Wiara w ludzi

Z Ewangelii możemy wyciągnąć bardzo różne nauki. Dla mnie jedną z najważniejszych jest ta, by wierzyć w drugiego człowieka, tak samo, jak Bóg wierzy w nas.


Ile razy w życiu każdy z nas słyszał skierowane do siebie słowa: „Z ciebie nic nie będzie”, „Co z ciebie wyrośnie?” „Dla ciebie to już nie ma ratunku?” „Jesteś u mnie przegrany/skreślony” lub im podobne? A co jeszcze straszniejsze – ile razy sami formułowaliśmy je pod adresem ludzi ze swojego otoczenia? Swojej rodziny, przyjaciół, współpracowników, albo też ludzi mniej znanych, z którymi nie utrzymywaliśmy praktycznie żadnych relacji?  Te słowa mogą naprawdę poważnie zaważyć na naszym rozwoju psychicznym i duchowym, szczególnie w dzieciństwie i okresie dorastania, ale nie tylko. Nie zawsze jednak chcemy sami wystrzegać się używania tego typu słów…

Ile razy skreślaliśmy kogoś z błahego powodu, ile razy nie chcieliśmy komuś przebaczyć, zrozumieć jego intencji, wyciągnąć rękę na zgodę? Nie oszukujmy się – nas też tak wielokrotnie traktowano, czasem robiły to osoby bardzo bliskie, na których uznaniu szczególnie nam zależy.  Nawet księża i ludzie bardzo religijni, działający poważnie w różnorakich ruchach, wspólnotach, parafiach potrafią się tak zachować. Zapewne wielu ludzi przez takie traktowanie odeszło z Kościoła albo przynajmniej przestało aktywniej działać w jego strukturach. Takie rany bolą najbardziej i najtrudniej je zaleczyć, a co gorsza – prowadzą do tego, że i my zaczynamy zadawać je innym. Mniej lub bardziej świadomie – czasem jak ranne zwierzę, tak bardzo boimy się kolejnych ciosów, że wolimy zadać je samemu, gdy tylko taka potrzeba jawi się na horyzoncie. Czasem z przekory, chęci „dowalenia” komuś, kto nie był dla nas odpowiednio wyrozumiały, albo kogo po prostu z jakichś powodów nie lubimy. Nie pomyślimy, że wcale nie jesteśmy lepsi, że ten ktoś może miał zły dzień, że może miał dobre intencje, że to ja przesadziłem z takim traktowaniem… A jeśli nawet pomyślimy, to szybko te myśli wyprzemy, jako chore i nieodpowiednie.

Myślę, że takie zachowania wynikają przede wszystkim z pychy i strachu. Pychy – bo wolimy wierzyć, że to my jesteśmy tymi dobrymi,  a ten drugi, który zawalił, nadużył naszego zaufania i udowodnił, że jest go niegodny i po prostu słaby. Strachu – bo skoro wystawił na szwank naszą renomę, jakąś ważną dla nas sprawę, na pewno to powtórzy, na pewno znowu przysporzy kłopotów i kto wie, do jakiej tragedii doprowadzi. Pycha i strach – te same, które prowadzą do każdego grzechu, powodują to, że ciągle toczymy swoje małe wojenki, zamiast starać się dostrzec w ludziach pierwiastki dobra i za wszelką cenę wyciągnąć je na powierzchnię. Jak w popularnych dowcipach o teściowych – może być śmiesznie, można machnąć ręką, gdy się tym słyszy, ale gdyby się temu bliżej przyjrzeć, stoją za tym straszne i chore motywacje. Można to wręcz odczytać jako podświadomą, paniczną walkę o przetrwanie – odcinanie się od wszystkiego i wszystkich, którzy mogą nam przysporzyć problemów i utrudnić ziemską egzystencję.

Tymczasem Jezus ma dla nas inną naukę. On nie skreślił jawnogrzesznicy, którą chciano ukamienować, nie skarcił Zacheusza, który był przełożonym celników i skrzywdził wielu ludzi. I to wszystko na złość Żydom – a oni takimi ludźmi gardzili. Gardzili, bo tak rozumieli Prawo, nakazujące im zachowywanie przykazań i moralności w swoim narodzie. Nie mieściło im się w głowie, że z takich ludzi może jeszcze być coś dobrego, że przedstawiają wielką wartość, że może pobłądzili i w głębi duszy chcą wyjść na życiową prostą. Dużo łatwiej jest przecież odgrodzić się wysokim murem od tych, którzy nie pasują do naszego światopoglądu, utrudniają nam życie, zaburzają nasz spokój, porządek, a nie daj Boże także nieskazitelny obraz samych siebie. Jawnogrzesznica i Zacheusz byli ludźmi, którzy bezpośrednio nie zrobili Jezusowi niczego złego, ktoś może więc powiedzieć – łatwo Mu przyszło przebaczenie. Ale jak było z Piotrem i Judaszem? Przecież po trzykrotnym zaparciu się przez tego pierwszego Chrystus mógł mu powiedzieć: „Słuchaj, Piotrze, miałeś być moim następca, na tobie chciałem budować Kościół, ale przykro mi – zawiodłeś mnie, zostawiłeś i co gorsza – wyparłeś się. Teraz muszę znaleźć kogoś innego, bo już ci nie ufam, już w ciebie nie wierzę”. Ilu z nas by tak postąpiło? Pewnie większość. On postępuje inaczej – wierzy, że mimo tego wypełni misję, którą dla niego przygotował. A Judasz? Czy Jezus nie nazywa go w Ewangelii przyjacielem? To już w ogóle nie do pomyślenia! Dlaczego go wówczas nie skarcił, nie przeklął, w jakikolwiek sposób nie pogardził nim?

Oczywiście Jezus jest Bogiem, jest dokonały i wszystko jest w Jego mocy. My tacy nie jesteśmy i nigdy nie będziemy, mimo to jednak nakazał nam On miłowanie swoich bliźnich i przebaczanie im. Mamy przepraszać nie siedem razy, byle tylko odklepać, wypełnić jakiś przepis tradycji, a później niech się dzieje, co chce. Chrystus wprawia w osłupienie apostołów mówiąc, że należy wybaczyć aż siedemdziesiąt siedem razy, aż do znudzenia, kiedy człowiek pogubi się rachubie. Drugi cytat, który przychodzi mi tutaj na myśl, to „błogosławcie, a nie złorzeczcie!” – jak nawoływał Rzymian w jednym ze swych listów św. Paweł Apostoł. Chciałoby się rzec – do znudzenia wybaczajcie, do znudzenia błogosławcie, czyli życzcie dobrze, do znudzenia współpracujcie, ufajcie ludziom, szukajcie w nich tego, co dobre, a nie zatrzymujcie się na tym, co złe, co nie wyszło, co spowodowało problemy. To tak, jak z miłością matczyną – każda matka kocha swoje dziecko i zawsze widzi w nim pozytywy, możliwość czynienia dobra, bez względu na to, jakim człowiekiem (bandytą, złodziejem, mordercą) jest jej dziecko. Śmiem twierdzić, że to jest najpiękniejsza i najprawdziwsza miłość na tym świecie, najlepsze odbicie miłości Boga do człowieka. Niech to nie będzie argumentem za tym, żeby kogoś olewać. Niech to będzie jednym z elementów Dobrej Nowiny, którą powinniśmy żyć na co dzień. 

Author: Kajetan Garbela

Rodem z Lublińca, absolwent historii na UJ, członek Stowarzyszenia Młodzieżowego NINIWA

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *