Śladem świętych krakowskich: Felicis Saeculi Cracoviae, cz. 2

Felicis Saeculi Cracoviae – to grupa sześciu świątobliwych mężów Krakowa żyjących w XV wieku. Dzisiaj odkrywamy, który z nich otworzył pierwszą w Krakowie katolicką bibliotekę. Dowiecie się też o pewnym muzeum, które kryje niezwykłe skarby, a o którym niewielu rodowitych krakowian słyszało…


Jest taka legenda o koszyku jabłek, która dotyczy mężów świątobliwych z grupy Felicis Saeculi Cracoviae. Głosi ona, że Jan Kanty otrzymał koszyk wypełniony po brzegi jabłkami. Nie chcąc zatrzymywać podarku tylko dla siebie, przekazał go swojemu przyjacielowi – Szymonowi z Lipnicy. Szymon natomiast oddał go Izajaszowi, ten z kolei Stanisławowi Kazimierczykowi, następnie koszyk trafił do Świętosława, a później do Giedrojcia. Ostatni z nich oddał koszyk pełen jabłek Janowi.

Co do dzisiejszego zwiedzania – znowu zaczniemy od Kazimierza. Następnie czeka nas krótka wycieczka w obrębie murów Starego Miasta. Czekają na nas dwa średniowieczne kościoły.

IZAJASZ BONER

Urodził się ok. 1400 roku przy ulicy Grodzkiej w Krakowie. Jego imię mogłoby wskazywać na pochodzenie żydowskie… nic bardziej mylnego. Najprawdopodobniej na chrzcie otrzymał imię Ambroży. Jednak należy podkreślić, że z Kazimierzem był związany, w szczególności z kościołem św. Katarzyny. W 1419 roku wstąpił do zakonu eremitów, którzy opiekowali się tym miejscem. Przyjął wtedy imię Izajasz pochodzące od biblijnego proroka.

Po ukończonych studiach w Padwie i w Krakowie kierował katedrą teologiczną na UJ. Niedługo później w stolicy Polski miało miejsce trzęsienie ziemi, podczas którego ucierpiał również Kazimierz i kościół św. Katarzyny. Izajasz bardzo zaangażował się w renowację, a wyjątkowo bardzo zadbał o fresk Matki Bożej Pocieszenia. Odnowione dzieło można oglądać do dziś, a wiąże się z nim kolejna legenda. Izajasz Boner modlił się bowiem gorliwie słowami Monstra te esse Matrem (okaż, że jesteś Matką) i dzięki temu wyprosił wskrzeszenie dziecka.

Grób Bonera znajduje się, oczywiście, w kościele św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu. Jest to mauzoleum umiejscowione na krużgankach w pobliżu kaplicy z freskiem MB Pocieszenia. Jest kolejnym świątobliwym mężem z grupy Felicis Saeculi Cracoviae.

U ŚW. KATARZYNY

Kościół św. Katarzyny to nie tylko Izajasz Boner, o którego beatyfikację wciąż zabiegają augustiańscy duchowni. Tutaj w sposób szczególny czci się św. Ritę – augustiańską zakonnicę z Cascii (Włochy), patronkę od spraw beznadziejnych.

Warto też wspomnieć o tym, skąd ten kościół wziął się w Krakowie. Jest to jedna ze świątyń ekspiacyjnych ufundowanych przez króla Kazimierza Wielkiego. Chodzi o to, że największe grzechy można było odpokutować np. przez ufundowanie kościoła. Król zawinił tak bardzo, że takich kościołów po południowej Polsce rozsianych jest całkiem sporo i są to aktualnie obiekty wysokiej rangi (choćby katedra w Sandomierzu). Z tym związana jest postać ks. Marcina Baryczki, który zwracał (zapewne niejednokrotnie) swojemu królowi uwagę, jakoby źle się prowadził. Król, niezadowolony z takiego postępowania księdza, kazał go uwięzić, a później utopić.

Zwiedzając kazimierski kościół trzeba koniecznie zajrzeć do dwóch kaplic gotyckich (św. Ścibora i św. Tomasza – obecnie zakrystia), które są wsparte na jednym tylko filarze.

MICHAŁ GIEDROJĆ

Kolejny duchowny z grupy Felicis Saeculi Cracoviae to Michał Giedrojć, który nie był Polakiem. Do Krakowa przybył z Litwy, a dokładnie z Bystrzycy, gdzie rozpoczął przygotowania do życia klasztornego w zakonie Kanoników Regularnych od Pokuty (na Litwie zwani białymi augustianami, a w Krakowie markami). Przełożeni przysłali go do Krakowa i tu w klasztorze przy kościele św. Marka spędził nowicjat i złożył śluby. Uczył się też na tutejszej uczelni i zdobył tytuł bakałarza sztuk wyzwolonych. Z ciekawostek warto wspomnieć, że był on pierwszym studentem z Litwy pobierającym nauki na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Zwany był chromym ze względu na niski wzrost, a ponadto jedną nogę miał krótszą. W związku z tym ludzie często go unikali i przyzwyczaił się do życia na uboczu. Z tego względu nie miał problemów z życiem w zakonie o bardzo surowej regule. Żył bardzo skromnie, modląc się gorliwie i posługując w klasztorze. Wyznał swoim współbraciom, że podczas modlitwy usłyszał kiedyś od Chrystusa słowa: „bądź cierpliwy aż do śmierci, a otrzymasz koronę chwały”.

Zmarł 4 maja 1485 roku i zgodnie z tradycją został pochowany w kościele. Później, ze względu na rozwijający się kult wokół tej postaci, jego szczątki umieszczono w niszy przy ołtarzu głównym.

GIEDROYCIANUM

Aktualnie przy kościele istnieje bardzo wyjątkowe muzeum „Giedroycianum”, które utworzono na cześć Giedrojcia. Znajdują się w nim liczne pamiątki związane z błogosławionym. W kaplicy, która jest częścią muzeum, można zobaczyć XV wieczny obraz Madonny Giedroyciowej, przez wieki uważany za zaginiony, a odnaleziony dopiero w 1968 roku! Pod obrazem znajduje się trumienka z relikwiami. W muzeum jest też Sala Korzeni z posągiem błogosławionego i Biała Sala, w której znajdziemy jeszcze kilka obrazów, z czego najcenniejszym jest gotycko-renesansowy tryptyk ze sceną centralną przedstawiającą bł. Michała Giedroycia i św. Kazimierza Królewicza adorujących Matkę Bożą.

Inny ciekawy obraz przedstawia historię pogrzebu błogosławionego. Znajdował się on pierwotnie na nagrobku Giedrojcia. Współbracia nie wiedzieli, gdzie pochować tak wspaniałą osobę, zorganizowali więc naradę. Przybył do nich Świętosław Milczący i wskazał niszę tuż przy ołtarzu głównym kościoła i tutaj właśnie pochowano zmarłego, który stał się członkiem grupy Felicis Saeculi Cracoviae.

MILCZĄCY?

Zarówno jego imię, jak i przydomek wiele mówią o sposobie życia ostatniego świętego z grupy Felicis Saeculi Cracoviae. To gdzie się urodził i kiedy niestety nie jest pewne. Niektórzy nawet twierdzą, że pochodził z Czech. Jednak na terenie Polski bardzo silny kult rozwija się w Sławkowie, więc twierdzi się, że pochodził właśnie stąd. Pracował w kościele Mariackim w Krakowie i tutaj też został pochowany. Warto zwrócić uwagę na to, że w jednej z kaplic tej światyni jest tabliczka, z której wynika, iż Świętosław jest patronem spowiedników i penitentów.

Świętosław był człowiekiem szczególnej, głębokiej wiary połączonej z ascezą. Doskonale sprawdzał się w roli spowiednika, a przydomek „milczący” zyskał dzięki temu, że używał słów tylko tam, gdzie było to konieczne. Stąd też w ikonografii występuje często z palcem na ustach. Trzeba też podkreślić jego zamiłowanie do książek. Nie tylko do ich czytania, był bowiem organizatorem pierwszej w Krakowie katolickiej wypożyczalni ksiąg!

FINAŁ

Szybki spacer od Kazimierza po Stare Miasto odkrywa nowe tajemnice. Jedną z tych ukrytych za murami klasztorów jest muzeum Giedroycianum, o którym istnieniu zapewne prawie nikt nie wie… i dla mnie było to ogromne odkrycie. Gdyby ktoś z Was chciał się do niego wybrać, trzeba pytać po Mszy św. o godzinie 11.30 w niedziele kogoś z członków Bractwa św. Zofii (tak nawiasem istniejące od 1410 roku do dziś!).

 

Źródła:


Autor: BEATA KRZYWDA

Author: Redakcja

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *