Nie czekaj na głos z nieba

Nie wszyscy mają tyle szczęścia co Józef albo Mojżesz. Głos Boga dociera do nas z kart Pisma Świętego – niekoniecznie prosto z nieboskłonu.


Józef we śnie usłyszał, że ma uciekać z Maryją do Egiptu. Kiedy rano się ocknął, od razu zamienił te słowa w czyn. Wiedział, od kogo pochodzą i że lepiej posłuchać. Mojżesz wdrapał się na górę, gdzie spotkał się z Panem Bogiem. Trochę musiał się wysilić, potem został oślepiony, a następnie zszedł i wrócił do rozczarowanego ludu, który miał już dość długiej i bezcelowej według nich wędrówki. Obaj wiedzieli, co mają robić – bo Bóg dał im konkretne wytyczne. Do nas nie przemawia z niebios jak podczas chrztu Jezusa. Skąd więc wiedzieć, czego chce?

Święty Franciszek się nie patyczkował i zapytał wprost. Później się pomodlił i otwarł Ewangelię. Bingo! Może tak zacznijmy. Na początek dzisiejsze czytania. Słyszałeś już na roratach? Nie szkodzi. Za każdym razem, kiedy czyta się słowo Boże, odkrywa się w nim coś nowego. Trzeba tylko dać sobie chwilę na jego rozważenie. W pośpiechu i szumie informacji nie usłyszysz, jakie wytyczne ma dla ciebie Bóg. Józefowi ani Mojżeszowi nie przeszkadzał Facebook, dzwoniący telefon czy też kolejna-polityczna-dyskusja-do-której-muszę-dołączyć-bo-przecież-wiem-najlepiej. Owszem, mieli swoje rodzinne zmartwienia, ale ich rozwiązania szukali właśnie w Bogu.

Wydaje nam się, że wielokrotnie słyszane czytania Pisma Świętego nie wnoszą nic poza tym, co już wiemy. Rada: podziel się tym. Inne osoby odczytają dany fragment z perspektywy swoich doświadczeń i nagle się okaże, że te słowa mogą zyskać nowe znaczenie.

Author: Andrea Marx

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *