Vikings – serialowy hit czy kit?

VIII wiek, a dokładniej czerwiec roku 793. Mnisi mieszkający na wyspie Lindsfarne, słynący z życia w odosobnieniu i ascezie, dostrzegają na horyzoncie łódź. Nie mają zbyt wielu gości, przyzwyczajeni są do przyjaznych zamiarów odwiedzających, dlatego też i tym razem nie czują obaw. Prowadzi to do ich śmierci, ponieważ chwilę po tym gdy łódź dobija do brzegu, zostają zamordowani w okrutny sposób. Właśnie to wydarzenie uważa się za początek ery wikingów oraz ich łupieżczych i handlowych wypraw, które doprowadziły do wielu odkryć i wywarły niemały wpływ na dzisiejszy świat.

TROCHĘ HISTORII…

Jeśli podstawą Twojego wyobrażenia o wikingach jest obraz bezmyślnych, brudnych, przepełnionych żądzą krwi dzikusów w hełmach z rogami, to od razu zostaw myślenie tymi kategoriami za sobą. Po pierwsze wcale nie nosili rogów, a po drugie myli się nawet kilka razy dziennie. Rogi prawdopodobnie zostały wymyślone przez chrześcijan, na których napadali, być może uosabiani byli z diabłami, ze względu na częste i wyrafinowane używanie przemocy podczas podbojów i trwogę, jaką budzili pośród ówczesnych ludzi. 

O ludach północy i ich życiu codziennym wiemy bardzo wiele dzięki odkryciom archeologicznym w dzisiejszej Anglii i krajach półwyspu skandynawskiego. Wikingowie słynęli z ogromnej przebiegłości w handlu, słynęli z pięknych wyrobów ozdobnych oraz z wytwarzania broni białej, a przede wszystkim ze szkutnictwa. Wynaleźli nowy typ łodzi (drakkary) zdolny pływać po otwartym morzu. Doskonale posługiwali się w walce tarczą, a także różnymi odmianami toporów i mieczy. Według opowiadań praktycznie nie odczuwali strachu przed śmiercią. Z czego mogło to wynikać? Być może z ich wiary w pogańskie bóstwa i nagrody czekające w Valhalli na wielkich wojowników. Istnieje również teoria, że wpływ na ich podejście do śmierci miał czarny humor, z którego słynęli. Wielu przykładów takiego poczucia humoru może dostarczyć nam saga nordycka. 

Przewagą wikingów nad innymi ludami żyjącymi w tamtych czasach stała się zdolność do niesamowicie szybkiego nadrabiania strat. Mimo stosunkowo małej liczebności byli niczym hydra, której w miejsce jednej uciętej głowy wyrastają dwie kolejne. Ich ciekawość świata, a także chęć pozyskania terenów pod uprawę doprowadziła między innymi do podbicia Anglii, a także odkrycia Ameryki. Dotarli oni także do Polski. Czy zastanawiałeś się kiedyś, skąd wzięły się niektóre nazwy dni tygodnia w języku angielskim? „Thursday” od wikińskiego boga burzy i piorunów Thora a „friday” od Freya – boga urodzaju, roślinności i płodności. Dlaczego na samym początku poświęcam tak dużą uwagę tym ciekawostkom? Aby zafascynować Cię, drogi czytelniku, światem którego możesz stać się częścią, oglądając serial stworzony dla kanału History przez Michaela Hirsta (twórca „Dynastii Tudorów” i filmu „Jan Paweł II: Nie lękajcie się”).

O SERIALU

Głównym bohaterem jest farmer i wojownik Ragnar Lothbrock (Lothbrock znaczy „włochate portki”, prawdopodobnie nosił takie spodnie). Nie ma pewnych dowodów na istnienie tej postaci w rzeczywistości, pojawia się ona natomiast w wielu opisach i legendach jako wikiński król i zdobywca. Odtwórcą jego doskonale, według mnie, zagranej roli jest Travis Fimmel pochodzący z Australii. W serialu perfekcyjnie zostało przedstawione to, jak wielki wpływ na życie codzienne wikingów miała kultura i wiara. Przeplatają się w nim losy wielu bohaterów drugoplanowych, takich jak charyzmatyczna Lagertha (żona Ragnara) czy wielki wojownik Rollo Lothbrock (brat Ragnara). 

Obserwujemy, jak Ragnar, pokładając nadzieje w bogach, dąży do władzy oraz jak pomagają i przeszkadzają mu w tym inni jarlowie. Jest on ucieleśnieniem nordyckiej tradycji, a legenda głosi, że jest również bezpośrednim potomkiem boga Odyna. Wiele jest w stanie oddać, aby zaspokoić swoją ciekawość, tak jak wspomniany wcześniej Odyn, który za wiedzę poświęcił według mitologii nordyckiej swoje oko. Dla Ragnara najważniejsza jest rodzina (jednocześnie jest jego największą słabością). Charakteryzuje go mądrość w podejmowaniu decyzji, czego nie możemy powiedzieć o reszcie przywódców. Niektórych bohaterów pokochamy, innych natomiast znienawidzimy, a jeszcze inni będą ciągle nas zaskakiwać; postacie są niezwykle barwne. 

Serial jest dobrze wykonany pod względem technicznym, zadbano o każdy szczegół. Czekają na nas niesamowicie realistycznie odwzorowane kostiumy, broń, łodzie oraz zapierające dech w piersiach krajobrazy. Nie należy zapominać również o ścieżce dźwiękowej, bez której sceny walk nie byłyby tak emocjonujące. Mowa tu o norweskiej grupie muzycznej Warduna i Fever Ray. Nie tylko jednak o wygląd tu chodzi. Zagłębiając się w serialową rzeczywistość, przekonujemy się, że niczego tak naprawdę nie możemy być pewni w świecie rządzonym prawami przemocy, żądzy władzy i zemsty. Czekają na nas zwroty akcji, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Ragnar musi starannie dobierać swoich sojuszników. Razem z nim przekonamy się, jak smakuje rozczarowanie i zdrada, dowiemy się czym jest mądrość, przyjaźń, braterska miłość, miłosierdzie i honor. 

Właśnie skończył się drugi sezon serialu. Na kontynuację poczekamy prawdopodobnie do marca roku 2015. Sezon pierwszy, który miał swoją premierę 3 marca 2013 roku, składa się z dziewięciu 45-minutowych odcinków, drugi natomiast – z dziesięciu. Sezony znacząco się od siebie różnią tematyką i momentami, w których jest nam dane towarzyszyć Ragnarowi. Chwilami można zarzucić tej produkcji zbytnią powierzchowność i przerysowania, ale myślę, że warto przymknąć na to oko, choćby ze względu na resztę pozytywnych aspektów. Historia ta nie ma być dokładnym odwzorowaniem faktów, ma raczej wciągnąć nas w świat wikingów i pomóc poznać go na nowo. Wyjaśnia nam także w pewnym stopniu odwieczną ludzką ciekawość świata, a co więcej – może nas nią zarazić. 

Rzeczywistym przejaskrawieniem mogą być epizody, w które wpleciono za dużo elementów związanych z fantastyką w świecie wikińskich bogów. Nie jest to jednak powód, aby nie zainteresować się tą produkcją. Na pewno dostarczy nam ona wielu wrażeń i skłoni do zapoznania się z materiałami związanymi z serialem i aktorami, którzy nawet poza planem są ludźmi godnymi poznania. 

Twórcy, myśląc nad promocją serialu, postanowili ograniczyć się jedynie do prostego napisu „Vikings”, w którym możemy doszukiwać się wielu ukrytych informacji. Reklama zadziałała, dziś „Wikingowie” mają już 1,5 miliona fanów na facebooku. Być może Ty także do nich dołączysz?

Author: Michał Musiał

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *