No drugs, no sweets, no tricks

„A po upływie dziesięciu dni wygląd ich był lepszy i zdrowszy niż innych młodzieńców, którzy spożywali potrawy królewskie. Strażnik zabierał więc ich potrawy i wino do picia, a podawał im jarzyny.” (Dn 1, 15-16)


Ci, którzy nie traktują tej metody żywienia w kategorii duchowej, nazywają ją dietą owocowo-warzywną, terapią sokowo-owocową albo (odważniejsi) kuracją sokowo-półgłodówkową. Osoby wybierające tę propozycję na scenariusz osobistego postu tytułują ją jako post Daniela.

AUTORKA I PREHISTORIA POMYSŁU

Autorką diety owocowo-warzywnej jest dr med. Ewa Dąbrowska. Ponad 20 lat temu została zaintrygowana przytoczoną na wstępie perykopą z Księgi Daniela. Historia biblijna dotyczy trzech młodzieńców na dworze babilońskiego króla, którzy ze względów religijnych i (koniec końców) z narażeniem życia odmówili spożywania dworskich pokarmów, stawiając ultimatum. Przez 10 dni, podczas gdy inni chłopcy jedli ze stołu pańskiego, oni mieli się żywić jedynie jarzynami. Finał sytuacji był taki, że wygrali bezapelacyjnie. Pytanie, jakie zadała sobie dr Dąbrowska dotyczyło tego, czy tylko lekcję zawierzenia można wyciągnąć z tej opowieści albo potwierdzenie nadprzyrodzonego działania Boga-obrońcy? Neonowym hasłem/pretekstem do badań okazały się tu być „jarzyny”.

CO GRAJĄ

„Jarzyny” czyli co? Repertuar ingrediencji bywa szokiem. Można jeść tylko owoce o niskiej zawartości białka i cukrów: cytrusy, ale tylko cytryny i grejpfruty (pomarańcza jest już zbyt sacharotycznie rozpasana) oraz jabłka. Z warzyw wszystko prócz wysokobiałkowych, więc odpadają wszelkie fasole, groszki, kukurydze i ziemniaki. Produkty można w różnych aranżacjach gotować i zapiekać, ale nie smażyć (albowiem zero oleju, smalcu czy masła!). Co do picia? Soki: jabłkowe, marchewkowe, grejpfrutowe i każde inne z dopuszczalnych składników; także herbaty ziołowe, owocowe, białe i zielone – nie czarne! I żadnej kawy. No drugs, no sweets, no tricks.

WRAŻENIA POCZĄTKOWE

Jest to jedna z tych diet, w której tak naprawdę je się DUŻO, tylko stół musi być zdyscyplinowany. Dr Dąbrowska, opracowując jadłospis, bazowała na pewnej biologicznej prawidłowości. Kiedy nasz organizm nie otrzymuje białka i wielocukrów z zewnątrz, zaczyna się przestawiać na tzw. proces odżywiania wewnętrznego. Dochodzi wtedy do systematycznego (żeby nie powiedzieć chronologicznego) spalania wewnętrznych zapasów organizmu w postaci m.in. tłuszczów, ale – co więcej – przede wszystkich zalegających, zwyrodniałych tkanek. Stąd też, wyjaśnia autorka, przy pierwszym etapie diety, kiedy organizm doświadcza szoku, bo jest zmuszany do zmiany „trybu dostawczego” z zewnętrznego na wewnętrzny, można odczuwać przejściowe osłabienie i ból w miejscu dawnych urazów. Podręcznikowym przykładem jest tutaj przypadek dojrzałej kobiety, którą w trakcie kuracji rozbolało miejsce, gdzie w dzieciństwie nabiła sobie krwiak. Dopiero w wyniku procesu odżywiania wewnętrznego organizm miał szansę poprzez spalanie tkankowe pozbyć się tej zwyrodniałej tkanki po ładnych kilkudziesięciu latach (!)

DAWKOWANIE I ODLICZANIE

Post czy dieta inspirowana „jarzynami” z Dn jest wykorzystywana jako skuteczna metoda leczenia samym tylko żywieniem chorób układu pokarmowego, nerwowego, nowotworów, cukrzycy i wielu innych. Z zależności od schorzenia funkcjonują różne warianty kuracji. Metoda sama w sobie bazuje przede wszystkim na od-zewnętrznym czy też do-wewnętrznym oczyszczeniu organizmu i doprowadzeniu go do naturalnej równowagi constans zaburzanej przez nasze złe nawyki żywieniowe. Bacząc na tzw. „poziom powagi zastanej sytuacji” praktykuje się na początek kilkudniowy wariant sokowy, dopiero później dodając owoce i warzywa. Scenariuszy jest tyle ile przypadków. Przy poważniejszych schorzeniach niezbędna jest konsultacja dietetyczna, która funkcjonuje nieprzerwanie w siatce gabinetów „służących” tą metodą leczenia, które założone przez dr Dąbrowską funkcjonują w Polsce już od ponad 20 lat. Również wiele osób „dobrze się mających” i bez konieczności konsultacji korzysta z tej metody indywidualnie w ramach czasu osobistego postu czy zdrowotnego oczyszczania organizmu. Czas również jest kwestią do ustalenia. O ile w biblijnej opowieści mowa jest o 10 dniach, tutaj klasyczny cykl kuracyjny trwa 21 dni, niektórzy praktykują także i okres 6-tygodniowy. Zalecaną metodą profilaktyczną jest również, by po zakończonym cyklu, oprócz tego, by, rzecz jasna, nie uprawiać jedzeniowych bachanaliów (no drugs, no sweets!), uczynić sobie jeden tydzień w miesiącu owocowo-warzywnym.

O CZYM MILCZY WSPÓŁCZESNA MEDYCYNA

We wstępie do swojej książki „Ratować ciało i ducha żywieniem” dr Ewa Dąbrowska wskazuje na pewną intrygę. Ze względu na błogosławiony szok, jakiego doświadcza w tej diecie organizm wskutek zmiany trybów odżywiania, ale który – warto podkreślić – mija po pierwszych dniach! – metodę tą nazywa się także metodą leczenia głodem albo metodą półgłodówkową. Intryga polega na tym, że choć jej skuteczność jest bezdyskusyjna i medycznie potwierdzona, współczesna medycyna nie lubi o niej wspominać. Autorka pisze, że ze względu na dramat jakim jest skażenie przemysłu farmaceutycznego konsumpcjonizmem, łatwiej jest pacjentowi nafaszerować się chemią „z zewnątrz”, niż podjąć się wysiłku odmówienia sobie czegoś. W świecie przesytu ludzie boją się głodu. Tak też wychowuje nas społeczeństwo. Coś cię boli? – weź tabletkę. A prawdziwe zdrowie to mozolna rzecz, choć może nie aż tak, chyba po prostu chodzi tu o psycho-biologiczną uczciwość. I da się. No tricks.

CO MÓWI DUCH DO

Niezwykle popularne jest realizowanie postu Daniela w ramach rekolekcyjnych turnusów. Takich propozycji jest niemało. Przykładowo  ośrodek Pallotynów w podwarszawskim Konstancinie ma to w „ofercie stałej” (www.postdaniela.pl). Kwadracik reklamowy „rekolekcje z dietą Ewy Dąbrowskiej” można też co tydzień znaleźć w Gościu Niedzielnym. Jeśli ktoś nie jest zainteresowany kontekstem rekolekcyjnym, już tylko po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła „dieta Dąbrowskiej” następuje cała lista propozycji „wczasów z”.

REMINISCENCYJKA MAŁA

Mnie samej udało zrealizować się post Daniela dwa razy. (Raz w czasie sesji letniej, co było super-karkołomne ze względu na no sweets). Takiego poziomu wyciszenia, skupienia życiowego i (niech już będzie to cokolwiek śliskie semantycznie) harmonii nie osiągnęłam nigdy. I bliskości z Bogiem. Post Daniela jest uznawany za taką odmianę postu, która nie jest zorientowana na otrzymanie czegokolwiek, ale po prostu na wejście w większą intymność z Nim. Kiedy wyciszamy i umniejszamy swoje ciało, nie dając dojść do głosu jego zachciankom, wtedy robi się więcej miejsca na ducha. Mniej mojego ciała = więcej miejsca, żeby to Jego Słowa stawały się ciałem we mnie. Post jak wyznanie. Post jak „zrobić to z miłości”.

 


Autor: MAJA MROCZKOWSKA

Author: Redakcja

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *