Trudne sprawy

Niedawno w Kościele obchodzony był Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. W wielu miastach odbyły się ekumeniczne nabożeństwa, spotkania i prelekcje z udziałem chrześcijan różnych wyznań. Czy jedność wyznawców Chrystusa możliwa jest jednak tylko przez jeden tydzień w roku?


Przez te kilka dni sporo się działo i padło wiele pięknych słów o tym, ile nas łączy. Różnice zeszły nieco na dalszy plan, a wydawać się mogło, że jedność chrześcijan jest na wyciągnięcie ręki. Dlaczego zatem wciąż trzeba się o nią modlić? Czemu na co dzień tak trudno nam znaleźć nam wspólny język? Może jest to tylko utopijna wizja, która w konfrontacji z rzeczywistością okazuje się tylko marzeniem ściętej głowy? Te pytania nie dają mi spokoju, zwłaszcza że o jedność uczniów prosił w Modlitwie Arcykapłańskiej sam Jezus. Może zatem da się ją osiągnąć i utrzymać dłużej niż przez ten styczniowy tydzień?

POCZĄTKI

Dwie wielkie schizmy (1054 r. i 1517 r.) skutecznie podzieliły Kościół na trzy wielkie odłamy: katolicyzm, prawosławie i protestantyzm. Przez setki lat chrześcijanie różnych wyznań wzajemnie się zwalczali, prześladowali, a w najlepszym razie nie utrzymywali ze sobą kontaktów. Każdy sobie rzepkę skrobał, aż na początku  XX w. pojawiły się w obrębie wspólnot anglikańskich oraz protestanckich nieśmiałe próby dialogu. Tuż po drugiej wojnie światowej odbyło się w Amsterdamie pierwsze wielkie spotkanie przedstawicieli 147 Kościołów, które zaowocowało powstaniem Światowej Rady Kościołów. Kościół Katolicki oficjalnie włączył się w ruch ekumeniczny (z gr. oikumene – zamieszkana ziemia) po Soborze Watykańskim II. W obradach uczestniczyli w charakterze zaproszonych gości przedstawiciele wyznań niekatolickich, a sam Sobór wydał 3 dokumenty dotyczące stanowiska wobec ekumenizmu. Od tego czasu papieże wielokrotnie spotykali się z chrześcijanami innych wyznań, a dialog pomimo istotnych różnic jest nieustannie prowadzony.

TRZY MODELE RELACJI

W historii wzajemnych stosunków wyznań chrześcijańskich można wyróżnić trzy koncepcje interakcji. Pierwszy zakłada, że poszczególne Kościoły próbują przekonać pozostałych do przyjęcia swojej wizji, jako że każdy uważa się za ten „najwłaściwszy”. Przypomina to wzajemne przeciąganie liny i rzadko kiedy prowadzi do czegoś konstruktywnego. Drugi model to próba dialogu zakończona wspólnym wnioskiem, że różnice są nie do przeskoczenia, a podziały między chrześcijanami przypominają mury, odgradzające nas od siebie. Dialog jest niby możliwy, ale mocno ograniczony. Trzeci sposób kształtowania relacji między Kościołami to zbliżanie się do siebie poprzez nawrócenie. Zakłada ono, że każda wspólnota, zbliżając się coraz bardziej do Chrystusa, przybliża się także do innych chrześcijan. Ma to dawać realną szansę pojednania między Kościołami, a także zacieśniać więzy jedności uczniów Chrystusa. Piękne słowa, ale czy to jest w ogóle wykonalne?

NOWA DROGA

Trzeci model próbuje realizować od przeszło 40 lat Chemin Neuf (z franc. nowa droga). Pod tą nazwą kryje się powstała we Francji katolicka wspólnota o powołaniu ekumenicznym, jak sama się określa. Założył ją w 1973 r. w Lyonie jezuita, o. Laurent Fabre, łącząc duchowość ignacjańską z doświadczeniami odnowy charyzmatycznej. W domach Chemin Neuf rozsianych po całym świecie żyją wspólnie chrześcijanie różnych wyznań (zachowując przy tym pełną więź z macierzystym Kościołem): księża katoliccy, bracia i siostry żyjący w celibacie oraz małżeństwa. Ich charyzmatem jest ewangelizacja, modlitwa o jedność chrześcijan oraz uwielbianie Boga. Wspólnota prowadzi ponadto parafie, akademiki oraz domy rekolekcyjne, gdzie organizowane są sesje dla osób w każdym wieku oraz każdego stanu. Choć dzielenie jednego stołu eucharystycznego nie jest możliwe, to w katolickiej liturgii z elementami zaczerpniętymi z innych tradycji, uczestniczą także niekatolicy. Ukłon w stronę prawosławia stanowi szczególny szacunek dla ikon, które pozostają zajmują ważne miejsce w praktykach Chemin Neuf. Natomiast uwielbienie praktykowane według nurtu charyzmatycznego to inspiracja doświadczeniami Kościołów protestanckich. W ten sposób wspólnota stara się być w świecie widocznym znakiem jedności chrześcijan, starając się spełnić marzenie Jezusa, modlącego się, aby byli jedno.

PIELGRZYMKA ZAUFANIA

Nieco inną wizję jedności miał założyciel ekumenicznej wspólnoty z Taizé, brat Roger. Jego zdaniem pojednanie ma się wyrażać we wspólnej modlitwie oraz otwarciu się na działanie Ducha Świętego. Tę drogę nazywał on „pielgrzymką zaufania przez ziemię”, a jej fundamenty stanowią radość, prostota i miłosierdzie. Bracia z Taizé od lat zapraszają młodych ludzi z całego świata do wspólnego odkrywania braterstwa, budowania więzi zaufania pomiędzy poszczególnymi osobami, Kościołami, krajami na bazie chrześcijańskiej modlitwy. Sami bracia realizują charyzmat jedności poprzez proste życie, jakie prowadzą w tej  wspólnocie chrześcijanie najróżniejszych wyznań. Taizé zaprasza wszystkich ludzi dobrej woli do osobistego spotkania z Bogiem i drugim człowiekiem oraz wzajemnego dzielenia się tym doświadczeniem, bez względu na wszystko to, co potencjalnie nas dzieli.

W kwestii ekumenizmu wydarzyło się już i nadal dzieje się bardzo wiele dobra. Nie tylko  w trakcie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, ponieważ nie brakuje ludzi, których ból podziału motywuje do zmiany tej – wydaje się patowej- sytuacji. Mimo to w obrębie najważniejszych kwestii (zwłaszcza Eucharystii) różnice są diametralne, a ich przezwyciężenie zdaje się przerastać ludzkie możliwości. Pozostaje nam ufać, że Pan Bóg jest większy niż wszystkie nasze podziały, a to, co dla nas niemożliwe, nie stanowi dla niego żadnego problemu.

Author: Małgorzata Różycka

Studentka medycyny na berlińskiej Charite. Pasjonatka żeglarstwa i podróży tam, gdzie oczy (i nogi) poniosą.

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *