Zagłada czyli Całopalenie?

Nie ma zdarzeń w historii XX w. bardziej wstrząsających od zagłady Żydów. Nawet użycie przez wojsko stworzonej przez naukowców broni jądrowej nie budzi takiej grozy, jak postanowienie biologicznego zniszczenia całego narodu przez drugi naród.


Mimo wieków uprzedzeń, sporów i nienawiści, Żydzi nigdy nie stanęli przed  perspektywą wymordowania wszystkich potomków Abrahama. Wielcy wrogowie Izraela chcieli przede wszystkim zniszczyć jego wiarę w Boga Jedynego, wciągnąć chętnych do swojego systemu państwowo-religijnego, niechętnych zaś wygnać czy w ostateczności wymordować. Zagrożenie wynikające z nienawiści gojów zawsze było obecne w mentalności judaizmu. Po dziś dzień w Święto Trąbek Żydzi świętują  udaremnienie spisku Hamana opisanego w Księdze Estery.

OWOCE OŚWIECENIA

Żydzi zawsze „byli w nienawiści” u ludow ościennych ze względu na dziwaczną wiarę i zwyczaj odgradzania się od innych ludów szeregiem przepisów Prawa. Rozpowiadano różne brednie na ich temat. Tacyt twierdził, że Hebrajczyków wygnano z Egiptu z powodu choroby skóry. Jednak represje z czasów wojen żydowskich opisanych przez Józefa Flawiusza nie przewidywały wymordowania narodu jako grupy biologicznej. Zniszczono najpierw Świątynię, potem Jeruzalem i zabroniono Żydom wstępu do niej. Nic więcej. W zależności od sympatii i opinii o randze urzędu zakazywano powoływania członków Narodu Wybranego na urzędy kurialne (w zależności od tego, czy urząd ten był obciążeniem finansowym dla urzędnika, czy też potencjalnym źródłem zysku).  Nawet ciemne średniowiecze nie przyniosło tyle prześladowań, co rozkwit nauk humanistycznych w wiekach nowożytnych. Piotr Czcigodny, opat z Canterbury chciał Żydów ochrzcić, albo wymordować. Luter w swym totalitaryzmie wysuwał podobne plany po poznaniu żydowskiej antyewangelii (pisałem o niej w recenzji dwutomowego dzieła prof. Iluka „Żydowska politeja i Kościół w Imperium Rzymskim u schyłku antyku".

Co się więc zmieniło? Zmieniło się spojrzenie człowieka na państwo i na niego samego. Od czasów Oświecenia przestano myśleć o żydach (wiernych przestarzałej religii, zabójcach Chrystusa), a postawiono akcent na Żydów (naród nie mający swojej ziemi, ale jednak wpływowy pod względem finansowym”). Odrodzenie idei państwa narodowego, a więc jednolitego pod względem nie tylko ideowego, ale i biologicznego pogłębiło przepaść między Żydami i nieŻydami. Zaczęto pytać, jakim prawem trzymają oni handel, fabryki, a nawet tworzą żydomasonerię wpływającą potajemnie na rządy? Dlaczego Polak nie pracuje na zysk Polaka (a tym samym narodu polskiego), ale na zysk żydowski – związany z żydowskim interesem? W Polsce to, czego doświadczali np. Niemcy było tym mocniejsze, że nie było państwa polskiego, a różne nurty oskarżały Żydów o nienawiść do chrześcijan, Polaków w szczególności. I nie pomagał tu chrzest, wciąż zachowywana była podejrzliwość oparta na swoistej parodii antropologii, jaką znał i poważał wiek dziewiętnasty. Chór „przechrztów” z „Nie-boskiej komedii” nie wziął się znikąd!

Jednocześnie do rangi niemalże boskiej urosło państwo. Skoro nie Kościół, to kto ma sprawować rządy dusz? Czyż nie wybrani przez króla/lud urzędnicy? A co jeżeli ci urzędnicy nagle stwierdzą, że nie oni są wykonawcą woli ludu, ale jego wychowawcami i mają prawo urabiać i szlachcica, i mieszczanina i artystę z wodewilu i nawet chłopa pod Zawistkowa Małego według swojego upodobania? Stąd też, gdy do władzy dobrali się ludzie głoszący odrodzenie narodowej chwały przez likwidacje jej wrogów, ich pierwszym celem były przybudówki do społeczeństwa, takie jak Żydzi czy Cyganie. Gdy doszła do tego ideologia rasowa, oparta na swoistej paranauce, jaką była eugenika (właściwie: sztuka hodowli ras ludzkich), państwo rościło sobie prawo do usunięcia nie tylko ze swoich granic, ale i z powierzchni ziemi istot zbyt słabych czy z natury złych. Do tych dwóch kategorii zaliczali się nie tylko chorzy psychicznie, ale i Naród Wybrany.

NIELUDZKIE

W pierwszych latach panowania naziści tylko w najśmielszych wizjach widzieli zagładę rasy semickiej. Mogli jeszcze tolerować wygnanie Żydów do Ameryki na St. Louis, gdy jednak dochodziły kolejne zwycięstwa wojenne, coraz śmielej poczynano sobie z niechcianym elementem. Antyżydowskie prawa były ucieleśnieniem pogańskiej wizji dominacji jednego rodu nad innymi. Nie mogą się równać z chrześcijańską niechęcią do judaizmu, gdyż ten sam zarzut stawiało i żydom i chrześcijanom – osłabianie niemieckiego, germańskiego, aryjskiego ducha poprzez cześć Boga miłosiernego. Wizja ochrony przybysza nie miała miejsca w utylitarystycznym państwie nazistowskim tak samo, jak przebaczanie wrogom. Przyznają to także niektórzy Żydzi, którzy w deklaracji „Dabru Emet” („Mówcie prawdę”) uważał, że po realizacji swojego planu wobec Narodu Wybranego, Hitler zwróciłby się mocniej przeciwko chrześcijanom.

Naziści dobrze wiedzieli, że Europa nie jest gotowa na likwidację Żydów, dlatego obozy sytuowali na skrajach swojego imperium. Nie było obozów w Paryżu, nie było obozów w wielkich miastach. Gdy po wyzwoleniu zaprowadzono mieszkańców miasteczka Auschwitz (Oświęcimia) do obozu rozciągającego się tuż obok ich pól byli oni zszokowani. Nie mogli pojąć, że śmierdzący dym mógł pochodzić z palenia ciał ludzkich.

W tych obozach cierpieli nie tylko Żydzi. Mordowano w nich Polaków, Rosjan, Romów – w Dachau był Priestblock, przeznaczony dla kleru dowolnej dominacji. Dlaczego więc w ostatnich dniach rozgorzał spór o obozy śmierci? Czy zbrodnia, której ofiarami są wszyscy nie-Aryjczycy nie jednoczy tak samo?

SZOA

Religijni Żydzi na określenie ludobójstwa z lat 40. XX w. używają zwrotu Szoa. Oznacza on zniszczenie, ruinę, spustoszenie, burzę. Doskonale oddaje to stan świadomości zarówno Żydów, jak i Zachodu wobec polityki III Rzeszy Niemieckiej. Oto to, co było wysławiane w wiekach minionych: sprawna organizacja państwa, jedność narodu w trudzie, oddanie idei – wszystko to zostało wykorzystane w zbrodniczej działalności. Choć XX w. jeszcze nieraz dowiódł, że systematyczne mordowanie milionów jest skutkiem nie tylko antysemityzmu, ale i innych ideologii, to jednak Zagłada Żydów, a nie Pola Śmierci w Kambodży i nie ludobójstwo Ormian stała się symbolem masowego mordu.

Przede wszystkim wyznawcy judaizmu stanęli w obliczu pieców krematoryjnych przed pytaniem o miłosierdzie Boga i samo Jego istnienie. Choć podobne pytanie zadawali sobie także chrześcijanie, najmocniej odbiło się ono właśnie na mentalności Narodu Wybranego. Jak Ten, który czuwał nad potomkami Abrahama w Egipcie, Babilonie, pod okupacją rzymską teraz mógł pozostać niemy i bezczynny? Odpowiedzią były albo bunt, zakończony utratą wiary albo przeniesienie mesjańskich obietnic (włącznie z zapowiedziami cierpienia) na cały naród.

Chrześcijanie zaś zaczęli ponownie odczytywać nie tylko dzieła swoich duszpasterzy, ale i same teksty święte w świetle antysemityzmu. Zaczęto przykładać większą wagę do zrozumienia, dlaczego uczniowie Chrystusa uznawali za usprawiedliwienie nienawiści do Żydów cytaty z napisanej przez Żyda Ewangelii wg św. Jana. Naziści usprawiedliwiali swoje czyny np. stawiając tablice z napisem „Ojcem Żydów jest diabeł” („Der Vater der Juden ist der Teufel”, por. J 8,44). Refleksja nad tym, jak powinien się zachowywać chrześcijanin w stosunku do żyda doprowadziła do nawiązania relacji i powstania ośrodków dialogu międzyreligijnego, ale też zmian w liturgii.

Diaspora żydowska dotkliwie odczuła stratę milionów współbraci z terenów Europy i nawet jeśli w danym kraju wojny nie było, zaczęła ponownie rozważać swoje relacje z innymi narodami. Nasilił się obecny i przed wojną syjonizm – dążenie do odbudowania państwa żydowskiego w Ziemi Świętej. Skoro dopiero teraz świat uświadomił sobie do czego prowadzi nienawiść,  a wciąż istnieją grupy głoszące wrogość między rasami (jak amerykański Ku Klux Klan) to pozostaje trzymać się razem, a gdzie jest to bardziej możliwe niż we własnym państwie?

Do podobnych wniosków doszły też niektóre rządy, stwierdzając, że zamiast narażać ich na spory z gojami, lepiej będzie Żydom we własnym kraju. Nie bez znaczenia była działalność syjonistycznych środowisk żydowskich, które wywierały naciski celem uzyskania poparcia dla idei państwa Izrael. Zrobiono to niejako na siłę, wrzucając młody twór w arabski tygiel, który zbuntował się przeciw tej operacji, zaczął głosić antyżydowskie hasła i rychło ruszył na wojnę, by zepchnąć Izrael do morza. Poniekąd zgodnie z polityką izraelskich rządów.

HOLOKAUST

Po raz pierwszy słowa „holokaust” na określenie Szoa użyto w latach 50. XX w. w publikacjach amerykańskiego rządu, na przykład w tłumaczeniu Deklaracji Niepodległości Izraela. Termin ten był znany już wcześniej, w greckich tłumaczeniach Pisma Świętego używano go na określenie ofiary całopalnej, olah. Olah był ofiarą przebłagalną za grzech, jak każdy tego typu rytuał wymagał ofiary bez skazy, która zostaje zamieniona w dym, woń miłą Panu. Użycie tego terminu w odniesieniu do mordu, którego ofiary były palone w piecach krematoryjnych może i budzi sprzeciw wielu pobożnych Żydów. Uzasadnieniem może być stosowanie go też na określenie kultu pogańskiego, a także na określenie ofiar z ludzi składanych bożkom (w tym sensie używa go Józef Flawiusz w „Starożytnościach żydowskich”, gdy pisze o Achazie, który ofiarował syna Baalowi).

Holokaust stał się kamieniem węgielnym tożsamości żydowskiej po II wojnie światowej. On uzasadnia istnienie państwa Izrael, które też pielęgnuje pamięć o Zagładzie. Młodzi Izraelczycy muszą obowiązkowo odbyć pielgrzymkę do miejsc związanych z historią ostatecznego rozwiązania, czyli najczęściej do obozu Auschwitz-Birkenau. Jednocześnie nie przykłada się wagi do historii diaspory w Polsce i Europie, najchętniej przedstawiając ją jako pasmo pogromów, antysemickich ustaw i tworzenia gett. Ma to swój cel, choćby wspomniane już podkreślanie potrzeby istnienia państwa izraelskiego. 

Stąd bierze się też i polityka Izraela wobec historii i walka o to, by o Holokauście ciągle pamiętano. Wszelkie próby negacjonizmu są pod lupą izraelskich instytutów, nieraz do przesady. W mentalności żydowskiej istnieje przekonanie, że nawet próby ponownego przeliczenia ofiar nazizmu mogą się skończyć deprecjacją rangi Zagłady. Wystarczy wspomnieć, że sama podawana powszechnie liczba sześciu milionów zamordowanych podana krótko po wojnie przez Sowietów uznawana jest za nienaruszalną. Także podkreślanie nienawiści nazistów do Narodu Wybranego, połączone z polityką obrzydzania życia w diasporze prowadzi do pomniejszania ofiar wśród Polaków i innych narodów, czy przemilczania innych niż antysemickie inspiracje zbrodni niemieckich.

Ponadto zdarza się Żydom i nieŻydom wykorzystywać Holokaust do swoich potrzeb, na przykład zwalczając wszelką krytykę Żydów i Izraela, uznając ją za przejaw antysemityzmu prowadzącego nieuchronnie do komór gazowych i krematoriów. W ten sposób zwalcza się wszelką opozycje wobec roszczeń środowisk żydowskich, czy nawet nie dość jednostronne publikacje. Nie jest to jednak ogólnożydowski postawa. Wielu uczestników dialogu chrześcijańsko-żydowskiego przywykło jednak do ustawicznego kajania się chrześcijan i przypisywania sobie całego zła, że jakakolwiek próba ukazania choćby współpracy Judenratów w gettach uznawana jest za usprawiedliwienie istnienia obozów Zagłady.

Nie rozumiejąc, czym jest dla Żydów Szoa nie zrozumiemy przyczyn kolejnych konfliktów na linii Polska-Izrael, ani antypolskich nastrojów w żydowskich środowiskach.

Author: Rafał Growiec

Podziel się artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *