Czy Kościół może być prawicowy?

Niczym yin i yang, dwie przeplatające się siły składają się na nasze współczesne pojmowanie polityki. Nazwaliśmy je prawicą i lewicą, konserwatyzmem i modernizmem, kapitalizmem i socjalizmem. Według czego nie dokonalibyśmy podziału, zawsze będzie to podział na dwa przeciwstawne prądy, które będą się przeplatać tworząc całą gamę odmian, ale nigdy nie będzie niczego poza nimi.


Dwoistość pojmowania świata jest jakby naturalna: “tak” i “nie”, dobro i zło, prawda i fałsz. Nie zawsze jednak podział na dwoje oddaje pełnię prawdy. Przykładowo jeden punkt leżący na mapie na wschód od drugiego jednocześnie leży na jego zachodzie tylko, że dalej. Zło nie jest przeciwieństwem dobra, tylko jego brakiem, zimno nie jest osobną energią, tylko jest brakiem ciepła, a ciemność jest brakiem światła. Jedna rzecz nie może być bardziej prawdziwa od drugiej, pod warunkiem, że ta druga również jest prawdziwa, ale dobro może być większe lub mniejsze. Z kolei prawda nie musi być odkryta w całości. Stąd i politykę nauczyliśmy się dzielić na dwie części.

Niestety jest to zawsze podział na młot i kowadło, pomiędzy którymi utknął człowiek, a który we współczesnych teoriach politycznych jest marginalizowany. W podziale na konserwatyzm i modernizm pierwsze skrzypce odgrywa pytanie o tempo zmian. Wszak poglądy opierające się zmianom, które człowiekowi przynoszą korzyść upierając się przy szkodliwych tradycjach byłyby z gruntu niewłaściwe. Z drugiej strony działania prowadzące do wyeliminowania tradycji służących człowiekowi wprowadzając na ich miejsce chaos obyczajów również sa godne potępienia.

W świetle tej wiedzy powinno się być konserwatystą, czy modernistą? Jeśli zaś do głosu doszliby moderniści, którzy z biegiem czasu opracowaliby własną nową tradycję, to czy po kilku wiekach ludzie, którzy by się jej trzymali nie byliby konserwatystami? Widać więc, że dobro człowieka nie leży ani w postawie konserwatywnej, ani modernistycznej. Warto tu przytoczyć słowa świętego Pawła: “Wszystko badajcie, a to co dobre zachowujcie”. Postawa to modernistyczna, czy konserwatywna?

Kapitalizm i socjalizm – przeciwstawne sobie systemy ucisku. Czyż za czasów kapitalizmu nie zarzucano mu wyzysku i zniewolenia? Czy nie dlatego socjalizm w ludziach ciemiężonych znalazł tak dobrą pożywkę? W końcu czy nie z powodu socjalizmu ludzie coraz chętniej zwracają się myślami w stronę kapitalistycznej dżungli? A gdzie jest człowiek? Zawsze w okowach tej czy innej machiny.

Z jednej strony mamy jakiegoś “Wielkiego Dystrybutora”, który sam najlepiej wiedząc co się komu należy, trzymając w ryzach ludzkie pożądania będąc jedynym źródłem ich zaspokojenia przejmuje człowieka w posiadanie i odbiera mu wolność. Z drugiej niewola konsumpcjonizmu i poddanie człowieka wyższemu dobru jakim jest zysk i produkcja. Kapitalizm zysk stawia ponad człowieka. Zysk więc nie służy człowiekowi, ale człowiek składany jest w ofierze produkcji.

Prawica i lewica – postawy niejednoznaczne, zależne od kontekstu kultury i czasu, ale zawsze skomponowane z kombinacji poglądów kapitalistycznych lub socjalistycznych, konserwatywnych lub modernistycznych. Skazują człowieka na alternatywę zawsze z jakiegoś powodu niekorzystną. Obie postawy podporządkowują człowieka jakiemuś schematowi. Prawica zwykle ignoruje ludzkie słabości, zaś lewica nie pozwala na ich wyzbywanie się. Nieco zabawnym może wydawać się, że przedstawiciele obu nurtów często powołują się na wolność człowieka.

Jak zatem wyzwolić się z okowów tego dwupodziału polityki? Przede wszystkim warto uświadomić sobie, że polityka, jakkolwiek może być postrzegana w ciemnych barwach, to pierwotnie miała być nauką nadrzędną wszystkich nauk. Jej celem powinien być zawsze człowiek i to człowiek w społeczeństwie. Nauka ta ma odpowiedzieć na pytanie jak wychować człowieka do życia w relacji z innymi ludźmi tak, żeby te relacje wyzwoliły go z jego prywatnych zniewoleń odkrywając jego wewnętrzne “ja” i doprowadziły go do Prawdy.

Człowiek w polityce nie może być rozumiany jako przedmiot zawarty w systemie, ale jako cel państwa. Nie chodzi tu o człowieka w ogóle, ale o konkretnego każdego człowieka. Przykładowo utarło się współcześnie, że ekologia jest domeną lewicy. Jednakże człowiek dla własnego dobra powinien dbać o środowisko naturalne, lecz kiedy stawiamy go w służbie ekologii czynimy z niego sługę świata, kiedy zaś dbałość o dobra naturalne ma na celu dobro człowieka, to świat czynimy sobie poddanym. Polityka ma odpowiadać na pytanie, co jak wykorzystać dobra pochodzące z innych nauk w służbie człowiekowi.

Spory o postawę polityczną trawią również Kościół. Jest to o tyle nieuchronne, że Kościół jest wspólnotą ludzi politycznie nieobojętnych, zawartych w różnych, nieraz antagonistycznych, kulturach. Nauka Chrystusa wchodzi w zastane tradycje i objawia się w różnych barwach jak białe światło odbite od różnych powierzchni przybiera różne kolory. Jednak przedmiot od którego światło się odbija dając barwę nie jest źródłem tego światła.

Stąd trzeba umieć odróżnić co jest nauką pochodzącą ze źródła, a co tylko jej refleksem odbitym od danej kultury w danym czasie. Stąd Kościół nie może być prawicowy lub lewicowy, konserwatywny lub modernistyczny, a już na pewno nie może namawiać do kapitalizmu lub socjalizmu. Kościół ma stać na straży powierzonej mu Prawdy jaką jest Chrystus i jego nauka, która nie mieści się w wyżej przedstawionych wąskich ramach. Nauka ta skupia się na człowieku i kieruje go ku Bogu, ku świętości, czy szlachetności. Nauka ta jest w pewnym sensie Bożą polityką.

Author: Maciej Puczkowski

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *