ogląda spot na własnym komputerze, widzi w nim własną twarz, która odbija się w czerni monitora. – Zależało nam na znalezieniu sposobu, aby każdy widz po obejrzeniu spotu nie miał wątpliwości, że sprawa dotyczy również jego. Wykorzystanie monitorów czy ekranów widzów w pełni spełniło nasze założenie – tłumaczy Klytta. Organizatorzy liczą, że kampanie takie jak "Jestem dziennikarzem" przyczynią się do bardziej świadomego i odpowiedzialnego korzystania z mediów, co w konsekwencji zwiększy ilość istotnych społecznie treści w mediach. Spot będzie emitowany w internecie. Towarzyszy mu hasztag #jestemdziennikarzem oraz #iamajournalist dla odbiorców anglojęzycznych. Hasztag ma posłużyć do oznaczania ważnych społecznie treści podczas dzielenia się nimi w mediach społecznościowych. Więcej o akcji: http://jestemdziennikarzem.pl/ *** Koncepcję kreatywną kampanii opracował Marcin Sikorski, copywriter i współprowadzący serwis "Nagłówki nie do ogarnięcia", prezes MediaTorów w latach 2007 – 2011. Produkcją i montażem spotu zajęli się Kamerdynerzy (https://www.facebook.com/kamerdynerzy/) W spocie wystąpił: Michał Chołka. Za realizację kampanii odpowiadał Marcin Sikorski oraz zespół Stowarzyszenia MediaTory – Studenckie Nagrody Dziennikarskie  i Koła Naukowego Studentów Dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Partnerem głównym jest Fundacja...

Read More
Finał 10. MediaTorów już 3 grudnia!
Lis29

Finał 10. MediaTorów już 3 grudnia!

Anita Werner, Magdalena i Maksymilian Rigamonti, Tomasz Sekielski oraz pozostali nominowani w Plebiscycie MediaTory – Studenckie Nagrody Dziennikarskie już w najbliższą sobotę przybędą do Krakowa na uroczystą Galę Finałową. O tym, kto oprócz Mariusza Szczygła odbierze statuetkę w jubileuszowej 10. edycji, dowiemy się już o godz. 17.00. – Mogę Państwa zapewnić, iż jubileuszowa Gala będzie wyjątkowa. Na pewno nie zabraknie znamienitych postaci świata mediów, jak i również efektów specjalnych czy dźwięków muzycznych stworzonych przez DJ’a Gromee’iego. Dodatkowo, tegoroczną Galę urozmaicą filmy, profesjonalnie wyprodukowane we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim, studiem filmowym “Kamerdynerzy” oraz studiem telewizyjnym Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.– mówi Wioletta Klytta, prezes Stowarzyszenia MediaTory. – 10. Gala będzie zwieńczeniem nie tylko ostatniego roku pracy zespołu, ale także podsumowaniem dziesięciu lat istnienia Plebiscytu. W tegorocznej edycji uprawnionych do głosowania było ponad 10 tys. studentów dziennikarstwa z 22 uczelni partnerskich z całej Polski, na których dziennikarstwo funkcjonuje jako odrębny kierunek. Adepci oddali swoje głosy na tych dziennikarzy i ludzi mediów, których działalność w ubiegłym roku akademickim uznali za godną do naśladowania. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu głosowania w tym roku, które po raz pierwszy odbywało się na dwa sposoby – tradycyjny, w postaci ankiet drukowanych, oraz elektroniczny – za pośrednictwem specjalnej platformy internetowej – mówi Roksana Zdunek, Koordynator Główny Plebiscytu. Znany jest już laureat w kategorii wyróżniającej tych dziennikarzy, od których studenci mogą uczyć się rzetelności, profesjonalizmu i najwyższych standardów warsztatu. Ta nagroda jest wyjątkowa, ponieważ ma wymiar ponadczasowy. W tym roku statuetkę w kategorii AuTORytet odbierze Mariusz Szczygieł. Zwycięzców w pozostałych kategoriach: DetonaTOR, InicjaTOR, NawigaTOR, ObserwaTOR, TORpeda, AkumulaTOR, ProwokaTOR i ReformaTOR poznamy na Gali Finałowej Plebiscytu MediaTory 3 grudnia w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, która rozpocznie się o godzinie 17:00.   Wstęp na Galę Finałową jest bezpłatny. Wejściówki będą dystrybuowane w dniu Gali w dwóch punktach w Krakowie:  w Auditorium Maximum (ul. Krupnicza 33): od 10:00 do 16:15, na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego (ul. Łojasiewicza 4): od 10:00 do 13:00.   Organizatorami 10. edycji Plebiscytu są: Stowarzyszenie MediaTory oraz Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa UJ. Współorganizatorem Plebiscytu jest Uniwersytet Jagielloński, a Sponsorem Głównym – Fundacja Seriatim. Medialną popularność MediaTorów monitoruje Instytut Monitorowania Mediów. *** Pełna lista dziennikarzy i materiałów nominowanych w Plebiscycie dostępna jest na...

Read More
Znamy AuTORytet studentów dziennikarstwa!
Lis14

Znamy AuTORytet studentów dziennikarstwa!

Mariusz Szczygieł został AuTORytetem studentów dziennikarstwa w Plebiscycie MediaTory – Studenckie Nagrody Dziennikarskie! Statuetkę odbierze podczas jubileuszowej 10. Gali Finałowej, która odbędzie się 3 grudnia w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. – Kiedy zaczynają się jakieś dyskusje o mediach, o naszym zawodzie, o Polsce, najczęściej mam ochotę powiedzieć "nie wiem". Mnóstwo nazwisk, które słyszę rano w wiadomościach radiowych czy telewizyjnych nic mi nie mówi. Nie wiem, czy ustawa o stałej cenie na książki to dobry pomysł, czy nie. Nie mam jednoznacznego zdania na sytuację, w której "Gazeta Wyborcza" została pozbawiona ogłoszeń państwowych spółek. Nie przeczytałem żadnego tekstu Żiżka. I mam nadzieję, że studenci, którzy przyznali mi swoją nagrodę nie oczekują ode mnie zdania na te tematy. – mówi Mariusz Szczygieł, tegoroczny AuTORytet studentów. – Może od razu powiem, co umiem. Umiem słuchać ludzi, umiem pomóc im wyartykułować swoje myśli i przeżycia, umiem tak zbudować swój tekst, żeby przytrzymać czytelnika, umiem ciekawie mówić o polskich reportażach. To właściwie tyle. Bo przede wszystkim trzymam się zasady: nie przekraczam granicy, jeśli nie mam walizki – dodaje wyróżniony reportażysta.  W kategorii AuTORytet studenci doceniają tych dziennikarzy, od których mogą uczyć się rzetelności, profesjonalizmu i najwyższych standardów. Nagroda przyznawana jest za całokształt pracy dziennikarskiej oraz ma wymiar ponadczasowy. – Ta kategoria jest szczególna, również dlatego, że głosujący mogą sami podać nazwisko osoby, którą uważają za swój dziennikarski wzór lub skorzystać z listy pomocniczych propozycji – przyznaje Wioletta Klytta, prezes Stowarzyszenia MediaTory. To już druga statuetka w Plebiscycie MediaTory dla Mariusza Szczygła, który w 2013 r. zwyciężył w kategorii DetonaTOR za reportaż „Śliczny i posłuszny” opublikowany w „Dużym Formacie”. W tym roku reportażysta dołączył między innymi do Bogdana Rymanowskiego, Hanny Krall, Wojciecha Jagielskiego oraz Wojciecha Manna, którzy zostali wybrani AuTORytetami w latach ubiegłych. Zwycięzców w pozostałych kategoriach jubileuszowej edycji Plebiscytu MediaTory poznamy podczas Gali Finałowej, która odbędzie się 3 grudnia o godzinie 17:00 w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. MediaTory to plebiscyt, w którym studenci dziennikarstwa każdego roku nagradzają wyróżniających się dziennikarzy i ludzi mediów. Wskazują tych, od których mogą uczyć się najwyższych standardów w dziennikarstwie. W jubileuszowej edycji do głosowania uprawnionych jest ponad 10 tysięcy studentów z 22 polskich uczelni, na których dziennikarstwo funkcjonuje jako odrębny kierunek.   Organizatorami 10. edycji Plebiscytu są: Stowarzyszenie MediaTory oraz Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa UJ. Współorganizatorem Plebiscytu jest Uniwersytet Jagielloński, a Sponsorem Głównym – Fundacja Seriatim. Medialną popularność MediaTorów monitoruje Instytut Monitorowania...

Read More