Lisickiego śledztwo w sprawie Jezusa

Czy osoba bez wykształcenia teologicznego może prowadzić rozważania na temat sprawców śmierci sprzed dwóch tysięcy lat? Paweł Lisicki podjął się tego zadania z zaskakująco ciekawym skutkiem.


PRZEMEMŁANE ŚLEDZTWO

Zdawałoby się, że kwestia winy za śmierć Jezusa Chrystusa, przebieg Jego procesu i historyczne uwarunkowania tych wydarzeń zostały przez ostatnie dwa tysiące lat przeanalizowane bardzo dokładnie przez znacznie lepszych znawców tematu niż prawnik i publicysta, dotąd zajmujący się chrześcijaństwem raczej w formie eseju o nacechowaniu bardziej społecznym niż teologicznym. Ewangeliczne opisy procesu i Pasji były brane na ruszt przez Ojców Kościoła, wybitnych egzegetów wszystkich czasów, świeckich, duchownych i zapalonych antyklerykałów. Śmierć Jezusa nie powinna mieć przed nami tajemnic.

Lisiickiego do napisania książki skłonił pewien nurt egzegetyczny, obecny po II Wojnie Światowej, gdy część chrześcijan, ale przede wszystkim ludzi wrogo do chrześcijaństwa nastawionych swoją wrogość podpierała swoją niechęć do Żydów oskarżeniem o „Bogobójstwo”, o śmierć Jezusa. Jakby dla rekompensaty, część biblistów zaczęła tak interpretować Nowy Testament, by oczyścić Żydów całkowicie z winy za tę zbrodnię. Ewangelie nie są w tym ujęciu relacją z wydarzeń mających miejsce ok. 30 r. n.e., ale ich teologiczną interpretacją, która wynikała przede wszystkim z konfliktu pierwotnej gminy chrześcijańskiej z judaizmem. Dochodzi więc do prób oczyszczenia biografii Jezusa z przypisywanych przez XX-wiecznych badaczy tendencji, podyktowanych XX-wieczną tendencją do wybielania Żydów.

Lisicki jest świadom tego, jak wielu badaczy zajmowało się poszukiwaniami zabójców Chrystusa i analizowało śmierć Jezusa, ale jest to dla niego punkt wyjścia. Sama książka w znaczniej mierze przybiera schemat odparcia błędnych teorii, formułowanych przez jednych, skonfrontowania ich z naszą wiedzą na temat realiów Judei I w. n.e., oraz stanowiskami nieco bardziej ostrożnych egzegetów.  Niestety, zdecydował się przy tym na amerykański system cytowania (tzn. za pierwszym razem autor+tytuł+strona, a potem tylko autor+strona), co wymusza wertowanie książki, by sprawdzić, jak nazywała się cytowana już książka Gizy Vermeza. Zdarza mu się też nie podać odnośnika do cytatu z Biblii, jak gdyby zakładał, że jest dzieło dobrze znane czytelnikom.

„Kto zabił Jezusa?” jest dziełem raczej popularnonaukowym, stąd autor mógł sobie pozwolić na pewne bardziej swobodne sformułowania. Nie wypada z roli w miarę obiektywnego obserwatora i śledczego, nie atakuje ostro zwolenników teorii niezgodnych z jego założeniami, ale można wyczuć sympatię do jednych znawców tematu i antypatię dla drugich. Opinia na temat wiarygodności czy poziomu logicznego opracowań  zawsze podparta jest jednak rzeczowymi argumentami. Gdy nie potrafi ustalić, jak było naprawdę (czyli przy co drugim problemie), Lisicki nie waha się powiedzieć, że trudno dojść do prawdy. Stara się też podchodzić do Jezusa jak do historycznej postaci, nie tłumacząc niczego na siłę Bożą mocą czy wszechwiedzą.

KONTEKST

W praktyce praca Lisickiego polega przede wszystkim na wyłapywaniu naciągnięć w rozumowaniu, zestawiania ze sobą różnych poglądów i wskazywaniu najbardziej prawdopodobnego scenariusza w jakim nastąpiła śmierć Jezusa. Przede wszystkim, wbrew swoim poprzednikom, Lisicki traktuje Ewangelie jako najbardziej historyczne dokumenty ze wszystkich istniejących na temat Judei I w. źródeł. Przyjmuje najwcześniejsze podawane przez biblistów daty graniczne spisania Dobrej Nowiny, umiejscawiając dzieła Mateusza i Marka przed zburzeniem Świątyni, starając się jednocześnie wykazać stronniczość innych relacji z epoki. Relacje Józefa Flawiusza, choć często przywoływane są traktowane jak wersja faryzeusza, starającego się przedstawić swój nurt jako najbezpieczniejszy dla Rzymu.

Lisicki stara się oddać sytuację Żydów pod okupacją rzymską oraz sieć relacji łączących poszczególne stronnictwa żydowskie, co w późniejszych rozdziałach pozwala mu podjąć rozważanie nad tym, kto, ile i dlaczego mógł zrobić w sprawie Chrystusa.  Tam, gdzie wiadomości pewne nie wystarczają, potrafi poświęcić trochę uwagi domniemaniom i hipotezom, wciąż jednak nie odchodząc od głównego wątku swojego śledztwa. Takie ujęcie pozwala lepiej zrozumieć charakterystykę np. faryzeuszy czy saduceuszy, ich główne myśli teologiczne, metody działania, rozumienie Prawa, typowe akcenty czy wpływ na naród izraelski i powiązania ze wspaniałą Świątynią Jerozolimską.

Poprzez sporządzenie portretu psychologicznego podejrzanych, Lisicki przygotowuje drugą część badania: odtworzenie konfliktu, jaki powstał między Żydami a Jezusem. Znów powołując się na innych badaczy i konfrontując to z własnym osądem, autor szuka odpowiedzi na pytanie kto i dlaczego mógłby chcieć śmierci Jezusa. Bierze też pod uwagę rolę zdrajcy Judasza, analizując teorie na jego temat – co nim kierowało, czy istniał naprawdę, czy był z Judei, czy jak reszta Apostołów był Galilejczykiem, jak umarł.

Wreszcie Paweł Lisicki dochodzi do samego procesu Jezusa – czy zebrał się wtedy cały Sanhedryn? Czy sąd przed nim miał charakter typowego procesu, czy stanowił jedynie wstępne przesłuchanie przed wydaniem Chrystusa Rzymianom? Czy mógł on być wymysłem ewangelistów, skoro wskazują oni na starania Sanhedrynu, by znaleźć prawdziwe dowody przeciw Galilejczykowi? Czy słusznie robią niektórzy badacze, recenzując sąd nad Jezusem według wskazań zawartych na kartach Miszny? Czym kierował się Piłat, znany z niechęci do Żydów? Czy to on mógł wydać nakaz pojmania Jezusa? Dlaczego lud wybrał Barabasza – czy dlatego, że był on bliższy pragnieniu wyrwania się spod okupacji rzymskiej? Czy Jezus mógł spocząć w osobnym grobie, czy też zgodnie z rzymskim zwyczajem powinien wisieć na krzyżu kilka dni, a potem zostać spalonym, albo (zgodnie z Miszną) pochowany w zbiorowej mogile dla kryminalistów?

Te pytania raz znajdują w pracy Lisickiego odpowiedzi, a raz nie.  Mimo wszystko, stanowi ona interesujący zbiór opinii na temat procesu Jezusa, a także ciekawe źródło argumentów za tym, że Ewangelie nie są tylko tworami apologetycznymi, mającemu na celu bardziej uderzenie w Żydów niż przekazanie Dobrej Nowiny.

Author: Rafał Growiec

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *