O co chodzi z tym coachingiem?

Coaching to coraz powszechniejsza forma skłaniająca ludzi do samorozwoju. Jest metodą, na której pracuje coraz więcej Polaków. Co to jest coaching i na czym polega? O tym rozmowa z Joanną Zientek.


Emilia Ciuła: Opowiedz mi krótko o sobie. Co robisz na co dzień, od ilu lat pracujesz jako coach?

Joanna Zientek: Jestem wieloletnim menadżerem korporacyjnym. Zarządzanie ludźmi było dla mnie dużym wyzwaniem i zarazem satysfakcją.  Jako szef szukałam różnych metod rozwoju dla siebie i swoich ludzi. W 2004 roku trafiłam na pierwszy w życiu kurs coachingu, po którym zaczęłam używać metod coachingowych w zarządzaniu. Z czasem zaczęłam prowadzić indywidualne sesje coachingowe jednocześnie nie zaprzestając nauki. Uważam, ze metoda to jest dobra skuteczna i nastawiona na przyszłość i rezultaty, czyli wszystko to, co lubię. Na co dzień używam różnych form rozwojowych  prowadzę szkolenia, doradzam, konsultuje, czasami wykładam na uczelni, ale i tak najbardziej lubię indywidualne sesje z klientami.  

Jak zaczęła się twoja przygoda z coachingiem?

Coaching to taka moja 3 nutka zawodowa. Całe życie byłam szefem w dużych korporacjach. Kilka lat temu zdecydowałam , że chcę odpocząć od wielkiej odpowiedzialności menadżerskiej. Chciałam mieć więcej czasu dla dzieci i zaczęłam pracować jako trener biznesu. W miedzy czasie rozwijałam się jako coach. Nie ma polskiego odpowiednika nazwy coaching. Jest straszne zamieszanie jeśli chodzi o nazewnictwo i określenie, co to tak naprawdę jest. Postanowiłam sobie to uporządkować, chciałam się dowidzieć, czym on się różni od szkoleń, terapii i od działań rozwojowych.

W takim razie, co to jest coaching?

Coaching to pomoc ludziom w dokonywaniu zmian w taki sposób, w jaki tego oczekują oraz w podążaniu w kierunku, który obrali. Coaching pomaga ludziom na każdym poziomie ich życia, w stawaniu się tym, kim chcą i w byciu najlepszym jak to tylko możliwe. Jest to metoda pracy z klientami, która nie zawsze się sprawdza – zwłaszcza w Polce. Dlaczego? Po pierwsze, klienci nie wiedza co to jest, ciężko im to wytłumaczyć. Po drugie, nie są gotowi to takich metod pracy. Po trzecie, my w Polsce wolimy narzekać niż szukać rozwiązań. Co niestety blokuje ludzi i hamuje ich rozwój. Jednak są wyjątki.

Czym różni się coaching od terapii?

Dla jasności, terapia zajmuje się przeszłością – od dzisiaj do narodzenia wydarzyły się różne rzeczy, które w jakiś sposób wpływają na człowieka. Podczas sesji wraca do tych zdarzeń, analizuje się je, stara się im przyjrzeć i zaakceptować.  Tym coaching nie jest. Coaching nie jest również doradztwem, nie wolno mi, pracując metoda coachingową z klientem, mu doradzić. Jeśli podałabym mu moje rozwiązanie, które mnie się wydaje dobre, to ono będzie moje, nie jego. Coaching nie jest również uczeniem, nie uczy się klienta. Cała sztuka polega na tym, żeby zmobilizować człowieka do innego myślenia niż zazwyczaj to robi. Ważne jest to, że zajmuje się tylko i wyłącznie kreowaniem przyszłości. Czyli drugą stroną terapii – od dziś do przyszłości. W przypadku, gdy coś z przeszłości człowieka blokuje, to ja mogę tylko zapytać – co zamierza z tym zrobić żeby mu to nie przeszkadzało? Idea jest taka, że zajmujemy się przyszłością. Coaching jest również mobilizowaniem, szukaniem sposobów na to, żeby klient zaczął myśleć niestandardowo lub sprawdził obszary, o których nawet boi się myśleć.

Co to znaczy?

Jest taka analogia, aby zrozumieć metodę: ludzie chodzą po szybie jak muchy, mają swoje ramy, które ich ograniczają. Ciągle popełniają podobne błędy. Pytanie jest, jak im otworzyć ramę i powiedzieć – wyjdź  za ramę, zobacz jak to tam wygląda, jak ci się nie spodoba to wrócisz, ale wyjdź i zobacz. Taka jest rola coacha. Coach to osoba, która zadaje trudne pytania, jednym z takich pytań jest – i co proponujesz?

A co, jeśli najczęstszą odpowiedzią jest „nie wiem?”

To co musiałoby się stać żebyś wiedziała? Jeżeli jest tak, że faktycznie się zdarza, że ktoś nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytania o przyszłość, to jak wcześniej mówiłam, ludzie nie są gotowi. Dlaczego? Na przykład mogą być w depresji. Osoby  depresji nie są w stanie kreować przyszłości. Wtedy zastanawiamy się, czy jednak nie zacząć od terapii – ale to już u kolegów psychologów.

W takim razie kto może skorzystać z metody coachingowej?

Ludzie dojrzali, ambitni, którzy dotknęli granicy samorozwoju. To, co mogli zrobić sami, wykreować sami, już osiągnęli i chcą czegoś więcej. Czują, że mają ścianę, sami nie są w stanie nic więcej wykreować. Tak im się tylko wydaje, ponieważ są w stanie tylko trzeba im zdać właściwe pytanie. Na przykład często jest tak, gdy człowiekowi zada się pytanie i to pytanie jest właściwe, to dużo nad nim myśli i to ma sens, bo faktycznie się okazuje, że nie chce być w tym miejscu w którym jest. Często dzieje się tak, że człowiek nie ma strategii działania, chwyta to, co przyniesie mu los.

Na czym polega praca metodą coachingową?

W ogóle coaching, oprócz tego, że to sztuka stawiania pytań, to również cała masa technik, podczas których przenosi się klienta w świat wyobraźni. Mówi się: no to wyobraź sobie siebie, że to co chcesz już masz?

Właśnie cała sztuka polega na tym, że człowiek stawia sobie jakiś rezultat do osiągniecia. Początkowo jest on mglisty i rozmyty. Moim zdaniem jest go jak najbardziej doprecyzować, doprowadzić do sytuacji, że ma on jak najwięcej szczegółów, nie po to, by zrealizować ten plan, tylko ponownie na niego popatrzeć. Wtedy zadaje pytanie: dalej chcesz to mieć? Na ile to jest dla ciebie ważne? W tym momencie ludzie czasem rezygnują odkrywając to, co naprawdę jest dla nich ważne.  

W jaki sposób trafiają do Ciebie klienci?

Ten rynek w Polsce jest bardzo mały. Ludzie muszą się z nim zetknąć. Są dwa sposoby kiedy trafiają do mnie klienci. Po pierwsze, albo firmy ich wysyłają, mówią: „Jesteś dobrym managerem, rozwijaj się, chcemy w ciebie zainwestować. Szukaj nowych możliwości. „Dostajesz coacha””, a druga, że ludzie sami dochodzą do wniosku, że gdzieś utknęli i potrzebują wsparcia. Szukają rozwiązania, nie chcą iść w terapię, bo to zupełnie co innego. Ci co są skierowani przez firmę mają słabą motywację, tłumaczy im się co to jest coaching, generalnie rozumieją metodę, próbują pracować, ale to się słabo sprawdza. Bardzo często podczas trzy miesięcznej pracy coachingowej dochodzą do wniosku, że nie chcą być w tej firmie. Zdarzyło mi się wiele razy, że po zapłaconej przez firmę pracy coachingowej, menager który miał się rozwijać, dochodzi do wniosku, że chce zrezygnować, że to nie jego miejsce, że ma inny pomysł na życie i nie zadał sobie wcześniej odpowiednich pytań. Ja nie jestem w stanie przewidzieć gdzie klienci pójdą w swoich pomysłach. Nie mogę manipulować klientem, aby został w firmie. To klient definiuje rezultaty, które chce osiągnąć, ja jedynie mogę szukać metod, aby on wyszedł poza ta standardową ramę myślenia.

Z każdą zmianą w życiu wiąże się obawa, że coś się nie uda, coś pójdzie nie tak. Jak sobie radzić z tym lękiem?

Sprawdzamy wtedy na kilku poziomach, na ile to zdanie ma sens. Czy on jest w stanie je zrobić, czy to jest dla niego ważne. Jeśli nie, to tego nie robi. Kolejnym pytaniem jest: na kogo to wpłynie oprócz niego? Czy jest na to gotowy? Na ile to zdarzenie zmieni jego samego?

Są różne szkoły coachingowe, bo ludzie starali się znaleźć odpowiednie metody . Ja jestem po dwóch stylach coachingowych. Jeden bardzo mnie ujął. Chodzi o podejście nastawione na osiągnięcie rezultatu. Masz mieć rezultat. Jak już pracujesz, to nie ma być gdybanie tylko rezultat. Jest to bliskie mojemu myśleniu. Inne założenie jest takie, po pierwsze – wszyscy ludzie są ok. Po drugie – zmiany są nieuniknione. Po trzecie – za każdym zachowaniem, pomysłem stoi pierwotna pozytywna intencja. Po czwarte – decyzje, którą podejmuje w danym momencie jest najlepszą decyzją do której mam w tym momencie dostęp. My się kamienujemy, że mogło być inaczej –„ Polak mądry po szkodzie”. Nie! Dzisiaj podejmujesz decyzję, która w tym momencie wydaje ci się najwłaściwsza. Po piąte – klient ma na każdą swoją sprawę, która go dotyczy, rozwiązanie w małym palcu (tylko trzeba zadać mu dobre pytanie). Nie można komuś dać gotowca, powiedzieć „zrób tak bo tak jest najlepiej”. Człowiek musi sam znaleźć rozwiązanie. On może nie mieć wiedzy, ale on wie gdzie jej szukać. Coaching przewiduje, że jak ktoś czegoś chce, to jest to zawsze możliwe tylko to jest kwestia czasu.

Mogłabyś opisać jedną z technik coachingowych?

Np. oś czasu. Jeżeli ktoś próbuje sobie postawić cel, który mu się wymyka w realizacji. Wtedy zamieniam cel na rezultat i wspólnie dopracowujemy szczegóły, próbujemy sobie wyobrazić, że to już osiągnął.

Jeżeli bo obejrzeniu rezultatu nadal chce realizować plan, to budujemy plan na osi czasu tylko, że od tyłu. „Co będziesz robiła w dzień, kiedy wydasz pierwszy egzemplarz swojej bajki? Co będziesz robiła tydzień wcześniej?

Dlaczego w ten sposób?

Bo jeśli staramy się budować plan od przodu, to cel wymyka nam się jak mydełko. Zawsze możliwe jest niedotrzymanie terminu, można go przesunąć. A tu mówimy –  kiedy chcesz to wydać? Każdy z punktów na osi czasu musimy bardzo uszczegółowić, postawić daty, do kiedy każdy etap ma nastąpić. Zadać sobie pytanie, co trzeba zrobić dzisiaj, żeby kolejny etap był realny. Gdy zastanowisz się również nad ryzykiem poszczególnych etapów i wypiszesz je, możesz spojrzeć na swój plan i jeszcze raz go przemyśleć. Wtedy podejmujesz świadomą decyzję. Są ludzie, którzy przyklejają sobie oś czasu na podłodze i z dumą pokazują mi w którym miejscu się znajdują.

Ile kosztuje sesja coachingowa?

Ceny są bardzo różne, coaching był zawsze droży od terapii bo był przeznaczony dla biznesu. U mnie klient sam decyduje ile chce wydać na swój własny rozwój. Z firmami negocjuje warunki.

W jaki sposób możesz podnieść samoocenę klienta oraz zminimalizować stres związany ze zmianą?

Sposób jest prosty – wierzę w niego. Cieszę się z jego sukcesów, nie kamienuje go, jeśli mu się nie uda. Tylko pytam czego się nauczył z tej porażki i wspólnie szukamy rozwiązania.

Sama wprowadzasz te elementy w swoje życie?

Staram się je wprowadzać. Przenikają do mojego życia zawodowego i rodzinnego.  Sama wiele razy realizowałam swój plan wypracowany metodami coachingowymi, lubię pracować na terminach i rezultatach.

Wyobraź sobie, że  jestem dyslektykiem, a dzięki poszukiwaniom znalazłam swoje miejsce w sztuce żywego słowa i nawet skończyłam retorykę na wydziale polonistycznym. Znalazłam sposób, aby pisanie nie ograniczało mnie w przekazywaniu moich myśli. Na tym właśnie polega coaching.

Author: Emilia Ciuła

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *