Faryzeizm ks. Stańka

Homilia, w której były rektor krakowskiego seminarium duchownego, ks. Edward Staniek, zarzuca papieżowi brak zrozumienia dla Chrystusowej nauki o miłosierdziu robi furorę głównie za sprawą modlitwy o rychłą śmierć Franciszka.


Ks. ds. hab. Edward Staniek w homilii poruszył temat autorytetu i władzy, zaznaczając że w Kościele bycie na świeczniku musi iść w parze z wiernością nauczaniu Chrystusa. Jako przykład osoby będącej u władzy, ale bez Jezusowego autorytetu wskazał właśnie Franciszka, atakując apel do przyjmowania muzułmanów przez parafie i diecezje. Dlaczego? Bo według ks. Stańka wyznawcy islamu jako wyznawcy religii są odpowiedzialni za milionowe mordy, nienawidzą Ewangelii i Polacy, którzy dali im łupnia pod Wiedniem, wiedza najlepiej, że z islamem nie ma dialogu. Umierającego z głodu czy pragnienia muzułmanina jeszcze można poratować, ale parafie i diecezje są dla katolików.

Po raz pierwszy na kontrowersyjną homilię trafiłem za pośrednictwem fanpage’a miesięcznika „Egzorcysta”, co mnie nie dziwi gdy weźmie się pod uwagę, że zamiast o ludziach ks. Edward Staniek opowiada o demonach w ludzkich skórach, którym można okazać jedynie absolutne minimum miłości, gdyż jej szerszy zakres należy się bliźnim. Teraz wyobraźmy sobie, jaką furorę zrobiłaby wypowiedź imama, który ogłasza, że chrześcijanie nienawidzą islamu, wymordowali miliony w czasie krucjat, można im co najwyżej podać szklankę wody, czy kromkę chleba, by nie umarli, ale wierni Allaha powinni okazywać miłość tylko współwyznawcom. Cóż za ciemna, egoistyczna wiara!

Gdy papież zachęca do przyjmowania uchodźców i migrantów przez instytucje i wspólnoty kościelne czyni to nie dlatego, że nie przejmuje się losem chrześcijan, ale właśnie dlatego, że miłość nieprzyjaciół jest istotnym elementem chrześcijańskiej tożsamości. Bez niej wracamy do barbarzyńskich czasów, których renesans mieliśmy w czasie II wojny światowej w postaci totalitaryzmów wskazujących swoim poddanym wrogów do zniszczenia: Żydów, Polaków, komuchów i zgniłego Zachodu. Gdy Jezus wzywał do tego, by nie ograniczać aktów miłosierdzia tylko do ziomków miał przed sobą okupowany, ciemiężony lud, którego przywódcy musieli kolaborować z pogańskim urzędnikiem. Mimo to wezwał nie do dobrodusznej filantropii (dosł. lubienia ludzi), ale Ewangelia podaje, że nakazał „agapate” – „miłujcie”.

Jesteśmy w sytuacji, gdy do naszych krajów napływają ludzie z obcej kultury, spokrewnionej z naszą przez uznanie patriarchów i proroków, ale jednak obcej wiary. Pytanie brzmi: czy zależy nam na obronie status quo, zachowaniu resztek wyidealizowanego stanu przeszłego, czy też chcemy tych ludzi jakoś nawrócić? Jak mamy to zrobić, skoro ks. Staniek za absolutne maksimum miłości wobec nich uznaje absolutne minimum dopuszczalne w przypadku chrześcijanina? Ten kawałek chleba czy szklankę wody zapewni socjal.

Dach nad głową czy pomoc w odnalezieniu się w Europie – już nie.  Jeśli Kościół nie zrobi nic w tym temacie, to pomocną dłoń wyciągną środowiska lewackie czy radykalni islamiści.  Ostatnie, co zrobią te dwa nurty, to ukazanie wiary chrześcijańskiej jako wartej chrztu, a naukę Chrystusa o nierozerwalności małżeństwa, o Eucharystii czy o miłosierdziu jako coś więcej niż tylko herezję. A już na pewno nie przekona o tym widok katolików każących migrantom spływać z powrotem do Afryki czy an Bliski Wschód.

No, chyba, że chcemy po prostu mieć święty spokój i odesłać ich skąd przybyli, chrzcząc, bierzmując i nawracać swoich i chcemy być po prostu oddzieleni od pogan i wszystkiego, co nieświęte – jak faryzeusze, czyli dosłownie „oddzieleni”

Myślenie nagrodowe

Kolejny problem, jaki zauważa ks. Edward Staniek w nauczaniu papieża to podejście do sprawy Komunii dla osób cywilnie rozwiedzionych, w nowych związkach, związanych jednak sakramentem małżeństwa z pierwszym partnerem. Z punktu tradycyjnego widzenia nauczania Kościoła jest to cudzołóstwo, a więc grzech ciężki uniemożliwiający przyjmowanie sakramentu Eucharystii. Coraz gorętszy jest jednak spór o to, czy zawsze wina takich ludzi jest tak wielka i czy rzeczywiście jest winą. Przekonanie o tym, że działania niektórych biskupów i kardynałów, czy samego papieża  prowadzą do osłabienia katolickiej doktryny na rzecz zwiększenia frekwencji w kościołach.

Rzecz w tym, że walcząc z zagrożeniem otwarcia drzwi do Eucharystii dla nieskruszonych grzeszników, ks. Staniek wypowiada słowa, które zamykają je dla skruszonych. „Kto wie czym jest świętość Komunii Świętej ten woli przed świętym Chlebem zgiąć kolana i bić się w piersi: „bądź miłościw mnie grzesznemu”, niż wyciągać rękę lub język, aby spożyć święty Chleb”.

Zwolennicy ks. Stańka nie widza, że powraca on do doktryny, która Kościół już przerabiał i z którą walczył. Kiedyś ludzie chodzili przed każdą Msza do spowiedzi, jeśli akurat mieli przyjąć Eucharystię. Jeszcze dawniej ludzie chrzcili się dopiero na łożu śmierci, żeby mieć pewność, że nie zgrzeszą śmiertelnie przed zgonem a po chrzcie.

Skąd się wzięło przykazanie kościelne osobno o nabożnym uczestnictwie we Mszy i osobno o przynajmniej jednej spowiedzi i Komunii rocznie? Żeby ludzie przynajmniej raz do niej chodzili. Bo do kościoła co niedziela chodzili – a jakże. Klęczeć, adorować i bić się w piersi. Bo się czuli niegodni, a do tego dochodziła wizja świętości dla normalnego człowieka nieosiągalna. Na przykład uznawanie za nieczyste aktów małżeńskich, stąd powstrzymywanie się od współżycia na pewien przed Eucharystią i stawianie kapłaństwa czy życia zakonnego ponad życie świeckie jako bardziej idealne, poniekąd jako obrona przed luteranizmem.

Tak właśnie powstają herezje – najczęściej przez próby korekty błędu metoda lustrzanego odbicia. Ariusz nie wymyślił sobie ot tak, że Syn nie jest Bogiem, tylko chciał bronić jedyności Boga wobec nauki, którą uznał za tworzenie trzech bóstw. Chęć uniknięcia chaosu w dostępie do świętości nie może usprawiedliwiać zachęcania ludzi do jej unikania.

W odpowiedzi na zarzuty ks. Edward Staniek w kościele sióstr felicjanek ponownie potwierdził swoje stanowisko: „Zarzucono mi, że nie kocham papieża. Kocham go bardzo. Kocham, jak dorosły syn kocha ojca. Bo dla mnie Kościół to jest dom, rodzina. W tym domu dorosły syn może rozmawiać z ojcem, otaczając go zawsze szacunkiem. Ojciec może popełnić błędy. Tak, jak mógł je popełnić Piotr. A to jest następca Piotra. Ja, jako syn, mogę z nim na ten temat rozmawiać. Niewielu mnie rozumie, bo dla bardzo niewielu Kościół jest domem. Nie mam o to do nikogo żalu, bo wiem, że Jezusa też niewielu rozumiało. Każdego dnia za papieża się modlę i razem z nim, w niedzielę i święta, wyznaję wiarę. I razem z nim zrobimy to samo” – po czym przeszedł do Credo. Pytanie, czy w swoich homiliach ks. Staniek upomina tu grzeszącego bliźniego, czy tylko publicznie pierze brudy.

Author: Rafał Growiec

Podziel się artykułem na

1 Comment

  1. Autor jest równie daleko od Ewangelii, jak ks. Staniek, więc nie powinien się wypowiadać na temat tego, co chrześcijaństwo mówi, a co nie…  Zachował się podobnie wobec ks. Stańka, jak ten wobec muzułmanów, a nawet gorzej. Dojrzała miłość pomaga, mając na uwadze ostateczne dobro, czyli zbawienie wszystkich ludzi. Nie powinien wypowiadać się o tym co mówi Jezus, jeśli sam nie kieruje się jego wskazaniami. W gadaniu wielu jest mądrych, ale tych co dają się przetworzyć Ewangelii do końca mało. A szkoda. W Starym Testamencie serce jest organem myślenia, więc życzę autorowi więcej serca, wtedy będzie więcej dobra i bliżej Dobra.

    Post a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *