Trudne sprawy

Hollywood ma swój schemat tworzenia filmów o problemach rodzinnych. Gdyby to zestawić z polskimi realiami, to amerykańskie produkcje zwykle przypominają rozszerzone nieco wersje polskich paradokumentalnych tasiemców pokroju „Trudnych spraw”, albo „Dlaczego ja”. Film Davida Dobkina zdecydowanie się temu schematowi wymyka. Na szczęście.


„Sędzia” (2014) to produkcja w wielu aspektach zdumiewająca i pozytywnie zaskakująca. Trochę ma w sobie z dramatu, trochę z obyczajówki, a nawet trochę z komedii. Ten misz-masz wyszedł Dobkinowi bardzo dobrze, a w dodatku z klasą, głównie za sprawą dwóch Robertów – Duvalla i Downey Jr. Zgrany aktorski duet od samego początku wskrzesił iskrę, która zmieniając się płomyk, świeciła aż do ostatnich chwil filmu. Dzięki temu nawet się nie zorientujemy kiedy minie ponad dwugodzinny seans.

Ale od początku. Fabuła jest prosta i prowadzi stopniowo do punktu kulminacyjnego. Struktura dramaturgiczna jest poprowadzona praktycznie wzorcowo: trójaktowy podział, wyraźne zwroty akcji i punkt kulminacyjny zostały rozłożone w całości rozmyślnie, budując w odbiorcy niegasnące zaciekawienie. Poznajemy wybitnego adwokata – Hanka Palmera (Robert Downey Jr.), który musi na chwile zostawić swoje z pozoru poukładane życie i pojechać w rodzinne strony na pogrzeb matki. Stopniowo zostajemy wprowadzeni w całą historię – dowiadujemy się dlaczego Hank z domu wyjechał, dlaczego spalił za sobą mosty oraz dlaczego tak trudno jest się mu porozumieć z ojcem, Josephem Palemerem (Robert Duvall) – wieloletnim sędzią, który cieszy się wśród mieszkańców małego miasteczka ogromnym szacunkiem.

Na bardzo zgrabnym i mocnym szkielecie relacji pomiędzy ojcem, a synem, dostajemy przyczepione kilka wątków, które z czasem się rozwiązują i stanowią świetne wypełnienie historii. Śmierć matki to tylko bodziec, który zmusza Hanka do powrotu – nie tylko do rodzinnego domu, ale przede wszystkim do przeszłości, która daje o sobie znać. Wypadek spowodowany przez ojca zmusza młodego Palmera do pozostania w miasteczku, do pomocy ojcu oraz do wglądu w swoje dawne życie. Rozliczenia z przeszłością i układanie wszystkiego na nowo bywają bolesne i trudne, ale prowadzą do swego rodzaju oczyszczenia, czy katharsis – zwał jak zwał – również dla głównego bohatera. Te trudne sprawy, chociaż mogą brzmieć bardzo pretensjonalnie, to jednak w produkcji „Sędzia” wypadają bardzo dobrze.

Najmocniejszym punktem fabuły jest właśnie ten szkielet, swego rodzaju tło całości – relacje ojca i syna. Od samego początku nic w tej kwestii się nie układa i dopiero stopniowo dostajemy odpowiedź na pytanie: co się takiego wydarzyło, że tych dwóch mężczyzn nie może się dogadać? O ile łatwo w ukazywaniu relacji na linii ojciec-syn popaść w małostkowość i płytkie przedstawienie problemu, to jednak tutaj wychodzi to zgrabnie. Twórcy skupiają się nie tyle na psychice głównych bohaterów, co na braku szczerości między nimi, będącej głównym problemem w trudnej relacji.

Takie przedstawienie relacji między ojcem, a synem nie udałoby się, gdyby nie kreacje Roberta Duvalla i Roberta Downey Jr. Całość to przykład teatru dwóch aktorów, przeskakujemy od kwestii wypowiadanych przez jednego, aż po kwestię tego drugiego. Cały film to właściwie odbijanie piłeczki między głównymi postaciami, co sprawia, że obaj panowie w swoich rolach wypadają bardzo autentycznie. Chociaż występują oni w roli kontrastów, to mają wiele ze sobą wspólnego. Duvall pokazał w tym filmie prawdziwą klasę, tak samo zresztą jak Downey Jr. Mimo że Iron Mana trudno było sobie wyobrazić w roli dramatyczno-obyczajowej, to jednak gwiazda serii o superbohaterze staje na wysokości zadania. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Downey Jr. wszędzie gra tak samo, jednak w każdej kreacji wznieca iskrę, dzięki której ogląda się go z przyjemnością.

Scenariusz napisany przez Nicka Schenka i Billa Dubuque’a został poprowadzony bardzo dobrze – pomimo akcji statycznej, dwuipółgodzinny film ogląda się z zaciekawieniem, nie nużąc się brakiem gwałtownych zwrotów. Trudno było się spodziewać czegoś innego, mając na uwadze, że Schenk napisał scenariusz do „Gran Torino” (2008), które pod tym względem również trzyma poziom. Reżyser stworzył obraz spójny. David Dobkin, znany głównie z komediowych wariacji na temat przyjaźni męsko-męskiej – „Zamiana ciał” (2011), „Polowanie na druhny” (2005) – jak widać świetnie radzi sobie również w dramatach.

Trudno nie wspomnieć również o polskim akcencie w tej produkcji. Zdjęcia do filmu stworzył wielokrotnie nagradzany (również przez Akademię) Janusz Kamiński – operator polskiego pochodzenia, który dał się Hollywodowi poznać ze zdjęć do takich filmów jak „Szeregowiec Ryan” (1998), „Motyl i Skafander” (2007) czy „A.I. Sztuczna Inteligencja” (2001). Praca kamery w filmie „Sędzia” dopełnia tę produkcję.

Hollywood lubuje się w przedstawianiu w filmach pogmatwanych relacji rodzinnych. Prześcigając się w coraz głupszych scenariuszach, wymyślają często historię wzięte chyba z kosmosu. W przypadku „Sędziego” udało się to zgrabnie ominąć, co sprawia, że film może być uniwersalny. Jednak to wyjątek potwierdzający regułę. Takim filmem wbijającym się w tą regułę, poruszającym kwestie rodzinnych problemów może być produkcja „This Is Where I Leave You” (2014) w reżyserii Shawna Levy’ego, która nie doczekała jeszcze się premiery w Polsce. Sytuacja rodzinna klaruje się tutaj na śmierci głowy rodziny – ojca – i żałoby wokół niej. Jednak całość okazuje się bardzo infantylna i w zestawieniu z filmem Dobkina wypada względnie słabo. Tematyka potraktowana jest tutaj pobieżnie, a reżyser zrobił z bohaterów niedojrzałe i rozwydrzone dzieciaki w średnim wieku, które nie potrafią poradzić sobie z trudami życia.

„Sędzia” to film, który może być dla wielu pozytywnym zaskoczeniem. Oczekując łzawej tragikomedii z nutką hollywoodzkiej obyczajówki dostajemy porządną dawkę dramatu, okraszonego kilkoma komicznymi sytuacjami, nadającymi smaczku całości. Film zdecydowanie wart obejrzenia!

Author: Anna Zemełka

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *