Troja według Krawczuka

„Iliada” stanowi jeden z filarów naszego postrzegania antyku. Wspominana jest jednak często jak dzieło długie, monotonne i w sumie ahistoryczne. Aleksander Krawczuk pokazał jednak już dawno, że liryka Homera to nie tylko „spis okrętów”.


Dzieje wojny trojańskiej przerabiał każdy, kto ukończył podstawówkę Ile jednak naprawdę wiemy o historii jej powstania? Ile ważnych detali umyka nam spomiędzy kwiecistych opisów walk? Jak często zraża nas brutalność starć czy nieco chaotyczny system retrospekcji i wypowiedzi? Ile tak naprawdę wiemy z lektury samego dzieła, a ile z wszelkiej maści opracowań i ekranizacji?

O AUTORZE SŁÓW KILKA

Prof. Aleksandra Krawczuka zna każdy, kto w ten czy inny sposób otarł się o temat antyku. W każdej niemal bibliotece można natrafić na jego biografie cesarzy rzymskich, swego czasu był także obecny w radio. Żołnierz AK w czasie wojny, potem wykładowca UJ, następnie minister kultury w rządach Messnera i Rakowskiego, poseł na Sejm z ramienia SLD.

W wielu swoich tekstach daje się poznać jako niechętny chrześcijaństwu, które uważa za współwinne upadkowi kultury helleńskiej. Wyżej ceni zaś buddyzm, opierając się jednak na jego wyidealizowanym obrazie. Gorący apologeta Juliana Apostaty, któremu poświęcił osobny tom.

O tym trzeba pamiętać, ale nie można odmówić prof. Krawczukowi ogromnej i bardzo rzetelnej wiedzy oraz sposobu jej przekazywania. Ma on dar gawędziarskiego przedstawiania wyników żmudnych badań archeologicznych i analiz tekstu, zgrabnego porównywania ze sobą alternatywnych wersji danego mitu czy wydarzenia. Niekiedy można zadać pytanie, na ile mamy do czynienia z parafrazą z Homera, a na ile to historyk polski przejmuje pewną manierę jeśli chodzi o szyk zdania czy obecny w nim patos.

ILU TYCH HOMERÓW?

A już sama historia powstania dwóch najważniejszych greckich eposów może doprowadzić do niezłego zamieszania. Tradycyjnie przypisywane Homerowi są tak naprawdę czymś w rodzaju puzzli. „Iliada” wywodzi się z wielu pieśni funkcjonujących wśród aojdów, poetów greckich(?), które dopiero po wielu latach zostały zebrane. Stąd wynika niejako pomieszanie i poplątanie, brak chronologii i co ważniejszych wątków (koniec wojny) w prezentowanej fabule. Co więcej, twórcy byli ograniczeni także swoistą rytmiką i mnemotechniką – nie mogli swobodnie dobierać słów, gdyż najgorszym, co się mogło zdarzyć, katastrofą gorszą niż brak boskiego pochodzenia któregoś z bohaterów, było zaburzenie rytmiki. Dlatego Aleksander (vel. Parys) do znudzenia często jest bos-ki, a rzadko kiedy wspa-nia-ły.

Prof. Krawczuk potrafi tę układankę porozkładać na czynniki pierwsze i poukładać ponownie tak, by przedstawić czytelnikowi obraz kolejnych postaci i miejsc. Jest to najważniejsza zaleta „Wojny trojańskiej” – gromadzi rozsiane po wielu księgach detale, urywki, wzmianki, półsłówka, zestawia je z niehomeryckimi informacjami (o czym za chwilę) i mitami. Jeśli zaś chodzi o mity, do nich podchodzi Krawczuk z szacunkiem, nie wciska na siłę, jak pewien amerykański reżyser, naturalistycznych usprawiedliwień, choć tam, gdzie to możliwe zgrabnie łączy Posejdona z trzęsieniem ziemi.

OD RZYMU PO EGIPT

„Wojna Trojańska” to nie tylko zbiór uporządkowanych informacji, ale także próba umiejscowienia walk o Ilion w konkretnym czasie i miejscu historycznym. Oprócz usystematyzowania wydarzeń opisanych przez aojdów, prof. Krawczuk serwuje także ogromną dawkę wiedzy archeologicznej i literackiej. Pozwala to przekonać się nie tylko o gęstej siatce powiązań między ludami i skomplikowaniu antycznego świata, ale także o sile pamięci ludzkiej. Po kilkuset latach od opisywanych wydarzeń z przekazywanych ustnie poematów skrystalizował się utwór, którego detale pozwoliły odnaleźć ruiny sprzed kilku tysięcy lat!

Ponadto autor chętnie pozwala sobie na dygresje, zaglądając nie tylko do innych greckich mitów, ale też do egipskich inskrypcji z Kadesz z czasów Ramzesa II. Fascynacja wojną trojańską musiała być silna w starożytności, skoro dziesiątki autorów, w tym takie nazwiska jak Herodot, szukały nawet nad Nilem wyjaśnienia motywacji jej bohaterów. Jak to się stało, że Helena akceptowała to, że to o nią toczy się ta wojna? Okazuje się, ze zdaniem niektórych Greków żona Menelaosa wcale nie przebywała wtedy w Troi, a jedynie podsunięta przez bogów zjawa!

Książka Krawczuka nie zastąpi lektury całości „Iliady” – na pewno jednak stanowi świetną zachętę do zapoznania się z dziełem „Homera”. Na pewno jest też znacznie lepsza od szkolnych wydań „z opracowaniem”.

Author: Rafał Growiec

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *