Podróż poza krańce świata

W wyniku jednej z wielu wojen toczonej między Wenecją a Genuą w genueńskiej celi spotkało się dwóch mężczyzn. Cóż mieli do roboty? Niewiele, poza snuciem opowieści. Jeden z mężczyzn pokusił się o nie lada historię, którą drugi spisał. W efekcie do dziś uczeni się zastanawiają, czy żyjący na przełomie XIII i XIV wieku Marco Polo rzeczywiście dotarł lądem do Chin, czy po prostu był cwanym bajkarzem, który zręcznie wykorzystał i posklejał ze sobą opowieści zasłyszane u innych podróżników.


Spisane ręką Rusticella z Pizy opowieści Polo, znane są dziś pod tytułem „Opisanie świata”. Sam bohater miał pochodzić z rodziny o podróżniczych tradycjach. Jego ojciec Niccolo i stryj Matteo byli weneckimi kupcami, co sprzyjało rzecz jasna dalekim podróżom. Mieli oni w latach sześćdziesiątych XIII wieku udać się w celach handlowych do Cathay (Chiny). Ekspedycję powtórzyli 10 lat później, zabierając ze sobą młodego Marca. Przez 24 lata mieli przebywać na dworze Kublaj Chana, mongolskiego władcy Cathay, gdzie zajmowali wysoką pozycję. Udało im się również zdobyć fortunę na handlu z tubylcami. Chan rzekomo bardzo ufał podróżnikom, czego dowodem mają być wielokrotnie zlecane mu misje w Indiach, Birmie czy Cejlonie.

Marco Polo twierdził, że był pierwszym Europejczykiem, który dotarł do Chin, co jednak nie do końca odpowiada prawdzie. Dwadzieścia lat przed pierwszą podróżą do Chin ojca i stryja Marco Polo, na zlecenie papieża Innocentego IV z misją ewangelizacyjną do imperium Mongołów wyruszyło dwóch franciszkanów: Giovanni di Piano de Carpini i pochodzący z Polski Benedykt Polak. Oprócz ewangelizacji , mieli oni za zadanie sprawdzić możliwość zawarcia sojuszu z Mongołami przeciwko muzułmanom. Opis zwyczajów i mijanych krain zawarli w księdze Liber tartarorum. Państwo Mongolskie w XIII wieku odwiedziło dwóch innych braci mniejszych, Wilhelm z Rubryk i Bartłomiej z Cremony. Niektórzy badacze sądzą, że Marco Polo w swoich opowieściach wykorzystał fragmenty relacji franciszkanów.

Wiedzę do stworzenia opowieści o swojej podróży mógł Marco Polo zaczerpnąć również z relacji nestoriańskiego mnicha, a zarazem dyplomaty, Bar Saumy. Urodzony w Chinach zapragnął wieść życie pustelnicze. Po kilku latach podjął pielgrzymkę do Jerozolimy, jednak z powodu wojny dotarł on wraz ze swoim uczniem do Bagdadu, gdzie zostali uroczyście przyjęci przez władze miasta i tamtejszą nestoriańską społeczność. Bar Sauma kontynuował później swe podróże, w skutek czego zmierzył prawie cały znany ówcześnie świat, od Pekinu aż po Rzym i Paryż.

Pierwsza podróż Matteo i Niccolo odbyła się przed narodzinami Marca. Prowadzili oni faktorię swojego rodu w Konstantynopolu, jednak biznes kiepsko szedł. Postanowili wrócić do Wenecji, co okazało się niemożliwe z powodu trwającej wojny, bracia więc wyruszyli dalej na wschód, szukając tam lepszej okazji do zarobku. Przenieśli się początkowo do Sudaku na Krymie, lecz i tam interes nie szedł zbyt dobrze. Kontynuując podróż dotarli na dwór wnuka Czyngis-Chana, władzy Złotej Ordy w Saraju nad Wołgą, Berke-Chana. Po roku spędzonym na handlu chcieli wracać do ojczyzny, jednak droga, którą przybyli była wtedy zbyt niebezpieczna z powodu wojny między Berke-Chanem a innym wnukiem Czyngis-Chana. Bracia Polo postanowili obejść ziemie Złotej Ordy przez teren dzisiejszego Kazachstanu, Uzbekistanu i Turkmenistanu. W Bucharze (Uzbekistan) spotkali posła zmierzającego do „wodza wszystkich Mongołów”, Chana Kubilaja. Niewymieniony z imienia poseł zaproponował braciom, by udali się razem z nim. Z powodu niewielkich szans na dotarcie do Europy zgodzili się. Wędrując Jedwabnym Szlakiem, dotarli w 1266 roku na dwór Kubilaj-Chana. Władca ten był bardzo zainteresowany przybyłymi. Szczegółowo wypytywał ich o zwyczaje Europejczyków, papieża i chrześcijaństwo. Wysłał ich z poselstwem do biskupa Rzymu z prośbą  przysłanie stu uczonych, znających teologię i siedem sztuk wyzwolonych, którzy gotowi byliby nawracać jego lud na chrześcijaństwo. Braciom Polo podarował „pajdzę”, złotą tabliczkę z pieczęcią i podpisem, rodzaj listu żelaznego, dzięki któremu bracia bezpiecznie dotarli do Europy.

Po powrocie okazało się, iż papież Klemens IV zmarł, a nowego jeszcze nie wybrano. Po dwóch latach czekania bracia postanowili powrócić na dwór mongolski, zabierając ze sobą piętnastoletniego Marca. Uprosili legata papieskiego w Wenecji o napisanie listu do Chana, w którym potwierdziłby, iż na razie spełnienie jego prośby nie było możliwe z powodu niewybrania nowego papieża. Bracia zabrali ze sobą również trochę oleju z Grobu Pańskiego w Jerozolimie, o który Chan również prosił. Na samym początku podróży musieli jednak zawrócić do Rzymu, gdyż  po najdłuższym w historii konklawe (34 miesiące), w końcu wybrano nowego papieża, Grzegorza X. Ten dostrzegł nadarzającą się okazję ewangelizacji Chin i Mongolii, toteż wraz z podróżnikami wysłał dwóch zakonników, Nicolę z Vicenzy i Guilielme z Trypolisu, dając im szerokie uprawnienia, łącznie z mianowaniem biskupów na nowych terenach misyjnych. Przekazał im również drogocenne klejnoty jako podarunek dla Chana.

Zakonnicy okazali się jednak kiepskimi towarzyszami podróży. Już w Armenii, kiedy pojawiły się pierwsze niebezpieczeństwa, po prostu uciekli. Rodzina Polo kontynuowała jednak podróż. W trakcie zetknęli się między innymi z sektą nizarytów, obecnie bardziej znaną pod nazwą assasynów. Relacja Marca Polo w dużej mierze przyczyniła się do ugruntowania ich złej sławy w Europie. Po trwającej 7 lat wędrówce udało im się dotrzeć na dwór Wielkiego Chana.

Niccolo, Matteo i Marco zostali uroczyście i serdecznie przyjęci. Ich pobyt trwał 17 lat. Cieszyli się oni ogromnym zaufaniem Chana. W swoich rządach polegał on na cudzoziemcach dużo bardziej, niż na podbitych Chińczykach czy Mongołach, którzy zawsze skorzy byli do zdrady czy podziału państwa. Do tego tolerancyjne poglądy Chana, dzięki którym w jego imperium żyli obok siebie ludzie różnych kultur i narodowości, a do tego koegzystowały w pokoju cztery religie: buddyzm, taoizm, islam i chrześcijaństwo. Dzięki temu Marco wiele podróżował po imperium Kubilaja, toteż jego relacja wzbogaciła się o opis innych krajów: Japonii, Indii czy Jawy.

Jednak z biegiem lat coraz usilniej starali się uzyskać zwolnienie ze służby u Chana. Po części spowodowane to było tęsknotą za krajem, lecz również sytuacją w imperium mongolskim. Targane było różnymi kryzysami politycznymi, Chan natomiast był już w podeszłym wieku. W momencie jego zgonu przestali by być uprzywilejowanymi osobami w państwie, a mogliby stać się ofiarami walk koterii dworskich. Okazja do powrotu nadarzyła się, gdy z podbitego przez Mongołów królestwa Lewantu (Iran) przybyło poselstwo z prośbą o przysłanie jakiejś księżniczki na żonę dla tamtejszego władcy. Chan wyznaczył księżniczkę, jednak perscy posłowie nie mogli wrócić lądem z powodu wojny, musieli wracać drogą morską. Dlatego też Marco wraz z ojcem i stryjem wyruszyli wraz z nimi, mieli bowiem opinię doświadczonych żeglarzy. Z ogromnej ekspedycji, liczącej 14 statków i 600 osób z poselstwa (bez marynarzy), do celu dotarło jedynie 18, w tym trójka wenecjan, jeden z perskich posłów i księżniczka. Marco nie wspomina o przyczynach tego stanu rzeczy, być może spowodowane to było sztormami i walkami z korsarzami.

Z Persji, zostawiając księżniczkę mężowi, wenecjanie wyruszyli do Europy. Według późniejszych kronikarzy ich powrót wywołał olbrzymią sensację. Krewni, którzy zajęli ich dom, mieli ich rozpoznać dopiero wówczas, gdy pokazali skarby, jakie przywieźli z Chin. Legend wokół podróży narosło wiele, między innymi ta, że makaron do Włoch sprowadził dopiero Marco Polo. Potrawa ta była jednak w Italii znana wcześniej. Jeszcze za życia podróżnika miano wątpić w autentyczność jego przygód. Podobno na ulicy dzieci za nim wołały: „Panie Marco, opowiedz nam więcej kłamstw”. Pierwsze naukowe próby weryfikacji prawdziwości podróży wenecjanina przeprowadził w latach 60. XIX wieku francuski językoznawca, M. G. Pauthier. Od tego czasu, aż do dziś historycy, filolodzy i geografowie spierają się o prawdziwość jednego z największych podróżników, protoplastę konkwistadorów i kolonizatorów.

Argumentem, mającym zanegować podróż Marca Polo do Chin, jest brak wzmianek o nim w chińskich źródłach z tego okresu. Jest to szczególnie dziwne, gdy weźmiemy pod uwagę znaczenie, jakie miał mieć na dworze Kubilaj-Chana. Być może jednak jest on wspominany pod jakimś imieniem chińskim lub mongolskim, co uniemożliwia nam poprawne zidentyfikowanie go. Wiarygodność relacji kwestionuje się również z powodu perskich nazw stosowanych powszechnie przez Marca, stąd niektórzy wysuwają wniosek, iż swe przygody stworzył on w oparciu o jakieś perskie przewodniki czy dzieła geograficzne. Sęk w tym, że w Persji tego typu literatura dotycząca Chin nie występowała, a język perski był jednym z wielu języków używanych na dworze Wielkiego Chana. Zarzuca się relacji Polo również to, że nie wspomina o rzeczach dla Chin kluczowych, jak na przykład Wielki Mur, kobiety ze skrępowanymi stopami, zwyczaj picia herbaty, specyficzne pismo, wynalazki takie jak druk itp. Część tych zarzutów cechuje anachronizm – Mur Chiński ówcześnie nie był aż tak charakterystyczny, swoją obecną postać uzyskał dużo później. Inne braki są  zastanawiające, niemniej nie udowadniają nieprawdziwości pobytu Marca Polo w Chinach. Można to wytłumaczyć brakiem w pamięci lub pominięciem pewnych kwestii przez spisującego wspomnienia Rusticella. Lista argumentów za i przeciw jest długa, pewne wszak jest jedno: Marco Polo zapisał się na kartach historii jako jeden z największych podróżników i odkrywców, stworzył legendę, która do dziś dnia jest żywa i pobudza w wielu ludziach tęsknotę za odkrywaniem nieznanego.

 

Author: Wojciech Urban

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *