Za co cenię papieża Franciszka?

Mija pierwszy rok pontyfikatu Jorge Mario Bergoglio. Postanowiłem prześwietlić jego życie, wygrzebać także mało znane ale dobrze udokumentowane fakty. I zastanowić się na zimno – za co tak naprawdę cenię obecnego biskupa Rzymu. Co go wyróżnia? Jaką wyznaczył sobie misję? I o co tak naprawdę mu chodzi?

Argentyna w latach 1976–1983 była brutalnie rządzona przez juntę wojskową. Krwawe władze traktowały obywateli jak śmieci. Na porządku dziennym były masakry, tortury, porwania i egzekucje. Po 30 tys. osobach –  ślad bezpowrotnie zaginął, stracono 19 tys. ludzi. Aż żal o tym pisać, ale… 500 kobiet zamordowano zaraz po porodzie, aby ich dzieci przekazywać rodzinom wojskowych, które nie mogły mieć potomstwa. Do tego, trzeba sobie jeszcze wyobrazić 2 miliony Argentyńczyków na wygnaniu…

1. Ratował innych  narażając własne życie

Włoski dziennikarz, Nello Scavo prowadził śledztwo mające zbadać działalność ojca Bergoglio w czasie zbrodniczej dyktatury wojskowej. Napisał książkę „Lista Bergoglio”, która przedstawia udokumentowaną historię ponad 100 osób uratowanych przez obecnego papieża.  Odnajdując świadków i dowody jego bohaterskich czynów – był zdumiony, że tak mało się o nich mówi.  Jeden z ocalonych, argentyński teolog ks. Juan Carlos Scannone, przyznał, że kardynał nie chciał by to rozgłaszano.

Znamy papieża Franciszka jako radosnego i wyluzowanego starszego pana. Ale warto pamiętać, że wtedy musiał zachować zimną krew i grać ze zbrodniarzami ostro. To była sprawa życia i śmierci.  Jorge Mario Bergoglio, jako prowincjał jezuitów, działał dyskretnie, by służyć innym i zapewnić im bezpieczeństwo. – Ojciec Jorge stworzył podziemną siatkę, aby ratować prześladowanych i organizować ich ucieczki. W rzeczywistości prawie nikt spośród tych, którzy należeli do tzw. systemu Bergoglia, nie wiedział, że jest jego częścią. Każdy wykonywał jeden dokładny ruch na rzecz prowincjała: pierwszy dbał o miejsce do spania na kilka nocy, drugi o przewóz samochodem, następny pomagał załatwiać dokumenty. Wiadomo było, że im mniej informacji krąży, tym mniejsze jest ryzyko wpadki – opowiada Scavo.

Enrico Calamani – włoski wicekonsul, który załatwiał fałszywe dokumenty potrzebującym,  wspomina: „O Bergogliu dowiedziałem się bardzo późno, wszelkie prośby docierały do mnie przez nuncjaturę„.

Wówczas wyjątkowo niewygodny dla junty stał się bp Enrique Angelelli, który pracował na rzecz najuboższych i krytykował bogaczy za nieludzki wyzysk. Właśnie on zdobył niezbite dowody na dokonywane przez władze mordy. Stało się jasne, że za zabójstwem dwóch księży: Gabriela Longueville’a i Carlosa de Dios Muriasa  – stały służby specjalne. Przewidując rozwój wypadków, wysłał swoich kleryków do prowincjała jezuitów, aby ich chronić. Kilka tygodni później już nie żył. „Nieznani sprawcy” zepchnęli samochód biskupa z przepaści. Dokumenty które miały trafić do Watykanu – zniknęły bez śladu… Prowincjał pod pozorem rekolekcji ukrywał prześladowanych. Później organizowano dla nich dalszą ucieczkę, np. za granicę, często pod pokładem statków towarowych.

Wśród takiego nawału pracy w konspiracji, kardynał Bergoglio nie zapominał o zwykłej ludzkiej życzliwości. Alicia Oliviera, adwokat, obrończyni praw człowieka i pierwsza kobieta na stanowisku sędziego karnego w Argentynie, była prześladowana przez juntę. Wyrzucono ją z pracy i groziły jej represje.  – Kiedy Jorge dowiedział się, że zostałam bezrobotna, przysłał mi piękny bukiet róż – opowiadała w wywiadzie dla argentyńskiego dziennika Clarín. Pomagał jej się ukrywać, ale widział jak cierpi z powodu oddzielenia od dzieci i tęskni aby się z nimi spotkać: „W tym czasie jeden z moich synów chodził do szkoły Zbawiciela. To placówka prowadzona przez jezuitów. Mariano bardzo się bał. Nie chciałam, żeby widział mnie w takim stanie, bo sama się bałam. Ale za wszelką cenę chciałam się spotkać z synem. Bergoglio umożliwił mi takie spotkania. Przyjeżdżał po mnie samochodem. Pomagał wejść do szkoły, tak żeby nikt mnie nie widział. Mogłam spotkać się z synem, objąć go i ucałować. Potem znowu wsiadałam do samochodu a  Bergoglio mnie wywoził. Pilnował, żebym nie została zatrzymana. Narażał przy tym siebie” – opowiedziała Pawłowi Żuchowskiemu w wywiadzie dla RMF 24.

Zdarzyło się, że Bergoglio negocjował w władzami, aby uwolnić torturowanych ludzi. Innym razem robił zbrodniarzy w konia. Kiedyś dał swój paszport jednemu z księży, który był do niego podobny. Dzięki temu mógł opucić Argentynę jako… prowincjał jezuitów.  Tymczasem Bergoglio ratował mężczyzn i kobiety, wierzących i niewierzących. A przy tym wielokrotnie ryzykował własnym życiem.

2. Okazywał współczucie chorym na AIDS

AIDS to nie tylko choroba śmiertelna i nieuleczalna. Otacza ją także atmosfera grozy. Kojarzy się przede wszystkim z narkomanami, prostytutkami, homoseksualistami i rozpustnikami. Niektórzy uznawali ją za karę Bożą, co może być jednak zbyt daleko idącym, krzywdzącym uproszczeniem sprawy. Ale trzeba przyznać, że choroba budzi nasz lęk. Trudno nawet wyobrazić sobie z jak ogromnym stresem, wykluczeniem i poczuciem odrzucenia zderzają się chorzy. Zupełnie tak, jak w czasach biblijnych trędowaci.

Bergoglio-AIDS

Lubię to zdjęcie. Po pierwsze dlatego, że biskup naśladuje tutaj samego Chrystusa, który w noc przed swoją Męką, zanim przystąpił z uczniami do Ostatniej Wieczerzy, obmywał im nogi i mówił o miłości Ojca.

Ale jest tu jeszcze inna symbolika. Proszę zauważyć, że młody mężczyzna, który trzyma miskę z wodą jest podobny do Jezusa. To zdjęcie jakby mówiło – dziś Pan Jezus chce służyć i obmywać ludziom nogi z pomocą swoich uczniów. Ja widzę tu alegoryczny obraz Kościoła jako szpitala, gdzie Pan Jezus leczy zagubiony świat. Gdzie moja dusza przeżarta przez grzech, może zostać obmyta i przyjęta z czułością i szacunkiem. I nawet w perspektywie fizycznej śmierci, możemy żyć nadzieją na zmartwychwstanie.

3. Bezkompromisowo wzywał do ochrony ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Nie ukrywał, że Ewangelia wymaga mądrego radykalizmu.

Kardynał Bergoglio 31 sierpnia 2005 r. głosił:  „Brońcie życia, choćby Was mieli zabić! Musicie walczyć o życie ze wszystkich sił. Być może z tego powodu będą was chcieli postawić przed sądem. Być może, z powodu troski o życie, będą was chcieli zabić. Musimy pamiętać o chrześcijańskich męczennikach. Zabijano ich z powodu Ewangelii życia, której Jezus nauczał. Ale Jezus da nam na tej drodze siłę. Idźcie, ale nie bądźcie głupi. Pamiętajcie, chrześcijanie nie mogą sobie pozwolić na luksus bycia głupimi – Musimy być mądrzy, bystrzy, przyciągający uwagę – Możecie zostać postawieni przed sądami lub zabici. Ale musicie iść naprzód!

4.  Na początku pontyfikatu powiedział: „Kto nie modli się do Boga, modli sie do diabła”.

Następnego dnia po wyborze na Stolicę Piotrową, 14 marca A.D. 2013, papież Franciszek przytoczył słowa Léona Bloy: „Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła”. Wydaje się że to bardzo mocne słowa, ale czy prawdziwe? Papież wyjaśniał: „Kiedy nie wyznajemy Jezusa Chrystusa, to wyznajmy doczesność diabła, doczesność szatana”. Z pozoru może się to wydawać nierozsądnym oświadczeniem fanatyka. Przecież to, że ktoś nie jest chrześcijaninem, nie oznacza zaraz, że jest satanistą i zbrodniarzem! Ale wiemy że nie o to chodziło papieżowi. Myślę że zwrócił nam uwagę na ważną rzecz – w świecie duchowym nie ma neutralności, nie ma szarości. Może wśród małych kroczków codzienności, nie od razu to widać. Ale ostatecznie wszystko sprowadza się do dwóch dróg. Albo będziemy święci, albo potępieni. Życie albo śmierć. I rzeczywiście z codziennej obserwacji wynika, że kto nie pielęgnuje miłości, w tym zalęgnie się nienawiść. To ma wymiar uniwersalny. Także poza obrębem kultury chrześcijańskiej człowiek ma wybór – można kierować się w życiu godnością człowieka albo chęcią zemsty. Poczuciem solidarności międzyludzkiej czy obowiązku, albo egoizmem. My ludzie w sposób naturalny medytujemy – rozpamiętujemy różne zdarzenia, słowa, uczucia. Dlatego lepiej medytować nad Ewangelią niż poddawać się myślom samobójczym, chciwości, smutkowi lub pożądliwości.  Możemy medytować nad życiodajnym Słowem Bożym, albo niestety zaczniemy medytować nad destrukcyjnym słowem diabła.

5. Papież Franciszek dobitnie głosi prawdę, że Bóg kocha każdego człowieka a nie tylko „porządnych katolików”.

Bóg kocha ludzi grzesznych, poranionych i zagubionych, a Kościół wciąż na nich czeka. Każdy człowiek jest niesamowicie cenny i warty tego by okazać mu szacunek i współczucie. Franciszek wskazuje na to nie tylko przez swoje słowa, ale także przez czyny. Kiedyś zadzwonił do 35-letniej rzymianki, która została porzucona przez partnera, po tym jak zaszła w ciąże. Mężczyzna nie miał zamiaru opiekować się dzieckiem które spłodził i namawiał ją do aborcji. Napisała do Franciszka i przyznała że w chwili desperacji rozważała nawet przerwanie ciąży, ale ostatecznie zdecydowała się urodzić. Ojciec Święty zadzwonił do niej i udzielił serdecznego wsparcia. Wysłuchał ją i zapewnił:  ”Ochrzczę twoje dziecko. My, chrześcijanie, nie możemy dać sobie odebrać nadziei”.

Innym razem podkreślił, że kobieta która dokonała aborcji, ale szczerze żałuje – może uzyskać przebaczenie grzechów. Papież przypomniał również, że przecież Bóg kocha również ateistów.

6. Celem pierwszej podróży duszpasterskiej papieża Franciszka, była wyspa Lampedusa, na którą przypływają tysiące uchodźców z Afryki, a wielu ponosi śmierć u jej wybrzeży.

To bardzo wymowny gest. Ojciec Święty to przecież głowa państwa Watykan, biskup Rzymu, duchowy przywódca ponad miliarda katolików,  dla mediów – celebryta, a dla narodów – światowy autorytet moralny, który spotyka się z władzami państw. Ta wizyta 8 lipca A.D. 2013 –  zwróciła oczy całego świata na los najbiedniejszych. To oni powinni być dla nas VIP’ami. Lampedusa to symbol nierówności między krajami biednymi i bogatymi. Wizyta papieża wskazała nam na nasze obowiązki względem braci, którzy uciekają przed głodem i wojną. Franciszek spotkał się z imigrantami. Oddał też hołd tym którzy zginęli na morzu i nie zdołali dobić do lądu. Po tej wymownej wizycie, Ojcec Święty nadal pamiętał o Lampedusie. Dwa miesiące później zadbał także aby rozbitkowie z tej wyspy mogli skontaktować się z rodzinami w Afryce. Kupił dla nich 1600 kart telefonicznych.

7. Okazuje czułość wobec chorych i niepełnosprawnych. Jego gesty uczą nas więcej niż rozprawy wielkich filozofów.

My zdrowi, nie potrafimy nawet wyobrazić sobie jakie trudności przeżywają osoby niepełnosprawne. Myślę że nie mamy pojęcia jak ogromny ból, stres i odrzucenie odczuwają osoby o zdeformowanej twarzy. Czasem odruchowo odsuwamy od nich wzrok. Ale spójrzmy na świat oczami takiej osoby. Vinicio Riva ma 53 lata i cierpi na nerwiakowłókniakowatość – jego ciało pokrywają liczne niezłośliwe zmiany nowotworowe. Po operacji guzka wrastającego w krtań Vinicio mówi z trudem. To choroba genetyczna, na którą zmarła jego matka Rosaria.  Przez lata czuł niezrozumienie i odrzucenie. Ale 6 listopada A.D. 2013 przybył do Rzymu wraz z ciotką i grupą chorych.

papiez_franciszek_chory_twarz_pap_600

Moje serce biło tak szybko, że myślałem, że umrę. Jak tylko papież mnie zobaczył, od razu, bez zastanowienia, objął mnie i ucałował. Moja choroba nie jest zaraźliwa, ale on o tym przecież nie wiedział, a mimo to, nie bał się – powiedział ze wzruszeniem chory. – Nigdy wcześniej nie poczułem tak wielkiej akceptacji ze strony obcego człowieka.

Chory człowiek nareszcie doznał niesamowitej ulgi. Choć uścisk z papieżem trwał około minuty, podkreślał, że dla niego była to wieczność. Wspomina że po tym zdarzeniu odwrócił się do swojej ciotki i powiedział: – Tutaj zostawiam swój ból. W rozmowie z dziennikarzem Daily Mail, powiedział: „Czułem jakbym był w raju, czułem jedynie miłość„.

Po spotkaniu z Franciszkiem, Vinicio stał się bohaterem światowych mediów, które opowiadały jego historię. – Bardzo trudno żyć z tą chorobą, chociaż już się przyzwyczaiłem. Najgorsze jest wykluczenie. Ludzie, którzy udają, że cię nie widzą. Nie jestem szczególnie piękny, ale nie jestem złym człowiekiem. Moim największym marzeniem jest, by ludzie się mnie nie bali, nie odsuwali się na mój widok – mówi Vinicio, który dzięki Franciszkowi poczuł się silniejszy i szczęśliwszy.  Dzięki tym wydarzeniom, ludzie w
rodzinnej miejscowości, spojrzeli na niego inaczej.

***

Papież Franciszek pokazuje nam, że wspaniała podróż zaczyna się od jednego kroku. „To właśnie jest nasza radość, to jest nasza płodność: iść z Jezusem„. Nie musimy zdobywać całego świata. Wystarczy tylko abyśmy kochali każdego napotkanego człowieka. A wtedy naprawdę wszystko może się zmienić. WSZYSTKO.

 

(zdjęcia: (1) Jorge Mario Bergoglio obmywał nogi chorym na AIDS w Wielki Czwartek A.D. 2001; (2) Papież Franciszek ucałował twarz chorego mężczyzny i pobłogosławił go. fot. PAP/EPA / Claudio Peri)

Author: Krzysztof Reszka

Podziel się artykułem na

7 komentarzy

  1. Godne pożałowania komentarze… a gdyby nawet nawet tego, o czym stanowi artykuł dla ludzi nie robił, tzn. nie jeździł po świecie, nie okazywał im uczuć, miał wszystko w ''wielkim poważaniu'', też byście gadali, że jest zły, niedobry, że nie interesuje się życiem człowieka. Pokazuje się przed kamerami? A jaką to łatwością jest umknąć im w XXI wieku; nawet papieżowi? Szczerze mówiąc, osobiście, to już wolę jego oglądać w telewizji, niż te wszystkie sztuczne gwiazdeczki z reklam, bądź nędznych serialików, opowiadających wiecznie o tym samym, utartym schemacie przedstawianego tam życia… Jeśli papież szanuje siebie i swoją misję, to z pewnością nie zależy mu na jako takiej popularności; nie pcha się w kadry specjalnie. Teraz to każdy może stać się popularny, choćby poprzez wrzucenie do sieci filmików, czy tam zdjęć ze swoimi ''wyczynami''. Tak to już jest, że NIGDY tak naprawdę nie można nikomu całkowicie dogodzić. Nie znacie człowieka osobiście, nie wicie, jaki jest, a od razu z miejsca go oceniacie. A co WY robicie dla ludzkości? Nie śmiem twierdzić, że nic, bo tego nie wiem, ale prawda. Najłatwiej jest tylko narzekać i nie dostrzegać niczego dobrego. Myślicie, że tak łatwo jest jednemu człowiekowi zmienić świat? Zajmijcie się drobnostkami, którmi papież się zajmuje. Skoro wielu jego poprzedników nie odmieniło świata, szanse na to teraz są równie niskie, że on to uczyni; praktycznie niemożliwy do wykonania czyn. A skąd wiecie, czy jednak nie zrobi czegoś dla świata większego kalibru; przecież jest papieżem jeszcze tak krótko. Zanim coś napiszecie, solidnie to przemyślcie.

    Post a Reply
  2. typowa reklama koscioła. ze niby taki fajny jest ten koscioł. że niby przychodzi do ludzi pomaga biednym. pewnie, taka propaganda jakiej w komunie ni było. pomaga biednym? to po co takie koscioły sie buduje? w krakowie w warszawie wiele milionów złotych. jedzenie by dostało sto tysięcy ludzi. a tak to walneli se koscioł wielkosci małej wsi i mysla ze tacy fajni…

    Post a Reply
    • nie popieram budowy świątyń, ale nie są to jedyne zmarnowane pieniądze. Ba! nawet nie ich marny procent. Świat nie jest taki prosty. Nie zbudujesz światyni -> dasz te pieniądze na jedzenie dla biednych -> wszystko będzie cacy
      Niestety nie tak to działa. Radzę się przyzwyczaić. Tak swoją drogą, ministerstwo kultury nie rozdaje pieniędzy na biednych, czemu? przecież zamaist remontować jakieś głupie muzea, do kórych nikt nie chodzi lepiej nakarmić głodnych.

      Post a Reply
    • nie wiem gdzie widzisz tutaj reklamę Kościoła. ja tu widzę listę faktów z życia zacnego człowieka. a porównywanie tego tekstu do komunistycznych działań propagandowych jest oznaką niewiedzy i niezrozumienia czym jest propaganda. jak mocno trzymano ludzi z pysk, jak nie wolno było samemu nawet pomyśleć, jak głęboko zaszła indoktrynacja, jak nie widać było prawdy nigdzie. a Papież wie, że przez medium jakim jest telewizja można dotrzeć do rzesz ludzi i nic dziwnego, że się pokazuje. musi być jakiś kontrargument dla ciągłego rugania Kościoła. do Kościoła chodzi wielu ludzi i nie widzę nic dziwnego w budowaniu miejsc dla nich. oczywiście, że spotykamy się z nadużyciami i nie zawsze każdy ksiądz zachowuje się jak powinien, ale nie można generalizować. proszę doczytać więcej o działalności Kościoła, o komunistycznych praktykach kiedyś i dziś i dopiero wtedy kształtować swoje wypowiedzi bo te rzeczywiście prezentują się marnie.

      Post a Reply
    • Co to znaczy "niby" pomaga. Nie niby tylko napewno – takie są fakty. Jeżeli cokolwiek co napisałem w powyższym tekściejest nieprawdziwe, to proszę niech mi to ktos udowodni, to będzie korekta.

       

      Post a Reply
  3. dla mnie to bardzo marny papież. nic nie wnosi do mojego życia. cały czas pokazuje sie przed kamerami i jaki to on dobry nie jst. koscioł potrzebuje zmian a nie celebryty.

    Post a Reply
    • W sumie to sie zgodze, moze nie ejst słaby ale duzo go widac a wlasciwie nic nie mowi sie o tym ze cos konkretnego zrobil. tak sobie jezdzi tylko po siwecie i pszytula ludzi!

      Post a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *