Czym najlepiej słodzić nasze posiłki? (cz. 1)
Sty19

Czym najlepiej słodzić nasze posiłki? (cz. 1)

W zimną, szarą pogodę wielu najchętniej usiadłoby w przytulnym domu, okryło się miękkim kocykiem, przytuliło z drugą połówką, posadziło kotka lub pieska na kolanach, a w rękach trzymało kubek parującej herbaty, kakao lub kawy. Piękna wizja, aczkolwiek nasuwa się jedno pytanie: czym te napoje można posłodzić tak, aby nie martwić się o rosnące boczki albo choroby zwyrodnieniowe? I czy musi to być cukier? Oczywiście znajdą się tacy, którzy nie słodzą w ogóle i chwała im za to, ale są również osoby, które cukru zawsze używały dużo. Większość wie, że nie jest to zbyt zdrowe, ale nawet jeśli chcą z tego zrezygnować, to nie przychodzi to z dnia na dzień.  Temat ten jest na tyle obszerny, że dla Twojej wygody podzieliłem go na trzy artykuły. W tej części opowiem o białym, brązowym i nierafinowanym cukrze, w następnej – o sztucznych słodzikach, a w ostatniej – o tych naturalnych. Dziś poruszymy następujące kwestie: który cukier będzie lepszy do naszych napojów? Który z nich mniej nam zaszkodzi? Jak nasz organizm wchłania i przetwarza cukier? Dlaczego nie biały cukier? Jeśli chodzi o słodzenie czegokolwiek, to pierwszą opcją, która nasuwa się przeciętnemu Kowalskiemu, jest biały cukier. Niestety, delikatne mówiąc, nie należy on do najlepszych wyborów. Ktoś może powiedzieć, że przecież są różne rodzaje cukru białego – np. produkowany z buraków cukrowych albo z trzciny cukrowej. Problem w tym, że nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, gdyż i tu, i tu po procesie rafinacji mamy prawie 100% sacharozy, która jest taka sama w obu tych roślinach. Co więcej, podczas produkcji usuwa się absolutnie wszystko poza tą sacharozą, przez co powstaje cukier pozbawiony jakichkolwiek towarzyszących enzymów lub witamin (w przeciwieństwie do słodyczy zawartej w owocach, warzywach, miodzie). Czy to dobrze? Absolutnie nie, ponieważ taki cukier jest zdecydowanie trudniejszy do przetworzenia dla naszego organizmu. Ciało odbiera go jako coś nienaturalnego, więc stara się go pozbyć. Co więcej… taka biała słodycz błyskawicznie podnosi poziom cukru we krwi – zdecydowanie szybciej niż inne słodziki. Dlaczego? Taki cukier w naszym układzie pokarmowym niemal natychmiast zostaje rozbity do glukozy i fruktozy (dwóch cukrów prostych), a następnie od razu wchłonięty do krwiobiegu. W takiej sytuacji poziom cukru we krwi dramatycznie wzrasta powyżej bezpiecznych wartości. Aby temu przeciwdziałać, “wystraszona” trzustka wyrzuca nadmierną porcję insuliny, która powoduje szybkie wchłanianie cukru zarówno do wątroby, jak i do tkanek, dzięki czemu spada jego poziom we krwi. Wspominałem, że ilość insuliny była nadmierna. Co się dzieje w takiej sytuacji? Cukier zostaje wchłonięty w zbyt dużej ilości, więc jego poziom we krwi staje się zbyt niski… i jesteśmy głodni (dlatego niedługo po zjedzeniu np. batona znów odczuwamy potrzebę zerknięcia do lodówki). Ale to jeszcze nie koniec. Poziom cukru we krwi...

Read More
Oddaj cząstkę siebie!
Maj13

Oddaj cząstkę siebie!

Jest 12 grudnia 2014 roku. Dzień wyjątkowy, przynajmniej dla mnie. Kończę 18 lat, w końcu jestem dorosły. Zaczynam ponosić bezpośrednią odpowiedzialność za swoje czyny. I podejmować dorosłe decyzję. Od razu postanowiłem skorzystać z tego przywileju. Swoje pierwsze pełnoletnie kroki skierowałem do regionalnego oddziału krwiodawstwa w Żywcu. Tak oto zostałem dawcą krwi. I jestem nim do dzisiaj 12 maja na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ – tu odbyła się Wampiriada. Tego dnia studenci i pracownicy najstarszej polskiej uczelni mogli oddać krew Fakt, że zapracowani studenci mogli to zrobić na uczelni był dla nich z pewnością atrakcyjny. Jeśli dodamy do tego fakt, że dawcy otrzymali szczodre upominki (oprócz tradycyjnych słodyczy i soczku, także stylową koszulkę i elegancki kubek), dojdziemy do wniosku że akcja musiała zakończyć się sukcesem. Ale po kolei. Sama akcja rozpoczęło się kilka minut po godzinie 9:00. Na dawców czekali uśmiechnięci studenci, ubrani w koszulki z wydarzeniem, którzy wesoło witali przybyłych. Równie miła i profesjonalna okazała się ekipa, pobierająca krew. Wszystkie tradycyjne etapy procesu oddanie krwi (wstępna rejestracja, pobranie krwi do badania, oględziny lekarskie, oraz finalny proces oddania krwi) przebiegały niezwykle sprawnie. Akcja zakończyła się o godzinie 14. Przez cały ten czas na wydziale można było zauważyć młodych ludzi, którzy namawiali do wzięcia udziału w akcji. W ich postawie było widać duże zadowolenie. I słusznie, wszak ich trud włożony w organizacje tej akcji może wpłynąć na poprawę życia potrzebujących. Akcje społeczne, takie jak Wampiriada są niezwykle istotne. Propagowanie idei krwiodawstwa pozwala zwiększać wiedzę społeczeństwa o tym problemie. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, oddawanie krwi jest najzwyczajniej w świecie opłacalne. Po pierwsze każdy dawca otrzymuje zapas czekolad, które przeciętnemu człowiekowi wystarczy na grubo ponad tydzień. Po drugie, instytucje takie jak kawiarnie i sklepy współpracują z Regionalnymi Centrami Krwiodawstwa i oferują zniżki dla każdego posiadacza książeczki dawcy krwi. I w końcu, co najważniejsze gdy oddamy wymaganą liczbę krwi, możemy to odliczyć od naszego podatku. Jak widać, warto pomagać! Żeby uratować ludzkie życie, nie zawsze  trzeba być bohaterem, rodem z greckich mitów. Czasem wystarczy poświęcić odrobinę wolnego czasu i udać się do punktu krwiodawstwa. Więc spieszmy oddawać krew – dla nas to odrobina krótkotrwałego bólu i kwestia dwóch, trzech godzin. Dla potrzebujących to szansa na przeżycie.   Autor: ADRIAN...

Read More
Dlaczego włosy i broda rosną cały czas, a brwi i rzęsy nie?
Sty28

Dlaczego włosy i broda rosną cały czas, a brwi i rzęsy nie?

Pytanie zawarte w tytule to jedna z tych kwestii, których każdy jest świadom, ale równocześnie takie pytania nas zaskakują. No bo przecież i tu włos, i tu włos, więc dlaczego jeden trzeba ścinać, a drugi sam przestaje rosnąć? Z tego artykułu dowiecie się przede wszystkim: czy to prawda, że brwi i rzęsy nie rosną powyżej pewnej długości? Jakie fazy wzrostu mają włosy i czy wszystkie są takie same? Jak szybko rośnie włos? Czy istnieje jego maksymalna długość? Wracając do pytania z tytułu: wszystkie włosy rosną, ale tylko niektóre z nich potrafią dorosnąć do swojej maksymalnej długości. Dlaczego tak się dzieje? Otóż w każdym miejscu naszego ciała rosną trochę inne włosy. Różnią się one od siebie długością swoich cykli życiowych, tempem wzrastania oraz czasem trwania fazy wzrostu. Na razie może brzmieć to skomplikowanie, ale zaraz postaram się wszystko dokładnie wyjaśnić.  Zacznijmy od początku, czyli od omówienia cyklu życia włosa, który jest dosyć oczywisty: utworzenie ‒ wzrost ‒ słabnięcie ‒ śmierć (czyli wypadnięcie). Co ciekawe, długość cyklu jest różna, ponieważ wynosi ona w przypadku brody 5‒10 lat, włosa na głowie ‒ 4‒7 lat, a brwi i rzęs ‒ zaledwie 8‒12 miesięcy. W całym cyklu wyróżniamy trzy fazy. FAZA WZROSTU Co ciekawe okres ten w odniesieniu do włosa na głowie trwa krócej u mężczyzn, bo tylko 2‒4 lat, podczas gdy u kobiet zajmuje on 4‒6 lat. Natomiast brwi i rzęsy są w tej fazie 4‒6 miesięcy. W tym czasie następuje najszybszy przyrost ‒ w przypadku włosów na głowie ok. 15 cm na rok. Jednocześnie w tym stadium rozwoju znajduje się ok. 80‒90% włosów na naszej głowie oraz twarzy, ale tylko ok. 40% na naszych skroniach i powiekach. FAZA PRZEJŚCIOWA Jest najkrótsza, bo trwa zaledwie od kilku dni do 2‒4 tygodni i znajduje się w niej tylko ok. 1% włosów. W tym czasie włos powoli traci kontakt ze swoim korzeniem. FAZA SPOCZYNKU W przypadku włosów na głowie trwa 3–4 tygodnie i dotyczy ok. 20% z nich, natomiast brwi oraz rzęsy są w tej fazie 6‒8 miesięcy, obejmując ok. 50‒60% całości. W tym okresie włos nie ma już kontaktu z korzeniem, ponieważ ten zaczął się regenerować. Łatwiej go też wtedy wyrwać. Gdy skończy się faza spoczynku, włos wypada (chyba, że wcześniej go wyrwaliśmy), robiąc miejsce dla swojego „następcy” wyrastającego z tego samego, zregenerowanego korzenia. Co ciekawe, z jednego korzenia może wyrosnąć nawet do 12 włosów jednocześnie (!), więc coś jest w tym stwierdzeniu, że jak wyrwiesz włos, to w jego miejsce wyrosną 2 następne. Obecnie są nawet prowadzone badania, które, wykorzystując powyższy fakt, walczą z łysieniem poprzez… wyrywanie włosów. Skoro już wiemy, jak wygląda i ile trwa cykl życia włosa, to podam Wam tempa...

Read More
Jak sobie radzić z jesienną depresją?
Gru09

Jak sobie radzić z jesienną depresją?

Smutno, ponuro, ciągłe zmęczenie, poczucie pustki i samotności. Niczego się nie chce. Życie zaczyna boleć. Depresja to choroba którą należy leczyć. Czasami jednak to nic poważnego, tylko zwykła jesienna chandra spowodowana brakiem światła słonecznego. Tak czy inaczej, znane są skuteczne, łatwe i przyjemne środki, które zawsze mogą pomóc. A nauka? Tylko to potwierdza!    1. TWOJE CIAŁO TO TWÓJ SOJUSZNIK! Dawniej człowiek musiał włożyć wiele wysiłku w to, aby przetrwać. Najpierw biegał za zwierzyną, a później ciężko pracował w gospodarstwie. Dzięki temu cały czas był w ruchu a jednocześnie we wspólnocie z innymi. To było coś naturalnego. Natomiast w dzisiejszym świecie, gdy człowiek bywa wyobcowany i pogrąża się w bezruchu, coraz częściej nie ma możliwości odreagowania stresu. Zastanówmy się – co robią zestresowane, wystraszone antylopy? Jak sobie radzą z trudną sytuacją? Czym się ratują? Ucieczką. Bieganiem. Wielką mądrość przekazuje nam filmowy Forrest Gump, który w kryzysowej sytuacji po prostu zaczął biegać. W świetle najnowszych badań, tak właśnie powinien zrobić. Endorfiny, fenyloetyloamina, anandamid – to tylko niektóre "hormony szczęścia" jakie zdaniem naukowców wydzielają się w naszym organizmie pod wpływem wysiłku fizycznego. Biorąc pod uwagę, że wymienione substancje są chemicznie spokrewnione z morfiną, amfetaminą i substancjami zawartymi w marihuanie, hasło "ćpaj sport" – nabiera bardzo dosłownego znaczenia. W ostatnich latach lawinowo rośnie liczba zachorowań na depresję. Co jest przyczyną tych negatywnych zmian? Czy w postępie ludzkości coś poszło nie tak? "Mało prawdopodobne, by w ciągu ostatniego stulecia w naszych mózgach zaszły jakieś istotne zmiany, za to nasze życie przeszło prawdziwą rewolucję. Nikt już nie pierze na tarze, nie ubija masła, nie farbuje tkanin, nie robi przetworów na zimę. Obowiązki, które były chlebem powszednim w czasach naszych dziadków, silnie wpływają na emocje. (…) Praca fizyczna aktywizuje i angażuje mózg w o wiele bardziej dynamiczny i lepszy sposób niż leki antydepresyjne zaprojektowane tak, by zmieniać pojedynczą reakcję neurochemiczną. Spędzając coraz więcej czasu za biurkiem i zarabiając pieniądze na to, by tych prac nie wykonywać, stajemy się wrażliwsi na zaburzenia depresyjne. Bo mózg człowieka tak ewoluował, by poruszać ciałem na wiele różnych sposobów i oddziaływać z otoczeniem. A coraz bardziej „bezwysiłkowa” codzienność sprawia, że mózg staje się bezczynny, otrzymuje mniej bodźców. Efekt? Większy poziom stresu i niepokoju, który często kumuluje się i przeradza w symptomy depresji. "W dobie fascynacji psychoterapią i łykaniem tabletek zapominamy o ciele" – zauważa prof.  Kelly Lambert, psychiatra, autorka książki "Lifting Depression". Mamy więc rozwiązanie: trzeba się ruszać! Prof. Lambert twierdzi, że każdy wysiłek prowadzi do uczucia przyjemności i zadowolenia, a także trzyma w ryzach neurobiochemiczną równowagę w naszym mózgu. Według zaleceń brytyjskiej National Health Service nawet krótki spacer w porze lunchu może poprawiać samopoczucie. Praca fizyczna może pomóc osobom, które są na...

Read More