Epitafium dla Spawacza

W 1981 roku nie groziła nam inwazja sowiecka. Mimo tego, architekt stanu wojennego jest traktowany jako bohater narodowy. Tymczasem był to zdrajca i zaprzaniec, niegodny by spocząć w polskiej ziemi.

Jaruzelski był całe życie żołnierzem i wielokrotnie podkreślał, że po śmierci chciałby spocząć wśród tych, którzy byli mu najbliżsi – tak jego córka powiedziała mediom. Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych zgłosił wniosek, co by generała pochować na Powązkach. Do tego towarzysz Miller zaapelował o ogłoszenie żałoby narodowej. W sumie to rozwój wypadków nie powinien nikogo dziwić.

A czy kogoś dziwi, że ten kraj jest, za przeproszeniem, do d**y? Że bez znajomości wiele nie da się załatwić, już nie na szczytach władzy, ale w pierwszym z brzegu urzędzie gminnym? Że kto tylko ma trochę oleju w głowie, ambicji i odwagi, wyjeżdża stąd, kiedy tylko może? A pozostali narzekają, że w tym kraju, to nic się nie da zrobić, nie da się żyć! Fakt, Polska jest krajem patologicznym a zmieszanie z pogrzebem „Spawacza” wskazuje, co jest źródłem tej patologii.

Naród jest trochę jak człowiek. Jeśli w życiu konkretnej osoby przydarzy się jakieś traumatyczne przeżycie, żeby powrócić do „normalności” musi to wydarzenie „przepracować”. Najczęściej idzie wówczas do gabinetu psychoterapeuty, kładzie się na kozetce i opowiada swoją historię. Następnie wespół ze specjalistą chory rozlicza się ze swoją przeszłości, dzięki temu jego psychika nie będzie już powracać do owego traumatycznego przeżycia.

Z narodami jest podobnie. Bez przepracowania traumy, bez rozliczenia się z przeszłością nie ma mowy o normalnym funkcjonowaniu państwa. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że warunkiem sine qua non normalności w Polsce jest skazanie towarzysza Jaruzelskiego za wysługiwanie się obcemu państwu i zbrodnie przeciwko własnemu narodowi.

Jaruzelski rzekł kiedyś w kontekście oceny płk. Kuklińskiego, że „jeżeli on jest bohaterem, to my wszyscy jesteśmy zdrajcami”. I to jest szczera prawda. Ważną cechą łączącą się z bohaterstwem jest zdolność do ryzykowania własnego zdrowia i życia dla większego dobra. Płk. Kukliński niewątpliwie ryzykował, by wyzwolić Ojczyzną spod sowieckiej okupacji (bo czymże innym był PRL?). Jaruzelski nie bohaterem nie był i nigdy za takiego nie może być uznawany.  Jaruzelski to konformistyczny wazeliniarz, dorobkiewiczowska kanalia gotowa posunąć się do wszystkiego, by przymilić się towarzyszom z Kremla.

Pomijam tutaj większą część życiorysu „Spawacza”, którą bez trudu można znaleźć. Wskażmy tylko kilka epizodów, świadczących o personie naszego genseka. „Oczyścił” polską armie z osób pochodzenia żydowskiego w 1968 (antysemita!), wydał rozkaz strzelania do robotników idących do pracy (nie protestujących) w grudniu 1970. I wreszcie stan wojenny. Z tego tylko jednego powodu powinien być skazany na infamię i banicję. Nie chodzi tylko o sam fakt przeprowadzenia takiej operacji, lecz również o całe późniejsze kłamstwa dotyczące tego wydarzenia.

Pierwszy raz o możliwości wprowadzenia stanu wojennego zaczęto rozmyślać w sierpniu 1980 roku w Warszawie, w związku ze strajkami na wybrzeżu.  Chciano siłą wtargnąć do strajkujących zakładów i je spacyfikować. Pomysł ten został wówczas odłożony, liczono na pokojowe rozwiązanie problemu.  Bieg wypadków jednak był niekorzystny dla władz. „Solidarność” została zalegalizowana, rządzący zgodzili się na wysunięte postulaty, do tego w kraju panowała ciężka sytuacja ekonomiczna. Zastanawiano się również jak zachowa się ZSRR – wejdą, czy nie wejdą.

Nie weszliby. Mimo że Moskwa od początku naciskała na Warszawę, bo coś „z kontrrewolucją” zrobić, mimo że w jesieni 1980 zgromadzono wojska radzieckie i czechosłowackie wzdłuż granicy z Polską, Związek Radziecki bał się reakcji USA. Prezydent Reagan groził sowietom sankcjami gospodarczymi i w przeciwieństwie do współczesnych decydentów był w stanie je wprowadzić, co załamało by radziecką gospodarkę, będącą i bez tego w opłakanej kondycji. Zgromadzenie wojsk Układu przy granicy z Polską miały tylko zastraszyć i zmobilizować do bardziej efektownych działań PZPR.

Dalsze naciski Moskwy miały miejsce w czasie XXVI zajazdu KPZR w Moskwie na przełomie lutego i marca, gdzie Breżniew w przemówieniu stwierdził, iż „bratniej Polski w potrzebie nie opuszczą i nie dadzą skrzywdzić”. Za słowami poszły czyny. 17 marca rozpoczęły się na terenie Polski największe manewry wojskowe Układu Warszawskiego od czasu inwazji na Czechosłowację – „Sojuz 81”. Był to kolejny „motywator” dla ówczesnego I sekretarza PZPR, Stanisława Kani. W czasie manewrów radzieccy generałowie wywierali zakulisowe naciski na przywódców komunistycznych w Polsce. Często powtarzali, że muszą spróbować rozwiązania siłowego, ale własnymi środkami. Na zakończenie manewrów Wiktor Kulikow, głównodowodzący wojskami Układu przekonywał Jaruzelskiego, że we wspólnym interesie leży rozwiązanie problemu „Solidarności” bez wspólnej interwencji.

W połowie października 1981, Jaruzelski zastąpił Kanię na stanowisku I sekretarza. Moskwa przyjęła ten wybór entuzjastycznie. Pod koniec października zaczęto się jednak niepokoić, gdyż Jaruzelski zaczął się domagać od sowietów pomocy ekonomicznej i militarnej do przeprowadzenia stanu wojennego. Pokazuje to, że nie dość, iż sowieci nie zamierzali dokonać inwazji, oni nie chcieli wejść zbrojnie do kraju nawet na wyraźną prośbę Jaruzelskiego! Powtarzał tę prośbę kilkakrotnie, niekiedy próbując szantażować Moskwę, że bez pomocy z ich strony nie przeprowadzi stanu wojennego. Stanowisko Biura Politycznego KPZR było jednak jednolite – w grudniu 1981 roku, wszyscy się sprzeciwiali interwencji radzieckiej w Polsce.

Stan wojenny został jednak wprowadzony. Mimo, że nie odniósł takich sukcesów, jakie zakładali komuniści, złamał rodzącą się „Solidarność”. Gdyby nie to, komuna w Polsce upadła by wcześniej, gdy mieliśmy mniejsze zadłużenie. Nie byłoby zdrady „oświeconych elit” przy okrągłym stole. Dokonalibyśmy dekomunizacji. Co więcej, społeczeństwo Polskie było wówczas społeczeństwem obywatelskim –nigdy wcześniej, ani nigdy później tak wielu Polaków nie zajmowało się czynnie życiem publicznym! Do tego jednak nie doszło dzięki, a raczej przez, „Spawacza”.

Jaruzelski nie był nigdy w praktyce polskim generałem. Robił to, co było w interesie Związku Radzieckiego. Wykonywał rozkazy stamtąd płynące. Jeśli ma uchodzić za bohatera, to na pewno nie w swojej ojczyźnie, której całe życie szkodził.

Jest jeszcze jedno kuriozum w całej sprawie – kwestia przyjęcia przed śmiercią sakramentów, a więc rzekomego nawrócenia. Nie śmiem negować Bożego miłosierdzia, którego każdy może dostąpić . Niemniej na Jaruzelskim ciążyła ekskomunika. Już nie chodzi o legalistyczne rozważania, czy kapłan udzielających mu sakramentów, mógł ją zdjąć, czy powinien i czy w końcu to zrobił. Jakby nie było, warunkiem uzyskania odpuszczenia grzechów jest żal za nie, postanowienie poprawy i zadośćuczynienie. Czy żałował – nie wiemy. Czy postanowił się poprawić, również, choć i tak nie miał już kiedy. A co z zadośćuczynieniem? Do końca życia kłamał  w sprawie stanu wojennego. Jeśli jego „nawrócenie” miałoby być szczere, to powinien poprosić albo kapłana, udzielającego mu sakramentów, albo kogoś z rodziny, np. córkę, by w jego imieniu przeprosiła za to, co uczynił.

Bo na razie wygląda na to, że przyjęcie sakramentów było szopką. Zresztą, stosunek Jaruzelskiego do Kościoła, gdy jeszcze był I sekretarzem, był instrumentalny. Nie dziwne byłoby więc, gdyby  i na łożu śmierci postanowił „wykorzystać” Kościół we własnym interesie. Bo przecież teraz zapewnił sobie obowiązkową obecność hierarchów na pogrzebie, sprawowanym według katolickiego rytuału. Czyż to nie „piękne” zagranie na nosie środowiskom prawicowym?

Jaruzelski za życia nie został osądzony. Wszystko wskazuje na to, że i pogrzebany zostanie jako bohater. Tymczasem sąd skazuje na wysokie grzywny i miesięczne areszty młodych ludzi, którzy we Wrocławiu sprzeciwili się honorowaniu stalinowskiego zbrodniarza. Jeśli w tym kraju kiedykolwiek ma zapanować względna normalność, musimy dokonać rozliczenia naszej przeszłości. To, co było złe, osądzić jako złe. Już nie namawiam, by starszych panów, którzy niegdyś nosili mundury UB, wsadzać do więzień – wystarczy przestać traktować ich jako bohaterów i autorytety. A trumnę Jaruzelskiego, który chciał być pochowany wśród najbliższych mu – innych wojskowych- należy wywieźć Rosji i zakopać pod murami Kremla, wśród innych radzieckich wojskowych.

Author: Wojciech Urban

Podziel się artykułem na

9 komentarzy

  1. Zapoznalam się z polecony mi artykulem. Autorka wyraźnie w nim wskazuje na różnice pomiędzy potępia niem czlowieka a prawem do krytyki. Tutaj mamy do czynienia z kompletnym potępieniem generala – nie zla które wyrzadzil tylko jego samego. Trudno bardziej potępić, niż odmówić czlowiekowi prawa do pochowania go w ojczyźnie, a kolega Wojciech to wlasnie zrobili.

    Post a Reply
    • Jaruzelski nie służył Polsce tylko Związkowi Sowieckiemu, który była dla niego ojczyzną. Dlatego to w Rosji powinien zostać pochowany. Czego tu nie rozumiesz? Autor może i za ostro odniósł się do osoby zmarłego generała, ale fakty mówią same za siebie. Służył Moskwie, więc zwróćmy jej sługę, kóry tak wiernie wykonywał powierzone mu rozkazy.

      Post a Reply
  2. Pana Wojciecha ponoszą emocje. Może na własnym podwórku można by jeszcze jakos to tłumaczyć, ale w przestrzeni artykułu – to po prostu brak profesjonalizmu. Chociaż nie można mu odmówić racji. Styl i forma – bezapelacyjnie do poprawki!

    Post a Reply
  3. generał powinien spocząć na powązkach – w wyznaczonym miejscu, kwaterze I Armi Wojska Polskiego.

    Był oficerem frontowym, kawalerem virtuti.

    Post a Reply
    • A niby dlaczego na powązkach? Przecież reprezentował reżim komunistyczny, który okupował Polskę przez 70 lat. 

      Post a Reply
      • z prostej przyczyny – z towarzyszami broni…

         

        ale może rzeczywiście nie na powązkach – wszak prezydentów IIIRP chowamy na Wawelu

      • @la_mettrie: Rozumiem jakby wałczył za Polskę, ale Jaruzelskił zwlaczał wszelkie przejawi polskości i dążenia do niepodległości  co choćby potwierdza wprawdzenie stanu wojennego. Dlatego w pewnym sensie zgadzam się z Toba, Jaruzelski powienien zostać pochownay z towarzyszami broni, tyle że akurat jego towarzysze lezą w Moskwie.  Nie znasz historii  czy poporstu z  nudów wypisujesz negatywne komentarze pod tekstami na tej stronie?

  4. Wojciechu hamuj trochę. Tekst w stylu ,,zdrajca i zaprzaniec niegodny by spocząć w polskiej ziemi,, wydaje mi się niegodny katolika. To takie nasze polskie – albo na Powązkach albo w ogóle nie ma prawa być pochowany wśród swoich. Z jednej skrajności w drugą, żadnego środka. Ktoś inny go rozliczy, my za mali na to jesteśmy.

    Post a Reply
    • O, i mój ulubiony komentarz się pojawił. Tacy my niegodni bycia katolikami, bo śmiemy kogoś krytykować i domagamy się rozliczenia go z tego, co zrobił na ziemi. Każdy zbrodniarz i kryminalista za swoje występki dostaje karę. Jaruzelskiego kara ominęła, dlatego nie podoba mi się to, że ma mieć pogrzeb z honorami. Czy to mnie czyni gorszą katoliczką? 

      Odsyłam do tekstu: http://mozecoswiecej.pl/nowe-wspaniale-chrzescijanstwo-2/ i polecam refleksję nad tym, czym jest chrześcijańska miłość bliźnich.

      Post a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *