Cel: urządzić uroczystość

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: »Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem«. Lecz on mu odparł: »Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych«. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: »Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień«. Odrzekł mu Jezus: »Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego«. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: »Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon«. Na to odrzekł mu Jezus: »Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz«. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu. (Mt 4,1-11)


Jezus wychodzi na pustynię na 40 dni. Na pustynię wyszli też Izraelici – na 40 lat. Wiemy, że ostatecznie mieli dojść do Kanaanu. Wtedy dla nich nie było to takie oczywiste. Mojżesz umotywował tę decyzję faraonowi nakazem Boga, który powiedział: „Wypuść mój lud, aby urządził na pustyni uroczystość ku mojej czci” (Wj 5,2). No i się zrobił “kwas”. Faraon się zdenerwował, kazał Izraelitom pracować więcej i dużo ciężej. A Izraelici zdenerwowali się na Mojżesza, który namieszał w ich i tak za ciężkim żywocie. Zanim wyszli, musieli się jeszcze sporo nacierpieć. Nie mówiąc już o tym, ile piasku wiatr zdołał przerzucić po Saharze, nim do owej Krainy Obiecanej w ogóle doszli.

Celem 40 dni Wielkiego Postu również jest urządzenie uroczystości ku czci Boga. Nie praca nad samodyscypliną, nie wspieranie ubogich, nie naprawa swojego życia duchowego. To wszystko dokonuje się niejako przy okazji. Droga do wolności wiedzie przez przystanek, gdzie trzeba oddać Bogu cześć i chwałę. Oddać, bo najpewniej ją ukradłem, albo – w ciut lepszym wariancie – ktoś mi wmówił, że to mi się należy.

Jezus pokazuje, jak tę drogę przejść. Pokazuje, bo wie – sam jest całkowicie wolny.

Author: Wojciech Urban

Podziel się artykułem na

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *