Konstytucja? Nie mamy powodów do dumy…

Jeśli porównać sposób, w jaki uchwalono konstytucję 3 maja z obecną formą reformy państwa, wyjdzie na to, że świętujemy dziś jeden z największych przekrętów w historii polskiej państwowości.


Obrady nad tekstem zaplanowane były na 5 maja. Zwolennicy reformy przyśpieszyli je jednak, aby osłabić opozycję – większość z posłów rozjechała się do domów na święta wielkanocne. Projekt konstytucji przedstawiono w nocy z 2 na 3 maja w Pałacu Radziwiłowskim. Następnie posłowie w tajemnicy przenieśli się do Zamku Królewskiego na obrady i głosowanie. Miejsce to „zabezpieczała” Gwardia Królewska i wojsko pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego.

Projekt zbulwersował opozycję. Poseł z Kalisza, Jan Suchorzewski, miał wyciągnąć na środek sali swego kilkuletniego syna, grożąc, iż zabije go, jeśli konstytucja zostanie uchwalona, aby dziecko nie dożyło niewoli, jaka miała spaść w konsekwencji na kraj (cóż, niewola faktycznie przyszła…)

Co prawda w szlachetnym celu, ale jednak był to zamach stanu. Złamano dotychczasowe prawa – niepisane, które regulowało porządek obrad, np. kworum, (którego nie było podczas uchwalania trzeciomajowej konstytucji), jak również i pisane – artykuł o sukcesji tronu był sprzeczny z tzw. pacta conventa, czyli obietnicami składanymi przez każdego króla przed koronacją, ich złamanie odbierało władcy prawo do tronu.

Jeśli więc świętujemy dziś rocznicę tego przekrętu, potocznie zwanego uchwaleniem Konstytucji 3 maja, to dobrze by było zmodyfikować optykę patrzenia na bieżącą politykę krajową.

Nawiasem mówiąc, trochę nie rozumiem przeświadczenia o „świętości”, czy „nienaruszalności” konstytucji. Sami je pisaliśmy i sami (w większości) uchwalali – choć z marnym skutkiem. Marcowa z 1921, była pisana przeciwko Piłsudskiemu. Wszyscy wiedzieli, że w wyborach prezydenckich wygra Marszałek, więc sejm wywindował pozycję premiera. W efekcie Piłsudski nie miał ochoty bawić się w „strażnika żyrandola”, na prezydenta desygnował kogo innego, a sam usunął się na bok polityki, by za kilka lat (1926 roku), ponownie przejąć władzę w wyniku zamachu stanu (w trakcie którego zginęło prawie czterysta osób!)

Z kolei obecnie obowiązując była pisana w podobnym kluczu, tyle że przeciwko Lechowi Wałęsie, który wówczas się pożarł z resztą opozycyjnej elity (tzw. „wojna na górze”). Dlatego uchwalona w 1992 roku „Mała Konstytucja”, regulująca uprawnienia najważniejszych organów władzy, pozbawiona jest logiki, co od jakiegoś czasu dobitnie udowadnia blog: logikczytakonstytucjerp.

Dlaczego w ’97 nie naprawiono tego błędu? Cytując klasyka: „Nie wiem, ale się domyślam”.

Także może zanim zaczniemy być dumni z własnej historii, może najpierw wyciągniemy z niej wnioski? Czyli np. napiszemy nową, porządną ustawę zasadniczą…

Czego i sobie, i Państwu, w to święto życzę!

Author: Wojciech Urban

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *