Spowiedź czy terapia?

„Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość! Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego!” (Ps 51) Spowiedź to jedna z dróg wyzwolenia człowieka. Daje poczucie ulgi i uwalnia od ciążących wyrzutów sumienia. Dlaczego więc ludzie szukają pomocy nie tylko u duchownego, ale i u terapeuty?


Bez wątpienia spowiedź to największy dowód miłosierdzia Boga wobec człowieka. Dzięki niej każdy może dostąpić zbawienia i doświadczyć radości z oglądania Pana twarzą w twarz. Nie zawsze jednak każdy, kto chce doznać pocieszenia i ulgi, odnajdzie to, czego szuka w konfesjonale. Czasami czyny człowieka trudno rozdzielić na dobre i złe, nie analizując przyczyn danego zachowania. Rana wewnątrz niego jest głęboka, a pomóc tutaj może terapeuta, który rozpozna objawy, mechanizmy działań i pomoże wyzwolić się z paraliżującej przeszłości. W jaki sposób rozeznać, czy potrzebny nam spowiednik czy terapeuta? Oto kilka wskazówek.

Pierwszą różnicą pomiędzy spowiedzią a terapią są podmioty uczestniczące w obu spotkaniach. W spowiedzi biorą udział 3 podmioty: penitent (grzesznik, wyrażający chęć spowiedzi), osoba duchowna – spowiednik – oraz Bóg. W terapii natomiast pacjent spotyka się z terapeutą, który wykorzystuje odpowiednia metodę, by uwolnić go od jego problemów lub zniewalającej przeszłości.

Celem zarówno spowiedzi, jaki sesji terapeutycznych, jest uzyskanie wolności przez grzesznika/pacjenta. W pierwszym przypadku jest to uwolnienie od grzechu. W drugim natomiast jest to uzyskanie wolności w patrzeniu na swoje procesy emocjonalno-psychiczne, swoboda w rozumieniu siebie i poczucie odpowiedzialności za swoje czyny i relacje z innymi.

Spowiedź związana jest z żalem za popełnione grzechy i odpuszczeniem ich dzięki Bożej łasce. Wyznawanie grzechów obejmuje przytoczenie popełnionych win, które miały miejsce w czasie między spowiedziami. W tym przypadku zachowuje się pewną anonimowość, ponieważ nie trzeba spotykać się zawsze z tym samym księdzem. Najważniejsze jest tu spotkanie z Bogiem.

Terapia obejmuje swoim zakresem przywołanie całego dotychczasowego życia pacjenta. Następuje przypomnienie sobie faktów, które mogły mieć wpływ na dzisiejsze problemy emocjonalno-psychiczne osoby chcącej uzyskać pomoc. Ważne są tu subiektywne emocje człowieka, który w trakcie spotkań z terapeutą uczy się je nazywać i znajdywać przyczynę ich pojawiania się. Pacjent eksploruje samego siebie. Powstaje więź między terapeutą a pacjentem, która w sakramencie pokuty nie musi się pojawić, jeśli nie ma się stałego spowiednika.

Spowiedź w każdej chwili można przerwać. Gdy penitent czuje niechęć do spowiednika, może wybrać innego duchownego, który “lepiej” nas wysłucha i da naukę adekwatną do popełnionych grzechów. W terapii jest trochę inaczej. Pacjent musi dobrze czuć się w towarzystwie terapeuty. Zerwanie więzi to akt przeciwko kontaktowi.

W obu przypadkach jednym z głównych celów jest uzyskanie poczucia ulgi. Osiągnięcie ulgi psychicznej może być stanem długotrwałym. W trakcie aktu pokuty odczuwanie ulgi połączone jest z przebaczeniem i wdzięcznością Bogu, który odpuszcza winy po ich wyznaniu przez penitenta i żalu za grzechy.

Spowiednik ma prawo osądzać czyny człowieka. Mówi, co było złe, a co – dobre. Bywa i tak, że spowiedź (szerzej: powrót do religijności) jest efektem terapii. Człowiek na nowo uczy się widzieć obraz Ojca, nie tego, który być może w domu rodzinnym jawił się jako srogi i zły, lub w ogóle go nie było, ale tego, który jest miłosiernym pasterzem czekającym na powrót swoich owiec.

Terapeuta nie osądza pacjenta. Analizuje przyczyny danego zachowania. U osób potrzebujących pomocy psychoterapeuty często występuje poczucie winy, które zostało ukształtowane w relacji do autorytetów. Związane jest ono z lękiem i konieczne jest jego przepracowanie. W spowiedzi wyrzut sumienia musi być związany z danym czynem, nie z lękiem wynikającym z nieprawidłowego postrzegania pewnym problemów.

Pierwszym krokiem ku uzdrowieniu jest przyznanie przed samym sobą, że potrzebuje się pomocy. Tylko osoba świadoma będzie mogła przepracować swoje życie i zmienić je na tyle, by iść dalej bez presji przeszłości. Jeśli penitent nieustannie spowiada się z tych samych czynów (powtarzalność objawów), warto zwrócić uwagę na to, że niekoniecznie może być to problem duchowy. Np. jeżeli problem dotyczy masturbacji (która jawi się nie tylko jako grzech, ale sposób rozładowania napięcia), jeśli jest ona niekontrolowana, a występowanie jest kompulsywne, konieczne będzie przepracowanie problemu na psychoterapii. Innym przykładem może być obecność uporczywych myśli i niechcianych uczuć, które mogą sygnalizować o nerwicy natręctw (nawracające uporczywe idee, myśli, wyobrażenia itd), które często mylone są z grzechami.

Jak rozpoznać, że dany człowiek potrzebuje pomocy psychologa/terapeuty? Często osobą, która sygnalizuje penitentowi, że powinien szukać pomocy na terapii, jest spowiednik. Zdarza się, że człowiek taki traktuje spowiedź jako “poprawiacz humoru”. Czuje się źle z tym, co wydarzyło się w ciągu dnia więc pozbywa się nadmiaru negatywnych emocji poprzez spowiedź. Często nie może zrobić rachunku sumienia (wszystko wywołuje u niego poczucie grzeszności), wymienia bardzo dużo grzechów, które niekoniecznie nimi są, spowiada się co 3 godziny, chce mieć duchownego na wyłączność. W takim przypadku bardzo możliwe, że musi udać się po pomoc do terapeuty. Jeśli chodzi o codzienne życie, niepokojącym sygnałem może być między innymi sytuacja, gdy ktoś odczuwa, że rezygnuje z działań, które chciałby podjąć, zauważa pojawienie się natręctw, które wyprowadzają go z równowagi, ma dziwne rytuały, na które źle reaguje otoczenie.

Różnica pomiędzy spowiedzią a terapią jest bardzo niewielka. Trzeba dokładnie przemyśleć, w jakim celu idzie się do spowiedzi, a spowiednik powinien pozostać w swojej roli bez zbędnego wgłębiania się w problemy emocjonalne. Z drugiej strony terapeuta powinien zachować swoje kompetencje, nie oceniając, nie narzucając swojej woli, nie krytykując, a analizować dany czyn, szukając jego przyczyn.

Coraz więcej ludzi korzysta z pomocy psychoterapeutów czy psychologów. Nie wynika to z tego, że rodzi się coraz więcej  “słabych” ludzi, tylko z tego, że w końcu społeczeństwo zaczęło zastanawiać się nad sobą i swoimi problemami. Kiedyś to, “co wydarzyło się w domu, miało tam pozostać”. W tym momencie młodzi ludzie walczą o zmiany, by w końcu poczuć się szczęśliwymi i wolnymi. Dzięki temu będą potrafili zbudować relacje takie, jakie zawsze chcieli – dobre i trwałe.

 


Źródło: Tomasz Franc OP “Spowiedź a terapia”, wykład wygłoszony w DDA Beczka 29.10.2015

Author: Emilia Ciuła

Podziel się artykułem na

1 Comment

  1. Na pierwszy rzut oka autorka terapię u psychologa zna z pobierznych informacji internetowych, Szkoda, Warto najpierw porozmawiać z "danym człowiekim" (jakżesz nieliterackie sformułowanie…) a później wyrażać sądy i opinie. Spowiedź natomiast w opisie autorki to mocno wyidealizowana inscenizacja możliwa jedynie u bardzo świadomych spowiedników. Cóż.. W moim przekonaniu ulgę powinno się poczuć po zadośćuczynieniu krzywdy a nie po odpukaniu w konfesjonale. Ale to tylko rozważania skromnego agnostyka. 

    PS. Zdania sześciokrotnie złożone nieco utrudniają zrozumienie autorki. Zasada "im prościej tym piękniej" dotyczy także tekstu. 

     

    Post a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *