Paweł Papla głosi Boga nieznanego

W pierwszym czytaniu widzimy św. Pawła, który przybywszy do Aten zdołał zainteresować ateńczyków głoszoną przez siebie nauką. Od początku jednak jest to zainteresowanie błędne.


Epikurejczycy i stoicy myśleli, że spierając się z Żydami w synagodze, Apostoł Narodów głosi nowych bogów – Jezusa i Anastasis (czyli zmartwychwstanie). Traktowano go jak nowinkarza. Św. Łukasz użył bardzo pejoratywnego słowa „spermologos” czyli papla, gaduła, plotkarz. Tłumacz był delikatniejszy, ale chyba też lepiej oddał sens wątpliwości ateńczyków. „Mówi ciekawie – zdawali się mówić – ale można mu ufać?”. Jednak z czystej ciekawości pozwolono Apostołowi się wypowiedzieć w reprezentatywnym miejscu miasta, na Areopagu. Bo tym się zajmowały Ateny w tym czasie – filozofowaniem. Pod względem gospodarczo-militarno-politycznym była to prowincjonalna mieścina, ledwo 5 000 ludzi, ale za to stolica filozofii! Paweł nie był w ciemię bity i, przyjrzawszy się kaplicom ateńskim, pochwalił Hellenów za pobożność, najbardziej jednak zainteresował go ołtarz dla „Nieznanego boga” (Agnosto Theo). Dla politeistów było to czyste zabezpieczenie – gdyby w olimpijskim tłumie jakiś bóg umknął ich uwadze, taki ołtarzyk miał na celu przebłagać go nim bóstwo raczy się objawić poprzez małą zarazę czy inną niebiańską akarę za brak szacunku. Paweł inaczej rozumie ten akt „pobożności zapobiegawczej' i ogłasza, że jest zwiastunem tego Boga, którego ateńczycy czczą, ale nie wiedząc o Nim nic.

I to, co mówi Paweł, podoba się filozofom z Aten! Mity grecko-rzymskie, choćby opowieści o łapaniu Aresa i Afrodyty w sieć przez Hefajstosa, jakoś tak nie pasowały do wizji światawedług Sokratesa czy Platona. Ale Bóg, który nie potrzebuje ludzkich ofiar, który nie jest posągiem uczynionym z drewna czy złota, który stworzył świat i jest jeden. O, to się bardzo dobrze zgadzało z kilkoma znanymi cytatami z „uznanych autorytetów”. Ale nie było aż tak pięknie. Wszystko rozbiło się o sprawę zmartwychwstania Chrystusa. Dla Greka ciało to więzienie duszy. To jak – ledwo człowiek ucieknie zza biochemicznej kraty i już ma do niej wracać? Z mniej lub bardziej skrywaną niechęcią przerwano perorę Pawła. Mimo to przy Apostole zostali dwaj słuchacze Dionizy Areopagita i Damaris.

Dlaczego ateńczycy nie przyjęli gorąco Pawła i całości jego nauki? Być może podpowiedź znajdziemy w Ewangelii. Przecież Jezus wyraźnie wskazuje, że nawet Apostołowie nie mogli znieść wszystkiego, dopóki nie zostali natchnieni przez Ducha Świętego! Jak więc mogli to bez trudu zrobić ludzie, którzy Boga nie znali nawet w wydaniu starotestamentalnym? Jednak zamiast dopytać, zamiast dowiedzieć się więcej, ateńczycy zbywają Pawła. „Nie zgadzasz się z Platonem, to do widzenia”. Przecież Jezus doświadczył tego samego odrzucenia przez ludzi teoretycznie najbliższych Mu w poglądach. Najgorętsze polemiki toczył nie z odrzucającymi zmartwychwstanie i kluczową rolę Pisma arcykapłanami-saduceuszami, ale z podobnymi Mu nauczycielami ludu, uczonymi w Piśmie, wierzącymi w zmartwychwstanie faryzeuszami.

I teraz nieraz widzimy ludzi, którzy rezygnują z wiary Chrystusa, gdyż Jego nauka nie przystaje do wyznawanych przez nich ideałów, mód i trendów. Dziś rzadko kiedy chodzi o Platona. Dziś raczej krzywo patrzy się na naukę o małżeństwie, na zakaz zabijania, na sam widok zbroczonego krwią Zbawiciela krzyża. A przecież wezwani są nie tylko ci, którym w smak tradycyjne małżeństwo, ubóstwo i miłość bliźniego, ale WSZYSCY. Duch Święty, który niesie całą prawdę, nigdy nie miał lekkiej pracy. Bóg jest niedaleko, wystarczy, że nie będą nam Go przesłaniać bożki.

Author: Rafał Growiec

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *