Jest nadzieja

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie. (Mt 17,1-9)

Gdy faraon uwolnił lud, nie wiódł go Bóg drogą prowadzącą do ziemi filistyńskiej, chociaż była najkrótsza. Powiedział bowiem Bóg: "Żeby lud na widok czekających go walk nie żałował i nie wrócił do Egiptu. (Wj 13, 17 – fragm. I czyt. z Godziny Czytań II Niedzieli Wielkiego Postu)


Bóg nie prowadzi prosto do celu. Zanim Chrystus wyjdzie na Golgotę, wpierw udał się na Górę Przemienienia. Wziął ze sobą Apostołów, aby w „ich sercach nie zapanowało zgorszenie krzyża i by uniżenie dobrowolnie przyjętej męki nie zakłóciło wiary tych, którym została objawiona wspaniałość ukrytej godności” (św. Leon Wielki).

Można powiedzieć, że oba wyprowadzenia się nie udały. Mimo, że Izraelici zostali cudownie uratowani z ręki Egipcjan, przeszli przez Morze Czerwone, jedli manną i przepiórki, widzieli wodę wyprowadzoną ze skały, a w drodze stale im towarzyszył słup ognia lub obłok, jako znaki obecności Jahwe, cały czas wątpili i szemrali. Z wyprowadzonych z Egiptu do Kanaanu weszło tylko dwóch ludzi: Jozue, syn Nuna i Kaleb, syn Jefunnego.

Z kolei z trójki apostołów, którzy widzieli przemienionego Jezusa, pod krzyż dotarł tylko jeden. Piotr wystraszył się służącej, o Jakubie ewangelia nawet nie wspomina, a był przecież nazywany bratem Pańskim.

Bóg próbuje przygotować człowieka na trudne doświadczenia, objawiając mu przyszłą chwałę. Pozornie niewiele z tego wynika. Jednak patrząc głębiej, przecież nawet ci spośród Izraelitów, którzy umarli na pustyni, umarli jako ludzie wolni. A choć Piotr i Jakub nie stanęli pod krzyżem, przecież ostatecznie okazali się świadkami godnymi krzyża Chrystusowego. Także i dla mnie w obecnych trudnościach – jest nadzieja.

Author: Wojciech Urban

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *