Pastuszkowie czy… pastuchy?

Boże Narodzenie ma już twardo ugruntowaną tradycję. Sielankowość, delikatność i taktowność dominują w obrazach wigilijnego wieczoru. Wszelka oznaka szorstkości jest uznawana za psucie "magii" świąt. Pomijając fakt, że magia stoi w głębokiej sprzeczności z wyznawaniem katolicyzmu, podkreślić należy fakt, że przyjście Chrystusa na świat z sielanką połączone nie było.


NIEPRAWA CIĄŻA, DZIECIOBÓJSTWO I PIEKŁO SANITARNE

Maryja była młodą dziewczyną, gdy została zaślubiona Józefowi. Ten prawdopodobnie również był w młodym wieku. Natomiast ich związek nie był skonsumowany. Zgodnie z tradycją żydowską, która w tamtych czasach obowiązywała (wśród ortodoksyjnych Żydów funkcjonuje do dziś), młode małżeństwo przez pewien czas nie mogło razem mieszkać i utrzymywać małżeńskich relacji.

A teraz wyobraźcie sobie, drodzy Panowie, że wasza narzeczona (bo można porównać tamten etap małżeństwa do dzisiejszego narzeczeństwa) mówi Wam, że jest w ciąży. A Wy wiecie, że byliście grzeczni i nie możecie mieć w tym udziału. Na zapytanie o jakieś wytłumaczenie mówi Wam, że nie dopuściła się zdrady, ale to Duch Święty sprawił. Ilu by uwierzyło?

Jednak z Pisma dowiadujemy się, że Józef był mężem prawym i nie chciał robić Maryi problemu. A mógłby zrobić poważny. Za cudzołóstwo bowiem kobieta mogła zostać ukamieniowana. Gdy Józef szykował się, by potajemnie ją odprawić, ukazał mu się anioł i wszystko wyjaśnił. To jednak nie był koniec problemów.

Przed młodym małżeństwem była długa podróż, na końcu której nie było dobrego miejsca, by brzemienna kobieta mogła wypocząć. Oprócz tego okazało się, że trzeba było szybko uciekać, bo szalony władca postanowił dokonać wielkiej rzezi niemowląt. Droga do ratowania Chrystusa wiodła przez emigrację do Egiptu. Dla Żyda chyba nie było wówczas gorszej opcji. W końcu Egipt jasno kojarzył się Izraelitom z niewolą. Przedtem zaś odbył się poród w warunkach, za które obecnie doszłoby do sprawy sądowej. A po narodzinach ktoś przybył. Domyślacie się już po tytule, kogo mam na myśli.

PASTUCHY, CZYLI KRYMINAŁ

Faktyczny status społeczny ówczesnych ludzi zajmujących się wypasaniem stad zwierząt jest zupełnie różny od tego, który przedstawia się w bożonarodzeniowej szopce. W kościołach przedstawia się pastuszków, którzy są łagodni, delikatni, dobrzy i pobożni. Niejeden zechciałby doprawić im aureolę. Tłumaczenie Biblii Tysiąclecia zresztą się do tego przyczynia. Czytamy bowiem, że "W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą" (Łk 2, 8).

W starym przekładzie Pisma, tzw. Biblii Wujka, czytamy nie o "pasterzach", lecz o "pastuchach". I to określenie jest o wiele bliższe prawdy. Pastuchami bowiem były osoby, których nikt nie chciałby spotkać w ciemnym zaułku. Często byli to niegdysiejsi kryminaliści i najgorsza recydywa. Ludzie, którzy nie mogli pokazywać się w mieście, bowiem skończyłoby się to dla nich źle. Mieli problemy z alkoholem (oraz z jego brakiem) i – jeśli byli żonaci – bili swoje żony.

Tajemnica narodzenia jest o wiele głębsza, gdy uświadomimy sobie, że to właśnie kryminalistom objawili się aniołowie, którzy zachęcili ich do złożenia hołdu Bogu. Co ciekawe, nie wiemy, co potem z pastuchami się stało. Czy się nawrócili? A może się zachwycili, a potem wrócili do swojego dawnego sposobu życia? Tego nie wiemy.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe argumenty, warto też zastanowić się nad tym, co upodabniający się coraz bardziej do protestanckich herezji "nowocześni" księża próbują serwować swoim wiernym. Ileż to razy już słyszałem, że chrześcijanin to osoba łagodna, która nie ma wrogów. Jak to się ma do wspomnianych pastuchów chociażby? A może św. Józef jest też złym przykładem chrześcijanina? W końcu musiał uciekać przed potężniejszym od siebie wrogiem. Albo czy sam Chrystus ponad 30 lat później dokonał czegoś złego, gdy rozpędził kupców sprzed świątyni? Jeśli czytamy o ukręceniu bicza z piasku, to łagodności z tej sceny nie da się dostrzec.

Wkrótce zasiądziemy do wigilijnego stołu ze swoimi bliskimi. Pamiętajmy, że Chrystus nie narodził się tylko dla chrześcijan, ale także – a może nawet przede wszystkim – dla osób z temperamentem gorącym, którzy dalecy są od łagodności. I ci ludzie także mogą być dobrymi chrześcijanami.

Author: Dominik Cwikła

Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net. Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach, m. in. "Nasza Polska", "Wzrastanie" czy Narodowcy.net. Studiuję też dziennikarstwo na WSKSiM, gdzie jestem prezesem Ruchu Obrony Życia. Nie należę do żadnej partii, bardzo cenię sobie niezależność.

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *