Dobre pytania o dobro i dobra

Dobro i zło wydają się być łatwe do rozróżnienia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że posiadamy robimy to w sposób intuicyjny. Zupełnie jakbyśmy mieli dostęp do wyroczni podpowiadającej nam ocenę, choć często zmieniającej zdanie w zależności od czynników zewnętrznych. Gdy jednak przenosimy sąd na płaszczyznę rozumu okazuje się, że to, co wydawało się oczywiste, staje się nierozwiązywalne. Dobro i zło przestają być łatwe do rozdzielenia. 


Może na początku warto przyjrzeć się chwilę owej wyroczni, która zazwyczaj zdaje się wiedzieć, co jest dobre, a co złe. Nie jest to byt tak bardzo tajemniczy, człowiek odkrył go w sobie już dawno i nazwał sumieniem, choć współcześnie łatwo znaleźć takich, którzy będą woleli symbolikę serca. Problemem jednak nie jest to, jak nazwiemy naszą wyrocznię, tylko jak wytłumaczymy jej pochodzenie. Bez popadania w sprzeczność można powiedzieć, że sumienie jest środkiem komunikacji pomiędzy człowiekiem a Duchem Świętym oraz że jest jakąś funkcją mózgu, za którą odpowiedzialne są neurony formowane pod wpływem czynników zewnętrznych.

Czynniki zewnętrzne mogą być bardzo niekorzystne, przez co dobro i zło będą się zlewać. Chrześcijanin będzie mówił wtedy o źle uformowanym sumieniu, mimo wszystko będzie jednak się go słuchał. Jak jednak można takie sumienie przeformować? Być może właśnie odnosząc się do rozumu.

Zakładając, że rzeczywiście istnieje obszar w mózgu odpowiedzialny za nasze oceny moralne i znając nieco zasadę działania neuronów, możemy wyobrazić sobie sytuację, w której nasze sumienie podda ocenie moralnej coś, co według rozumu nie powinno jej podlegać. Znane są przypadki słyszenia kolorów. Dzieje się tak, kiedy sygnał pochodzący od bodźca wzrokowego w jakiś sposób pobudza obszar w mózgu interpretujący dźwięki. Jest to oczywiście rzadki i anormalny przypadek. Wyobraźmy sobie teraz, że ze zmysłem wzroku połączony jest obszar dokonujący oceny moralnej. Wtedy dowolny przedmiot bylibyśmy w stanie ocenić jako dobry lub zły. Podobne wyobrażenia można przenieść na wszystkie zmysły.

Rodzi się jeszcze jeden istotny problem. Załóżmy, że mózg potrafi ocenić dowolny przedmiot jako dobry i zły. Na jakiej podstawie to robi? Taka funkcja w mózgu może być albo zaprogramowana tak jak cała obsługa naszego organizmu, albo wyuczona. Gdyby była w całości zaprogramowana, nie zmieniałaby się w trakcie życia i pod wpływem takich czynników jak kultura, gdyby była w całości wyuczona potrzebowałaby jakiegoś kryterium uczącego. Takiego kryterium mógłby dostarczać rozum. Istnieje jednak możliwość, że pierwotnie zaprogramowane neurony potrafią się douczać pod wpływem czynników zewnętrznych. Znów rozum mógłby być takim czynnikiem.

Powyższe rozważania, mimo że więcej stawiają pytań, niż dają odpowiedzi, rzucają nieco światła na to, skąd się biorą problemy ze złem i dobrem, kiedy próbujemy je jakoś rozumowo usystematyzować. Podejmując już raz temat, którego głównym wątkiem jest dobro i zło, uzasadniliśmy pogląd, że zło jest niezgodnością z wolą Bożą, która była pierwsza. W ramach dygresji warto wspomnieć, że Platon rozprawił się z podobnym poglądem, jakoby postępowanie dobre miało być postępowaniem zgodnym z wolą bogów, jego argumenty jednak opierały się na założeniu, że bogów jest wielu, więc w tym przypadku nie są na mocy. Ponieważ w Księdze Rodzaju Bóg stworzył wszystko dobre, na przełomie wieków skupiliśmy się na pytaniu: “Skąd się wzięło zło?”.

Natomiast w tej samej księdze jest zdanie, które powinno nieco intrygować. Człowiek, popełniając grzech pierworodny, poznał nie dobro i zło. Nie poznał tylko zła, ani nie nauczył się rozróżniać dobra od zła, ale poznał dobro.

Zostawiając na boku rozważania teologiczne, które mogą wynikać z nadinterpretacji, pojawia się pytanie: “co to jest dobro?”. Znalezienie odpowiedzi jest niezwykle trudne, jeśli nie odwołujemy się do sumienia. Czy da się stworzyć wyłącznie rozumowe kategorie dobra i zła? Moglibyśmy wzorem sumienia odnieść się do czynników zewnętrznych takich jak kultura. Problem w tym, że taki czynnik nie jest dla naszego rozumu przekonujący. W przeciwieństwie do sumienia nasz rozum jest świadomy, że kultura i środowisko, w którym żyjemy, może nam dostarczać złych podpowiedzi. Być może właśnie stąd się biorą nasze dylematy, kiedy sumienie nam coś podpowiada, a rozum wie, że nie musi mieć racji.

Kolejną ważną obserwacją jest spostrzeżenie podobieństwa pojęć prawdy, dobra i piękna, zwłaszcza dwóch ostatnich. Współcześnie piękno rozumie się nieco inaczej, prościej. Piękny oznacza zwykle ładny. Jednak wystarczy powiedzieć: “piękny umysł”, żeby zauważyć, że pojęcie to jest znacznie szersze. Umysł nie jest czymś fizycznym, więc nie może być ładny, ale może być piękny. Natomiast skoro jest piękny, to czy nie musi być dobry? Znów, czy umysł dobry nie jest piękny? Z drugiej strony, czy dobro jest cechą rzeczy czy jej kategorią? Czy powinniśmy mówić, że coś “jest dobre”, czy “jest dobrem”?

Umysł jest dobrem. Czy zawsze jest dobry? Mówimy o dobrach materialnych, ale przestrzegamy przed ich nadmiernym gromadzeniem. Wpadamy w tak zwany chaos semantyczny. Okazuje się, że współcześnie potrafimy rozróżnić dobro od zła, ale dobra od piękna już nie zawsze. Można przyjąć, że cechą rzeczy nie jest dobro, ale piękno, a dobro jest jej kategorią. Inaczej mówiąc, rzeczy nie mogą być dobre, tylko piękne, oraz mogą być dobrami lub nie. Tylko czym w takim modelu byłoby zło? Co wtedy będzie rozstrzygać sumienie? Czy coś jest dobre lub złe, a może piękne lub brzydkie? (O ile w ogóle możemy przyjąć takie przeciwieństwo, bo musielibyśmy zredefiniować brzydotę)

Stajemy przed potrzebą naprawy pojęć, bo przestajemy rozumieć świat i zdaje się, że nie jesteśmy tego w większości świadomi. Mówimy: “jestem dobrym człowiekiem”, nie wiedząc, co to oznacza. Nasz mózg podpowiada nam, że tak jest. Nie należy mu się dziwić, w końcu czy zdrowy mózg może ocenić nas negatywnie?

Choć może oceniać negatywnie pewne aspekty naszego bycia – wygląd, zachowanie itp. – ale zauważmy, że mózg wystawia ocenę rzeczy na podstawie tego, w jakim stosunku jest ta rzecz do nas lub ludzi nam podobnych. Stąd sami w stosunku do siebie musimy zostać pozytywnie ocenieni, inaczej wpadniemy w katastrofalną sprzeczność mówiącą, że nasze istnienie jest dla nas czymś złym. Dlatego tak łatwo jest nam powiedzieć: “jestem dobrym człowiekiem, nawet jeśli grzesznym”. Gdyby nasz mózg kiedykolwiek ocenił nas negatywnie, czymś moralnie dobrym wydałoby nam się samobójstwo, a nawet ci, którzy je popełniają, nie czynią z tego misji swojego życia.

Ciekawą zależnością w człowieku jest połączenie uczuć z dobrem i pięknem. Pomimo naszych semantycznych problemów, jeśli ocenimy coś jako dobre lub piękne, doświadczamy uczuć, które oceniamy pozytywnie, i odwrotnie: negatywne uczucia towarzyszą nam, kiedy zetkniemy się z czymś, co oceniamy jako złe i brzydkie. Dobro i zło odpowiada pięknu i brzydocie. Należy tu jednak dokonać korekty i powiedzieć, że nie zawsze tak jest. Zdarza się nam bowiem doświadczać czegoś, co nazywamy mieszanymi uczuciami. W dodatku nie zawsze występują one wtedy kiedy nasz mózg nie potrafi dokonać oceny.

Zdarza się, że sumienie jednoznacznie podpowiada nam, że coś jest złe, z drugiej strony nasze pragnienia mówią nam, że tego chcemy, natomiast rozum dokonuje wyboru, a mózg nie wie jakie uczucia ma obudzić. Żeby zrozumieć, jak bardzo niebezpieczna jest to sytuacja, należy uświadomić sobie, że posiadamy tendencje do usprawiedliwiania się i racjonalizowania. Przecież, skoro jesteśmy dobrzy, a mózg nie lubi sprzeczności, to znaczy, że jakiegokolwiek byśmy nie dokonali wyboru, nasz mózg zacznie oceniać pozytywniej rzecz, którą wybraliśmy, kształtując tym samym nasze sumienie w kierunku naszego postępowania. Pamiętając, że nasz wybór był pomiędzy pragnieniem a sumieniem, to w sytuacji, kiedy poddajemy się pragnieniu, nasze sumienie kształtuje się w kierunku tego pragnienia.

 

Zobacz także: O dobrym i złym ciąg dalszy

Author: Maciej Puczkowski

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *