A może ty jesteś słownym ekshibicjonistą?

Bóg dał człowiekowi drugiego człowieka, aby ten z nim żył. Aby tworzyli pewną wspólnotę. Społeczeństwo jest konieczne do prawidłowego rozwoju psychicznego danej jednostki. Język to pierwsza forma budująca więź z innymi. Mówimy na różne sposoby. Czasem więcej, czasem mniej w zależności od charakteru. Zastanówmy się więc, kiedy można zachodzi ekshibicjonizm słowny? Czy istnieje coś takiego?


Moim zdaniem – owszem. Byłam świadkiem wielu sytuacji, kiedy ludzie mówili o swoich problemach lub przeżyciach ludziom, którzy czasem tylko przypadkowo znaleźli się w danym miejscu i w danym czasie, a później z pewnością zadawali sobie pytanie “dlaczego ja”? Oto kilka wyodrębnionych przeze mnie typów “słownych ekshibicjonistów”:

ZROBIĘ WRAŻENIE!

„Tak… pochwalę się koleżankom moją wiedzą na temat korzystania z środków higienicznych dla kobiet. O! A jeszcze lepiej, że jedzie z nami pewien kolega, który z pewnością będzie chciał się dowiedzieć, jak to wszystko działa” – czyli ekshibicjonizm w wersji trudnej do zniesienia.

Niestety ta sytuacja zdarzyła się naprawdę i miała miejsce w tramwaju. Dziewczyna (ok 15-17 lat) opowiadała swoim znajomym (dwóm koleżankom i jednemu koledze), jak się korzysta z tamponów, a cały tramwaj musiał tego słuchać. Nie mówiąc już o anegdotkach, które przytaczała nastolatka. O dziwo jej kolega podtrzymywał dialog i był bardzo zainteresowany tematem, co budziło niesmak wśród pasażerów. Nie wiem, skąd u młodych ludzi świadomość, że można mówić w miejscach publicznych dosłownie o wszystkim. Nie istnieje już u dziewcząt coś takiego jak powściągliwość. Widać, że lekcje WDŻ w szkołach przynoszą rezultaty, ale dziewczyny! Takie “tramwajowe opowieści” nie dodają wam uroku, a wręcz przeciwnie! Ekshibicjonizm tego typu jest nie do przyjęcia!

ROZMOWY PRZEZ TELEFON TO MOJA SPRAWA!

Każdemu to się czasem zdarza. Porozmawiać przez telefon w trakcie podróży. Wiadomo, droga długa, trzeba odebrać. Nie ma w tym nic złego, ale sposób w jaki rozmawiamy można zmienić. W Krakowie ruszyła ostatnio akcja "Weźże gadaj ciszej". Moim zdaniem bardzo trafna. Dlaczego?

Między przejazdem z jednej szkoły do drugiej słyszę rozmowę (tak jak pół autobusu)  jednego chłopaka:„w ogóle się do mnie nie odzywasz. Nie zależy ci na mnie. Przestań mówić, że do mnie piszesz, jak tego nie robisz. Dlaczego do mnie nie piszesz? Dlaczego nie wysyłasz mi SMS-ów? Weź, nie ściemniaj. Jakoś do innych piszesz, a do mnie nie. Denerwujesz mnie, jesteśmy razem, a ty w ogóle do mnie nie piszesz (…)”. Na to pada odpowiedź jednego z pasażerów, który już nie wytrzymał: „Panie, dej pan spokój! Ja już do pana napisze tego SMS-a!”.

Podróżujący mieli wielką uciechę, za to chłopak tak był przejęty rozmową, że w ogóle nie usłyszał tej szlachetnej propozycji. Stąd mój apel – ludzie! Jeśli będę chciała się dowiedzieć, czy pokłóciłeś się z sympatią, lub co chcesz ugotować na obiad – to o to zapytam. Dlaczego musi to wiedzieć pół miasta?

MUSZĘ SIĘ WYGADAĆ…

Według mnie jest to najczęściej spotykana grupa, uprawiająca ekshibicjonizm słowny. Nie chodzi tu o sytuacje, które są trudne i trzeba przedyskutować je z przyjacielem, wspólnotą, terapeutą czy spowiednikiem, ale o ludzi, którzy czują się skrzywdzeni i jak wulkan wylewają swoje żale do wszystkich. Najczęściej są to problemy podobne do tych Sida z “Epoki Lodowcowej” – “Zostawili mnie! Co rok ta sama heca! Dlaczego nikt mnie nie kocha? Nikogo już nie obchodzi dola Sida, leniwca!”. Tylko że nawet Sid bierze się w garść i mówi: “Dobra, jak nie, to idę sam”. Jednym słowem chodzi o złamane serce i samotność.

Z doświadczenia wiem, że bardzo boli. Sama byłam takim “słownym ekshibicjonistą” do czasu, kiedy ktoś mądry uświadomił mi, że mówienie i rozpatrywanie na nowo problemu nie złagodzi bólu, a będzie go przywoływał. Można cierpieć jakiś czas, ale osaczanie innych ludzi mówieniem, jak bardzo jest nam źle, przynosi ulgę tylko na chwilę. W takich sytuacjach najlepsi są przyjaciele, którzy w razie potrzeby podniosą, otrzepią, wydmuchają nieszczęśnikowi nos, a później kopniakiem zmobilizują do dalszego życia. Świadomość tego, że jeśli człowiek sam sobie w głowie nie poukłada emocji, to chociaż będzie o tym mówił (każdemu) – nic mu to nie pomoże. Wystarczy, że ma się trójkę przyjaciół, którzy wiedzą co, się dzieje, nie musi być to cała armia.

W SKLEPIE

„Dzień dobry, a wie pani co się Wiesi przytrafiło…?”. Tak zazwyczaj to się rozpoczyna.Takie historie mogą się ciągnąć godzinami. Jak przekupy na targu, gospodynie domowe są w stanie rozmawiać (stojąc!) nawet godzinę, jak nie więcej, by później wspomnieć, że ledwo chodzą, bo coś tam się z kolanami dzieje. Jeśli się dobrze przysłuchasz, to może się okazać, że obgadują nawet ciebie. Kto to wie…

MOJE ŻYCIE JEST NUDNE, TO SOBIE JE WYMYŚLĘ…

Kolejna sytuacja z życia wzięta. Dziewczyna poszła raz z tobą na kawę? To znaczy, że już jesteście razem. Z całą pewnością. Zaplanowana jest już wasza wspólna przyszłość i wszyscy o tym wiedzą. Twoi znajomi myślą, że masz super dziewczynę, bo czasem porozmawiasz z nią na Facebooku. A w tym czasie, kiedy ty o niej marzysz, przyjdzie inny i wyniesie ją na ramieniu, działając, a nie gadając. Gadaniem nic nie zyskasz, więc jeśli ci na kimś zależy, to pokaż to zarówno słowami, jak i czynami.

Drodzy czytelnicy! Bóg nie po to dał nam umiejętność mówienia, żeby tego nie robić. Bardzo dobrze jest potrafić rozmawiać, opowiadać o swoich emocjach – dzięki temu uczymy się wspólnie żyć, a wielu parom udało się wyjść z kryzysu, tylko dlatego, że porozmawiali i zrozumieli swoje wzajemne oczekiwania. “Ekshibicjonizm słowny” to nadmierne obarczanie innych tym, co dzieje się w naszym wnętrzu. To wywracanie siebie na lewą stronę. Nie ma tu intymności, ani wstydu. Wszyscy wiedzą wszystko. Nie ma tajemnicy i nie ma swojego wewnętrznego życia, które kwitnie tylko w ciszy i w analizie swoich przeżyć. Więc jeśli masz problem, owszem porozmawiaj z kimś o tym, przyniesie ci to ulgę, ale później jak leniwiec Sid – stań na nogi i razem z przyjaciółmi rusz dalej.

Sama długo walczyłam ze swoim “słownym potworem”, ale da się go poskromić. Być może ten artykuł skłoni was do refleksji nad tym aktualnym problemem, przynajmniej mam taką nadzieję. Resztę przemilczę…

 

 

Zobacz także: Pokolenie emocjonalnych ekshibicjonistów

Author: Emilia Ciuła

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *