Czym najlepiej słodzić nasze posiłki? (cz. 1)

W zimną, szarą pogodę wielu najchętniej usiadłoby w przytulnym domu, okryło się miękkim kocykiem, przytuliło z drugą połówką, posadziło kotka lub pieska na kolanach, a w rękach trzymało kubek parującej herbaty, kakao lub kawy. Piękna wizja, aczkolwiek nasuwa się jedno pytanie: czym te napoje można posłodzić tak, aby nie martwić się o rosnące boczki albo choroby zwyrodnieniowe? I czy musi to być cukier?


Miód może świetnie zastąpić cukier w słodzeniu posiłków.

Oczywiście znajdą się tacy, którzy nie słodzą w ogóle i chwała im za to, ale są również osoby, które cukru zawsze używały dużo. Większość wie, że nie jest to zbyt zdrowe, ale nawet jeśli chcą z tego zrezygnować, to nie przychodzi to z dnia na dzień. 

Temat ten jest na tyle obszerny, że dla Twojej wygody podzieliłem go na trzy artykuły. W tej części opowiem o białym, brązowym i nierafinowanym cukrze, w następnej – o sztucznych słodzikach, a w ostatniej – o tych naturalnych. Dziś poruszymy następujące kwestie: który cukier będzie lepszy do naszych napojów? Który z nich mniej nam zaszkodzi? Jak nasz organizm wchłania i przetwarza cukier?

Dlaczego nie biały cukier?

Jeśli chodzi o słodzenie czegokolwiek, to pierwszą opcją, która nasuwa się przeciętnemu Kowalskiemu, jest biały cukier. Niestety, delikatne mówiąc, nie należy on do najlepszych wyborów. Ktoś może powiedzieć, że przecież są różne rodzaje cukru białego – np. produkowany z buraków cukrowych albo z trzciny cukrowej.

Problem w tym, że nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, gdyż i tu, i tu po procesie rafinacji mamy prawie 100% sacharozy, która jest taka sama w obu tych roślinach. Co więcej, podczas produkcji usuwa się absolutnie wszystko poza tą sacharozą, przez co powstaje cukier pozbawiony jakichkolwiek towarzyszących enzymów lub witamin (w przeciwieństwie do słodyczy zawartej w owocach, warzywach, miodzie). Czy to dobrze? Absolutnie nie, ponieważ taki cukier jest zdecydowanie trudniejszy do przetworzenia dla naszego organizmu. Ciało odbiera go jako coś nienaturalnego, więc stara się go pozbyć.

Co więcej… taka biała słodycz błyskawicznie podnosi poziom cukru we krwi – zdecydowanie szybciej niż inne słodziki. Dlaczego? Taki cukier w naszym układzie pokarmowym niemal natychmiast zostaje rozbity do glukozy i fruktozy (dwóch cukrów prostych), a następnie od razu wchłonięty do krwiobiegu. W takiej sytuacji poziom cukru we krwi dramatycznie wzrasta powyżej bezpiecznych wartości. Aby temu przeciwdziałać, “wystraszona” trzustka wyrzuca nadmierną porcję insuliny, która powoduje szybkie wchłanianie cukru zarówno do wątroby, jak i do tkanek, dzięki czemu spada jego poziom we krwi.

Wspominałem, że ilość insuliny była nadmierna. Co się dzieje w takiej sytuacji? Cukier zostaje wchłonięty w zbyt dużej ilości, więc jego poziom we krwi staje się zbyt niski… i jesteśmy głodni (dlatego niedługo po zjedzeniu np. batona znów odczuwamy potrzebę zerknięcia do lodówki).

Ale to jeszcze nie koniec. Poziom cukru we krwi spadł, ale co się stało z samym cukrem? Przecież nie wyparował. Otóż okazuje się, że został on przetworzony na glikogen, który jest składowany w wątrobie. Jednak tak, jak każdy magazyn, ten organ również ma granice swojej pojemności – gdy zostaną one przekroczone, to oczywiste, że nie można przyjąć więcej. Co więc się dzieje z cukrem? Zamiast przetworzyć go na glikogen, nasze ciało zamienia go… w tłuszcz. Po czym wprowadza do krwiobiegu, skąd może trafić wszędzie: do serca, na nerki, pod skórę itd. Generalnie zaczynamy tyć. Smutne, że mało osób zdaje sobie sprawę, że to właśnie cukier jest głównym powodem odkładania się tłuszczu. Ale do tego wrócę, gdy będę omawiał otyłość w przyszłości.

Co za dużo, to niezdrowo!

Wspomniałem wcześniej, że organizm ma większy problem z przetworzeniem białego cukru, ponieważ brakuje w nim witamin i enzymów. Nie będę w tym artykule wchodził w procesy biochemiczne – tutaj wystarczy, że powiem, iż do przetwarzania glukozy czy fruktozy na energię potrzebne są… witaminy i minerały. Co z tego wynika? Otóż jedząc naturalny cukier razem z nim dostarczamy organizmowi składników potrzebnych do jego przetworzenia. W przypadku cukru białego tych rzeczy nie ma, więc trzeba je pobrać z zapasów zmagazynowanych w naszym ciele – biały cukier po prostu wysysa z nas witaminy i minerały!

Przy umiarkowanym spożyciu nie jest to specjalnie kłopotliwe, ale przy codziennym używaniu jest już całkiem inaczej… Francuski badacz z XIX w. F. Magendie przeprowadził eksperyment na psach: karmił je samym rafinowanym cukrem i wodą. Jaki był efekt? Psy dożywały maksymalnie 32 dni. Skąd w ogóle pomysł na takie badanie? Podobno w 1793 roku miał miejsce wypadek na morzu – żeglarze transportujący cukier rozbili się na wyspie i do momentu ratunku jedli sam cukier oraz pili wodę (niektóre źródła podają, że rum).

Pomoc nadeszła szybko, bo już po 9 dniach, ale… żyło tylko 5 rozbitków (muszę zaznaczyć, iż nie potrafiłem doszukać się dowodów na to, że taki wypadek naprawdę się wydarzył). Badania pokazują, iż na samej wodzie można przeżyć ok. trzech miesięcy. Ewidentnie widać, że psy (więc najpewniej człowiek również) na diecie cukier + woda  żyją krócej niż na samej wodzie, co dowodzi, że cukier rafinowany dostarcza energii, ale nie w postaci, która jest dla nas zdrowa i przyswajalna. 

Myślę, że można tutaj napisać jeszcze wiele o chorobach powodowanych przez nadmiar białego cukru, jednak w tych artykułach skupię się na krótkim omówieniu wszystkich możliwych słodkości, a w szczegóły wejdę, gdy będę omawiał każdą grupę z osobna. Aczkolwiek wydaje mi się, że już widzisz, iż tego rodzaju słodyczy lepiej unikać.

Skoro już wiemy, że biały cukier nie jest zbyt dobrym wyborem… to w takim razie może zdrowszy będzie brązowy? Otóż niekoniecznie… Na początek należy dokonać podziału na cukier brązowy i nierafinowany, bo oba są tego samego koloru co powoduje, że wiele osób ich nie rozróżnia.

Ten pierwszy w zasadzie niczym nie różni się od białego – jest po prostu podbarwiony melasą (co jest w sumie śmieszne, bo ta melasa była wcześniej z tego cukru usuwana). Można go nawet zrobić samodzielnie w domu: 1 łyżkę stołową melasy wymieszać z 1 szklanką białego cukru i voila! Cukier brązowy jak się patrzy. Co prawda fakt, że jest wymieszany z melasą, sprawia, że ma delikatnie mniej kcal, jednak nadal jest pozbawiony czegokolwiek, a więc niezdrowy, co już wiecie po przeczytaniu poprzednich akapitów. 

Cukier nierafinowany natomiast nie podlega tak dokładnemu oczyszczeniu i dzięki temu zawiera śladowe ilości minerałów, więc jest trochę lepszą, łatwiejszą w przetwarzaniu przez organizm opcją. Co ciekawe – jego produkcja jest tańsza niż produkcja cukru białego, a mimo to sprzedawany jest on drożej… Potęga marketingu. O walorach smakowych się nie wypowiadam, wiem że niektóre osoby twierdzą, iż cukier nierafinowany z buraka smakuje inaczej niż ten trzcinowy. Nie neguję tego, że ktoś może mieć takie odczucia i polecam po prostu wybrać ten, który się woli… a najlepiej w ogóle z niego zrezygnować.

Ustaliliśmy więc, że cukier nierafinowany jest zdrowszy niż brązowy czy biały. Co do oceny ich walorów smakowych pozwolę zdecydować Wam. Czy istnieją zdrowsze opcje niż opisane powyżej? Na nasze szczęście tak. W następnych częściach omówię różne słodkie zamienniki, czyli słodziki (zarówno sztuczne, jak i naturalne), a także badania dotyczące tych produktów i ich zastosowania.

 


Autor: MACIEJ ZĘBIK
więcej na: www.getthatmed.blogspot.com

Author: Redakcja

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *