O matczynej miłości

„Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona?”

(Iz 49, 15a).


Matczyna miłość to jedna z największych tajemnic świata. Oczekiwanie na pojawienie się dziecka, przygotowania, pierwsze zdjęcia płodu, usłyszenie bicia jego serca – zostawia wspomnienia, których nie sposób opisać. Już za chwilę na świat przyjdzie istota, która jest wcieleniem samego Boga. Niewinna dusza, której los zależy od tego, kto ją weźmie w ramiona, otoczy opieką i wychowa, dając miłość i poczucie bezpieczeństwa. Kto, jak nie matka, najlepiej zna potrzeby dziecka?

Jak mówi jedna z bohaterek książki Brygidy Grysiak “Wybrałam życie” – pani Krystyna: “Kiedy rodzisz dziecko, ono jest z ciebie – tłumaczy. – To tak, jakby ktoś wyjął kawałek twojego serca i powiedział: «Zaopiekuj się nim»”.

Kobieta obdarzona jest specjalną wrażliwością, która potrafi odpowiedzieć na podstawowe potrzeby dziecka. Po rodzaju płaczu rozpoznaje, czego ono potrzebuje; przytulając je, łagodzi ból i usypia. Dziecko, słysząc bicie jej serca, momentalnie się uspokaja. To dźwięk, który zna, który był muzyką dla jego uszu przez 9 miesięcy – w końcu coś znanego w tym wielkim obcym świecie: serce mamy.

Bez wątpienia każda matka kocha swoje dziecko. Czasem miłość ta przyjmuje różne oblicza. Potrafi być zawzięta i uparta, często paraliżująca w dalszym życiu funkcjonowanie dorastającej już istoty. A co w przypadku, gdy na świecie pojawia się dziecko z dysfunkcją? Rodzice często przechodzą przez szereg etapów adaptacji do zaistniałej sytuacji, począwszy od żałoby i szoku, a skończywszy na konstruktywnym przystosowaniu się (nie każdy rodzic osiąga ten stan). A jak jest w tym przypadku z miłością? Małgorzata Kościelska w książce “Oblicza upośledzenia” wymienia jej następujące odmiany:

Miłość symbiotyczna

Pojawia się w najwcześniejszych etapach życia dziecka. Jest niezbędna i prawidłowo wpływa na rozwój dziecka. “(…) Natomiast w okresie późniejszym ten rodzaj relacji oznacza zagrożenie dla rozwoju odrębnego Ja dziecięcego, a na swój sposób upośledza także matkę”. Taka miłość przeciągająca się na kolejne etapy życia dziecka sprawia, że postrzega się je jako młodsze niż w rzeczywistości jest, jako osobę wymagającą ciągłej uwagi i opieki.

Miłość poświęcająca się i rekompensująca

Ma sprawić, że matka czuje się spełniona w opiece nad dzieckiem; poświęciła wszystko i wyrzekła się wszystkiego, aby dziecku żyło się lepiej. Chce wynagrodzić dziecku “krzywdę”, z jaką przyszło mu żyć, co wiąże się niekiedy z wielkimi wydatkami. Poczucie zagrożenia wzbudza u niej przejaw autonomii dziecka.

Miłość wstydliwa

Czyli “kocham cię, ale się ciebie wstydzę”. Matka, która odczuwa ten rodzaj miłości, często ubiera dziecko w infantylne stroje, aby wyglądało na młodsze, chowa dziecko przed gośćmi, a nawet wozi samochodem, aby nie pokazywać się z nim na ulicy. Zdarza się również, że uczy dziecko testów, aby lepiej wypadało w badaniach psychologicznych.

Miłość przebojowa

To pokazanie na przekór wszystkim, że dziecko może wszystko. Taka matka walczy o prawa dziecka, staje na czele stowarzyszeń. Jej działania mają często charakter roszczeniowy. Dziecko może otrzymać wiele korzyści społecznych, ale ceną za to mogą być również upokorzenia, których można było uniknąć.

Miłość z oddali

W tym przypadku matki uciekają w pracę zawodową, aby zabezpieczyć dziecko finansowo (zbyt długie przebywanie z nim powoduje zdenerwowanie i zmęczenie). Rehabilitację i kształcenie powierzają często ojcu albo dziadkom. Zdarza się, że swój czas i energię, którą mogłaby poświęcić na kontakt z dzieckiem, poświęca na odszukanie metody, która ma uzdrowić, zmienić dziecko.

Miłość zracjonalizowana

Traktuje opiekę nad dzieckiem w sposób zadaniowy. Taka matka podchodzi bardzo poważnie do zaleceń lekarskich i z wielką sumiennością wykonuje wszystkie polecenia rehabilitantów. Jej maksymą jest: “Takie dzieci trzeba kochać, one są światu najwyraźniej potrzebne. Bóg wiedział, co robi, powołując je do życia”. Wychowanie dziecka to dla niej misja, a opieka to nakaz i powinność.

Miłość nieodwzajemniona

Jest to bardzo bolesny rodzaj miłości. Dotyczy głównie matek, których dziecko cierpi na autyzm i często reaguje agresją na przejawy uczucia z jej strony.

Miłość własna

Jej charakterystyczną cechą jest odniesienie uczuć do własnej osoby. Dziecko nie spełniło oczekiwań matki – miało być idealne, a nie jest. Na  pytania rodzaju “czy dziecko choruje?”, matka odpowiada np. “ile ja się z nim nalatałam po lekarzach, nie śpię po nocach”. Wszelkie pytania o dziecko kończą się relacją o aktualnym stanie psychicznym i fizycznym matki.

Miłość rozumna

“Są to rodzice, którzy obdarzają swoje dziecko uczuciem, równocześnie angażują proces intelektualnej analizy w celu wyrażania tych uczuć w sposób najbardziej korzystny dla dziecka. Są wrażliwi na jego potrzeby, ale jednocześnie dbają o zaspokojenie swoich”.

Te różne oblicza miłości nie dotyczą tylko matek, ale również ojców, dziadków oraz opiekunów dzieci zarówno z niepełnosprawnością jak i bez niej. Ich nasilenie bywa różne, w zależności od psychiki opiekuna.

Każdy człowiek ma matkę, która kiedyś nosiła go pod sercem. Jeśli jednak nie ma jej już obok, ma również drugą matkę w niebie, która ukochała go całym sercem i gotowa była przyjąć cierpienie swego syna, aby ten mógł zbawić świat. Świat, w którym żyjesz również ty. Więc jeśli nie zaznałeś ziemskiej miłości matki, popatrz w niebo, tam oczekuje cię Maryja z wyciągniętymi ramionami i czułym uśmiechem. Ona kochała cię, zanim przyszedłeś na świat, miłością czystą i prawdziwą oraz wspiera każde twoje dobre działania na ziemi.

 

Author: Emilia Ciuła

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *