Jak wychować dziecko?

Wychowywanie dzieci – sprawa sporna, spędzająca sen z wielu powiek przyszłych i obecnych rodziców. Mały człowiek niczym glina formuje się i przyswaja wszystko, czego nauczą go opiekunowie, oczywiście do pewnego momentu, zanim stanie się świadomą jednostką decydującą o sobie. Jednak i w tym przypadku pewne zachowania i wartości (wyniesione z okresu dzieciństwa) są decydujące i trwałe.


Według Wincenta Okonia wychowanie to: „świadomie organizowana działalność społeczna, oparta na stosunku wychowawczym między wychowankiem a wychowawcą, której celem jest wywołanie zamierzonych zmian w osobowości wychowanka. Zmiany te obejmują zarówno stronę poznawczo-instrumentalną, związaną z poznawaniem rzeczywistości i umiejętnością oddziaływania na nią, jak i stronę emocjonalno-motywacyjną, która polega na kształtowaniu stosunku człowieka do świata i ludzi, jego przekonań i postaw, układu wartości i celu życia. Proces wychowania uwarunkowany jest wieloma czynnikami. Wiąże się on przede wszystkim ze zrozumieniem przez jednostkę określonych norm społeczno-moralnych oraz nadaniem tym normom – w zależności od jej uprzednich doświadczeń i gry motywów – znaczenia osobistego” (W. Okoń, „Nowy słownik pedagogiczny”, s.319).

W niniejszym artykule skupię się na relacji rodzic − dziecko.

Mówiąc o bezstresowym wychowaniu (które nie opiera się na żadnych formach dyscyplinujących dziecko) ciężko jest wspomnieć o jakichkolwiek działaniach na rzecz tego, by rosnąca istota wiedziała, jak należy zachować się w danej sytuacji. Rodzice chcą ograniczyć wszelkie niemiłe dla dziecka bodźce − szczególnie z ich strony. Pozwalają małemu człowiekowi dosłownie na wszystko. Jest wiele anegdotek, które przytaczają naganne zachowania maluchów np. w tramwaju. Oto jedna z nich: Pewien pan zwrócił uwagę mamie z około 3-letnim dzieckiem, że chłopiec go kopie. Matka uśmiechnęła się tylko i powiedziała, że wychowuje syna bezstresowo i dalej pozwoliła mu na jego „zabawę”. Po chwili namysłu mężczyzna uszczypnął kobietę. Ta w odpowiedzi podniosła krzyk, że przecież to się nie godzi! Mężczyzna w odpowiedzi uśmiechnął się niewinnie i stwierdził, że również był w ten sposób wychowany.

Pracując na placu zabaw, widzę ogrom problemu, którym są niewłaściwe zachowania dzieci i ich odpowiedzi, że mogą bić innych, psuć zabawki ponieważ ja − opiekunka −  nie mogę im nic zakazać. Rodzice na informację, że ich pociecha była niegrzeczna tylko wzdychają.

Stawiam więc pytanie, na ile można pozwolić dziecku? Pozwala się im bić, krzyczeć, szarpać innych i dostają wszystko to, czego zechcą, aby tylko nie poleciała ani jedna łza. Nie mówię tutaj o konieczności bestialskiego znęcania się nad dzieckiem i bicia za każdym razem, gdy odważy się powiedzieć „nie”. Ale o rozważnym traktowaniu go jako istotę, która dopiero dorasta i jeśli rodzic nie zareaguje, to maluch zagubi się w późniejszym życiu, co będzie skutkowało: odrzuceniem i „pożarciem” przez świat, ponieważ on nie przystosuje się do jednostki, która przyzwyczajona jest do spełniania jej zachcianek; dominacją nad innymi; osiąganiem wszystkiego kosztem innych ludzi, którzy mają dawać wszystko to, czego zapragnie bez słowa sprzeciwu; nieumiejętnością bycia w związku; przyzwyczajeniem do brania zamiast dawania.

Przedstawiam tu oczywiście trzy skrajności, które nie zawsze się sprawdzają. Jednak gdy my (nauczyciele, rodzice, opiekunowie) nie zareagujemy w odpowiednim momencie, to dzieci, które nauczone są, że mogą wszystko, będą to wykorzystywać. Zapytam więc − kto tu kogo wychowuje? Rodzice dzieci czy dzieci rodziców? Nie można milczeć o tym problemie. Jesteśmy odpowiedzialni za społeczeństwo, które dorasta. To my będziemy odczuwać negatywne skutki nadchodzącej fali bezstresowego wychowania.

Kolejnym problemem jest zachowanie dzieci w szkole. Rodzice wierzą w każde słowo maluchów. Oczywiście trzeba reagować na każde niepokojące sygnały i sprawdzać je, ale sama byłam świadkiem, kiedy dziewczynka mówiła do mamy, że pani od religii jest głupia, bo każe im odrabiać zadania! I matka to powtarzała. Dodatkowo chciała zrezygnować z uczęszczania dziewczynki na te zajęcia… bo pani zbyt dużo wymaga od dzieci. Kto by pomyślał, że dziecku idącemu do Pierwszej Komunii Świętej potrzebne jest znać Dziesięć Przykazań Bożych…

Kary są środkiem dyscyplinującym i wprowadzającym harmonię do życia dziecka. Maluch znając reguły, czuje się bezpiecznie. Amerykańska Super Niania daje szereg rad wychowawczych, które pomagają poskromić niepohamowany charakter pociech bez użycia siły. Ewentualnym kosztem jest: ilość poświęconego czasu przez opiekunów, cierpliwość i kilka łez dziecka, który być może pierwszy raz zderza się z tym, że nie jest tak, jak ono by chciało.

Drodzy rodzice. Dyscyplinowanie dzieci nie sprawia, że stają się one nieszczęśliwe! To wy w dużym stopniu jesteście za nie odpowiedzialni! Znajdźcie złoty środek. Zarówno ustawianie dzieci „na baczność” (na wzór Spartan), jak i nadmierna uległość nie są dobre. Bicie dzieci jest karygodne, buduje lęk przed rodzicem. Pokazuje tylko i wyłącznie jego słabość. To on nie jest w stanie zapanować nad swoimi emocjami, więc jak poradzi sobie z emocjami dziecka?

Miłość ma wiele oblicz. Umiejętne reagowanie na negatywne zachowania dzieci pomogą mu w przyszłym życiu ucząc tego, co jest dobre, a co złe oraz empatii do drugiego człowieka.

Author: Emilia Ciuła

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *