Moja, twoja czy święta?

W dziennikarstwie prawda to wartość absolutna. Ale z czym to się je? Jest rzeczywiście tylko jedna prawda? A może każdy ma swoją?


Stary dowcip opowiada o redaktorze, który przeprowadzał w Edenie wywiad z Panem Bogiem. Kiedy Stwórca skończył mówić, dziennikarz zwrócił się do węża, mówiąc: „A teraz wysłuchamy drugiej strony”. To dosyć jaskrawy przykład dziennikarskiego obiektywizmu, choć mnie osobiście on poruszył. Redaktor nie wysilił się co prawda przy myśleniu, ale za to skrupulatnie zadbał o dokładne przedstawienie całej sprawy. Rzetelność powinna bowiem być pierwszym przykazaniem dziennikarza. Coś poszło jednak nie tak i standardem stało się zdanie: „Telewizja kłamie”, przy czym telewizja to tylko symbol wszystkich innych mediów, którym już się nie wierzy. Na ile media nami manipulują?

Czego oko nie widziało

Wiedza stanowi nasze okno na świat. Dzięki niej kształtujemy swój światopogląd, przyjmujemy konkretne postawy oraz działamy. Zadaniem dziennikarzy jest przekazywanie informacji, by odbiorca dowiedział się czegoś nowego, a także uzyskał możliwie pełny obraz sytuacji. Zdarza się jednak, że pewnych treści się po prostu nie publikuje. Może to być np. przeciwstawny pogląd, albo okoliczności, mające istotny wpływ na wydźwięk całej sprawy. Jest to idealny sposób manipulowania świadomością, ponieważ przeciętny człowiek nie ma wyrobionego zdania w kwestii, o której istnieniu nie ma nawet bladego pojęcia. Prominentny przykład to wydarzenia ostatniego tygodnia w Niemczech. Próbowano tam zatuszować sprawę napaści na tle seksualnym na kobiety, jakie miały miejsce w noc sylwestrową. Problem wybitnie drażliwy, bo chodzi najprawdopodobniej o emigrantów (uchodźców?), dlatego media próbowały skierować uwagę opinii publicznej na inne wydarzenia. Dziennikarze są osobami decydującymi, o czym mówi w danym momencie cały kraj ponieważ to oni dokonują selekcji newsów, jakie trafiają do serwisów informacyjnych. A stamtąd do świadomości pozostałych zjadaczy chleba. Ochroną przed tą formą manipulacji będzie zwyczajne krytyczne myślenie i pytanie się: po co oni o tym mówią i co chcą w ten sposób osiągnąć?

Płachta na byka

Świat polityki to jeden z głównych obszarów zainteresowania dziennikarzy. Świetnie działa tu zresztą zasada popytu i podaży. Obywatele chcą wiedzieć, co wyprawia ich rząd, politycy potrzebują społecznego mandatu oraz poparcia, a łączącym ich ze sobą elementem są w znacznej mierze media. Od lat narzekamy na poziom debaty politycznej i ośmielam się twierdzić, że za tę mizerną jakość w dużym stopniu odpowiadają dziennikarze. Łatwo zorganizować program, gdzie spotkają się sprawni retorycznie (żeby nie powiedzieć agresywni) przedstawiciele dwóch nieznoszących się ugrupowań, którzy będą się wzajemnie obrażać, przekrzykiwać i nigdy nie dojdą do konstruktywnych wniosków. Na takie byki nie trzeba nawet specjalnie płachty. W ten sposób promuje się z jednej strony skrajności (wszak publiczna jatka jest nadzwyczaj atrakcyjna), a z drugiej zniechęca zwykłych obywateli do udziału w życiu publicznym, do kontroli polityków i rozliczania ich z mandatu zaufania. Łatwo także zdyskredytować nielubianego czy niewygodnego polityka. Jak się bronić? Moim zdaniem po prostu nie oglądać programów, o których z góry wiadomo, że to nic tylko całe mnóstwo hałasu o nic.

Odcienie szarości

Jako poszukiwacz prawdy dobry dziennikarz wie, że porusza się po całej palecie barw od bieli do czerni, a jego zadaniem jest je wydobyć i ukazać w prawdziwym świetle. W jednym jednak obowiązuje absolutne rozgraniczenie: fakty i opinie. Rzetelność wymaga, by granice między nimi były jasno postawione tak, by odbiorca sam mógł na podstawie obiektywnej informacji wyrobić sobie zdanie na dany temat. Sugerowanie oceny to wielki grzech dziennikarzy, niestety nagminnie popełniany. Uważna lektura rozmaitych tekstów pozwala wyłapać nieraz bardzo subtelną, ale jednak obecną manipulację. Kolejność danych, urywki wypowiedzi pozbawione kontekstu, wartościujące określenia, brak wyraźnego rozdziału faktu od komentarza – długo można by wyliczać. Rzecz jasna nie chodzi tu o wylewanie dziecka z kąpielą i odmawianie dziennikarzom prawa do własnego zdania, tylko o respektowanie prawa każdej osoby do posiadania swojej opinii. Media mają informować, a resztą każdy zajmuje się sam.

Nudne dobro

Nie jest to wprawdzie klasyczna forma manipulacji, ale za to wyjątkowo niebezpieczna: pesymizm. W mediach podaje się niemal wyłącznie informacje na temat polityki, katastrof, wypadków oraz innych smutnych, dołujących wydarzeń. Gdyby tylko z tego źródła czerpać wiedzę o świecie, to w najlepszym razie człowiek nabawiłby ciężkiej depresji. Tak rzadko słyszy się o dobrych rzeczach, wspaniałych inicjatywach, świetnych pomysłach, które przecież też są częścią rzeczywistości. Dobro jest nudne i kiepsko się sprzedaje, więc mało kto bierze się za taki temat. A szkoda, bo można by było pomnożyć je oraz zachęcić ludzi do zrobienia czegoś dobrego. Jednak statystyki sprzedaży są nieubłagane: im więcej ofiar, krwi, brutalności, im więcej przekroczonych granic, tym wyższe słupki w dziale promocji. W ten sposób utwierdza się ludzi w przekonaniu, że są tylko trybikami w wielkim systemie świata i nie mają szans w starciu ze złem, cierpieniem itp. Dlatego zachęcam wszystkich odbiorców mediów do używania rozumu (zgodnie z przeznaczeniem), krytycznego oraz niezależnego  myślenia, a także do życzliwości wobec dziennikarzy, którzy –choć pełni najlepszych intencji-są tylko ludźmi.

Author: Małgorzata Różycka

Studentka medycyny na berlińskiej Charite. Pasjonatka żeglarstwa i podróży tam, gdzie oczy (i nogi) poniosą.

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *