Przeciwko systemowi

Był 2007 rok. W Polsce nie działo się nic niezwykłego, no może poza faktem, że rządy najdziwniejszej koalicji XXI wieku chyliły się ku upadkowi, co doprowadziło do przyspieszonych wyborów. Natomiast świat ogarnęła panika, jednak nie z powodu przepychanek Kaczyńskiego, Giertycha i Leppera, a z powodu wielkiego kryzysu finansowego.


Kryzys, kryzys, kryzys! – krzyczały do nas media ze wszystkich stron, a tak naprawdę większość z nas nawet nie zdawała sobie sprawy, z czym on się wiązał. Zresztą nic dziwnego, był problemem głównie Amerykanów, jednak biorąc pod uwagę, że cały zachodni świat jest od Amerykanów uzależniony, to wkradł się również do Europy. Nas stosunkowo oszczędził, dlatego słysząc zewsząd o kryzysie, nie mogliśmy tak naprawdę zrozumieć, czym on się przejawia.

I o tym właśnie opowiada nominowany do Oscara film Adama McKay'a "Big Short". Zrealizowany w dość luźnej formule komediodramatu, przedstawia nam wydarzenia sprzed wybuchu kryzysu. Bohaterami jest grupa ludzi, wręcz wyrzutków ekonomicznych, którzy wcześniej niż wszyscy odkryli, że cały system się zapadnie, dzięki czemu udało im się zbić fortunę.

Reżyser umiejętnie przeprowadza nas przez historie poszczególnych bohaterów, stawiając nam przejrzysty obraz, kim są ludzie, którym udało się wykiwać system. Mamy tu tak naprawdę trzy odrębne historie, które jednak w pewien sposób zostały połączone.

Główną siłą tego filmu jest jego formuła – nie został zrobiony jak sztampowa produkcja pokroju Spielberga, skrojona pod Oscary. McKay bawi się z widzem. Tam, gdzie pada mnóstwo skomplikowanych wyrażeń ekonomicznych, przy których nasze mózgi zaczynają parować, nagle na ekranie pojawia się np. Margot Robbie w wannie tłumacząca nam “na ludzki”, o co tak naprawdę chodzi. Chociaż przypuszczam, że w tej konkretnej scenie większość mężczyzn i tak będzie mieć problem ze skupieniem się na tym, co akurat Robbie mówi.

Aktorsko jest to najwyższy poziom hollywoodzki – najlepsi są Christian Bale i Steve Carell: ten pierwszy jako człowiek genialny, a jednocześnie będący typowym introwertykiem, który nie umie za bardzo odnaleźć się w świecie, a drugi grający znerwicowanego, kompletnie rozstrojonego faceta wściekłego na system, który przeżył wielką tragedię. Carell zresztą tą rolą ponownie udowadnia, że świetnie sprawdza się również w rolach dramatycznych. Przez lata uważany prawie wyłącznie za czołowego amerykańskiego komika pokazuje, że niesłusznie został zaszufladkowany.

"Big short" to na pewno jeden z lepszych filmów minionego roku, nic dziwnego, że został doceniony przez Akademię pięcioma nominacjami. W miarę przystępny sposób przedstawia, na czym polegał cały krach na giełdzie w 2007 roku, do czego doprowadziła chciwość, rozrzutność i bezmyślność banków. A na czym ucierpieli oczywiście nie wysoko postawieni panowie w garniturach, tylko ci najbiedniejsi.

Author: Mateusz Nowak

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *