Czy chcesz potrzymać moje jajka?

Internet to wielki śmietnik – wiemy nie od dziś. Metafora pachnąca, choć raczej deprecjonująca. A co się robi na śmietniku? ŻE-RU-JE! 

Na początek przystaweczka – najczęściej w formie biegającej reklamy – bo nie od razu przecież podaje się danie główne. A co w menu dnia? Jak to w kuchni świata – zawsze rozwali się jakiś samolot, gdzieś wycieknie ropa, ktoś obali rząd, a inny z biedy kwiczy. Ale, ale… najbardziej przecież lubimy desery. Szczególnie kobiety, bo to one najczęściej podjadają. Z samego rana otwieramy bombonierę z napisem Pudelek, Kozaczek, Pomponik (już sama nazwa wyraża więcej niż tysiąc słów, niczym słodkie Rafaello) i raczymy się kolejnymi czekoladkami. Szokujący news – Robert Lewandowski w wolnych chwilach… gra w grę! Dramat Jennifer Lawrence, w apartamencie której pokojówka znalazła zatyczki analne. Wreszcie żenujący fakt – Księżna Kate trzeci raz założyła tę samą sukienkę!

Witryny cukiernicze najpopularniejszych (najpyszniejszych) portali uginają się pod ciężarem tego, co słodkie i kolorowe. Nudno i bezbarwnie ci w twoim życiu? Proszę bardzo, osłodź sobie je newsami z życia innych, najedz się tak, by zapełnić swoją pustkę – bardziej tę w mózgu, niż w żołądku.

Po co ta kulinarna metaforyka? A po to, żeby uzmysłowić, że nie przybierzesz na wadze od zupy i kotleta, ale od podjadania i słodkości. Bo taką zdradziecką naturę mają wszelkie newsy na portalach, którymi karmimy się jeszcze przed śniadaniem. Dlaczego? Bo niby niewinne, bo niby o niczym, bo niby czytam dla beki – jak horoskopy.

O ile można wartościować to, co w powszechnej opinii uznawane jest za dobrodziejstwo (globalna komunikacja, nauka, rozwijanie pasji) lub niebezpieczeństwo Internetu (porno, sekty, etc.), o tyle nad wartością „deserów” nikt się nie zastanawia. A w nich tkwi największe niebezpieczeństwo. Bo jaką refleksję rodzi i jakie mądrości otwiera fotorelacja pt. Joanna Krupa w bikini, z psem i mężem (swoją drogą ciekawa hierarchia…) lub – stała już na wp.pl rubryka – Upss, co za wpadka! Pokazała za dużo… Paradoksalnie, zamiast obrzydzać i powodować odruch wymiotny, zaostrzają łaknienie, bo – a jakże! – w miarę jedzenia apetyt rośnie.

Wiedziona bodźcem – o którym za chwilę – poczyniłam krótką refleksję nad moim trybem odżywiania się w sieci – pełnej smakołyków, niczym sklepowa siatka – i mówię sobie: dieta Brzezicka, oj dieta by się przydała… Moja demonstracyjnie manifestowana wstrzemięźliwość przejdzie próbę czasu drugiego, najdalej piątego stycznia, kiedy życie zrewiduje nasze noworoczne postanowienia. Mam świadomość, że moja głodówka niewiele zmieni – choć Chodakowskiej się udało! Tadla z Kretem nadal nie zdecydują się na kupowanie świątecznych podarków, Kim Kardashian poczeka z depilowaniem brwi swojej córeczce do czasu, aż mała skończy 2,5 roku, a Polskę wciąż elektryzować będą  wieści o zaliczeniu stanikowej wpadki przez Joannę Jabłczyńską czy zdjęcia Kasi Cichopek przyłapanej bez make-up’u (to doprawdy kompromitujące!).

Tak jak ustawa, wzywam i ja do segregowania zawartości śmietnika: na białe i czarne – choć oczywiście pośredniego chłamu jest najwięcej. Sortując będziesz przynajmniej wiedział, w czym grzebiesz. Dobre wzbogaci, rozwinie, nauczy. Złe? A niechże też będzie: poznasz wroga, będziesz świadomie wybierał między jednym a drugim. Ale nie daj się zwieść (zjeść?) przekąskom, bo to one najbardziej tuczą… Określ swoje gusta kulinarne, a nie pożeraj wszystkiego, jak leci. Albo może… może się najedz, bo nie od dziś wiadomo, że żeby zwrócić, trzeba wpierw się przejeść.

Już tłumaczę, co stało się pobudką do napisania tego felietonu, a raczej przyczyną mojej silnej niestrawności. W ferworze przedświątecznych przygotowań, szukam w Internecie (czego to szukałam?) najpewniej jakiejś piosenki umilającej czas, albo rozwiązania jakiegoś „sprzątaniowego” problemu – już nie pamiętam. Skwapliwie wpisuję frazę zaczynając od: „czy…”. Leniwie podnoszę wzrok z klawiatury, wyszukiwarka przychodzi mi z pomocą (wiadomo – ekonomia czasu), i typuje trzy propozycje:

# Czy chcesz potrzymać moje jajka?

# Czy chcesz zobaczyć mojego ptaszka?

# Czy chciałbyś mieć syna pedała?

…nawet nie chce mi się tego komentować. Smacznego!

Author: Aleksandra Brzezicka

Podziel się artykułem na

1 Comment

  1. Audycja zawierała lokowanie produktu

    Post a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>