Jak radzić sobie z przeziębieniem?

Chyba każdy z nas już to kiedyś przechodził: zatkany nos, gorączka, osłabienie, kaszel. Niby nic poważnego – zwykłe przeziębienie, a jednak trudno normalnie funkcjonować… Jest to najpewniej najpopularniejsze schorzenie i jednocześnie najczęstsza dziecięca wymówka, by nie iść do szkoły.


W tym artykule opiszę Ci, czym jest, a czym nie jest przeziębienie, a także z czym ludzie często je mylą i jak je odróżnić od innych chorób. Później dowiesz się, jakie postępowanie zaleca medycyna konwencjonalna oraz przytoczę kilka metod medycyny niekonwencjonalnej – może zechcesz wypróbować? Przy okazji odpowiem na pytania: kiedy należy zacząć się martwić? Czy sięgnąć po antybiotyk? Jak sobie poradzić, gdy pomimo kiepskiego stanu musimy wyjść z domu?

Na początek wyjaśnijmy, czym w ogóle jest przeziębienie? Najkrócej mówiąc: zakaźną chorobą wirusową górnych dróg oddechowych, szczególnie nosa. Bywa także nazywane zapaleniem nosogardła (lub błony śluzowej gardła). Towarzyszy mu najczęściej delikatny kaszel, niewielka gorączka i katar. Razem z ostatnim może występować ból głowy – szczególnie w przypadku zapalenia zatok.

Dlaczego pojawiają się te objawy? Otóż układ immunologiczny nie chce, żeby wirusy zniszczyły nasze tkanki, więc z nimi walczy, a odczuwalnym dla nas skutkiem tego pojedynku są znane nam symptomy. Po co nam katar? Powstaje śluz, z którym można usunąć wirusy i zarażone komórki. Po co nam kaszel? Zapobiega inwazji infekcji na dolne drogi oddechowe. Po co gorączka? Stwarza komórkom odpornościowym lepsze warunki do pracy, dzięki czemu działają szybciej i wydajniej.

Jak przebiega przeziębienie? Chyba każdy z nas je przeszedł, ale dla porządku omówmy i to. Na początku jesteśmy trochę zmęczeni, mamy dreszcze, kichamy, pałęta się jakiś delikatny ból głowy… pewnie wiesz, o co chodzi. Taki stan trwa ok. 1-2 dni i to jest ten okres „nie-wiem-co-mi-jest”, czy „kiepsko-się-czuję”. Stwierdza,my, że to nic takiego, po czym dalej jedziemy na 100%. A potem już wiemy, że to przeziębienie, bo pojawia się zatkany nos, katar, kaszel i myśl, że już chyba wolimy zostać bezrobotni, niż wyjść z ciepłego łóżka, by w szaroburą pogodę pędzić do pracy lub szkoły. Oprócz tego zdarzają się czasem drobne bóle mięśniowe lub delikatna utrata apetytu… Gorączka raczej nie występuje u dorosłych, ale za to zdarza się u niemowląt i dzieci.

Osobiście nie znam nikogo, kto by nigdy tego nie przeżył i nic w tym dziwnego, bo dorosła osoba przechodzi tę przypadłość 2-5 razy w roku, a dzieci nawet do 12 razy. Całość trwa ok. 5-10 dni (najczęściej 7), choć zdarza się, że i 3 tygodnie – zwłaszcza, gdy ktoś ignoruje chorobę i nie robi nic, by się wyleczyć. Skąd bierze się przeziębienie? Może je wywołać wiele rodzajów wirusów – nawet ponad 200, ale nie jest to specjalnie istotne w tak lekkiej przypadłości.

Jak można się zarazić? Bardzo łatwo – drogą powietrzną lub przez kontakt z materiałem zakaźnym. Wirusy są bardzo wytrzymałe – potrafią bytować na rękach, wyczekując momentu, gdy dasz im się zbliżyć do ust, nosa czy oczu. Miejscami sprzyjającymi zarażeniu są supermarkety, przychodnie, komunikacja miejska, szkoły… W zasadzie wszystkie przestrzenie, w których występuje duża rotacja osób, a szczególnie dzieci. Zasada jest prosta – im więcej ludzi wokół nas, tym większe szanse, że ktoś z nich jest chory i może nas zarazić.

Krążą również opinie (zresztą od tego pochodzi nazwa choroby), że można nabawić się przeziębienia po spędzeniu długiego czasu na zimnie i deszczu. Większość badaczy jest zgodna, że zachorowanie ma związek ze zwężeniem naczyń (utrudniony transport śluzu) oraz zmniejszeniem zdolności układu immunologicznego (bo najlepiej działa w wyższych temperaturach). Jednak nie wszyscy powielają tę opinię, o czym można przeczytać w tym badaniu.

OK, skoro już wiemy, czym jest przeziębienie i co je wywołuje, to może teraz przejdźmy do tego, czym ono nie jest i jak odróżnić je od innych przypadłości. Najczęściej myli się je z grypą, która występuje o wiele rzadziej. W rozróżnieniu tych dwóch przypadłości pomoże Wam poniższa tabelka. Ważne jest, by zdawać sobie sprawę z tego, na co chorujemy. Może się okazać, że zamiast zwykłego przeziębienia męczy nas infekcja bakteryjna, która prawie zawsze wymaga wizyty u lekarza.

Jak rozpoznać, że mamy infekcję bakteryjną? Po pierwsze, ból miejsc na twarzy, głowie i w okolicach uszu pogarsza się przy skłonie – mam tutaj na myśli sporą różnicę, a nie taką delikatną, „wmówioną”. Po drugie, wydzielina z nosa jest intensywnie żółta lub zielona i gęsta – nie jest to jednoznaczny objaw, ale powinien nas zaalarmować, że coś jest nie tak. Najlepiej jednak po prostu poczekać – jeśli przeziębienie nie minie po tygodniu, a objawy będą się wręcz zaostrzać i zaobserwujemy któreś z powyższych, to czym prędzej należy udać się do lekarza, bo najprawdopodobniej mamy infekcję bakteryjną i być może potrzebny okaże się antybiotyk.

Powszechnie wiadomo, że „lepiej zapobiegać, niż leczyć”, więc zanim opiszę, jak się wykurować, to wpierw opowiem, jak nie zachorować. Do działań profilaktycznych należy zaliczyć częste mycie rąk i noszenie maseczek twarzowych – szczególnie w szpitalach i oddziałach pediatrycznych (chociaż muszę przyznać, że badacze nie są jednomyślni w tym względzie). Warto też uważać, aby się nie wyziębić, ani nie dać się „przewiać”. Jak poradzić sobie z chorobą, jeśli już nas dopadła? Nie istnieje „lekarstwo na przeziębienie”, więc stosuje się leczenie objawowe – najlepiej jest zostać w łóżku i dać organizmowi samemu się wyleczyć, łagodząc jedynie przykre dolegliwości.

A co, jeśli wzywają nas obowiązki i musimy szybko stanąć na nogi? Pomocne mogą okazać się następujące preparaty: paracetamol, ibuprofen i aspiryna. Paracetamol jest lekiem przeciwbólowym i przeciwgorączkowym, ale trzeba pamiętać, że w dużych ilościach może być bardzo toksyczny dla wątroby. Ibuprofen działa podobnie, a ponadto zwalcza stany zapalne – niestety jego użycie może wydłużyć czas trwania infekcji. Natomiast aspiryna zachowa się niemal jak ibuprofen, jednak ma silne działanie przeciwzakrzepowe, więc osoby z chorobą zakrzepową powinny na nią uważać. Z powyższych najbezpieczniejszy, moim zdaniem, jest ibuprofen.

Na zatkany nos jest kilka remediów. Pierwszy to aerozole udrażniające, których nie powinno się stosować dłużej niż 3 dni (po tym czasie objawy powinny powoli mijać). Drugim ratunkiem są preparaty z solą morską – rozrzedzają wydzielinę, by łatwiej było się jej pozbyć. Możemy je stosować bez ograniczeń, ale trzeba pamiętać, że wzmagają potrzebę dmuchania nosa. Ostatnie wyjście stanowią leki steroidowe, których raczej nie dostaniemy bez recepty, ponieważ ich stosowanie zaleca się w trudniejszych przypadkach.

Jak natomiast postępować, gdy możemy spokojnie odpocząć w domu? Po pierwsze najlepiej zrezygnować z sięgania po wyżej wymienione leki (paracetamol, ibuprofen i aspirynę) – organizm sam sobie poradzi z chorobą, więc nie ma potrzeby wspomagania się tymi specyfikami. Oczywiście, jeśli choroba nie daje nam żyć, to jak najbardziej można z nich skorzystać, jednak przy w miarę normalnym funkcjonowaniu lepiej darować sobie taką kurację. Postanowiłem umieścić domowe sposoby na radzenie sobie z przeziębieniem w poniższej tabeli, aby łatwiej było je zapamiętać – mam nadzieję, że w razie choroby okażą się pomocne i przyniosą Ci ulgę.

To tyle, jeśli chodzi o konwencjonalne leczenie. Przybliżę Ci teraz trochę niekonwencjonalnych metod, ponieważ uważam, że są warte uwagi. Osobiście przetestowałem tylko jedną z nich, ale jej efekty bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Mam tutaj na myśli dietę bez glutenu i nabiału. Nie wiem, ile w tym efektu placebo, ale odkąd ją stosuję, choruję znacznie rzadziej. Wcześniej było to 10-20 razy do roku, a po zmianie diety zaledwie 2, maksymalnie 3 razy i to krótko. Nie ma na to dowodów w badaniach, więc nie mogę Ci tego polecić jako sposobu potwierdzonego naukowo, ale na mnie działa, więc możesz wypróbować – być może tobie również pomoże.

Bardzo znana w Internecie jest metoda Jerzego Zięby, którą ten przejął od praktyka ze Stanów Zjednoczonych – dra Cathcarta. Chodzi w niej o przyjmowanie bardzo dużych dawek witaminy C, ale nie w postaci kwasu askorbinowego (czystej witaminy C), tylko w postaci askorbinianu sodu, który można tanio kupić w Internecie. Wielu ludzi ją stosuje i sobie chwali – osobiście jeszcze jej nie wypróbowałem, ale mam zamiar. Pewne duże badanie pokazuje, że suplementacja witaminą C nie ma większego wpływu na ryzyko zachorowań, chociaż udowadnia, że większe dawki (rzędu 8 g) przyniosły jakiś pozytywny efekt. Większość badaczy odnosi się do tej metody negatywnie , trzeba jednak zauważyć, że podczas jego przeprowadzania podawano dawkę ok. 200 mg witaminy C, podczas gdy Zięba sugeruje dawkę rzędu 30-60 g. W metodzie tej podaje się: podczas przeziębienia 5-6 g co 1-2 godziny (tj. 30-60 g na dzień), a profilaktycznie  1-3 g co 2-4 godziny (tj. 4-15 g na dzień). Nie mogę tego polecić ani na podstawie badań, ani własnego doświadczenia, więc możesz spróbować tej metody na własne ryzyko. Muszę tutaj zwrócić uwagę na to, że według niektórych źródeł podaż witaminy C powyżej 2 g może prowadzić do tworzenia kamieni nerkowych. Z kolei inne źródła podają, że to nieprawda, więc kompromisu nie ma. Warto jeszcze zaznaczyć, iż duże dawki tej witaminy mogą powodować efekt przeczyszczający. Dla mnie jest to sposób nie do końca wyjaśniony, lekarze tej terapii nie polecają i mają do tego pełne prawo.

Ostatnia, dosyć dziwna metoda, którą napotkałem, pochodzi z czasopisma “Nexus” z roku 2011. Osobiście nie wierzę, aby mogła być skuteczna, jednak wiele osób ją chwali – możesz potraktować ten akapit jako ciekawostkę. Autor stwierdza, że przeziębienia i grypy są efektem gromadzenia się w drogach oddechowych kwasu śluzowego, który powstaje z laktozy znajdującej się w produktach mlecznych. Nie brzmi to zbyt wiarygodnie, ale słuszność tej tezy mogą udowadniać alergicy uczuleni na nabiał – w ogóle nie jedzą produktów mlecznych i… nie chorują na przeziębienia ani grypy. Być może jest to kwestia nadmiernie aktywnego układu immunologicznego alergika, ale kto wie? Nie udało mi się znaleźć żadnych ma badań na ten temat, natomiast mogę przedstawić, jakie są zalecenia: łyżeczkę napełnioną cukrem pudrem/miodem/solą należy trzymać w ustach i lekko ssać, dopóki substancja się nie rozpuści (ok. 1-2 minuty), potem wszystko wypluć i powtarzać cały proces aż do ustąpienia objawów. Silne przeziębienia mijają w ciągu 4 godzin, a słabsze w krótszym czasie. W przypadku grypy należy robić takie sesje przez kilka dni. Profilaktycznie zaleca się ssanie substancji przez godzinę tygodniowo. Po terapii należy wypłukać usta wodą, aby zapobiec żerowaniu bakterii na cukrze i nie dopuścić do próchnicy. Z zaleceń wynika, że w przypadku silnego przeziębienia przez bite 4 godziny musiałbyś ssać cukier puder – nie brzmi to dla mnie zbyt wiarygodnie. Wyzdrowienie przypisywałbym już bardziej efektowi placebo niż samej metodzie.

Nie pisałem o metodach, które okazały się właściwie nieskuteczne, takich jak preparaty jeżówkowe i miodowe, bo szkoda tracić na to czas (jeśli chcesz, możesz o nich poczytać gdzie indziej).

Na koniec wspomniałem jeszcze o bardzo ważnej sprawie, a mianowicie o antybiotykach. Często zdarza się, że są przyjmowane niewłaściwie – zazwyczaj z powodu samowolki chorych, lecz czasem także z winy (o zgrozo!) lekarzy, choć tutaj nierzadko wynika to z nacisków pacjentów.

Jak już wspomniałem – zwykłe przeziębienie wywołują wirusy, podczas gdy antybiotyki zwalczają bakterie. Żaden antybiotyk nie pomoże na przeziębienie, bo nie zwalcza jego przyczyny. Najpierw musimy się dowiedzieć, czy mamy zwykłe przeziębienie, czy może wchodzi w grę infekcja bakteryjna. Jeśli od razu po zachorowaniu rzucimy się na antybiotyk, to najpewniej nie wyzdrowiejemy, a w dodatku sobie zaszkodzimy. Lekkomyślne przyjmowanie takich leków jest powodem powstawania superbakterii, przed którymi nie potrafimy się bronić! Antybiotyki to poważne leki, dlatego przeczytaj uważnie poniższą tabelkę i zapamiętaj ją!

Dobrnęliśmy do końca. Mam nadzieję, że teraz już wiesz, jak rozróżnić przeziębienie, grypę i infekcję bakteryjną, jak radzić sobie z chorobą, jak się przed nią chronić i najważniejsze – kiedy udać się do lekarza. Pamiętaj – nie traktuj tego tekstu jak wyroczni, uznaj go raczej za wskazówkę – lekarskiej wizyty nic Ci nie zastąpi. Liczę, że teraz będzie Ci dużo łatwiej poradzić sobie z przeziębieniem, a antybiotyki będziesz traktował z rezerwą. Co do innych metod, to zawsze możesz odezwać się do mnie i dać znać, co Ci pomogło, a co nie. Szczególnie jeśli zdecydujesz się na którąś niekonwencjonalną metodę. A może masz jakiś swój sprawdzony sposób, o którym nie wspomniałem?

 


Autor: MACIEJ ZĘBIK
Redaktor: Małgorzata Bób
Więcej na: www.getthatmed.blogspot.com

Author: Redakcja

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *