Pocztówka ze świata – Islandia

“Czas mija, a ja nigdzie nie byłem, nic nie widziałem, nic nie zwiedziłem” – narzeka pewnie większość społeczeństwa. Podróże to nie tylko obecność fizyczna, ale również opowieści i rozmowy. To zdjęcia, artykuły, książki, filmy. Gdy nie można pozwolić sobie na wycieczkę marzeń, dobrą receptą, by dostać się na krańce świata jest rozmowa z ludźmi, którzy tam byli.


Poznałam  jeszcze inny sposób świetnie pokazany w filmie “Love, Rosie”. Wystarczy zakręcić globusem, zamknąć oczy i przyłożyć do niego palec. Kilka dni temu mój palec zatrzymał się na jednym ze skandynawskich krajów – Islandii.

Pierwsze, co mi przyszło do głowy to niedźwiedzie polarne, ekstremalne zimno, góry lodowe rodem z Arktyki i oczywiście elfy. Żeby potwierdzić albo obalić moje przypuszczenia nie musiałam szukać daleko. Postanowiłam zapytać kogoś, kto tam był.

Agnieszka Kuś, studentka Uniwersytetu Ekonomicznego, wyjechała na trzy i pół miesiąca w ramach programu Erasmus do miasteczka Bifröst liczącego niespełna 300 osób.

Zazwyczaj wyjeżdżając na Erasmusa wybiera się kraje, w których temperatura w ciągu roku nie spada poniżej 20 stopni Celsjusza. Ty wyszłaś poza schemat. Dlaczego Islandia?

Agnieszka Kuś: Mam kolegę z Kolumbii, który pojechał na Islandię do pracy i tam poznał Polaków. Pewnego razu przyjechał ich odwiedzić i teraz mieszka w Krakowie. Rozmawiając z nim, zauważyłam, że dużo bardziej tęskni za Islandią niż za Kolumbią (co jest dziwne jak na “ciepłoluba”). Stwierdziłam, że skoro aż tak bardzo zakochał się w Islandii, to chyba warto ją zwiedzić. Niesamowicie podobają mi się kraje skandynawskie. Zaczytywałam się w powieściach, których akcja rozgrywa się właśnie tam. Zafascynowała mnie kultura tamtych stron. Jedną z przyczyn mojego wyboru było również zbadanie, jak podchodzi się tam do elfów i czy ludzie naprawdę w nie wierzą.

Wyjeżdżałaś w lecie, lądowałaś w zimie. W dodatku twój lot zagrożony był wybuchem wulkanu. Jak więc przygotowywałaś się do podróży?

A.K.: Nie miałam ciepłych ubrań, musiałam wszystko kupować przez internet. Mój bagaż podręczny ważył 10 kg, a rejestrowany – 20 kg. Byłam zestresowana, ponieważ myślałam, że jak tam przyjadę 31 sierpnia, to wysiadę z samolotu i umrę z zimna.

Cała moja rodzina stresowała się nadchodzącym wybuchem wulkanu. Gdy jechałam do Berlina aby tam wsiąść do samolotu, dotarło do mnie, że jadę w ciemno. Dzięki Bogu erupcja nie nastąpiła.

Więc jak wygląda ta cała Islandia? Maciej Dąbski w swoim artykule opisuje przyrodę tego kraju jako pełną: lodowców, gejzerów, wodospadów, jezior. Widziałaś to wszystko?

A.K.: Jak to studenci na wymianie – mieliśmy sporo wolnego czasu. Dużo chodziliśmy na piesze wycieczki, a co dziwne – nie spotkaliśmy się z żadnymi szlakami, tylko ścieżkami wydeptanymi przez owce. Dróżki te były bardzo wąskie i często oznaczone “owczym tropem”.

Byliśmy wszędzie, gdzie tylko mogliśmy się dostać. Widziałam wodospady, wulkan (który razem z innymi studentami z różnych krajów chcieliśmy pewnego wieczoru aktywować ale niestety się nie udało), góry, jeziora, lodowce i gejzery. Przyroda jest przepiękna i czasem aż zapierało dech w piersiach, szczególnie gdy pierwszy raz w życiu zobaczyłam zorzę polarną.

A jak to jest z tymi elfami? Widziałaś jakiegoś?

A.K.: Szukałam elfów, ale chyba za mało byłam zaangażowana. Młodsi mieszkańcy generalnie twierdzą, że nie wierzą w elfy, natomiast jakby przyszło co do czego, to stworzyłoby się jakby “elfie lobby”. Była nawet afera z kamieniami, których nie dało się przesunąć z drogi ponieważ “elfie lobby” zabroniło. Przeforsowano ustawę, że droga musi być poprowadzona dookoła kamieni, żeby stworzenia się nie zdenerwowały. Mieszkańcy nie chcą kusić losu, więc na wszelki wypadek trochę wierzą. Każdy w swoim ogródku ma takie “elfie domki”, coś na zasadzie jak u nas krasnoludki. Szczególnie ciekawie to wygląda, gdy są one ustawione w szczerym polu.

Ale skąd w ogóle elfy się wzięły?

A.K.: Elf to inaczej ukryty ludek. O ich pochodzeniu głosi jedna z legend. Adam i Ewa mieli dzieci. Bóg zapowiedział się, że przyjdzie ich odwiedzić, ale Ewa nie zdążyła umyć wszystkich dzieci i niektóre schowała przed Bogiem. Wtedy Bóg zapytał, gdzie są malcy, a Ewa powiedziała, że nie ma więcej. Pan odrzekł, że to co zostało przed nim ukryte, zostanie też ukryte przed ludźmi. Tym sposobem zesłał ukryty lud pod ziemię. Dlatego tak trudno je spotkać. Jest ich wiele rodzajów. Dobrze opisano je w artykułach Anny Pietrzkiewicz i Olgi Hołowni.

Islandia kojarzy się ze srogimi zimami. Co możesz powiedzieć na ten temat?

A.K.: W grudniu spadł śnieg i rzeczywiście nas zasypało. Przyszedł wiatr, który wiał z prędkością 250 km/h. Zamknięto jedyną w Islandii główną drogę nr 1 (można nią przejechać w 2 dni cały kraj). Byliśmy uwięzieni. Domy były oblepione śniegiem, nigdy nie widziałam czegoś takiego, Wyglądało to jak wioska świętego Mikołaja. Z trudem otworzyliśmy drzwi i weszłam do śniegu po pachy, choć dla innych był po kolana… Uprzedzając pytania, mam 150 cm wzrostu.

Spotkałaś może jakiś rodaków?

A.K.: Polacy to największa mniejszość narodowa na Islandii. Wszyscy w Bifröst cieszyli się, że jestem z Polski. Więc chyba nie zrobiliśmy złego wrażenia. Jeśli chodzi o pracę – zarobki Polaków są na pewno lepsze niż tutaj, ale ceny są proporcjonalnie wyższe. Emigranci po prostu wyjeżdżają i zostają. Pensje wszystkich emigrantów są gorsze od płac Islandczyków. Pracują w miejscach, gdzie obywatele tego kraju nie chcieliby pracować. Poziom życia po kryzysie bardzo się pogorszył.

Czy zostałabyś tam na zawsze?

A.K.: Bardzo podobało mi się mieszkanie na Islandii przez 3 miesiące. Kraj ten jest wspaniałym miejscem do życia. Ludzie są przyjaźni, pomocni, zabierają autostopowiczów, proponują nawet noclegi. Ale nie chciałabym tam zostać. Warto pojechać – zobaczyć piękną przyrodę, poznać kulturę, tajemnice elfów, a być może jakiegoś spotkać. Jest to wspaniała przygoda, a wspomnienia pozostaną w mojej pamięci na długo, jednak, jak to się mówi, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Dziękuję za rozmowę!

A.K.: Każdy czasem chciałby się wybrać w podróż do jakiegoś odległego kraju. A gdy nie ma się takiej możliwości – to o nim posłuchać. Dzisiaj była to Islandia, a następnym razem? Może miejsce, gdzie jest trochę cieplej…

Author: Emilia Ciuła

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *