Rotacje w Gościu Niedzielnym, czyli sztuka domysłów

Informacja o zmianie na stanowisku redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego” wyciekła najpierw do mediów we wtorek, 25 stycznia, wisiała jako niepotwierdzona, generując teorie w prasie katolickiej, liberalnej, zwykłej i brukowej,  aż wreszcie w środę, 26 stycznia stał się faktem, choć więcej w sprawie spraw do sprostowania niż ogłoszenia.


Kto jest kim?

Fakty są takie: wieloletni redaktor naczelny tygodnika Gość Niedzielny, ks. Marek Gancarczyk został zwolniony z obowiązku pełnienia tej funkcji przez metropolitę katowickiego, abp. Wiktora Skworca. W ciągu piętnastu lat na tym stanowisku ks. Gancarczyk uczynił z tygodnika Gość Niedzielny liczący się na rynku tygodnik opinii, którego sprzedaż rosła nie tylko dlatego, że kolportowany był w kościołach.  Wcześniej podobna sztuka udała mu się z „Małym Gościem Niedzielnym”, który był na skraju bankructwa.

Nowym naczelnym tygodnika został ks. dr. Adam Pawlaszczyk, prawnik, były kanclerz Kurii Metropolitalnej, zaangażowany w Katowicki Sąd Metropolitalny, uczestnik II Synodu Archidiecezji Katowickiej, według notatki na stronie Gościa „współpracował z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego i Wydziałem Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Katowicach w ramach formacji duchownych i świeckich w zakresie kościelnego prawa małżeńskiego oraz teorii prawa kościelnego. Szczególnie zainteresowany literaturą i muzyką, autor poezji, tekstów pieśni religijnych, artykułów i felietonów, współpracował z TVP, Radiem Katowice, Radiem eM i «Gościem Niedzielnym»”.  

Ks. Pawlaszczyk broni reform papieża Franciszka w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa, wskazując że nie służą one ułatwieniu takiego „rozwodu kościelnego”, ale przyspieszeniu procesu przez zmniejszenie wymogów formalnych przy tych samych wymogach prawnych. Innymi słowy: proces może być krótki, ale może oznaczać szybsze potwierdzenie ważności małżeństwa. Jest to jedna z przyczyn, dla których nowy redaktor naczelny uważany jest za liberała.

Nie wiemy, kiedy obaj redaktorzy naczelni, były już i obecny, dowiedzieli się o zmianach i w jakich nastrojach się one odbywały. Możliwe, że właśnie niezadowolenie redakcji ze zmiany przełożonego skutkowało wyciekiem informacji przed czasem, teraz jednak trudno, by pracownicy publicznie prali brudy. Wiemy jednak, ile fermentu wokół tej zmiany się wytworzyło.

Zarzuty i insynuacje

Swoistym spiritus movens całego zamieszania był Tomasz Terlikowski, naczelny Frondy, który tak w opublikowanym na stronie Małego Dziennika a okraszonym wielką pieczątką „ALERT” zapowiedział zmianę w redakcji GN: „Stało się to w sytuacji, gdy „GN” jest jedynym pismem, które wciąż rośnie w rankingach zdobywając wciąż nowych czytelników. Nie ma więc realnych powodów, by go zmienić. Jedynym może być chęć zarżnięcia pisma albo… radykalnej zmiany jego linii. Nie od dziś wiadomo, że arcybiskup Wiktor Skworc nie przepada za PiS-em, a choć Gość Niedzielny nie był apologetyczny wobec władzy, to tak go właśnie w kurialnych kręgach czytano. Nie jest też tajemnicą, że z Watykanu płynął jasne sygnały, by zmienić projanopawłową linię w nauczaniu o małżeństwie, a „Gość Niedzielny” zawsze bronił w tej sprawie ortodoksji. Czy to właśnie te powody stoją za absurdalną decyzją katowickiej kurii?”

Na twitterze Terlikowski zarzucał też abp. Skworcowi traktowanie Gościa jak budki z hot-dogami, do której można wstawić kogoś bez medialnego dorobku. Zaznaczył, że mimo wszystko dobrze życzy nowemu redaktorowi naczelnemu, choć wie, że będzie ciężko. Szkoda, że nie zauważył, że przyczyną afery i negatywnego odbioru postaci nowego naczelnego było stosowanie polityki wycieku prasowego, w efekcie czego, nawet gdy Kuria nie potwierdzała żadnych rewelacji, swobodnie mnożyły się teorie o tym, że jest to próba przerobienia konserwatywnego tygodnika w nowy Tygodnik Powszechny, że na zmianę wpływał nuncjusz apostolski, przypominanie jako „niewyjaśnionej” kwestii teczki TW Dąbrowskiego (teczka założona abp. Skworcowi, gdy był on kapelanem bp. Bednorza, z upoważnienia którego później kontaktował się ze służbami specjalnymi m.in. w sprawach zagranicznych wyjazdów czy kontaktów z internowanymi).

Możliwą zmianą ideowego nastawienia zachwycili się liberałowie i przerazili konserwatyści, często nieraz tylko dlatego, że Gość Niedzielny częściej krytykował rządy Tuska czy Kopacz niż Szydło i  Morawieckiego. Wynikało to jednak z lewicowania Platformy pod względem obyczajowym, na czego tle Prawo i Sprawiedliwość wypada znacznie lepiej, choć nie „idealnie”. W efekcie obie strony barykady politycznej uważały od jakiegoś czasu Gość Niedzielny za „pisowski”.

Można wręcz odnieść wrażenie, że redaktor Terlikowski działa na szkodę „Gościa”, którego linia była konserwatywna, jasno katolicka, ale nie dość prawicowa jak na zapędy niektórych radykalniejszych pism. Weźmy choćby takie zdania, które nie miałyby prawa się pojawić w portalach prześcigających się na co dzień w obronie chrześcijańskiej cywilizacji przed jakimikolwiek imigrantami, a obecnie we wróżeniu tygodnikowi Gość Niedzielny losu TP: „Możemy w imię racji domniemanego niebezpieczeństwa nie przyjmować bezdomnych, umierających z głodu, rannych. Tylko nie tłumaczmy takiej postawy nauczaniem Kościoła, bo ono jest diametralnie inne.” (Bogumił Łoziński, „Posłanka Pawłowicz poucza Kościół”.

Zmiany w Gościu Niedzielnym mogą wyjść na dobre, albo na złe. Na złe jednak zawsze wychodzi szukanie sensacji i doszukiwanie się na siłę złych intencji, a to uprawia się obecnie nad roszadami w katowickiej redakcji.

 

(fot. Piotr Blawicki/EAST NEWs)

Author: Rafał Growiec

Podziel się artykułem na

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *